Trójmorze Plus. USA i Polska wesprą gazem Ukrainę? [ANALIZA]

16 marca 2020, 09:09
840_472_matched__pydzmu_dwnld1441354836
Fot. Jakub Szymczuk / KPRP

Według informacji płynących z rządu w Kijowie, za kilka lat na Ukrainę – przez Polskę - popłynąć mają miliardy amerykańskiego LNG. Czy to początek budowy gazowego sojuszu Waszyngtonu, Warszawy i Kijowa?

Jak powiedział ukraiński minister energetyki i ochrony środowiska Konstantyn Czyżyk w rozmowie z Interfax Ukraine, rządy w Waszyngtonie i Kijowie porozumiały się w sprawie dostaw gazu na Ukrainę. Według prognoz ministra, za 2-3 lata Ukraińcy mają pozyskiwać od Stanów Zjednoczonych od 6 do 8 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie. Paliwo ma być dostarczane do Polski w formie LNG, by następnie trafiać polskim systemem przesyłowym na Ukrainę.

Według Czyżyka, Ukraina zawarła już w tej sprawie stosowny list intencyjny z amerykańską spółką gazową Louisiana Natural Gas Exports, Inc.

Informację tę można rozpatrywać na trzech podstawowych płaszczyznach.

Po pierwsze, jest to dość klarowny sygnał ze strony Ukraińców, którzy podkreślają, że coraz bardziej orientują się na Waszyngton. Jak dotychczas kluczową rolę dla formatowania polityki zagranicznej (także energetycznej) Kijowa odgrywał Berlin. Jednakże Niemcy wielokrotnie zawodzili Ukrainę i to w kwestiach kluczowych dla bezpieczeństwa tego państwa. Koronnym przykładem jest tu oczywiście postępowanie RFN względem gazociągu Nord Stream 2, który miał szansę pozbawić Ukrainę statusu kraju tranzytowego dla rosyjskiego gazu. Tak się jednak nie stało – budowę tego podbałtyckiego gazociągu storpedowała Dania oraz właśnie Stany Zjednoczone. USA nałożyły bowiem sankcje powstrzymujące de facto układanie rur Nord Streamu na Bałtyku, co zmusiło Rosję do zawarcia z Ukrainą nowego kontraktu tranzytowego (poprzedni wygasał wraz z końcem 2019 roku). Tymczasem Berlin starał się jak mógł, by nowy podbałtycki gazociąg miał jak najłatwiej, o czym świadczą chociażby prawne eksperymenty Bundestagu dotyczące obejścia znowelizowanej unijnej dyrektywy gazowej, mającej pierwotnie ograniczyć wpływ Nord Stream 2 na bezpieczeństwo energetyczne Unii Europejskiej. Posłany w medialny eter komunikat ukraińskiego rządu o planach zakupów gazu z USA można więc odczytywać jako znak zacieśnienia relacji między Waszyngtonem i Kijowem.

Po drugie, zapowiedź ta rodzi pewne pytania techniczne dotyczące przede wszystkim polskich możliwości regazyfikacyjnych i przesyłowych. O ile budowa dodatkowych gazociągów i ewentualnych interkonektorów w ciągu 2-3 lat nie powinna stwarzać problemów, o tyle problemy mogą wystąpić w zakresie odbioru LNG dla Ukrainy w terminalach. Obecne moce jedynego polskiego terminala LNG (w Świnoujściu) to 5 mld m3 rocznie. Jednostka ta jest rozbudowywana; jej docelowa moc regazyfikacyjna to 7,5 mld m3. Świnoujski terminal może osiągnąć maksymalne zdolności rzędu 10 mld m3. Do tego doliczyć trzeba jednostkę FSRU, której powstanie w Zatoce Gdańskiej zostało już zapowiedziane. Jej moc szacować można na ok. 3 mld m3. Łącznie daje to zatem ok. 13 mld m3. Tymczasem obecnie zakontraktowane dostawy gazu do Polski wynoszą prawie 11 mld m3. Mniej więcej połowa z nich (ok. 5,5 mld m3) będzie realizowana na podstawie klauzuli FOB, tj. z możliwością odsprzedaży tego gazu na dowolnym rynku świata w chwili jego załadowania na statek. Przy założeniu, że strona polska odsprzedawałaby całość tego paliwa a strona ukraińska pobierałaby niższy wolumen dostaw z USA (czyli 6 mld m3), moce regazyfikacyjne terminali w Świnoujściu i w Zatoce Gdańskiej powinny wystarczyć do obsłużenia kontraktów ukraińskich. Jednakże w innej sytuacji zdolności polskich terminali mogą okazać się zbyt szczupłe. W takim wypadku z pomocą może przyjść litewski pływający terminal w Kłajpedzie lub planowane niemieckie dwie niemieckie jednostki (o ile powstaną na czas).

Po trzecie, ukraińskie zakupy gazowe w USA to kolejny krok na drodze do budowy alternatywnego rynku gazu w Europie Środkowej względem tego, na którym faktycznym monopolistą jest rosyjski Gazprom. Wpasowuje się to w realizowaną od kilku lat tzw. inicjatywę Trójmorza, której fundamentem jest współpraca gazowa pod egidą Stanów Zjednoczonych. Ukraina – choć sama nie należy do państw Trójmorza – może zostać włączona do projektu na partnerskich zasadach. Szczególnie istotny jest tu fakt zasobów magazynowych, jakimi dysponuje Kijów – te są bowiem największe na świecie. Wspomniany wyżej minister Czyżyk mówił w rozmowie z Interfax Ukraine o ukraińskich magazynach w kontekście tworzenia hubu. Takie przedsięwzięcie może służyć państwom regionu oraz południowej Europy za zabezpieczenie wobec ewentualnych przerw w dostawach realizowanych przez gazociągi lądowe oraz niedawno oddany do użytku Turk Stream. Dla Rosji – która już teraz boryka się z problemami w handlu swoim gazem – dodatkowe wolumeny amerykańskiego paliwa w Europie będą oznaczały dalsze utraty zysków. Konkurencja pozbawi bowiem Kreml m.in. możliwości narzucania ceny swoim klientom.

Słowa ministra Czyżyka rodzą oczywiście szereg pytań. Najważniejsze z nich – z polskiej perspektywy – dotyczą dotychczasowych rozmów Kijowa z Warszawą. Można bowiem odnieść wrażenie, że ukraiński polityk niejako pominął rolę Polski w ustaleniach dotyczących zakupów gazu z USA, nie wspominając chociażby o ustaleniach czy rozmowach z polskim rządem. Warto też nadmienić, że zapowiedź dostaw jest na razie dość niekonkretna. Wolumen, o którym mówił minister Czyżyk to dla Kijowa dość duże wsparcie (Ukraina w 2019 roku zużyła ok. 30 mld m3 gazu, więc dostawy 6-8 mld m3 to odpowiednio 20 lub 26% ubiegłorocznej konsumpcji), ale podpisanie listu intencyjnego to zbyt mało, by z pewnością powiedzieć, że gaz ten faktycznie popłynie z USA. Klamka zapadnie dopiero w momencie podpisania umowy, a do tego jeszcze daleko.

Teraz informację przekazaną przez ministra Czyżyka należy interpretować przede wszystkim jako sygnał polityczny i impuls do dalszych prac w obrębie środkowoeuropejskich inicjatyw energetycznych.

KomentarzeLiczba komentarzy: 104
po trzecie sankcje
poniedziałek, 16 marca 2020, 13:57

Ad 1: Ukraińcy nareszcie się zorientowali, że najbardziej zbieżne interesy z nimi mają Amerykanie i Polacy, a nie np. Niemcy. Trochę to trwało. (Swoją drogą podobne przemyślenia na Litwie i Białorusi też się pojawiły, co dobrze rokuje potencjalnej współpracy międzypaństwowej) Ad 2: Myślę, że ustalenia trwają i deklarację należy rozpatrywać w kategoriach bardziej politycznych tj. "budujemy interkonektor PL-UA na 6-8mld m3, sprowadzimy gaz LNG przez PL i będziemy go zużywać/ nim handlować" "Bójcie się Rosjanie". Taka komunikacja strategiczna. Ad 3: Czy wszystko jest dogadane? Na pewno nie. Nie znam kalkulacji finansowych, kosztów, rentowności transportu więc mogę się mylić. Mam jednak nieodparte wrażenie, że z naszych portów zarówno naftowych jak i gazowych powinniśmy próbować zrobić prawdziwy atut regionalny. Grup Wyszehradzka nie ma portów. Oczywiście UA będzie w średnim okresie czasu stawała się bardziej samowystarczalna i trzeba zapotrzebowanie/ceny policzyć w czasie, żeby nie przeinwestować. Niemniej jednak utrzymywanie lekkiej nadwyżki mocy otworzyłoby wiele drzwi w stolicach krajów EŚW, bo w razie perturbacji telefon do Polaka i problem znika. Dość znamienny był kryzys z chlorkowaną ropą - wielu sąsiadom uświadomiło, że mamy wydajny naftoport jakby co.

Taka prawda !
poniedziałek, 16 marca 2020, 14:34

Ależ co w tym dziwnego ? Przecież jest dość dawna tradycja sojuszu ukraińsko-niemieckiego wymierzonego w Polskę. O tym donosiła prasa galicyjska z XIX bo już wtedy hakatyści próbowali się kumać z ukraińskimi nacjonalistami. Ostatnio Szuchewycz gadał cytuję o ”Pluciu Polakom w mordy” czego ten portal oczywiście nie napisał. Ciekawsze jednak co Szuchewycz powiedział jeszcze: Otóż Szuchewycz wyraźnie stwierdził że Polska zrobiła straszną krzywdę biednym Niemcom, wysiedlając Niemców z Ziem Zachodnich czyli ten ukraiński nacjonalista dawał oko w kierunku Niemiec. Tak Polska wychodzi na ”sojuszu” z Ukrainą. Na tym portalu nie raz były artykuły z mokrymi snami co poniektórych polskich fanów Ukrainy o rozpadzie Rosji. Tyle że (Przy całym braku sympatii do Putina ) taki rozpad zaowocował by natychmiastowym żadaniem oddania Ziem Zachodnich przez Polskę Niemcom i prawdopobnym oddaniem ”Zakerzonia” proniemieckiej Ukrainie bo banderowcy mieliby już ręce wolne. O tym jaki kurs przybierze niepodległa Ukraina pisał już Dmowski prawie sto lat temu. Czyli Dmowski słusznie twierdził że wspieranie Ukrainy znaczy wspieranie Niemiec bo Niemcy zawsze będą używali Ukrainy jako bata na Polaków.

Tomasz33
wtorek, 17 marca 2020, 17:46

Historia alternatywna która się nie wydarzy, Niemcy nie mają żadnych pretensji o Polskie ziemie. Ukraina podobnie, dodatkowo jest za słaba, ma problem z Rosją, a w Polskim interesie jest ją wspierać bo oddziela Polskę od Rosji.

Nysa
środa, 18 marca 2020, 13:06

To nie ma znaczenia , że oficjalnie nie mają. Liczą się fakty . A fakty są takie , że od prawie 30 lat postępuje olbrzymia ekspansja gospodarcza Niemiec na tych ziemiach. Mieszkam tutaj i powiem jedno . Prawie wszystkie firmy działające tutaj to firmy niemieckie. Więc tylko kwestią czasu jest jak te ziemie wejdą już oficjalnie w skład Niemiec. Nie ma absolutnie żadnych szans aby utrzymać je w granicach Polski.

Stary Grzyb
poniedziałek, 16 marca 2020, 12:44

Zmiana orientacji Kijowa z Berlina (który jest de facto reprezentantem interesów rosyjskich w Europie) na Waszyngton (dla którego Moskwa to wróg na skalę globalną) jest kluczowym czynnikiem decydującym o uwolnieniu się Ukrainy z rosyjskiego jarzma i odzyskaniu przez nią podmiotowości. W rzeczywistości Ukraina ma obecnie trzech potencjalnych sojuszników o zbieżnych interesach strategicznych - USA, Polskę i kraje nadbałtyckie - a może mieć czterech, jeżeli spod rosyjskiej dominacji wyzwoli się Białoruś (co skądinąd Białorusinom szczególnie się należy). Innymi słowy, oby Ukraina rzeczywiście była skłonna dokonać trwale takiej reorientacji, a kwestia dostaw gazu jest doskonałym punktem wyjścia (oczywiście, pamiętając o pewnym wsparciu militarnym, jakiego USA pod rządami Donalda Trumpa udzieliły Ukrainie). Dla Polski taka reorientacja byłaby wielce pożądaną zmianą sytuacji geopolitycznej, i obyśmy potrafili tę zmianę wesprzeć i właściwie się w niej odnaleźć. Reszta - w tym np. druga jednostka FSRU w Gdańsku - to są szczegóły techniczne, zwłaszcza przy amerykańskim zaangażowaniu w przedsięwzięcie.

:)
poniedziałek, 16 marca 2020, 20:26

Ukraińscy lobbyści w natarciu.

Stary Grzyb
środa, 18 marca 2020, 12:49

Miło, Wania, że cię boli. Przy okazji, spróbuj się skupić i ogarnąć, w jaki sposób gieniuś Wowy zmienił bratnich wam Ukraińców (oni naprawdę w to wierzyli) w waszych zaciekłych wrogów.

po
poniedziałek, 16 marca 2020, 18:01

Dodatkowo bardzo zbliżone interesy dotyczące powstrzymywania Rosji ma Rumunia i Mołdawia?. Stalin rysując powojenny podział Europy podzielił Mołdawię na dwie części: rumuńską i mołdawską. Wystarczy porównać granice Rumunii z 1939 i dzisiaj.

Stary Grzyb
środa, 18 marca 2020, 12:50

Zbieżne interesy dotyczące powstrzymywania Rosji mają wszyscy jej sąsiedzi.

osof
poniedziałek, 16 marca 2020, 17:29

"czynnikiem decydującym o uwolnieniu się Ukrainy z rosyjskiego jarzma i odzyskaniu przez nią podmiotowości" juz Polska "odzyskała" podmiotowość za która słono płaci społeczeństwo, a o ukrach to szkoda mówić, oni sami nie wiedza dokąd zmierzają, tak im "bratni" amerykanie namieszali.

Stary Grzyb
środa, 18 marca 2020, 12:58

Tak toczno, Wania. Polskie społeczeństwo tak "słono zapłaciło" za uwolnienie się z rosyjskiego jarzma, że poziom życia jest w Polsce skromnie licząc ze 2 - 3 razy wyższy, niż w Rosji. Z kolei Ukraina długi czas po upadku Sowietów stała w rozkroku (oczywiście, poziom wyjściowy infiltracji Ukrainy przez Moskwę był o wiele wyższy) i rezultat jest taki, że Ukraińcy przybywający dzisiaj do Polski w poszukiwaniu pracy i przyszłości (znajdują jedno i drugie) ukuli powiedzenie "Moria nie pieriepływał, a w Amierikie naszołsia". Sporo Amerykanie w Polsce namieszali :)

Marek1
poniedziałek, 16 marca 2020, 16:07

Problem w tym, że Białorusini w swej masie NIE bardzo chcą się wyzwalać od wpływów Moskwy. Również dlatego, że zerwanie kontaktów ekonomicznych z FR to dla Białorusi KATASTROFA gospodarcza. A nie można mieć wątpliwości, że Moskwa będzie bronić swego protektoratu za wszelką cenę, bo po utracie UA utrata kolejnego przyjaznego kraju to w perspektywie dekady NATO prawie pod Smoleńskiem.

Stary Grzyb
wtorek, 17 marca 2020, 15:36

Ukraińcy też uważali Rosjan za bratni naród, a Sowiety były na wieczność. Poza tym - Rosja ma kraje podporządkowane, nie przyjazne.

mc.
poniedziałek, 16 marca 2020, 21:13

NATO nie wybiera się pod Smoleńsk, a co do Białorusinów... W 2014 kiedy pierwsze duże grupy Ukraińców zaczęły przyjeżdżać do Polski, to zwyczajnie byli w szoku. Im się wydawało że Polska to biedny kraj "poddany" Unii Europejskiej. Zobaczyli że "świat wygląda inaczej". Od dwóch lat to samo widzą Białorusini. Unia Europejska czy NATO nie musi NIKOGO PODBIJAĆ - wystarczy że ludzie widzą że tu żyje się inaczej i też tego chcą.

Łot
poniedziałek, 16 marca 2020, 15:30

Ponoc juz uwolnili sie 2014 od rosyjskiego jazma wiec nie zabardzo wiem oczym piszesz. Sa calkowicie niezalazni od rosji robia jak chca. Ograniczyli najpier calkiem dostawy gazu z rosji nastepnie znowu z nimi podpislai kontrakt i chca z nimi robic interesy. Jak rzadzili tam oligarchowie tak rzadza nic sie nie zmienilo poza propaganda i tym ze maja gorsza sytuacji niz mieli. Moze za 5 lat dojda do pkb jakie mieli przed 2014. Paru milionow ludzi juz nie odzyskaja tak samo jak krymu, donbasu i luganska.

Stary Grzyb
środa, 18 marca 2020, 20:48

Wania, jak już cię rzuciło na polski odcinek frontu, to spróbuj opanować choć podstawy języka polskiego, a dopiero potem daj głos. W jednym masz rację - nic nie wiesz, ani za bardzo, ani nie za bardzo.

adrian
poniedziałek, 16 marca 2020, 11:44

czyli rozmawiają bez nas a my mamy się podporządkować. jesteśmy na kolanach masakra

xzcxzvcxzvxczv
poniedziałek, 16 marca 2020, 17:58

To oczywiste, że kupiec (Ukraina) rozmawia z dostawcą (USA), a nie z firmą transportową (Polska). Jak kupujesz w internecie to rozmawiasz z kurierem, czy ze sprzedawcą?

Box123
poniedziałek, 16 marca 2020, 15:24

Czyli myślisz że dogadywali kupno i przewożenie gazu przez nasze terytorium bez zapytania nas wcześniej czy w ogóle to wchodzi w grę? Brawo ty

swaboda
poniedziałek, 16 marca 2020, 14:40

Za tranzyt gazu przez Polskę będą niezłe opłaty. Więc trochę miliardów może wpaść do naszego budżetu.

Sarmata
wtorek, 17 marca 2020, 16:17

Od kiedy to ukraina za coś placi?

fifi
poniedziałek, 16 marca 2020, 20:29

Najpierw niech oddadzą to co pożyczył.Ich wiarygodność w moich oczach znacznie wzrośnie.

mc.
poniedziałek, 16 marca 2020, 14:23

O nas bez nas to rozmawiają Niemcy z Rosjanami. Jeżeli ten gaz ma przejść przez nasze gazociagi to jest to uzgodnione. A obiecany 1 mld USD na pewno pójdzie na rozbudowę naszych możliwości i połączenie Białorusi z Bałtykiem (oczywiście ropociagiem)

Kiks
poniedziałek, 16 marca 2020, 14:16

A gdzie i skąd masz takie info? Niewykluczone, że USA dofinansują rozbudowę.

lol
poniedziałek, 16 marca 2020, 21:39

A gdzie i skąd masz takie info?

Eee
poniedziałek, 16 marca 2020, 15:31

Jak dofinansuja to za naszych pieniędzy. Oni sie sa deklami. Potrafia robic interesy i nigdy nie pomagaja za darmo nikomu.

mc.
poniedziałek, 16 marca 2020, 21:16

To nie jest "ZA DARMO" - jeżeli osłabią Rosję będą mogli skupić się na Chinach. A na razie trzeba wysyłać wojska, utrzymywać bazy w Europie.

dropik
poniedziałek, 16 marca 2020, 11:14

Nawet po rozbudowie naszych możliwości przyjmowania LNG do 10 mld m3 nie zaspokoimy ich potrzeb. Ostatecznie nasz port to chyba miał być dla nas przede wszystkim więc powinien służyć nam. No chyba , że jego eksploatacja jest zbyt droga co w połączeniu z cenami gazu .... Obawiam się , że za kilka lat spożycie gazy będzie wzrastać i za chwilę i tak trzeba będzie negocjować z ruskimi, co niekoniecznie jest złe. Trzeba jednak wynegocjować dobre ceny.

dim
poniedziałek, 16 marca 2020, 16:17

Zastanów się chwilę co napisałeś ? "trzeba negocjować z ruskimi, co niekoniecznie jest złe". Otóż wkładanie forsy do kieszeni wrogowi, zamiast sojusznikowi, czy partnerom gospodarczym z państw trzecich ZAWSZE jest złe. I należy je ograniczać do minimum. Przecież fundujemy Putinowi jego przemysł zbrojeniowy i wojska. Chyba że byłby to zrównoważony bilans handlowy. Na razie nie jest - oni obłożyli nas sankcjami importowymi, toteż niech się udławią swą ropą i gazem, sami.

Marek1
poniedziałek, 16 marca 2020, 16:13

Kolego, UA ma duzo większe niz Polska własne złoża i musi tylko unowocześnić infrastrukturę, by zwiększyć wydobycie do ok. 20-22 mld m3/rok i zmniejszyć zużycie(osłona term. budynków i unowocześnienie zakładów zużywających wielkie ilości gazu). Teoretycznie w modelu idealnym są nawet w stanie uzyskać samowystarczalność gazową. czy im się uda aż tyle - wątpię, ale jak najbardziej jest się o co bić ;).

mol
poniedziałek, 16 marca 2020, 14:45

nie zapominaj o gazociagu z norweskich złuż

mc.
poniedziałek, 16 marca 2020, 14:25

Jeszcze niedawno niektórzy komentatorzy płakali że po rozbudowie gazoportu i budowie BP będziemy mieli za dużo gazu. A tu niespodzianka - trzeba będzie w Gdyni ustawić statek do wyladunku gazu.

Reklama
Tweets Energetyka24