• Partner główny
    Logo Orlen

Strona główna

Czy premier przetnie grę PGNiG?

Polska od kilku już lat nie prowadzi spójnej, wschodniej polityki energetycznej. Oczywiście, istnieją ważne dokumenty – jak choćby Polityka Energetyczna kraju, jednak nie mają one nic wspólnego z praktyką.



Pytając o szczegóły dotyczące memorandum gazowego dziennikarze nie mogli się nadziwić jak to jest możliwe, że decydenci nie byli informowani o całej sprawie przez PGNiG, czyli spółkę skarbu państwa. Otóż nie ma w tym niczego dziwnego. Wystarczy spytać ministra gospodarki o to na jakim etapie i czy są prowadzone jakiekolwiek rozmowy ze stroną rosyjską w sprawie połączenia elektroenergetycznego z Kaliningradem. Najczęstszą odpowiedzią jaką usłyszymy będzie "nie wiem".

Politykę elektroenergetyczną w zakresie współpracy transgranicznej prowadzi de facto prezes spółki PSE Operator- nie Rząd

Pytanie urzędników o instrukcje negocjacyjne, podkreślam instrukcje a nie ich treść (która najczęściej jest tajna) budzi podobne emocje, ponieważ takowych po prostu nie ma. Politykę elektroenergetyczną w zakresie współpracy transgranicznej prowadzi więc de facto prezes spółki PSE Operator, który jak mniemam nie jest jakoś szczególnie dopytywany o szczegóły dotyczące współpracy. Kilka lat temu stanowiskiem przypłaciła pytanie o instrukcje negocjacyjne (wyrażone na piśmie) nieżyjąca już pani prezes Stefania Kasprzyk, która starała się wprowadzić nowe standardy w zakresie realizacji transgranicznej polityki elektroenergetycznej. Warto przypomnieć ten epizod ponieważ do dziś ówczesny wicepremier, minister gospodarki nie odpowiedział o faktyczne powody odwołania pani prezes z PSE Operator. A trzeba wiedzieć, że w tle trwały nieoficjalne (a jakże) rozmowy o charakterze technicznym (oczywiście) ze spółką Inter Rao, zainteresowaną nie tylko budową i eksploatacją połączenia z Kaliningradem, ale także sprowadzaniem energii z obwodu kaliningradzkiego (z powstającej tam siłowni atomowej). Najwyraźniej premier Pawlak wolał pozostać w cieniu nie wypowiadając się w jasny i klarowny sposób co do swoich oczekiwań w zakresie rozmów z Rosjanami, które nieformalnie kazał jednak kontynuować.

Zobacz także: Rosja kusi Polskę potrójnym tranzytem: gazu, energii elektrycznej oraz koleją szerokotorową

Brak jasnych instrukcji sprzyja zmniejszeniu publicznej kontroli nad polityką energetyczną kraju

A jak jest dziś? Nijak. Rozmowy, podobnie jak w przypadku omawianego memorandum gazowego są prowadzone. Co pewien czas ministrowie wypowiadają się mniej, lub bardziej publicznie, co skrzętnie odnotowują każdorazowo rosyjskie media (w przeciwieństwie do polskich, niezainteresowanych problematyką). Wypowiedzi te są potem przedmiotem nacisków, docisków i wycisków ze strony naszego „partnera”, który interpretuje je z dużą dowolności. W ich efekcie po pewnym czasie już nikt nic nie wie i na wszelki wypadek nie koordynuje a sprawy dzieją się same. Oczywiście, świadom wagi nakreślonych słów (papier zniesie wszystko) dysponuję namacalnymi dowodami. Nie trzeba ich zresztą szukać zbyt głęboko. Wystarczy przytoczyć sytuację z listopada ubiegłego roku kiedy to o sprawie połączenia transgranicznego z Kaliningradem wypowiadał się… minister Sławomir Nowak. I podejrzewam (nie był łaskaw odpowiedzieć na nasze pytania w tej sprawie), że jego pełna optymizmu i chęci do współpracy wypowiedź nie była z kimkolwiek ustalana, że o strategii nie wspomnę. Ciężko zatem mówić, w przypadku energetyki, o realizacji jakiejkolwiek długofalowej strategii.

Przeczytaj o wypowiedzi Sławomira Nowaka dotyczącej powstania mostu elektroenergetycznego z Obwodem Kaliningradzkim

Czy premier przetnie grę PGNiG?

Wracając natomiast na koniec do kwestii memorandum, nie mogę nie wspomnieć o dość zabawnie brzmiącej deklaracji niektórych polityków, że przecież memorandum nic nie oznacza, bo ma charakter czysto techniczny i otwiera pole do dokonania niezbędnych analiz. Pytam zatem, to czym innym zajmują się władze spółki EuroPolGaz, skoro jej władze i akcjonariat składają się (po 48%) z PGNiG i Gazpromu? Czy mając wspólne przedsiębiorstwo i zasiadając w jego władzach potrzeba dodatkowego porozumienia o wymianie informacji? Obawiam się, że ktoś (PGNiG) próbuje tu kogoś (opinię publiczną, polityków) zrobić w bambuko. Na razie całkiem skutecznie. No chyba, że Premier zechce przeciąć tę sytuację.

Maciej Sankowski

Komentarze