Obojętnie od wyniku wyborów USA wychodzą z Porozumienia paryskiego [KOMENTARZ]

4 listopada 2020, 14:30
usa-1149896_1920(1)
Fot. Pixabay

Ogarnięte wyborczą gorączką Stany Zjednoczone – jako pierwszy kraj w historii – wychodzą dziś z rygorów Porozumienia paryskiego.

Choć krok ten został ogłoszony przez prezydenta Trumpa już w 2017 roku, a formalne kroki podjęte rok temu, to jednak – ze względu na przepisy regulujące tę procedurę – dopiero dziś Stany Zjednoczone wyszły z rygorów tzw. Porozumienia paryskiego. Stało się to dokładnie w czwartą rocznicę wejścia tej umowy w życie.

Wielu ekspertów przewidywało, że podjęta przez administrację Trumpa decyzja o wycofaniu się z Porozumienia oraz jej implikacje dla ochrony klimatu będą jednymi z kluczowych tematów amerykańskiej kampanii prezydenckiej – nawet wśród wyborców Partii Republikańskiej poparcie dla przewidzianych w tym dokumencie wysiłków na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych było bardzo wysokie i sięgało nawet 60%.

Decyzja ta była szczególnie istotna dla mieszkańców tych stanów, które położone są w obszarze zagrożonym huraganami – częstotliwość występowania tych zjawisk jest bowiem uzależniona od postępującej zmiany klimatu. Niektóre prognozy zapowiadały, że kwestia wycofania się z rygorów Porozumienia może być „gamechangerem” w wyborczej rozgrywce o głosy obywateli Florydy, czyli jednego z ważnych swing states. Jednakże przewidywania te zaburzyła pandemia koronawirusa, która stała się główną osią narracyjną kampanii.

Wyjście USA z Porozumienia rodzi uzasadnione obawy, co do przyszłości walki ze zmianami klimatu. Stany Zjednoczone odpowiadają bowiem za ok. 15% światowej produkcji dwutlenku węgla i są drugim emitentem tego gazu za Chinami.

Decyzja ta jest zgodna z kontrowersyjnym podejściem prezydenta Trumpa do kwestii ochrony klimatu. Obecny gospodarz Białego Domu wielokrotnie wyrażał się z dużą rezerwą o antropogenicznym globalnym ociepleniu, kwestionując jego istnienie i skutki. Jednym z głównych postulatów ekonomicznych Trumpa było z kolei hasło „Trump digs coal” (ang. Trump wydobywa węgiel).

Wielu przeciwników obecnego prezydenta USA liczy, że w przypadku wygranej Joe Bidena w wyborach, Stany Zjednoczone powrócą do Porozumienia.

Porozumienie paryskie przyjęto podczas szczytu COP21, który odbył się w grudniu 2015 roku w Paryżu. Dokument ten jest ogólnoświatowym planem przeciwdziałania zmianie klimatu poprzez ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, co z kolei ma wyhamować tempo wzrostów średniej temperatury powierzchni Ziemi do wartości poniżej 2 stopni Celsjusza. Porozumienie zakłada również wzmocnienie odporności państw-sygnatariuszy na skutki globalnego ocieplenia. Do Porozumienia przystąpiło prawie 190 krajów.

KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Jan
czwartek, 5 listopada 2020, 16:25

Brawo Trump! Czas, żeby reszta świata zaczęła myśleć i poszła za tym przykładem.

gonić pastuchów
środa, 4 listopada 2020, 22:32

Przecież pastuchom zawsze "zwisało i powiewało" co jest dobre dla "świata". Ich interesował i interesuje tylko i wyłącznie ich interes. A to, że wasale klaszczą bo to obowiązek względem "Pana" to taka "murzyńskość" jak rzekł w swoim czasie Sikorski (którego za te słowa "cenię" ale jego "generalnych" poglądów-nie pochwalam).

zeus89
czwartek, 5 listopada 2020, 19:10

No i prawidłowo. Świata nie zbawią. Każdy kraj powinien sam dochodzić do rozwiązań ekologicznych, a nie w sposób wymuszony.

Harris
środa, 4 listopada 2020, 18:39

Bardzo dobry przykład postępowania.

środa, 4 listopada 2020, 20:20

Brawo Ameryka

Tweets Energetyka24