Merkel i Putin w Moskwie o Nord Stream 2. Niemcy coraz bliżej Rosji i coraz dalej od Europy [KOMENTARZ]

13 stycznia 2020, 08:51
840_472_matched__psvhp4_550800cropp0ageac83dd89df0ed80be476438a2dd65c746
Fot. www.kremlin.ru

W sobotę kanclerz Angela Merkel złożyła pierwszą od 2015 roku wizytę w Rosji, gdzie spotkała się z prezydentem Władimirem Putinem. Przywódcy omawiali m.in. sprawę gazociągu Nord Stream 2. Rozmowy te uwidoczniły, że Berlin coraz lepiej dogaduje się z Moskwą, co stawia pod znakiem zapytania europejską solidarność.

Jak poinformowały media, sobotnie spotkanie Angeli Merkel i Władimira Putina trwało dwa razy dłużej, niż zakładano. Nie powinno to dziwić – kanclerz Niemiec i prezydent Rosji mieli bowiem szeroką paletę tematów do omówienia, w skład której wchodziła m.in. sytuacja w Libii, relacje z Iranem czy sprawa gazociągu Nord Stream 2.

Ta ostatnia kwestia musiała pojawić się na agendzie szczytu Merkel-Putin z uwagi na poważne tarapaty, w jakich znalazł się projekt podbałtyckiego połączenia gazowego, który ma dawać Niemcom 55 mld m3 gazu rocznie. Nord Stream 2 – ze względu na postawę Danii, wstrzymującej decyzje konieczne dla jego układania oraz z uwagi na amerykańskie sankcje przerywające jego układanie – załapał bowiem poważne opóźnienie. Jak stwierdził sam rosyjski prezydent, rurociąg może zostać ukończony dopiero w 2021 roku.

„Mam nadzieję, że pod koniec tego roku lub w pierwszym kwartale następnego, praca nad Nord Stream 2 będzie skończona i gazociąg zostanie oddany do użytku” – powiedział cytowany przez Deutsche Welle Władimir Putin na wspólnej konferencji prasowej.

Słowa gospodarza Kremla stoją w sprzeczności z wcześniejszymi komunikatami płynącymi z Moskwy – jeszcze w grudniu 2019 roku Putin sam mówił, że Nord Stream 2 zostanie ukończony z „niewielkim opóźnieniem”. Z kolei wicepremier Rosji Dmitrij Kozak mówił, że gazociąg będzie działał już w połowie 2020 roku.

Opóźnienie Nord Stream 2 to sukces sankcji nałożonych przez Stany Zjednoczone. Odniosła się do nich Angela Merkel stwierdzajac, że nie zgadza się z podejściem Stanów Zjednoczonych. „Pomimo sankcji możliwe będzie dokończenie Nord Stream 2. Będzie pewne opóźnienie, ale projekt zostanie ukończony” – dodała.

Jak z kolei podaje portal Voice of America, Merkel stwierdziła, że „Niemcy i inne europejskie państwa czerpią korzyści z Nord Stream. Każdy jest zainteresowany dywersyfikacją swoich dostaw gazu”. Słowa te jawią się jednak jako przykład obłudy niemieckiej kanclerz – Rosja już teraz jest największym dostawcą gazu do Unii Europejskiej, a projekt Nord Stream 2 tylko zwiększy to uzależnienie, co nie ma nic wspólnego z dywersyfikacją. Nie sposób też zapomnieć, że przeciwko niemiecko-rosyjskiemu podbałtyckiemu połączeniu protestował szereg państw Europy, m.in. Polska, Litwa, Łotwa, Estonia czy Rumunia.

To samo źródło podaje, że Władimir Putin stwierdził, iż gazociąg może zostać ukończony rosyjskimi siłami, „bez angażowania partnerów zagranicznych”.

Wspólne stanowisko oraz zgodność Merkel i Putina w sprawie Nord Stream 2 to dobra ilustracja kursu, jaki obrał Berlin w swej polityce zagranicznej. Niemcy już od pewnego czasu rozpoczęli manewr zbliżenia z Rosją – wynika to z głębokiej synergii interesów, jaka zachodzi między tymi dwoma krajami, m.in. na europejskim rynku gazu. 

Sobotnia konferencja nie jest pierwszym sygnałem coraz lepszych relacji niemiecko-rosyjskich. Istotne zwiastuny dobrych kontaktów na linii Berlin-Moskwa pojawiały się już w 2019 roku. „Jeśli chcemy lepszych relacji [z Rosją – przyp. JW.], to musimy znieść sankcje” – napisał w czerwcu na Twitterze Michael Kretschmer, wpływowy polityk CDU i premier Saksonii. Komentarz ten został opublikowany tuż po jego spotkaniu z prezydentem Rosji podczas Forum Ekonomicznego w Sankt Petersburgu. To właśnie na tym wydarzeniu niemiecki minister gospodarki Peter Altmaier podpisał wraz ze swym rosyjskim odpowiednikiem, Maksymem Oreszkinem deklarację współpracy dla efektywnego rozwoju gospodarczego, która ma „postawić gospodarkę Rosji na nogi”. Jak doniosły – z pewną satysfakcją – rosyjskie prokremlowskie media, jest to pierwsze tego typu porozumienie od czasu agresji Rosji na Ukrainę w 2014 roku. A koncern Siemens zawarł przy okazji kontrakt z rosyjskimi kolejami na dostawy pociągów, którego wartość wyniesie ok. 1,1 mld euro.

Warto zaznaczyć, że zbliżenie Niemiec i Rosji dokonuje się pomimo sytuacji na Ukrainie, gdzie od 2014 roku trwa wojna. Kijów stracił w niej na rzecz Moskwy część swojego terytorium – niestety, Berlin nie uznał tej okoliczności za wystarczającą, by wstrzymać zacieśnianie więzów ze swym wschodnim partnerem. Niestety, cenę za taką politykę RFN może zapłacić cała Unia Europejska. Nie od dziś wiadomo bowiem, że Kreml używa swych surowców energetycznych w charakterze narzędzia politycznego.

KomentarzeLiczba komentarzy: 61
Fred
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 13:46

Niemcy najpierw forsują pakiet klimatyczny, który zmniejsza konkurencyjność ich gospodarki, a potem szukają w Rosji taniego gazu, finansując zbrojenia Putina.

Edmund
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 13:44

Niemcy zbliżają się do punktu, w którym przestaną być traktowane jako sojusznik, ale jako rywal dla USA i NATO. Po części to już się dzieje. Pękają jeden po drugim ,,więzy euroatlantyckie" Niemiec. Widzą siebie jako nawet nie europejski, ale niezależny byt polityczny, mocno powiązany z Rosją, który podporządkował już sobie inne państwa Europy. Rosja tego tak nie widzi. Owszem docenia znaczenie i siłę Niemiec, ale w żadnym razie nie równorzędnego partnera, a co najwyżej kraj pomocny w jej ekspansji i zwasalowaniu Europy.

Michnik
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 13:14

Śmieszne jest to, że w sumie to Niemcom i Francuzom zależy na tych sankcjach. Przynajmniej mogą sobie swobodnie interesy z ruskami prowadzić sami. jak ktoś się odważy to zaraz go oskarżą o łamanie solidarności unijnej itp. a sami są zbyt silni w strukturach unijnych aby im ktoś czegokolwiek mógł zabronić.

Kiks
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 13:11

Zgoda na zjednoczonie Niemiec to był błąd. Bardzo duży błąd. Oni nigdy nie zmienią się. A co do ruskich... Czyli to sankcje są problemem? Sankcje są skutkiem i kontrreakcją.

As
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 11:14

Myślę że sankcje nałożone na Nord Stream2 są niezbędne Rosji, aby mogła dalej sama kłaść na dnie Bałtyku to co chce i na jakiej głębokości chce. Teraz możemy czuć się już okrężeni. Plan na dwa lata założy likwidacje Białorusi i wysłanie floty do ochrony Nord Stream na Bałtyk.

GB
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 16:31

Znaczy uważasz że USA nałożyły sankcję na NS2 żeby dobrze zrobić Rosji? Jakoś w Rosji uważają na odwrót. Poza tym na dziś nawet nie wiadomo jaka jednostka dokończy budowę i kiedy. Академик Черский jest na Dalekim Wschodzie, aby dokończyć NS2 musi zostać zmodernizowany. Ile potrwa ta modernizacja to póki co nikt nie wie, bo nawet nie trafił jeszcze do stoczni. A innego statku Rosjanie nie mają. Jeden z prezesów stoczni wypowiedział się że jego stocznia potrzebuje 3-4 lata na zaprojektowanie i zbudowanie takiej jednostki...

No skąd
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 16:03

Uzależnienie się zwiększy, jak. Gaz będzie dostarczony ptzez NS2. Przez Polskę już nie. To ni c się nie zwiększy, tylko my stracimy pieniądze za przesył

Razparuk
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 21:01

Na dziś to 20 milionów złotych rocznie w skrócie niczego nie tracimy

Szach mat w jednym ruchu.
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 15:43

Mógłbyś coś więcej o tej flocie do ochrony?

Pamiętliwy
poniedziałek, 13 stycznia 2020, 14:35

Jeśli coś sobie położy to coś innego może tonprzypadkiem zniszczyć...

Tweets Energetyka24