Bloomberg: Porzucenie Nord Stream 2 przez Niemców jest nieuniknione

8 lutego 2021, 13:51
Τσίπρας Πρωθυπουργός της Ελλάδας : flickr
Fot. Αλέξης Τσίπρας Πρωθυπουργός της Ελλάδας / Flickr

Choć oficjalne stanowisko Niemiec w sprawie rurociągu Nord Stream 2 nie uległo zmianie, to kwestią czasu wydaje się porzucenie tego kontrowersyjnego projektu - uważa Andreas Kluth z Bloomberga.

Autor publikacji zauważa, że „amerykański” (jego zdaniem) pogląd na budowę Nord Stream 2 podzielają „prawie wszyscy” -  Parlament Europejski, Polska, Ukraina, Łotwa, Litwa oraz Estonia. Sceptycyzm wobec projektu wyrażali także ważni przedstawiciele francuskiego życia publicznego.

"Paliwem" dla przeciwników kontrowersyjnego gazociągu stała się w ostatnim czasie sprawa Aleksieja Nawalnego - od próby otrucia, przez skazanie, aż po tysiące osób represjonowanych za pokojowe wyrażanie solidarności z liderem rosyjskiej opozycji.

Reklama
Reklama

W tym kontekście niepokojąco może wyglądać niemiecki upór, warto mieć jednak na uwadze, że stoją za nim przede wszystkim dwie siły polityczne. Są to Lewica  oraz znacznie ważniejsi w tej układance Socjaldemokraci z SPD. Obydwie mają tradycje antyamerykańskie i rusofilskie.

Trzecia z lewicowych partii w Niemczech - Zieloni - odnalazła (jak pisze Kluth) swój „moralny i geostrategiczny kompas”. Przejawia się to w apelach jej liderów o zatrzymanie projektu, jako szkodliwego na wielu płaszczyznach.

Felietonista Bloomberga uważa, że obecnie Angela Merkel popiera Nord Stream 2 tylko ze względu na chęć utrzymania „kruchego pokoju” w koalicji rządowej - którą współtworzą wspomniani Socjaldemokraci. Warto mieć jednak na uwadze, że to partnerstwo potrwa zapewne tylko do września, kiedy to odbędą się nowe wybory. Najbardziej prawdopodobny, zdaniem Klutha, scenariusz zakłada, że u władzy pozostaną wprawdzie Chadecy, ale tym razem w koalicji z Zielonymi. A to będzie oznaczało poważne problemy dla NS2.

Autor stawia hipotezę, że Angeli Merkel odpowiada obecny stan zawieszenia, który pomaga „utrzymać Putina w ryzach, ponieważ musi martwić się o 11,4 mld dolarów, które dosłownie zatopił pod Morzem Bałtyckim”. Jest to też przydatne narzędzie w negocjacjach z nową amerykańską administracją. Niemiecka kanclerz ma wierzyć, że przyjdzie moment, w którym nowy konserwatywno-zielony rząd ogłosi, że „ten rurociąg nigdy nie powinien zostać zbudowany i nigdy nie będzie zawierał niczego poza powietrzem”.

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Niuniu
poniedziałek, 8 lutego 2021, 18:38

„prawie wszyscy” - Parlament Europejski, Polska, Ukraina, Łotwa, Litwa oraz Estonia. A co z pozostałymi ponad 20 państwami UE. One to nie "prawie wszyscy"? „utrzymać Putina w ryzach, ponieważ musi martwić się o 11,4 mld dolarów, które dosłownie zatopił pod Morzem Bałtyckim”. a to nie europejskie koncerny w połowie finansują ten projekt i to nie One utopiły tą kasę? Ruscy to tylko 50% a i tak nie wiadomo kto tak naprawdę wyłożył kasę. Może akcjonariusze Gazpromu a są nimi inwestorzy z całego świata. Kolejny tekst sf. Do tego w sytuacji gdy nowy prezydent USA daje do zrozumienia, że może się dogadać z niemcami i znieść sankcje.

Alchemik
wtorek, 9 lutego 2021, 10:48

Skoro twierdzisz, że Rosja to "tylko 50%", to w takim razie europejskie koncerny to również "tylko 50%", chyba, że według Ciebie rosyjskie 50% jest mniejsze od europejskiego 50%... ale w sumie w Rosji nie takie cuda się już zdarzały.

Komentator
poniedziałek, 8 lutego 2021, 16:02

Te pieniądze w morzu to utopiły przede wszystkim zachodnie koncerny zaangażowane w ten projekt. Reszta to bzdury, Europa potrzebuje tego gazu, gdyby go nie potrzebowała to nie byłoby tej rury i tyle. Do różnych wydumanych przyczyn fiaska tego projektu doszedł kolejny, że to Niemcy którzy najwięcej na nim zyskują, sami wykopią mu grób? To koalicja USA, Polski, Ukrainy i bałtyckich dorszy już nie wystarczy? O czym tutaj w ogóle mowa? USA miało "zabić" sankcjami każdego kto macza paluchy w tym projekcie, skąd zatem taka wolta?

osda
wtorek, 9 lutego 2021, 14:29

Bo Polska ma niby budowac jakąs rurke gdzieś nad moze i teraz może być z tym problem, bo na to nakłada się wiele spraw, niekorzystnych dla Polski.

Henryan
wtorek, 9 lutego 2021, 10:42

"tej rury" potrzebują przede wszystkim Niemcy nie Europa. Niestety dla Niemców sankcje USA i ostatnie działania Rosji (nie wiadomo co bardziej) sprawiają, że "ta rura" staje się dla nich coraz bardziej niewygodna i w końcu może się okazać, że starty mogą tu przewyższyć ewentualne zyski

Komentator
środa, 10 lutego 2021, 07:28

Niemcy przede wszystkim mają już połączenie z Rosją o wydajności nominalnej 55 mld m3 rocznie, dla Niemców wystarczy. Po drugie, Niemcy już złamały amerykański "zakaz" udziału w tej inwestycji, a sankcji nikt na nie nie nałożył. Trump zagrał Vabank, USA usłyszały sprawdzam i okazało się w ręku było mało trumfów i pełno blotek.

Tweets Energetyka24