Rosjanie dezinformują ws. polskiego atomu. „Chcą pokazać, że prąd lepiej brać z Rosji” [KOMENTARZ]

4 sierpnia 2021, 14:43
hacking-2903156_1920(1)
Fot. Pixabay

Rosyjskie media dezinformują w sprawie polskiego projektu jądrowego, celem wykazania, że Polska powinna kupować energię elektryczną z Rosji lub Białorusi. Na proceder ten zwrócił uwagę rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Żaryn opisał na Twitterze artykuł z rosyjskiego portalu Regnum, który kwestionuje sensowność polskiego projektu jądrowego i sufluje rozwiązania w postaci zakupów energii elektrycznej z Rosji lub Białorusi.

„Trwale zaangażowany w kampanie dezinformacyjne przeciwko Polsce Stanisław Stremidłowski opublikował na początku lipca komentarz, w którym twierdzi, że Polska zamierza przyłączyć się do budowy elektrowni atomowej w Obwodzie Kaliningradzkim (…). Insynuuje, że Polska, Litwa, Łotwa i Estonia miały wspólny cel, jakim było zablokowanie NS2, ale <<po tym jak Waszyngton zrezygnował>> z blokowania NS2 <<sojusz tych państw jest bez sensu>>. Właśnie to powoduje – w ocenie rosyjskiego propagandysty, że Polska może chcieć włączyć się w budowę rosyjskiej elektrowni, na co obecnie miałaby zyskać zgodę USA” - wskazuje Żaryn.

Tekst Stremidłowskiego faktycznie nawołuje do zmiany podejścia Warszawy zarówno w kwestii atomu, jak i w kwestii relacji z Rosją. „Udział Polski w dokończeniu budowy bałtyckiej elektrowni atomowej zbliży Warszawę do Moskwy i otworzy możliwości pogłębienia współpracy w innych obszarach” - wskazuje autor tekstu źródłowego, dodając że będzie to możliwość rewizji polskiej polityki zagranicznej (…). Udział Polski w Bałtyckiej Elektrowni Jądrowej (położonej w Kaliningradzie - przyp. JW) byłby szansą na wyciągnięcie z bagna zniszczonych polsko-rosyjskich stosunków” - wskazuje autor.

image

 Reklama

Tego rodzaju rozwiązania byłyby szalenie niebezpieczne z punktu widzenia bezpieczeństwa kraju. Przede wszystkim, powiązanie polskiego systemu elektroenergetycznego z zagraniczną jednostką jądrową byłoby narażeniem bezpieczeństwa państwa. Elektrownie jądrowe są przystosowane do pracy w podstawie, tzn. na mniej więcej stałych obrotach przez cały czas. Wpięcie takiej jednostki do systemu oznacza, że będzie on ją traktował jako trwały fundament. Każde wypadnięcie takiej jednostki będzie zagrożeniem dla stabilności. A przecież Polska będzie miała mocno ograniczony wpływ na to, co się dzieje w elektrowni położonej poza jej granicami. W dodatku, mówiąc o Kaliningradzie czy Białorusi, mówmy o jednostkach położonych na terytorium państw, które są do nas wrogo nastawione i które potrafią wykorzystywać energetykę do realizacji celów politycznych.

Co więcej, pojawienie się takiej elektrowni w sieciach tego konkretnego regionu Europy mogłoby zaburzyć plany rozdzielenia systemów elektroenergetycznych Rosji i Unii Europejskiej, które wdrażane są od kilku lat. Nie dziwi zatem dość ostra reakcja litewskiego rządu (który pracuje nad podłączeniem się pod europejski system), mówiącego ustami Dainiusa Kreivysa, czyli ministra energii, że informacje na temat włączenia się polskich i węgierskich to albo nieprawda, albo rosyjska dezinformacja.

„Cały tekst obfituje w tezy, mające przekonać czytelników, że Polska jest o krok od podjęcia decyzji dotyczącej włączenia się w rosyjski projekt jądrowy. Tekst jest kolejną już publikacją, mającą na celu destabilizowanie polskiego programu energetyki jądrowej. Rosyjska propaganda m. in. próbuje wykazywać, że Polsce atom nie jest potrzebny, bowiem lepiej czerpać prąd z Białorusi albo Rosji” - podsumowuje sprawę Żaryn.

KomentarzeLiczba komentarzy: 14
Jerzy Lipka - Obywatelski Ruch na Rzecz Energetyki Jądrowej
piątek, 6 sierpnia 2021, 00:00

Elektrownia jądrowa jedna a potem druga dawno powinny w Polsce powstać! To, że tak się dotąd nie stało, obciąża bardzo polską klasę polityczną, niedojżałą i tchórzliwą, która bardziej liczy się ze zorganizowanymi grupami interesu w sektorze energetycznym, bojącymi się konkurencji ze strony polskiego atomu na rynku, niż z Polską Racją Stanu! Elektrownię jądrową o mocy 1345 MW można zbudować w ciągu 6 lat (patrz Zjednoczone Emiraty Arabskie elektrownia Barakah budowana przez Koreańczyków). Za sumę ok 6 mld USD za blok 1345 MW, dający rocznie ok 11 TWh energii. Cała reszta to papierologia, którą da się uprościć i skrócić! TRZEBA CHCIEĆ!

Parsifal7
piątek, 6 sierpnia 2021, 10:46

Niestety ale to wszystko prawda. Kluczowa jest tu wola polityczna. Bez nadania sprawie najwyższego państwowego priorytetu inwestycji tej nie będzie. Nie rozumiem tego bo kraje wielokrotnie mniejsze i znacznie biedniejsze z powodzeniem wybudowały tego rodzaju instalacje. U nas to nie tyle kwestia braku środków czy względy społeczne (bo jest chęć i wola co najmniej kilku lokalnych społeczności widzących szanse na skok cywilizacyjny i miejsca pracy) ale bardziej jest to sprawa polityczna oraz lobbingowa (głównie chodzi o lobbing gazowy i koncernów produkujących turbiny wiatrowe). To tylko o to chodzi. O nic więcej.

Niuniu
czwartek, 5 sierpnia 2021, 18:45

Parsifal7 - podstawowym powodem braku decyzji i rozpoczęcia budowy polskiej EJ jest brak finansowania. Nie wiadomo nadal jak za tą elektrownie zapłacić. Z budżetu Polski się nie da bo to pomoc publiczna i w dodatku Polska nie ma takiej zdolności kredytowej. kolejne pożyczone 20 mld euro kładzie polski system monetarny, dopuszczalne zadłużenie państwa itp. Z koleji nie ma polskiej firmy która bez gwarancj skarbu państwa taką pożyczkę może zaciągnąć. Polskie banki nie mają takich zdolności kredytowych. Mimo deklaracji Prezesa glapińskiego, że NBP może tu pomóc - prezes przeczytał w końcu status swojego Banku (NBP) i przestał opowiadać bajki. Amerykanie z koleji nie bardzo chcą finansować nawet te 49% ej którą im Polski Rząd wspaniałomyślnie oferuje. Jak znajdziesz kasę na polską ej to szybciutko weźmiemy się do jej budowy. A co będzie z efektami to czas pokaże. Może właśnie dla tego czekając na rozwiązanie tych nierozwiązywalnych problemów w między czasie warto zacząć importować tanią energię elektryczną z zagranicy, niekoniecznie ruską, może byś szwedzka wzorem litwy. Może Pan Żaryna policzy ile co roku przez brak takiego importu musimy dołożyć do polskiej energii elektrycznej produkowanej głównie z ruskiego węgla.

Parsifal7
piątek, 6 sierpnia 2021, 10:35

Brak elementarnej wiedzy. Tego rodzaju inwestycje mają status inwestycji infrastrukturalnych (podobnie jak budowa gazoportu, linii przesyłowych, sieci gazowych etc) i nie dotyczą ich regulację odnośnie pomocy publicznej (notabene w tych regulacjach o co innego chodzi). Tego rodzaju inwestycje mają charakter inwestycji państwowych (w każdym kraju) i realizowane sa w różnych formach prawnych. Także umowy na transfer technologii lub zakup kompletnej instalacji (też w zależności od kraju) mają charakter umów miedzypanstwowych które następnie mogę byc realizowane przez konkretne podmioty (w przeważającej także o charakterze panstwowym). To tak w bardzo wielkim skricie i temat ten jest mi bliski z racji zawodu. Nie jest także kwestia brak środków bo te środki są i w skali kraju nie są to środki znaczne. Wiele mniejszych i znacznie biedniejszych krajów sobie z tym radzi. Za równowartość kilkuletnich praw do emisji CO2 można wybudować blok jądrowy. Inaczej, nie stać nas na to aby nie wybudować tego rodzaju instalacji. To jest bardziej kwestia woli politycznej a w zasadzie jej braku w rzeczywistym znaczeniu a nie tylko deklarowanym. Jeśli sprawa zostanie postawiona jako priorytet państwa to budowa pójdzie dość szybko. Potrzebna jest tylko pewna doza determinacji. A jeśli chodzi o finansowanie zewnętrzne to tu bardziej celem jest związanie finansowe partnera zewnętrznego i jego zainteresowanie udziałem w eksploatacji. To bardziej względy bezpieczeństwa energetycznego a nie kwestia braku środków. Poza tym to nie jest tak że należy od razu wyłożyć 20 mld zł na blok bo proces inwestycyjny trwa około 10 lat. Sredniorocznie to około 2 mld zł a to w zasadzie jest dla budżetu nieodczuwalne. Problem w tym że nasza energetyka jest ogólnie zacofana i wymaga ogromnych nakładów co do zasady. Na marginesie wspomnę że jeszcze kilka lat temu na budowę EJ można było dostać środki unijne (tak dokladnie). Przespalismy i to. Klanua sie polityka ciepłej wody w kranie.

Stary Grzyb
czwartek, 5 sierpnia 2021, 17:40

Kogo, przepraszam, "Rosjanie dezinformują"? Kto traktuje poważnie jakiekolwiek "informacje" płynące z rosyjskich źródeł oficjalnych? Poputczyków i agentury Kremla rosyjskie służby z oczywistych powodów dezinformować nie potrzebują, z kolei ten, kto nie jest poputczykiem czy agentem, doskonale rozumie, że każda rosyjska "informacja" jest albo kłamstwem, albo manipulacją, albo połączeniem jednego i drugiego, więc o żadnej dezinformacji mowy być nie może. O co chodzi z tą "rosyjską dezinformacją"?

ciekawy
czwartek, 5 sierpnia 2021, 20:09

Kogo Rosjanie dezinformują? Własnych obywateli. Żeby Rosjanin wziął karabin i poszedł na wojnę w obronie władców z Kremla to musi mieć starannie spreparowaną sieczkę w głowie.

Ptyś
czwartek, 5 sierpnia 2021, 09:41

Czy widzicie w Polsce osobę lub osoby, które mogły by kierować takim projektem ? Chodzi o 10 lat i więcej , a więc problem nie rozwiązywalny. Chodzi o osobę, która rozumie temat. Ja nie widzą takiej osoby. Elektrownia w Ostrołęce daje dużo do myślenia. Budują budują i końca nie widać, ale praca wre.

miśColargol
czwartek, 5 sierpnia 2021, 21:17

a znasz staro-słowiańskie przysłowie : "kasa misiu, kasa"

Niuniu
czwartek, 5 sierpnia 2021, 00:13

Panie Żaryna, nikt nikogo nie dezinformuje. Polska elektrownia jądrowa jeśli w ogóle powstanie to nie wcześniej niż za 10-15 lat. Wybór lokalizacji zajmuje już Nam kilka lat a ma zostac dokonany za ok 2 lata. Def24 o tym pisze. A przecież wystarczy popatrzyć na fińskie doświadczenia z budową najnowszego bloku enegetycznego przez francuzów - kilkanaście lat i blok dalej nie jest skończony. To prawdy oczywiste. Nie dezinformacja. Polska jeśli wybuduje ej to nie wcześniej niz za kilkanaście lat. Prawdą jest, że już dziś potrzebujemy więcej energii elektrycznej a jesli nie dogadamy się z Czechami w sprawie Turowa to bedziemy jej potrzebować jeszcze więcej. Prawdą jest, że ta energia którą obecnie produkujemy jest ze względu na opłaty emisyjne najdroższą w Europie co negatywnie odbija się na poziomie życia polaków i konkurencyjności polskiego przemysłu. To też dezinformacja? I w końcu prawdą jest, że na Białorusi pojawiło się źródło taniej bezemisyjnej energi elektrycznej - białoruska ej. A w Rosji takich elektrowni też kilka jest. I prawdą jest to, że zarówno Białoruś jak i Rosja chetnie tą energie mogą eksportować - nawet do Polski. Czy to też dezinformacja? Może niech służby zamiast zajmować się propagandą wezmą się solidnie do właściwej roboty. oże lepiej niech służby sprawdzą dla czego i w czyim interesie zdemontowaliśmy most energetyczny łączący Polskę z siecią energetyczną Białorusi.

MacGawer
czwartek, 5 sierpnia 2021, 21:43

Najdroższy prąd w Europie? Chyba dawno nie sprawdzałeś ceny MWh. Np. dzisiaj w Polsce base 84.31 euro, peak 87.11 euro. We Francji odpowiednio 86.20 euro i 90.19 euro - pomimo atomu wyraźnie drożej. A w "zazielenionych" Niemczech 94.51 i 99.81 euro. Jak długo gaz nie stanieje tak długo nie ma mowy o tym aby prąd w Poslce był droższy niż na zachodzie. Nawet przy 50 euro za tonę CO2 bardziej opłaca się produkowanie MWh z węgla.

Tweets Energetyka24