• Partner główny
    Logo Orlen

Atom

Niemcy oficjalnie zapowiadają walkę z atomem w Europie. „Nie leży w interesie RFN” [KOMENTARZ]

Fot. Pixabay
Fot. Pixabay

Niemiecka minister środowiska Svenja Schulze zaprezentowała dokument programowy zakładający m. in. wywieranie presji na inne europejskie kraje, by przyłączyły się do wygaszania atomu. „Finansowane przez państwo nowe elektrownie jądrowe nie leżą w interesie Niemiec” - podkreśla opracowanie.

Niemieckie federalne ministerstwo środowiska, kierowane przez Svenję Schulze, wykorzystało dzisiejszą rocznicę wydarzeń w Fukushimie, by zaprezentować dokument programowy zawierający polityczne cele resortu w zakresie energetyki jądrowej w Europie. Dokument zawiera bardzo kontrowersyjny fragment wskazujący na to, że Niemcy zamierzają wywierać presję polityczną na państwa Unii Europejskiej celem skłonienia ich do porzucania atomu.

Takie założenia zawiera punkt piąty dokumentu. Brzmi on następująco: „Federalne Ministerstwo Środowiska będzie aktywnie promować - wraz z podobnie myślącymi państwami w Europie - włączenie się do procesu wygaszania energetyki jądrowej przez inne europejskie kraje (…). Finansowane przez państwo nowe elektrownie jądrowe w UE nie leżą w interesie Niemiec, ani w interesie ochrony klimatu i transformacji energetycznej. Energia jądrowa nie jest już ekonomicznie opłacalna, emituje mało CO2, ale nie jest czysta i niesie ze sobą nieuniknione ryzyko w postaci odpadów. Dalsze generowane przez nią koszty są ogromne i obciążają przyszłe pokolenia. Utylizacja odpadów radioaktywnych jest złożona, długotrwała i droga. W UE mamy określone cele wspólnotowe w zakresie poprawy efektywności energetycznej i rozwoju odnawialnych źródeł energii”.

Powyższy fragment można traktować jako zapowiedź wywierania presji politycznej na inne kraje Europy przez niemiecki rząd federalny, której celem jest nakłonienie ich do porzucenia energetyki jądrowej. Jest to zatem oficjalne przedłużenie polityki RFN, którą Niemcy uskuteczniają od pewnego czasu, zmierzającej do maksymalnego utrudnienia powstawania nowych unijnych mocy w atomie. Takie podejście jest zapisane w umowie koalicyjnej cementującej współpracę partii rządzących obecnie w Niemczech - teraz jednak ministerstwo środowiska jasno wskazało, że RFN będzie „aktywnie promować” odpowiednią politykę innych państw Europy.

image

Jaki cel kryje się za tymi wszystkimi działaniami Berlina? Przecież wyłączanie elektrowni jądrowych może zachwiać bezpieczeństwem energetycznym Europy i storpedować wysiłki zmierzające do wyhamowania zmian klimatu. Tymczasem, jak się okazuje, Niemcy sami powiedzieli, jaki jest cel ich antyatomowej walki. Jej sens zawiera się bowiem w słowach wspomnianej wyżej umowy koalicyjnej CDU/CSU i SPD:  „(...) osadzenie Energiewende [niemieckiej transformacji energetycznej zakładającej m.in. wyjście z atomu] w kontekście europejskim otwiera szansę na zmniejszenie kosztów i wykorzystanie efektu synergii. Chcemy dodatkowych możliwości rozwoju i wzrostu zatrudnienia w Niemczech oraz możliwości eksportowych dla niemieckich firm na rynkach międzynarodowych”.

Niemcy otwarcie wskazują zatem, że ich antyatomowa polityka (bo taka właśnie jest Energiewende) ma na celu budowę gospodarczej potęgi RFN (poprzez stymulowanie rozrostu rynku pracy oraz zwiększenie możliwości eksportowych), a co za tym idzie – wzrost pozycji politycznej Niemiec.

Warto zaznaczyć, że te dwa atrybuty, których siłę chce zwiększyć Berlin też zawierają się w obrębie Energiewende. Rezygnacja z atomu skłoni bowiem poszczególne państwa do inwestycji w odnawialne źródła energii, przede wszystkim zaś: w farmy wiatrowe i farmy fotowoltaiczne. Skorzystać na tym mogą firmy z RFN, które wyspecjalizowały się w tym segmencie dzięki dekadom intensywnych niemieckich inwestycji w OZE. Jeśli zaś chodzi o eksport, to nie sposób nie zauważyć, że Niemcy wkrótce będą dysponować ogromnymi ilościami gazu, tłoczonymi do ich kraju magistralami Nord Stream. Tak się zaś składa, że błękitne paliwo doskonale nadaje się do wspomagania źródeł odnawialnych, które pracują stochastycznie. Innymi słowy mówiąc, Niemcy, walcząc z atomem w Europie, przygotowują sobie rynki zbytu pod towar, który będą odsprzedawać.

Co ważne, Niemcy zupełnie przeinaczają głos nauki w sprawie energetyki jądrowej. Według większości scenariuszy Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu odpowiadanie na zagrożenia związane z globalnym ociepleniem wymaga zwiększenia mocy w atomie

Komentarze