Megatony na megawaty. Jak USA zasilały elektrownie uranem z broni jądrowej Rosji [KOMENTARZ]

15 września 2021, 09:26
550_800_crop__p06dww_1cd14e93b675314f64ed5b4f6370e7c6
Fot. kremlin.ru.

„Swe miecze przekują na lemiesze” – ten cytat z Księgi Izajasza doskonale pasuje do programu Megatony na Megawaty, polegającego na użyciu rosyjskiego uranu z głowic nuklearnych do zasilania amerykańskich jądrowych.

W dyskusjach na temat cywilnego wykorzystania atomu często napotkać można argument dotyczący ryzyka proliferacji broni jądrowej. Według wielu antyatomowych aktywistów, budowa nowych elektrowni jądrowych może sprzyjać poszerzaniu dostępu do technologii umożliwiających produkcję wysoko wzbogaconego uranu, wykorzystywanego do celów militarnych. Innymi słowy mówiąc: według tych zarzutów, kraje dysponujące energetyką jądrową mogą łatwo sięgnąć po broń jądrową. Historia pokazuje, że jest jednak inaczej – istnieje szereg państw korzystających z atomu do celów cywilnych (energetycznych i badawczych), które nie posiadają głowic jądrowych ani infrastruktury potrzebnej do ich budowy. Istnieją natomiast takie państwa, jak Korea Północna, które nie dysponują ani jednym działającym reaktorem energetycznym, ale mają w arsenałach broń jądrową.

Jednym z najbardziej obrazowych dowodów na to, że energetyka jądrowa nie oznacza proliferacji broni jądrowej (a raczej coś zupełnie przeciwnego) był program Megatons to Megawatts (ang. Megatony na Megawaty). Inicjatywa ta wzięła swój początek w artykule fizyka Thomasa Neffa opublikowanym w październiku 1991 roku w New York Timesie, który proponował wykup rosyjskiego uranu używanego w celach militarnych na rzecz amerykańskiego cywilnego programu jądrowego. Koncepcja ta wkomponowywała się w atmosferę rozbrojenia jądrowego, jaką zapoczątkowały pod koniec lat 80. działania USA i ZSRS zmierzające do ograniczenia arsenału nuklearnego.

Pomysł spodobał się w administracji prezydenta George H.W. Busha, która wysłała negocjatorów do Moskwy. Rozmowy ze stroną rosyjską zakończyły się 28 sierpnia 1992 roku ustaleniem 20-letniej umowy. Została ona podpisana w roku 1993 przez nowego prezydenta USA Billa Clintona.

image

 Reklama

Kontrakt amerykańsko-rosyjski dotyczył przerobienia ok. 500 ton rosyjskiego uranu o wysokim stopniu wzbogacenia (pozyskanych z ok. 20 tys. bomb jądrowych), czyli tzw. uran HEU (ang. Highly Enriched Uranium), na paliwo możliwe do wykorzystania w elektrowniach jądrowych (czyli tzw. LEU, Low Enriched Uranium). Pierwszy transport LEU dotarł do Stanów Zjednoczonych w maju 1995 roku.

Program trwał aż do 2013 roku, kiedy to – zgodnie z harmonogramem – został zakończony. W jego ramach z 500 ton wojskowego HEU udało się wytworzyć ok. 15 tys. ton LEU, który trafił następnie do amerykańskich elektrowni jądrowych. Wartość przedsięwzięcia oszacowano na 17 miliardów dolarów. Szacuje się, że w ciągu 20 lat trwania programu Megatony na Megawaty, ok. 10% energii elektrycznej wytworzonej w Stanach Zjednoczonych zostało wygenerowane właśnie dzięki paliwu wyprodukowanemu z rosyjskich głowic jądrowych.

KomentarzeLiczba komentarzy: 1
Felek
środa, 15 września 2021, 17:11

Klasyczne miecze na lemiesze. Lepiej żeby z ładunków nuklearnych robić paliwo jądrowe do zastosowań cywilnych w elektrowni wytwarzającej energię elektryczną niż głowice do zastosowań militarnych.

Tweets Energetyka24