• Partner główny
    Logo Orlen

Atom

Atomowa kontrofensywa. Coraz więcej państw chce energii jądrowej [ANALIZA]

Fot. Pixabay
Fot. Pixabay

Szereg państw Europy i świata rozpoczyna inwestycje w energetykę jądrową – wszystko po to, by sprostać ambitnym celom klimatycznym. Coraz więcej krajów przekonuje się bowiem, że pełna dekarbonizacja bez atomu jest niemożliwa.

Atomowe fobie

Energetyka jądrowa nie ma dobrej prasy – ciążą na niej widma katastrof z przeszłości, które wciąż działają na emocje i wyobraźnie ludzi. I choć statystyka potwierdza, że atom to najbezpieczniejsze źródło energii, to technologia ta wciąż budzi istotny sprzeciw społeczny. Jednakże sytuacja ta powoli się zmienia – transformację tę przyspiesza zmiana klimatyczna, będąca zagrożeniem dla całości ludzkiej cywilizacji.

Żeby wyhamować destabilizację ziemskiego klimatu ludzkość musi obniżyć emisję gazów cieplarnianych, czyli substancji, które – poprzez swe wymuszanie radiacyjne – zmieniają bilans energetyczny atmosfery i podnoszą średnią globalną temperaturę planety. Kluczowym sektorem, jaki poddany będzie redukcjom emisji, jest sektor pozyskiwania i zużywania energii. Jego transformacja będzie polegać na stopniowym odchodzeniu od paliw kopalnych (w pierwszej kolejności: od węgla) oraz na elektryfikacji branż, które obecnie funkcjonują dzięki spalaniu kopalin. Oznacza to konieczność zapewnienia dostatecznie dużych czystych mocy zainstalowanych, które będą w stanie sprostać zapotrzebowaniu na energię elektryczną.

Paleta dostępnych rozwiązań technologicznych jasno wskazuje, że bez energii jądrowej trwała i głęboka dekarbonizacja nie będzie możliwa. Widać to szczególnie dobrze w dobie trwającego obecnie kryzysu energetycznego. Niemcy – którzy realizują politykę gwałtownego odchodzenia od atomu – w obliczu drogiego gazu i spadku generacji ze źródeł wiatrowych musieli drastycznie zwiększyć produkcję energii elektrycznej z węgla. W 2021 roku w RFN wygenerowano z węgla brunatnego i kamiennego ok. 110 TWh, więcej niż z jakiegokolwiek innego źródła. Tymczasem do 2022 roku z energetycznego krajobrazu Niemiec zniknie atom, odpowiedzialny w 2021 roku za produkcję 52 TWh. Miejsce po nim zastąpią w dużej mierze emisyjne paliwa kopalne.

Atom jest niezbędny dla dekarbonizacji ze względu na swoje właściwości – pozwala w bezemisyjny sposób generować energię elektryczną i ciepło bez względu na warunki atmosferyczne oraz porę dnia. Elektrownie jądrowe nie wymagają przy tym wsparcia w postaci dodatkowych mocy zainstalowanych (np. gazowych). Czynniki te odróżniają atom od źródeł odnawialnych, które (w swym najpopularniejszym wydaniu, tj. w postaci elektrowni wiatrowych i słonecznych) pracują w sposób niekontrolowalny. Właśnie z tych względów coraz więcej państw świata przełamuje (irracjonalny) strach przed atomem i inwestuje w nowe bloki jądrowe.

Azja atomem stoi

Obecnie najwięcej nowych elektrowni jądrowych buduje się w Chinach. Państwo Środka już teraz posiada imponujący park jednostek wytwórczych: pracuje tam 47,5 GW mocy zainstalowanych w energetyce jądrowej. Plasuje to ChRL na trzecim miejscu na świecie, jeśli chodzi o park jednostek jądrowych (dla porównania: całość polskiego systemu elektroenergetycznego to ok. 50 GW). W Chinach w budowie znajduje się ok. 17 GW tego typu elektrowni. Warto podkreślić, że w ChRL atom powstaje bardzo szybko – średni czas konstrukcji bloku to ok. 6 lat. Chiny chcą również sprzedawać własne technologie jądrowe – chodzi tu o reaktor Hualong One, który ma być chińskim hitem eksportowym.

image

 Reklama

Innym azjatyckim mocarstwem jądrowym są Indie. Kraj ten zadeklarował już potężne inwestycje w atom. indyjski sekretarz stanu ds. energetyki jądrowej Jitendra Singh zapowiedział, że jego kraj w ciągu dziesięciu lat zamierza potroić swoje moce zainstalowane w energetyce jądrowej. Obecnie wynoszą one 6780 MW, w roku 2031 mają sięgnąć 22 480 MW. W rozwój indyjskiej energetyki jądrowej zaangażowana jest francuska spółka EDF. Francuzi mają być wykonawcami 6 reaktorów jądrowych w Indiach. Będą to jednostki typu EPR.

Europa przeprasza się z atomem

Coraz więcej projektów jądrowych pojawia się również w Europie, która – jeszcze do niedawna – uchodziła za kontynent nastawiony sceptycznie do atomu. Szczególnie duże zainteresowanie tymi rozwiązaniami widać w Europie Środkowej: nowe reaktory mają powstać w Bułgarii (prowadzącej w tym celu rozmowy z Amerykanami), Czechach (które budują nowy blok elektrowni Dukovany), Estonii (zapowiadającej budowę reaktora SMR), Polsce (planującej od 6 do 9 GW mocy w tej technologii oraz rozwój małych reaktorów dzięki spółkom Skarbu Państwa i prywatnym przedsiębiorcom), Rumunii (współpracującej z USA przy rozbudowie elektrowni jądrowej Cernavodă), na Słowacji (szykującej się do uruchomienia nowego bloku w Mochovcach) oraz na Węgrzech (które posiadają zaawansowany projekt rozbudowy elektrowni jądrowej Paks).

Dużo w sprawie atomu dzieje się we Francji, która posiada najwięcej elektrowni jądrowych w Europie (ponad 50 reaktorów). Francuski prezydent Emmanuel Macron ogłosił w październiku, że przesunie datę wygaszania części własnej floty jądrowej do 2035 roku (pierwotnie był to 2030 rok) ora zainwestuje miliard euro w technologię małych reaktorów jądrowych, które rozwijać ma koncern EDF.

Ambitne plany w zakresie atomu ogłosiła też Wielka Brytania. Jak poinformował Financial Times, Brytyjczycy chcą, by ich transformacja ku neutralności klimatycznej opierała się w dużej mierze właśnie na energetyce jądrowej. Rząd w Londynie zamierza ruszyć z programem budowy nowych dużych bloków jądrowych, które zastąpią obecnie pracujące jednostki. Stosowne dokumenty w tej sprawie mają się ukazać w bieżącym tygodniu. Przedsięwzięcie ma być finansowane specjalną opłatą dołączoną do rachunków za energię elektryczną. Co więcej, Wielka Brytania zamierza inwestować również w małe reaktory jądrowe (SMR) - nad stosownymi projektami pracuje już Rolls-Royce. Ambitnym celem Brytyjczyków jest jest bezemisyjność energetyki już w 2035 roku - ma ona zostać osiągnięta dzięki miksowi atomu, OZE oraz źródeł gazowych połączonych z technologiami wychwytu i składowania dwutlenku węgla (CCS). W Wielkiej Brytanii trwają obecnie prace nad budową dwóch jednostek jądrowych – Hinkley Point C oraz Sizewell.

Nad własnymi jednostkami jądrowymi pracuje również Finlandia (budująca reaktory w Olkiluoto oraz Hanhikivi). W Europie atom chce budować również Holandia, która zapowiedziała wzbogacenie swego systemu o 10 reaktorów.

Przebudzenie atomowego giganta

Wzrost zainteresowania energetyką jądrową dostrzegalny jest również w USA. Widać go nie tylko po ambicjach eksportowych amerykańskich spółek jądrowych pracujących przy dużych blokach oraz jednostkach SMR. Już administracja prezydenta Trumpa podjęła działania na rzecz wskrzeszenia przemysłu jądrowego w USA. W ramach tych kroków zagwarantowano m.in. 150 milionów dolarów rocznie przez dziesięć lat na tzw. Rezerwę Uranową, czyli de facto interwencyjny zakup rudy uranu od amerykańskich producentów tego surowca. Firmy zajmujące się górnictwem uranowym już w styczniu 2018 roku apelowały o podobne wsparcie.

Jak widać, technologie jądrowe nie tylko nie są w odwrocie, ale nawet – ze względu na swe właściwości – zdobywają coraz szerszą rzeszę zwolenników. Taki trend jasno kontrastuje z partykularnymi politycznie i niedającymi się uzasadnić z punktu widzenia ochrony klimatu decyzjami niektórych państw o odejściu od atomu.

Komentarze