Putin odkręcił kurek zależności od Chin. Po co Rosji nieopłacalna Siła Syberii?

6 grudnia 2019, 14:46
Zrzut ekranu 2019-12-6 o 14.26.04
Fot.: kremlin.ru

W poniedziałek 2 grudnia Władimir Putin polecił odkręcić kurek z gazem dla Chin gazociągiem Siła Syberii. Wcześniej władze wdrożyły szereg ulg, które miały na celu zapewnić minimalną rentowność projektu. Jeszcze większym zagrożeniem dla Gazpromu jest to, że chińskie CNPC pozostaje monopsonem – jedynym odbiorcą gazu, mogącym dyktować Gazpromowi warunki.

Ceremoniał

Jest poniedziałek, 2 grudnia 2019 roku. Na ekranie kremlowskiej telewizji RT po lewej stronie widzimy szefa Gazpromu Alieksieja Millera w roboczej kurtce, ale pod krawatem. Powiedzieć, że jest spięty, to nic nie powiedzieć. Każde słowo sączy z wręcz przesadną akcentacją. Nie ma miejsca na improwizację.

Po prawej stronie ekranu naszym oczom ukazuje się zaś zupełnie odmienny obrazek. Łączący się z Gazpromem Władimir Władimirowicz Putin ostentacyjnie przewraca kartkami, dopiero po pewnym czasie odrywając wzrok od blatu. Ze znudzeniem pociera nos i wysłuchuje szefa gazowego giganta. W tle słychać lekko opóźnioną transmisję:

„Szanowny Władymirze Władymirowiczu, proszę o zgodę na wydanie rozkazu otwarcia zaworu z gazem” – mówi książę błękitnego paliwa. Określenie Gazpromu księstwem nie jest przesadą – wszak spółka posiada nawet swój hymn.

„Pozwalam” – beznamiętnie odpowiada suweren.

„Proszę otworzyć zawór” – bezzwłocznie rozkazuje książę swojej drużynie.

Realizator pokazuje nam szerszy kadr. Widzimy wielką flagę Chin i Rosji oraz stojących w otaczającym księcia Millera półkolu, ubranych w niebiesko-białe służbowe kurtki i kaski, pracowników Gazpromu. I choć królewski szkarłat nadałby dostojeństwa ceremonii, wciąż czuć powagę sytuacji.

„Zawór na granicy z Chińską Republiką Ludową został otwarty. Przesył gazu został rozpoczęty” – jeszcze uważniej niż Miller wycedził i zaakcentował dyspozytor. On, jako jeden z niewielu, mógł zachować pozycję siedzącą. Skupienie malujące się na jego twarzy nadaje jednak postawie siedzącej należytego dostojeństwa. Patrząc z uwagą w ekran, dyspozytor wciska lewy przycisk myszki. Doniosłość tej chwili możemy poczuć wraz z delikatnym dźwiękiem wciskanego klawisza.

Następnie naszym oczom ukazuje się utrzymana w surowej formie mapa. Widzimy na niej jedynie graniczną rzekę Amur i biegnący przez nią granatowy pas gazociągu – Siły Syberii. Widać też symbolicznie ukazaną stację pomiarową. Na własne oczy, wraz z milionami widzów w całej Rosji, obserwujemy jak licznik zaczyna pędzić, odmierzając kolejne metry sześcienne błękitnego paliwa, które wprost z syberyjskiej ziemi płyną do chińskich domów i elektrociepłowni. Docelowo licznik ma wskazywać co roku 38 mld m sześc. Choć rozpędzać będzie się dosyć wolno. W pierwszym roku do Chin popłynie zaledwie 5 mld m sześc.

Iluzja

Obejrzawszy transmisję rosyjskiej telewizji nie sposób oprzeć się wrażeniu historyczności chwili. Oto wielki projekt, Siła Syberii, który ma na celu dywersyfikację rosyjskiego eksportu. Usłyszeć o tej koncepcji mogliśmy wielokrotnie po wprowadzeniu sankcji na Federację Rosyjską w związku z aneksją Krymu. Wówczas tłumaczono, że projekt Siła Syberii zmniejszy zależność Rosji od eksportu gazu do Europy.

Z pozoru nowa inwestycja ma silne podstawy ekonomiczne. Nieustający rozwój gospodarczy Chińskiej Republiki Ludowej wraz z rozwojem energetyki gazowej sprawia, że i chińskie zapotrzebowanie na błękitne paliwo rośnie w astronomicznym tempie. Budowa nowego gazociągu pozwoliła jednocześnie na rozpoczęcie eksploatacji nowego, bardzo obiecującego złoża Czajadinskiego, a następnie Kowyktyńskiego. Jednocześnie rozwijana jest lokalna sieć gazownicza, doprowadzająca surowiec do miejscowości syberyjskich. Z pozoru wszystko się zgadza, jednak diabeł tkwi w szczegółach.

O nieopłacalności projektu informował już półtorej roku temu rosyjski bank inwestycyjny Sberbank CIB, w specjalnie opublikowanym raporcie inwestycyjnym. Autorzy, którzy stracili pracę zaraz po ujrzeniu przez ich publikację światła dziennego, wprost stwierdzili w dokumencie, że projekt Siła Syberii „pozbawiony jest logiki”.

Koszt jego budowy wynosi aż 55 mld USD (choć szacuje się, że wzrósł mieszcząc się w przedziale od 55 mld USD do 70 mld USD). Przyczyn tak wysokich kosztów jest kilka. Po pierwsze, aby gaz nadawał się do eksportu należy go oczyścić (zwłaszcza z helu, w który są bogate nowe złoża), w związku z czym konieczna będzie budowa kosztownej infrastruktury. Po drugie gazociąg trzeba budować na niekorzystnych obszarach o niskich temperaturach i zamarzającym gruncie. Wpływa to również niekorzystnie na koszty eksploatacyjne. Po trzecie wreszcie, aby napełnić Siłę Syberii surowcem, trzeba będzie najpierw zainwestować w rozpoczęcie wydobycia z nowych złóż, które dodatkowo cechują się niskim ciśnieniem, co utrudnia to zadanie.

Jako przykład alternatywnego rozwiązania analitycy podają gazociąg Ałtaj, zwany również Siłą Syberii 2 lub Zachodnią Siłą Syberii. Podstawową przewagą Ałtaju miałyby być koszty. Zamiast 55 - 70 mld USD wymagałby on inwestycji na poziomie 10 mld USD. Udałoby się również uniknąć wszystkich niedogodności związanych z budową Siły Syberii – gaz byłby dostarczany z już eksploatowanych złóż, oczyszczany byłby w już istniejących zakładach, a przebiegałby wzdłuż istniejącego już gazociągu, co znacznie ułatwiłoby i przyspieszyłoby budowę.

Problemy

Gazprom argumentuje, że otwarcie nowych złóż daje Rosji duże perspektywy zwiększenia eksportu w przyszłości. W dodatku możliwym ma być zajęcie silniejszej pozycji Rosji na światowym rynku helu. W rzeczywistości jednak przy obecnych, niskich cenach gazu ziemnego rozpoczynanie eksploatacji nowych złóż, wymagających wysokich nakładów finansowych jest bezzasadne. Rynek helu charakteryzuje się wysoką podażą. Pojawienie się dużych ilości surowca na rynku będzie z pewnością korzystne dla konsumentów, ale niekoniecznie dla producentów – w tym Gazpromu.

Kolejnym problemem związanym z Siłą Syberii są zapisy kontraktowe. Zgodnie z szacunkami Sberbanku, gaz transportowany tym szlakiem będzie sprzedawany Chinom po cenie ok. 10-11% ceny ropy naftowej, bez minimalnej granicy cenowej. Warto przy tym podkreślić, że opłacalność kontraktu była szacowana przy cenach za baryłkę na poziomie ok. 65 USD. Oznacza to, że obecnie czas potrzebny do zamortyzowania inwestycji znacząco się wydłużył. Zgodnie z obliczeniami analityków okres amortyzacji wynosi obecnie ok. 16 lat.

Co więcej, pozycja Chin, a konkretnie państwowej spółki CNPC, jest wręcz książkowym przykładem monopsonu. Gaz ze złoża Czajadinskoje będzie trafiał do Siły Syberii, a następnie do jedynego klienta – CNPC. W rezultacie chińska spółka będzie mogła wywierać nacisk cenowy na Gazprom. Sytuacja okaże się być lustrzanym odbiciem polityki Gazpromu wobec Europy Środkowo-Wschodniej, gdy rosyjski gigant był jedynym dostawcą, mając jednak wielu odbiorców na tym samym szlaku.

Paradoksalnie to właśnie dywersyfikacja kierunków eksportowych była jednym z głównych argumentów za powstaniem Siły Syberii. Kremlowscy oficjele tłumaczyli, że zachodnie sankcje udowodniły konieczność stworzenia alternatywnych tras eksportowych.

Można zadać sobie pytanie, dlaczego zatem nie wybrano do realizacji projektu Siła Syberii 2? Wykorzystując istniejące złoża i infrastrukturę mógłby w krótkim czasie ulec amortyzacji i realnie przyczynić się do dywersyfikacji kierunków eksportowych.

Łupy

Odpowiedzi należy szukać przede wszystkim w wewnętrznym systemie gospodarczo-politycznym Rosji. Opiera się on w dużej mierze na wierności wąskiego grona oligarchów wobec Kremla, w zamian za realizację lukratywnych kontraktów. Dlatego też Rosjanie odmówili Chińczykom gdy ci proponowali partycypację w wysokich kosztach Siły Syberii. W rezultacie kontrakty otrzymały dwie spółki – Strojgazmontaż i Strojtransgaz.

Obie należą do rosyjskich oligarchów – odpowiednio Arkadija Rotenberga i Giennadija Timczenki. Z uwagi na swe bliskie relacje z Władimirem Putinem, obaj oligarchowie trafili na listę sankcyjną. Celem autorów sankcji było skłócenie oligarchów z obozem władzy lub zyskanie wśród nich zwolenników zmiany kursu rosyjskiej polityki zagranicznej.

Tak się jednak nie stało. Kreml uratował swoje dobre relacje z oligarchami zapewniając im stały dopływ gotówki za sprawą olbrzymich zleceń państwowych. Jednym z nich była budowa mostu Kerczeńskiego, łączącego Krym z Rosją. Innym przykładem jest właśnie Siła Syberii.

Projekt zatem z założenia miał być drogi. Nie chodzi bowiem o to, aby eksport gazu do Rosji miał się opłacać. Zadbano jedynie o to, by nie był deficytowy. Obiekty Siły Syberii do 2035 roku zwolnione zostaną z podatku od nieruchomości, a stawka podatku od wydobycia kopalin dla pola Czajadinskoje przez pierwsze 15 lat wynosić będzie 0%.

To, co jednak najważniejsze to fakt, że rosyjscy oligarchowie ponownie zarobili na budowie i przez kolejne lata będą wiernie wspierać władze, dzięki którym ich biznes funkcjonuje mimo sankcji. Wszak to jeszcze nie koniec inwestycji w Siłę Syberii. Wciąż konieczna jest budowa kolejnych stacji kompresorowych, gazociągu i zakładu przetwórstwa gazu.

Nie bez znaczenia pozostaje również aspekt propagandowy. To właśnie z myślą o obywatelach odegrano spektakl w postaci uroczystego otwarcia przesyłu gazu do Chin. Rosjanie dowiedzieli się dzięki temu, jak potężny jest ich kraj, okiełznujący kolejne pola gazu w odległej Syberii i zyskujący kolejne rynki. Niestety o tym, że inwestycje są opłacalne przede wszystkim dla oligarchów kosztem budżetu państwa, już nie usłyszą.   

KomentarzeLiczba komentarzy: 70
sża
sobota, 7 grudnia 2019, 10:05

Świetny artykuł! Na co to przyszło Rosji - będą sprzedawać gaz Chińczykom. Do tego rurę wybudowali za własne pieniądze, a nie za chińskie. To faktycznie jest już chyba początek końca Rosji...

Bolo
niedziela, 8 grudnia 2019, 01:40

Tak a Polska gazoport wybudowała za pieniądze USA żeby amerykanie mieli gdzie sprzedawać swój gaz

Sobokrok
sobota, 7 grudnia 2019, 09:56

Blanka bla tylko pozazdrościć Chińczykom bo zapłacą mniej jak Polacy my Ameryce

MacGawer
sobota, 7 grudnia 2019, 19:29

Ta... Indeksują ropą co jest bardzo nierozsądne. Obecnie kontrakty indeksowane gazem (jak amerykańskie) są o kilkadziesiąt procent tańsze. Latem gaz na rynku spot był 2x tańszy niż kupowany od Gazpromu który uparcie indeksuje ropą. Ale faktem jest, że powinniśmy się z tego cieszyć. Po otworzeniu Siły Syberii spadnie popyt na LNG co obniży ceny na rynku spot, a to przełoży sie na kontrakty. W tej kwestii popieram Putina - idźcie dalej tą drogą towarzyszu!

anda
niedziela, 8 grudnia 2019, 23:13

A w zimie będzie po 6000 jak to miało w USA

Dalid
sobota, 7 grudnia 2019, 15:24

Rosję stać na takie inwestycjie skoro narzucili Polakom bandyckie ceny za gaz. Terroryzm energetyczny Rosji bardzo się opłaca: jeżeli Polacy płacą za gaz ceny jak za złoto to jest źródło finanasowania nawet nierentownych inwestycji.

MS
sobota, 7 grudnia 2019, 09:46

Ceremoniał, iluzja, problemy, łupy to o Baltic Pipe czy gazoporcie w Świnoujściu. Martwmy się bardziej o siebie. Jak Rosjanie chcą tracić, to nie przeszkadzajmy im. Bo może po przeczytaniu tego artykułu zrezygnują z takich inwestycji. Autor jest chyba rusofilem.

man42
sobota, 7 grudnia 2019, 01:58

Rosjanie walczą o Rosyjską Syberie Czują oddech Chin Jak tylko w tym trudnym terenie zagospodaruja się Dzieki źródło energi wypisują nowe punkty oporu i bazy Po zbudowaniu nowych obiektów strategicznych mając bazy w nowej technologii Przeniosą swoje zainteresowanie na swoją zachodnią granicę a naszą wschodnią Zostało nam pare lat nie więcej

Niuniu
sobota, 7 grudnia 2019, 01:38

Może właśnie dla tego Rosjanie sami finansowali tą inwestycję aby nie być zależnym od Chin i aby ją w pełni kontrolować? A Chiny przypadkiem podłanczając się do tego gazociągu nie uzależniają się od Rosji? Jakie znaczenie ma fakt, że odbiorcą jest jedna a nie 10 firm chińskich skoro trudno jest mówić o rynkowej gospodarce w ich przypadku. Wszystkie chińskie firmy energetyczne są ściśle kontrolowane przez Państwo w jeszcze większym stopniu niż firmy rosyjskie. Naprawdę nie ma znaczenia ilu jest po stronie chińskiej odbiorców skoro wszyscy mają jednego zażądzającego - Komunistyczną Partię Chin z jej dożywotnim przywódcą Prezydentem Chin. A siła Syberii II powstanie jak tylko skończy sie bieżąca inwestycja. Nie ma się co dziwić, że przy skali obecnych inwestycji Rosja nie zaczyna kolejnych wielkich projektów jeśli nie ma pewnego dostępu do swiatowych finansów i inwestycjie te finansuje z własnych środków. No i ta zawartość helu i innych frakcji. To nie jest problem ale wręcz wisienka na torcie. Właśnie równolegle z oddaniem gazociągu kończona jest gigantyczny zakład chemiczny nad Amurem za ponad 15 mld dolarów który odzyskuje z gazu płynącego do Chin hel i szereg innych frakcji niezwykle cennych w przemyśle chemicznym. Samego helu Rosja będzie produkować ponad 50% światowej produkcji. A nie jest wiadomo czy przypadkiem nie będzie to również izotop hel3 który jest na tyle cenny, że futurystycznie myśli się o jego wydobyciu na księżycu. Uruchomienie tego gazociągu to nie tylko eksport gazu do Chin ale również nowy impuls do zagospodarowania dziewiczych obszarów Syberii które bez tej inwestycji nadal pozostały by bezludne. Na bazie tego gazociągu R po swojej stronie granicy intensywnie rozbudowują lokalną infrastrukturę gazową która dostarczy energii dla całego regionu i stworzy warunki rozwoju przemysłu. Obecnie Chiny są najwiekszym importerem gazu na świecie i ich zapotrzebowanie na ten surowiec gwałtownie rośnie. Teraz największym dostawcą są Turkmenistan, Australia i Qatar. Turkmenistan dostarcza ok 33 mld m3 gazu i to jest szczyt jego możliwości. Po osiągnięciu docelowego przesyłu przez Siłe Syberi Rosja zostanie największym dostawcą gazu do Chin a plany są jeszcze bardziej ambitne. Nie ma co się wyśmiewać z tej inwestycji bo i tak Nasze oceny nie zmienią faktu, że Rosja duszona sankcjami samodzielnie w ekstremalnych warunkach klimatycznych i geograficznych zrealizowała niezwykle skąplikowaną technicznie inwestycję o gigantycznej wartości. Jednocześnie realizując co najmniej kilkanaście równie ambitnych projektów. Przecież ten gazociąg to nie tylko rura ale i stacje tłoczące o gigantcznej mocy wyposażone w sprężarki i turbiny. Użądzenia które wg forumowiczów potrfi wytwarzać tylko Nasz Zachód i których sprzedaż Rosjanom objęta jest embargiem UE i USA . A jadnak rurociąg ruszył i to w terminie. I tak na koniec autor szczegółowo opisał uroczystość otwarcia ale zauważył tam tylko Rosjan z Putinem na czele. A nie zwrócił całkiem uwagi na Prezydenta Chin w otoczeniu najważniejszych oficjeli swojego Rządu który przewodził uroczystości otwarcia po swojej stronie. I tak a propo dyktowania warunków. Rosja i Chiny to obecnie strategiczni sojusznicy zarówno polityczni jak i gospodarczy i militarni. Takie inwestycje tylko umacniają ten sojusz. Autor się śmieje z okresu amortyzacji rosyjskiego gazociągu ale nawet to robiąc przyznaje, że inwestycja się zamortyzuje. A Nasze inwestycje w rozbudowę elektrowni węglowych nigdy się nie zamortyzują. Jakoś nie widać wyliczeń opłacalności gazoportu czy planowanego Gazociągu BP. Wszyscy specjalisci piszą, że przy obecnych cenach szczelinowanie gazu i ropy w USA jest deficytowe a mimo to szczelinują aż miło. Tesla od lat generuje co roku miliardowe straty i jakoś to nikomu nie przeszkadza. A Nasze inwestycje miedziwe za granicą Polski czy Orlenu w Możejki mają ekonomiczny sens?

Pan Ferdek
sobota, 7 grudnia 2019, 23:52

Komentarz do artykułu "w punkt" ale przecież nie o to autorowi chodziło. Przecież wszystkim wiadomo, że cokolwiek robi USA to jest najlepsze, najgenialniejsze i "uzasadnione ekonomicznie" a wszytko co robi Rosja jest dokładnie "odwrotne". Polityka podnoszenia morale trwa i ta narracja służy "pokrzepieniu serc" bo Rosja upada (od sankcji z 2014 r. i jakoś nie może) i upadnie lada dzień (a już do "sylwestra" na 120%).

Szrek
sobota, 7 grudnia 2019, 19:54

Brawo, niezłe uzupełnienie artykułu. Też mi się spodobało stwierdzenie o nierentownym rurociągu a potem info ze się zwroci za kilkanaście lat. No to chyba jednak jest rentowny.

Maciej . Sz
sobota, 7 grudnia 2019, 19:29

Nic dodać nic ująć. Gratuluje.

Młam
sobota, 7 grudnia 2019, 17:46

Autor, mówiąc o dywersyfikacji eksportu z Siły Syberii (porównując do zachodniego Jamału) miał raczej na myśli kilka krajów odbiorczych, niż kilka spółek odbiorczych w jednym kraju. Nieprawdaż? To nie jest inwestycja strategiczna dla Rosji, tym bardziej charytatywna, by nie przynosić zysków! Chiny, mając zapewnioną dywersyfikację dostaw będą dyktować warunki, nieważne ile tego gazu Rosjanie będą w stanie im wtłoczyć. Turkmenistan, drogi kolego, już teraz dostarcza Chinom więcej niż te 33 mld m3, czyli 38,7 mld. To plasuje ich około 40% chińskiego importu tego surowca. W Turkmenistanie powstała już chińska baza wojskowa, tak że ten odcinek zaopatrzenia mają zabezpieczony... Nie wydaje mi się, jak autorowi, by ten projekt miał jakikolwiek sens, inny niż skok na państwową kasę. Rosji oczywiście, nie Chin. Gwoli ścisłości, ja w kilku źródłach wyczytałem, że to Chińczycy odmówili finansowania, w upokarzający sposób pokazując, kto dyktuje warunki.

anda
sobota, 7 grudnia 2019, 21:06

A wiesz jak szybko wzrasta zużycie gazu w Chinach? a wiesz że w razie czego transport morski można utrudnić lub w ogóle go zlikwidować, takie gazowce trafione nawet jednym pociskiem przestaną istnieć, a zniszcz rurociąg w środku Syberii. Baza to jest ale w Tadżykistanie gdzie razem z Rosjanami pilnują dla swojego dobra granicy z Afganistanem. A co do finansowania to akurat Rosjanie pokazali Chińczykom gdzie ich miejsce i zresztą nie tylko tam / np. złoża węgla w Tuwie, miedź, żelazo / Chińczycy jak coś finansują za granicą to żądają 100 % mają być ich robotnicy, sprzęt, materiały - miejscowi nie mają nic do gadania, a Rosjanie nigdy nie pozwalali aby jakaś firma nie zatrudniała Rosjan ani nie kupowała materiałów, zatrudniała miejscowych. Natomiast długo trwały rozmowy i targowanie się dopóki Chińczycy nie zrozumieli, że transport morzem może być niebezpieczny i jak to do nich dotarło to szybko porozumieli się z Rosjanami, zresztą trwają już przymiarki do następnych gazociągów mn przez Mongolię. Sfinansowali go Rosjanie , sprzęt rosyjski, pracownicy tu akurat w większości to Ukraińcy / tak gdzieś wyczytałem / którzy w części zostaną do jego obsługi - więc gro pieniędzy wydanych na gazociąg zostaje w Rosji

Wiklik
sobota, 7 grudnia 2019, 17:18

Oczywiście że tak..

Olo
sobota, 7 grudnia 2019, 16:04

dobrze napisałeś, pzdr

Agnimyo
sobota, 7 grudnia 2019, 16:02

Świetny komentarz. Gratulacje

Reklama
Tweets Energetyka24