Niemcy: prace przy budowie gazociągu Nord Stream 2 wznowione

20 lutego 2021, 10:46
nord stream 2 niemcy
Fot. nord-stream.com
Energetyka24
Energetyka24

Na Morzu Bałtyckim u wybrzeży wyspy Rugia rosyjskie statki wznowiły budowę gazociągu Nord Stream 2. Kilkanaście rosyjskich statków kursuje między wyspami Rugia i Bornholm. Drugi tuzin jest na kotwicy około 25 km na południe od wyspy Bornholm - informuje portal NDR.

W samym środku tego wszystkiego znajduje się Fortuna, barka układająca, która została wcześniej wyposażona i przebudowana w Wismarze. Ostatnio trzeba było wstrzymać prace ze względu na trudne warunki atmosferyczne.

Wokół Fortuny obowiązuje zakaz żeglugi na odległość 1,5 mili morskiej. Filmowanie jest zabronione. Rzecznik Nord Stream Steffen Ebert niechętnie ujawnia, jak daleko naprawdę posunęły się prace. Na początku miesiąca w duńskiej wyłącznej strefie ekonomicznej (EEZ) nadal istniała luka w rurociągu o długości ok. 120 km.

Zgodnie z pozwoleniem na budowę, wydanym przez Duńską Agencję Energetyczną, na wykonanie odpowiednich prac związanych z układaniem rur przewidziano 115 dni. Rzecznik prasowy powiedział NDR, że Nord Stream 2 przedstawił harmonogram z datą zakończenia prac do końca maja. Jednakże prace budowlane mogą potrwać dłużej.

Reklama
Reklama

Rosyjski koncern Gazprom jest uzależniony od dobrej pogody i pomocy niemieckich i europejskich firm, aby móc szybko kontynuować budowę. Według analizy przeprowadzonej przez Saschę Lohmanna z Fundacji Nauki i Polityki (SWP) w Berlinie, przedsiębiorstwa te podjęłyby jednak duże ryzyko. Ekspert podejrzewa, że kolejne firmy wycofują się z projektu gazociągu, nie chcąc znaleźć się na liście sankcji USA, które są przeciwne budowie Nord Stream 2.

Jego zdaniem nowo utworzona fundacja ekologiczna rządu krajowego Meklemburgii-Pomorza Przedniego w Schwerinie, wspierająca budowę NS2, nie zapewnia żadnej ochrony. Rząd landowy, twierdzi Lohmann, błędnie zakłada, że rząd USA nie może podejmować działań przeciwko instytucjom publicznym. Skoro sama fundacja chce się uaktywnić gospodarczo, to może być traktowana przez Amerykanów jako przedsiębiorstwo gospodarcze - analizuje politolog.

Niedawno przedstawiciele Demokratów i Republikanów w Kongresie USA wezwali administrację prezydenta Bidena do przekazania listy firm zaangażowanych w budowę Nord Stream 2. Mówi się, że jest na niej ponad 100 firm.

W Danii, przez której wody przebiega brakująca część gazociągu, dyskusja o Nord Stream 2 rozgorzała na nowo pod koniec ubiegłego roku. Szefowa socjaldemokratycznego rządu Mette Frederiksen powiedziała, że od początku była przeciwna projektowi, ponieważ uczyni on Europejczyków zbyt zależnymi od Rosji.

Niemniej mało kto spodziewa się, że Duńczycy będą stawiać przeszkody na drodze Nord Stream 2. Zdaniem politolog Amelie Theussen z południowo duńskiego Uniwersytetu w Odense, kraj jest zbyt zajęty walką z pandemią koronawirusa. A Duńczycy znaleźli się między młotem a kowadłem. Z jednej strony USA jako mocarstwo, a z drugiej Niemcy jako sąsiad i największy partner handlowy.

Rzecznik prasowy Nord Stream 2 podkreśla, że prace związane z układaniem rur prowadzone są zgodnie z duńskimi pozwoleniami. Jednakże obejmują one również to, że na koniec inwestycja musi być przetestowana i zatwierdzona przez niezależną stronę. Duńska licencja operacyjna wymienia norweską firmę DNV Gl, największe towarzystwo klasyfikacyjne na świecie. Firma wycofała się jednak z projektu z powodu zagrożenia sankcjami ze strony USA. Nie wiadomo jeszcze, kto ją zastąpi.

Lohmann jest zdania, że mimo wszystkich przeszkód gazociąg Nord Stream 2 zostanie ukończony. Pytanie tylko: jaka będzie jego jakość, jak długo to potrwa i jak drogi okaże się w efekcie końcowym. Jego zdaniem, będzie to zależało od tego, jak dobrze głównemu inwestorowi, Gazpromowi, uda się własnymi siłami zrekompensować wycofanie się europejskich firm.

PAP - mini

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 9
Kos
niedziela, 21 lutego 2021, 23:48

Rosyjski gaz dla Europy to przedmiot transatlantyckiego konfliktu „od zawsze”. Jeszcze prezydent Reagan próbował uniemożliwić poprzez sankcje połączenie Starego Kontynentu rurociągami z Rosją (wtedy jeszcze ZSRR). Dzisiaj przeżywamy kolejną odsłonę tej walki, w której Ameryka chce narzucić własne reguły gry i sama decydować, kiedy Rosji przykręcić kurek. To właśnie bezceremonialnie zaproponowano jako warunek zniesienia sankcji na Nord Stream 2. Ale przychodzi zima, a z nią mrozy i cała ta polityczna narracja zostaje zdmuchnięta jak piana z kufla piwa. Właśnie taką chwilę przeżyliśmy niedawno, w styczniu, który był tak mroźny, że zapotrzebowanie na ciepło (a więc gaz) gwałtownie wzrosło. I wtedy okazuje się, co jest realnym zabezpieczeniem w sytuacjach kryzysowych. I nie jest nim wcale brutalnie wciskany przez Amerykę gaz LNG. Gdy mróz wymusza gwałtowne zwiększenie zużycia gazu, pierwsze w kolejności do użycia są magazyny, jednak te mają ograniczone moce wydawcze. Wydobycie gazu w Europie szybko spada, więc trzeba zwrócić się do dostawcy. Do kogo? A kto ma gaz? „Krawaty kupujemy we Włoszech, a gaz w Rosji” – jak to mawia prezydent Putin. Dzięki mrozom Gazprom w styczniu pobił historyczny rekord miesięcznych dostaw – wyeksportował do Europy ponad 19 mld m3 (to prawie roczne potrzeby Polski). Co ciekawe, do tego rekordu przyłożyliśmy się także my, zwiększając zakupy gazu z Rosji o 90% (r/r) i zmniejszając odbiór „gazu wolności” o 55%. Wyjaśnienie jest proste: zza oceanu gaz dotrze po miesiącu, jeśli w ogóle. Musi on przepłynąć cały Atlantyk, co zajmuje 3 tygodnie. A po drodze może go podkupić inny nabywca, który jest w większej potrzebie i dysponuje zasobniejszym portfelem. Podbija cenę i gaz płynie do niego. Tak było w styczniu, gdy zdrętwiała od mrozów Azja (Japonia, Chiny) kupowała gaz LNG po każdej cenie, nawet powyżej 1000 dolarów za 1000 m3. Europa nie chciała tak drogo płacić. Wyjaśnienie jest proste – Rosja sprzedawała gaz w długoterminowych kontraktach po 180-200 . Nic więc dziwnego, że europejskie terminale LNG stoją puste (ich wykorzystanie w IV kwartale ub. roku to zaledwie 31%), gdy rury aż się grzeją. Choć nie wszędzie. Drugi pod względem wielkości dostawca europejski – Norwegia, ma coraz większe kłopoty – wydobycie gazu systematycznie spada. W 2017 r. osiągnęła szczyt produkcji gazu (122 mld m3) i od tej pory wydobycie wciąż spada. W 2020 r. było to już 112 mld m3 – zmniejszyło się o 10 mld m3 gazu, czyli tyle, ile Polska zamierzała stamtąd importować rurociągiem Baltic Pipe. Ale norweskie złoża mają też inną wadę, otóż nie można nimi sterować w zależności od potrzeb. Tam o poziomie wydobycia decyduje natura i ciężkie warunki na głębokim i sztormowym morzu. Nie jest to więc gaz pomocny w ratowaniu się przed mrozami. Takie ratunkowe dostawy z Rosji zdarzają się nie po raz pierwszy. Podobnie było 3 lata temu, w lutym 2018 r. Mrozy skuły Europę, ceny podskoczyły o 30%, magazyny błyskawicznie pustoszały (a wtedy wydają gaz dużo wolniej), a rosyjskie rury też się aż grzały. Gazprom ustanowił wtedy rekordy dziennych dostaw do Europy. 21 lutego 2018 r. zaczęła się rekordowa dekada – przesłano 645 mln m3, każdego następnego dnia więcej, aż 2 marca doszło do rekordowych 713 mln m3. To są ogromne ilości. Średnie dzienne dostawy do Europy do w najlepszych latach 550 mln m3/dziennie. Średnie zużycie dzienne gazu w Polsce to 55 mln, zaś rekordowe (właśnie w styczniu br.) wyniosło 81 mln m3. Jeszcze ciekawiej było zimą 2012/13. Unia Europejska była tak przyciśnięta mrozami, że pozwoliła Gazpromowi w pełni wykorzystywać moce przesyłowe pierwszych nitek Nord Stream. Było to złamanie sztandarowej regulacji unijnej – III pakietu energetycznego, pozwalającego na korzystanie tylko z połowy jego mocy. Jakoś to oficjalnie uzasadniono – były to „testowanie” rurociągu. Miało trwać tydzień, ale mrozy nie ustąpiły, a trzeba było czymś grzać, więc „testy” trwały aż do kwietnia. Potem znowu Bruksela przykręciła Rosji gazowy kurek na Nord Stream. Niemcy i Europa dobrze wiedzą, dlaczego nie mogą ulec gazowemu szantażowi zza oceanu. Nie chcą marznąć w zimie. A jeśli Unia chce porzucić węgiel (a po Polsce widać, że czyni to bezwzględnie, nie patrząc na szkody dla gospodarki), nie obędzie się bez rosyjskiego gazu. Dlatego też nasze walki o zablokowanie Nord Stream 2 przypominają chłostanie morza i są równie nieskuteczne, jak to było w przypadku króla Kserksesa.

rob ercik
niedziela, 21 lutego 2021, 08:11

Gdyby nie tragiczne to było by nawet zabawne ... gdyż Dania rozumie że Niemcy sa jej sąsiadem i głównym partnerem handlowym, Polska ... nie rozumie ...

SAS
niedziela, 21 lutego 2021, 15:21

No i? Są i bedą, w kosmos nie odlecą.

Xd
niedziela, 21 lutego 2021, 07:35

Pan politolog sadzi że rosjanie nie potrafią zespawać rur a vo tzw jakości to każdy kto ma styczność z przemysłem to wie że ta zachodnia jakość to już jest tylko mitem

Komentator
niedziela, 21 lutego 2021, 15:59

Ciekawe czy ta Pani słyszała że w czasie gdy Amerykanie i Niemcy przykręcali jeszcze płyty pancerne swoich czołgów śrubami to szkieletu z kształtowników, w ZSRR spawano kadłuby czołgów automatycznie łukiem krytym pod warstwą topnika? Kraj który potrafi spawać kadłuby OP z tytanu, Który potrafi spawać wiązką elektronów struktury siłowe myśliwców i to od kilkudziesięciu lat, nie potrafi pospawać rurociągu? Ciekawe jak łączą rurociągi w budowanych przez siebie EJ, na "Kropelkę" i trytki?

Niuniu
niedziela, 21 lutego 2021, 03:22

" Pytanie tylko: jaka będzie jego jakość, jak długo to potrwa i jak drogi okaże się w efekcie końcowym." coraz słabsza ta Nasza krytyka tej inwestycji. Gdzie jest Nasz sojusznik? Co z tymi niesamowitymi sankcjami. Znów Nas wystawili? Ale czy na pewno Nas. W końcu tak naprawdę to NS2 g... Nam przeszkadza. To Ukraina zostaje z ręką w nocniku. A my za Nich płaczemy.

Maciej
poniedziałek, 22 lutego 2021, 00:01

Jak Ukrainę zakręcą to będziemy kupowalibgaz od Niemców.. ogarniasz to krotkowidzu ??

śmiech na sali
poniedziałek, 22 lutego 2021, 11:56

Polska w żadnym wypadku po wygaśnięciu obecnego kontraktu nie kupi wrednego sowieckiego gazu (co wielokrotnie zostało powiedziane przez wszelkiego rodzaju polityków) ani od Niemców ani od nikogo. Będzie kupować tylko i wyłącznie gaz "demokratyczny". Ogarniasz to fanbojku?

SAS
niedziela, 21 lutego 2021, 15:23

Trump przegrał wybory, wszystko się odwróciło.

Tweets Energetyka24