Kwieciński dla E24: Czekają nas olbrzymie inwestycje gazowe [WYWIAD]

30 września 2020, 15:46
Jerzy-Kwieciński-PGNiG-scaled-590x2000
Fot. PGNiG

Czekają nas tutaj olbrzymie inwestycje. Uważamy, że nie da się ich przeprowadzić bez środków zewnętrznych, pochodzących z Unii - mówi o przyszłości rynku gazu w Polsce prezes PGNiG Jerzy Kwieciński. 

Jakub Wiech: Jaką rolę może pełnić PGNiG na rynku gazowym Trójmorza?

Prezes PGNiG Jerzy Kwieciński: Wszystkim krajom Trójmorza zależy na zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego. Wiemy, że jest to dziedzina, w której jest najwięcej do zrobienia. W rozmowach na temat Trójmorza wymiar bezpieczeństwa energetycznego był jednym z pierwszych funkcjonujących w debacie. Sektor energetyki jest jednym z trzech priorytetowych obszarów działania inicjatywy, w szczególności zaś – sektor gazowy. Co prawda PGNiG nie buduje głównego szkieletu infrastruktury gazowej w ramach Trójmorza, za to odpowiada nasza siostrzana spółka Gaz-System, ale jesteśmy bardzo zainteresowani przepływami gazu między naszymi krajami, handlem, budowaniem wspólnego otoczenia prawnego – to oznacza nie tylko większe bezpieczeństwo, ale i wzrost biznesu. I o tym rozmawialiśmy w Międzyzdrojach – mówiliśmy też o tym, żeby gaz pełnił jeszcze większą rolę w naszych gospodarkach. Unia Europejska uznała gaz ziemny jako paliwo przejściowe w transformacji energetycznej i uważamy, że gaz będzie jednym z kół zamachowych polskiej gospodarki.

A propos przejściowości gazu – jak Pan myśli, co zastąpi to paliwo?

Zakładamy, i pracujemy nad tym, że będą to nowe paliwa gazowe, które dziś wciąż nazywamy alternatywnymi – w pierwszej kolejności biometan, z czasem wodór. Myślę jednak, że w ciągu tych 30 lat, które pozostały do osiągnięcia przez UE neutralności klimatycznej, gaz ziemny będzie wciąż ogrywał bardzo dużą rolę, szczególnie w naszej części Europy. Paliwo to będzie zastępować węgiel kamienny i węgiel brunatny. Czekają nas tutaj olbrzymie inwestycje. Chcemy się do tego jak najlepiej przygotować jako PGNiG. Uważamy, że tych inwestycji nie da się przeprowadzić bez środków zewnętrznych, pochodzących z Unii.

Jak wygląda obecna współpraca gazowa z Ukrainą?

PGNiG jest aktywnym uczestnikiem obrotu gazem ziemnym z Ukrainą. W ostatnim czasie intensywnie współpracujemy w tym obszarze z ERU. Dzięki temu sprzedaż gazu przez PGNiG na Ukrainę wzrosła w tym roku trzykrotnie w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego i osiągnęła za pierwsze półrocze 0,9 mld m3. W wyniku niedawno rozstrzygniętego przetargu, razem z ERU będziemy dostarczali gaz na techniczne potrzeby ukraińskiego systemu przesyłowego. Umowa będzie obowiązywać od października do maja przyszłego roku i ma również wymiar symboliczny. Utworzenie na Ukrainie niezależnego operatora systemu przesyłowego to efekt dostosowania tamtejszego rynku do zasad obowiązujących w Unii Europejskiej i krok w kierunku budowania bezpiecznego, konkurencyjnego i przejrzystego rynku gazowego w tej części Europy. Można powiedzieć, że dostarczając gaz techniczny dla Gas TSO of Ukraine zapewniamy paliwo dla tej integracji. A dalsza integracja będzie sprzyjać rozwojowi działalności handlowej PGNiG w regionie. Trójmorze ma interesy również poza Unią Europejską. Może to dotyczyć zarówno Ukrainy, jak i Białorusi.

Jaką rolę odgrywają na rynku gazu Trójmorza Stany Zjednoczone?

Ta rola jest zasadnicza – rewolucja w sektorze gazowym w Europie i na świecie dokonała się dzięki Stanom Zjednoczonym i opracowaniu technologii wydobycia gazu łupkowego oraz eksporcie tego paliwa w postaci skroplonej. Bardzo z tego skorzystaliśmy. Z 12 miliardów metrów sześciennych gazu, które będziemy chcieli sprowadzać niedługo do Polski w postaci LNG, 9 miliardów mamy zakontraktowane ze Stanów Zjednoczonych. USA zadeklarowały też, że dołożą miliard dolarów do funduszu Trójmorza, a zakładamy, że inwestycje w sektorze gazowym będą finansowane w dużej części właśnie z tych środków.

KomentarzeLiczba komentarzy: 7
autor
środa, 7 października 2020, 10:05

coraz to kolejni snują "piękne wizje" dla gazownictwa w Polsce, a od kilkunastu lat zapomina się o różnych sprawach. Jedną z nich jest luka pokoleniowa. Fachowców nie przybywa a wręcz przeciwnie, szkolenie kolejnych pokoleń prawie zanikło. Od ponad dekady ludzie są wypychani z branży, kadra się starzeje, młodych się nie przyucza. Priorytetem było nieustanne cięcie kosztów i "poprawa efektywności". Nie ma jeszcze tragedii ani stanu krytycznego, ale zapóźnienia są wieloletnie. Być może, niedługo trzeba będzie chyba ściągać zagraniczne firmy w większości do technicznych prac gazowniczych, ogólnie pojętych.

Hilda
czwartek, 1 października 2020, 17:16

A policzyliście tam sobie w ministerstwie ile co2 pójcie w powietrze od etapu wydobycia gazu z amerykańskich łupków, dalej transportu na wybrzeże USA, skraplania, transportu gazowcami do Polski, regazyfikacji, transportu naszymi gazociągami i spalania w piecach gazowych? Tak w porównaniu do palenia w zwykłych kotłach 5 klasy na polski wungiel? A jeszcze lepiej do grzania pompami powietrze-powietrze dobrej klasy? Bo ja nie rozumiem dlaczego to paliwo (LNG lupkowy) ma być bardziej eko od węgla "gaz będzie jednym z kół zamachowych polskiej gospodarki" hehe chyba miało być amerykańskiej

Rega
czwartek, 1 października 2020, 16:04

Przedstawiciele branży mówią wprost: Nie chcemy kupować LNG. Powód? Gaz sprowadzany przez PGNiG na podstawie 20-letniego kontraktu z Qatargasem będzie o co najmniej 30 proc. droższy od tego dostarczanego dziś przez Gazprom. Tymczasem już dziś polskie firmy za surowiec dostarczany przez Rosjan płacą więcej niż np. zakłady w Niemczech. Po uruchomieniu w połowie 2014 roku świnoujskiego gazoportu te relacje mogą się jeszcze pogorszyć. Zdaniem Andrzeja Szczęśniaka, niezależnego analityka rynku paliw, skoro gaz na wejściu do terminalu ma być o jedną trzecią droższy, to można się spodziewać, że faktycznie jego ostateczna cena będzie nawet o 50 proc. wyższa. Wszystko przez niewielkie wykorzystanie mocy gazoportu, którego utrzymanie będzie bardzo drogie. Taryfy są tak konstruowane, że w rezultacie koszty te będą uwzględnione w cenie LNG. Tymczasem kilkadziesiąt kilometrów od Świnoujścia Niemcy będą odbierali tańszy gaz z omijającego Polskę rurociągu Nord Stream. Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, stawia jasną tezę. – Dopóki nie będzie nowych połączeń, które umożliwią nam kupowanie gazu po cenach europejskich, nie mamy co liczyć na tańszy surowiec – zaznacza. Branża chemiczna domaga się więc zmian w polityce taryfowej. Według Zenona Pokojskiego, członka zarządu ZA Police, rozwiązaniem byłaby zmiana rozporządzenia taryfowego w taki sposób, by uwolnić ceny dla przemysłowych odbiorców gazu. W efekcie ceny surowca nie podlegałyby regulacji URE. – Stworzyłoby to nowe możliwości dostaw – podkreśla Zenon Pokojski. Wojciech Słowiński, dyrektor w zespole do spraw sektora chemicznego PwC, sugeruje jeszcze inne rozwiązanie, które znacząco obniżyłoby koszty produkcji polskich firm. – Można byłoby zobowiązać PGNiG do sprzedaży zakładom chemicznym części gazu wydobywanego w kraju – tłumaczy. Polski gaz kosztuje 80 – 100 dol. za 1000 m sześc. Dla porównania rosyjski – około 350 dol. Cena to niejedyny problem, jaki polskie firmy chemiczne mają z LNG. Skroplony gaz ma nieodpowiedni skład chemiczny do zastosowań w tej gałęzi przemysłu. – Zawiera on znacznie więcej etanu i wyższych węglowodorów niż tradycyjny gaz ziemny – tłumaczy Jerzy Majchrzak. Również samo położenie terminalu LNG może budzić pewne zastrzeżenia, zwłaszcza z punktu widzenia ZCh Police. Chodzi o to, że Police albo będą otrzymywać wyłącznie gaz z terminalu ze Świnoujścia, albo z systemu polskich rurociągów. Na inne rozwiązanie nie pozwala układ sieci gazowej. Gaz to główny surowiec dla firm sektora chemicznego. Stanowi on w niektórych przypadkach nawet do 80 proc. kosztów produkcji. Chemia to z kolei główny klient PGNiG. Tylko zakłady azotowe zużywają 15 proc. gazu sprzedawanego przez spółkę.

Kuba Ptrilcka z Pardubic
piątek, 2 października 2020, 11:17

Szcześniak to kulturoznawca, w branży Oil&Gas ekspert samozwańczy - chociaż trzeba przyznać że natrętnie promowany przez prorosyjskie portaliki.

jrli
czwartek, 1 października 2020, 10:13

Finansowane inwestycji w uniezależnienie się od Gazpromu z kasy która została przez niego wypłacona po arbitrażu. Rosjanie strzelili sobie w stopę i kolano za jednym razem.

Mario
czwartek, 1 października 2020, 08:33

Co dalej z gazowaniem węgla pod ziemią w Polsce? To wydaje się lewarem energetycznym naszej gospodarki

Sztygar z Halemby
niedziela, 4 października 2020, 00:15

Trzeba zamykac te kopalnie jak najszybciej

Tweets Energetyka24