Finansowanie zielonej energii w Niemczech staje się zbyt dużym obciążeniem [KOMENTARZ]

11 czerwca 2020, 15:41
wiatraki pejzażyk
Fot. Pexels

Niemiecki program, który zachęcił naród do przejścia na zieloną energię, podupada pod ciężarem rosnących kosztów i potrzebuje pilnej naprawy – ocenia jego współtwórca, Hans Josel Fell.

To ocena jednego z głównych projektantów programu, Hansa Josefa Fella. Stworzony w 2000 roku, aby umożliwić Niemcom spełnienie obietnic ONZ dotyczących zmian klimatu, miał wywołać boom na energię odnawialną, która ma stanowić ponad 50% potencjału energetycznego kraju. Start programu był możliwy dzięki wejściu Partii Zielonych do wielkiej polityki w 1998 roku – stali się oni wówczas częścią rządu.

I patrząc na statystyki można stwierdzić, że program w 20 lat osiągnął spory sukces. Udział energii odnawialnej w miksie zwiększył się bowiem prawie 4-krotnie od 2000 r. Wówczas stanowił niewiele ponad 10 proc. potencjału kraju, dziś jest to już 40 proc. Jeśli spojrzymy na liczby bezwzględne to Niemcy wypadają nawet lepiej – z 23,5 GW potencjału w 2002 roku OZE wskoczyły w 2019 na 122,5 GW, czyli zanotowały ponad 5-krotny wzrost potencjału.

Może się to zdawać imponujące, i jest, jednak warto zwrócić uwagę na koszty. Jak podaje Clean Energy Wire, rocznie Berlin wydaje od 15 do 40 miliardów euro na transformację energetyczną. Wedle szacunków Siemensa, do 2030 roku łączny koszt wyniesie 1,4 biliona euro.

Jednocześnie przez ten czas zmniejszono ponad 2-krotnie potencjał energii atomowej zamykając kolejne elektrownie. Nasi zachodni sąsiedzi planują do 2022 roku wygasić wszystkie elektrownie jądrowe. Jest to o tyle zagadkowe, że atom nie emituje przecież CO2 i bez większych zakłóceń służył Niemcom przez dekady. Berlin wygasza atom, a jednocześnie… otwiera elektrownie węglowe. Niedawno miała miejsce inauguracja kontrowersyjnej Datteln IV.

Zielony problem

"Rosnące koszty systemu dopłat do OZE stały się bardzo widoczne podczas pandemii koronawirusa" - powiedział Fell, polityczny weteran Zielonych. Wysokie i gwarantowane płatności na rzecz inwestorów w zielone elektrowniach to według problem.

Stwierdził, że niemieccy odbiorcy energii muszą nieść na barkach ciężar finansowy dopłat w swoich rachunkach za prąd, a koszty będą tylko wzrastać. Obecnie około 20% rachunku za prąd przeciętnego niemieckiego odbiorcy to właśnie koszty dopłat do OZE.

Odbiorcy energii płacą różnicę między dofinansowaniem na rzecz inwestorów a ceną hurtową energii. Powoduje to wzrost zielonej dopłaty, gdy spadają ceny ogólne, a spadły o 20% od stycznia, gdy koronawirus uderzył w popyt na energię.

"Paradoksalny mechanizm, który pozwala rozkwitać zielonej energii, może również podnieść opłaty dodatkowe" - powiedział Fell, który obecnie kieruje berlińską grupą Energy Watch Group, która wzywa do radykalnego przeglądu zielonych finansów.

Zielona dopłata będzie w tym roku kosztować konsumentów około 26,2 miliarda euro. Fell obwinia rząd za ustawę z 2010 roku o przyspieszeniu zielonych inwestycji poprzez zwiększenie dopłat za wytwarzanie energii.

Rządząca nieprzerwanie od 2005 roku w różnych układach koalicyjnych CDU/CSU przez cały czas musiała się mierzyć z rosnącym poparciem dla Zielonych i po prostu kraść część ich programu, aby zadowolić elektorat skłaniający się ku Grüne. Poza tym, będąca przez większość tego okresu koalicjantem partii Merkel SPD również bardzo silnie naciska na kwestie zielonej energii i klimatu.

Merkel sypnie groszem

Problem rosnących ciężaru, jakim stały się dopłaty do zielonej energii został dostrzeżony w Berlinie.

Groźba wzrostu kosztów energii dla gospodarki skłoniła kanclerz Angelę Merkel do włączenia w tym tygodniu środka zaradczego do szerokiego pakietu ożywienia gospodarczego o wartości 128 miliardów euro.

Kosztem około 11 miliardów euro do budżetu rząd obniży opłatę ekologiczną o dwa centy za każdy kilowatogodzinę w przyszłym roku. Obecnie za jedną kWh niemiecki odbiorca średnio płaci 31,4 eurocenty, z czego aż 6,7 eurocentów stanowią koszty zielonych polityk. 

Współtwórca systemu dopłat nie jest usatysfakcjonowany propozycją rządu.  "Innymi słowy, podatnicy odciążą odbiorców energii" – powiedział Fell Bloombergowi. "To absurdalny przypadek podparcia kosztownego systemu zamiast jego reformy" – dodał.

Problemy się mnożą

W Niemczech kwestia dofinansowania do energii z OZE budzi sporo emocji już od jakiegoś czasu. Padają zarzuty, że kraj osiągnął niewiele w zestawieniu z kosztami, jakie musiał ponieść. A problemy się mnożą – niedawno światło dzienne ujrzały zdjęcia zakopywanych łopat od zużytych turbin wiatrowych. Nie ma pomysłu na ich recykling, gdyż są tworzone ze specyficznego włókna szklanego. Niedługo Niemcy mogą więc utonąć w zużytej infrastrukturze z OZE a właśnie w tym roku kończą się pierwsze 20-letnie kontrakty na dopłaty dla producentów.

KomentarzeLiczba komentarzy: 17
Amar
sobota, 13 czerwca 2020, 22:23

Między innymi problemami z OZE my mieszkańcy Równicy protestujemy nie chcemy farmy fotowoltaicznej na terenie chronionym , 5 h moc 3 MW postawić i zostawić cmentarzysko .

ciekawski
środa, 8 lipca 2020, 21:41

cmentarzysko? cmentarzysko czego? :-)

Cześć
sobota, 13 czerwca 2020, 17:14

Zamykanie elektrowni jądrowych w Niemczech ma związek z ogromną niechęcią Niemców do atomu i odpadów radioaktywnych oraz obawami przed ewentualnymi wypadkami typu Czernobyl. Niemcy uważają, że atom nie jest do opanowania w razie kataklizmów bądź konfliktów zbrojnych, i że źródła odnawialne są w stanie go zastąpić.

slow-o
wtorek, 23 czerwca 2020, 08:38

Dokładnie tak. Do tego dochodzi jeszcze kwestia potencjalnego wewnętrznego ekstremizmu, który pojawił się razem z gośćmi.

Jerzy Lipka
piątek, 19 czerwca 2020, 18:16

Niemcy nie rozumują w sposób racjonalny. W przeciwieństwie do Anglików, Finów, Węgrów czy Czecho-Słowaków którzy buduj elektrownie jądrowe. Na dużą skalę.

lobbysta
środa, 8 lipca 2020, 21:44

polanie nie rozumieją że sprowadzenie atomu to przyjęcie niewoli amerykańskiej... ale ty może to rozumiesz jeśli jesteś na usługach amerykańskiego atomu...albo niepodległość , albo atom ...

.
niedziela, 23 sierpnia 2020, 22:38

Zabawny jesteś i gadasz bzdury

Krys
piątek, 10 lipca 2020, 21:04

czyli czyja niewola nam jest pisana ?Która lepsza?

niedziela, 14 czerwca 2020, 01:20

Tylko, że nie są w stanie go zastąpić...

NieDlaOZE
sobota, 13 czerwca 2020, 12:33

Spoko, potem wcisną polaczkom kit o 100% OZE, banda niedouczonych zielonych to łyknie i przerzucą koszty na nas. Tymczasem oni będą jarać ruski gaz.

.
niedziela, 23 sierpnia 2020, 22:38

Teraz my mamy węgiel do którego dopłacamy miliardh

Cześć
sobota, 13 czerwca 2020, 17:15

Kompleksy wobec Niemców?

zeus89
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 13:19

A co? Napisał coś nieprawdziwego?

Zzz
sobota, 13 czerwca 2020, 09:51

A te stare wiatraki przylecą do nas i tu bedzie z nimi kłopot. Mamy na pewno wiecej pól do zakopywania turbin niz oni. Biedna Polsko.....

NoNie
piątek, 12 czerwca 2020, 14:28

"Innymi słowy, podatnicy odciążą odbiorców energii" - no a jak inaczej? Rzad nie ma swoich pieniedzy, ma tylko to co sciagnie w podatkach i pozyczy od pijawek (oddac z odsetkami musza podatnicy).

slow-o
wtorek, 23 czerwca 2020, 08:44

Zwiększenie finansowania we wspólnotach mieszkaniowych też wychodzi często od administratora wspólnoty. Dlaczego wspólnota się godzi? Bo sami mieszkańcy nie mają pojęcia o administrowaniu wspólnotą. Masz pojęcie o administrowaniu krajem? To zrób to bez podatków - wygraną we wszystkich wyborach masz zapewnioną. I to nie w Polsce, a nawet w USA! Do dzieła ;]

Tweets Energetyka24