Dzień, w którym stanęła Ziemia. 46 lat temu świat tonął w kryzysie naftowym [KOMENTARZ]

24 października 2019, 15:11
Gas_Stealers_Beware_1974
Fot. By David Falconer/National Archives, Records of the Environmental Protection Agency - http://www.slate.com/blogs/behold/2013/07/04/searching_for_the_70s_the_documerica_project_at_the_national_archives_photos.html, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid27101575

Strzelaniny, zamknięte autostrady, ograniczenia wysokości temperatury w budynkach publicznych, zakaz iluminacji świątecznych – tak świat zareagował na wywołany przez państwa arabskie kryzys naftowy 1973 roku.

Historia kryzysu naftowego to przede wszystkim opowieść o niefrasobiliwym uzależnieniu od dostaw, bez baczenia na bezpieczeństwo energetyczne. Dzięki wyjątkowo niskim kosztom wydobycia ropy naftowej w krajach Zatoki Perskiej, kraje Zachodu czerpały z tego regionu tyle surowca, ile mogły. Arabska ropa była tak tania, że opłacało się nią handlować nawet w USA, gdzie obowiązywały cła importowe. Taka sytuacja spowalniała rozwój własnego wydobycia, co odczuły szczególnie Stany Zjednoczone – w roku 1945 amerykańskie pola naftowe odpowiadały za 66% światowej produkcji ropy, a w roku 1973 już tylko za 16,5%.

Niska cena ropy spowodowała też rozpowszechnienie tego surowca w gospodarce, gdzie zaczął on zastępować węgiel. Szczególnie wrażliwy na dostawy ropy był sektor transportu, zwłaszcza lotniczego. Tanie paliwa wpływały dodatnio na wzrost gospodarczy i ułatwiały życie codzienne. Jednakże zapotrzebowanie rosło szybciej niż możliwości wydobywcze.

Tak zatem wyglądał świat w przededniu potężnego wstrząsu, który przyniosła wojna między Izraelem a państwami arabskimi.

6 października 1973 roku, w dniu święta Jom Kipur wojska Egiptu i Syrii niespodziewanie zaatakowały Izrael, najeżdżając znajdujące się pod kontrolą tego państwa półwysep Synaj i Wzgórza Golan. Agresorzy zostali wkrótce wsparci m.in. przez Irak, Jordanię, Libię i Maroko. Efekt zaskoczenia spowodował, że Izrael znalazł się w defensywie.

Izraelczyków wsparły Stany Zjednoczone, kluczowe państwo NATO. Pierwsza pomoc z USA dotarła do Izraela już w nocy 8 października. Sześć dni po arabskim ataku prezydent Richard Nixon zatwierdził operację Nickel Grass, polegającą na przerzucie prawie 23 tysięcy ton sprzętu wojskowego drogą lotniczą. Niedługo potem uruchomiono też wsparcie finansowe.

Ruch ten nie uszedł uwadze świata arabskiego. W odpowiedzi na poparcie dla Izraela, członkowie Organizacji Arabskich Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OAPEC) zmienili mechanizm ustalania cen ropy oraz wprowadzili embargo na państwa Zachodu, obniżono też wydobycie surowca.

Taki krok był prawdziwym ciosem dla Stanów Zjednoczonych, ich europejskich sojuszników oraz Japonii. Cena baryłki ropy zaczęła gwałtownie rosnąć i w ciągu paru miesięcy zwiększyła się o kilkaset procent (z poziomu 2 do 6 dolarów). Do roku 1975 miała skoczyć prawie do 10 dolarów.

Sytuacja ta zaburzyła działanie głęboko uzależnionych od ropy gospodarek świata. Bieg wydarzeń nagle wymknął się spod kontroli. Interesujaący opis chaosu, jaki wywołał kryzys naftowy przytoczył w swej książce „Krew cywilizacji. Biografia ropy naftowej” Andrzej Krajewski: „[W Holandii] kierowcom wydzielano benzynę, zaś w niedzielę zabroniono używania prywatnych samochodów (...). Rządy Francji i Niemiec zaczęły nagle okazywać wielką sympatię światu arabskiemu. Ich głównym postulatem stało się uznanie przez Izrael praw Palestyńczyków do własnego państwa. Entuzjazm dla tej idei wzmagało zbliżanie się zimy (...). Rząd Włoch nakazał zamknięcie wszystkich stacji benzynowych w każdą sobotę i niedzielę do odwołania, natomiast w Japonii zabroniono korzystać z autostrad samochodom prywatnym (...) W kolejnych krajach zaczęto wprowadzać ograniczenie wysokości temperatury w budynkach publicznych i mieszkaniach. Wystawy sklepowe musiały być wygaszane o godzinie 22.00. Po raz pierwszy od wojny miasta musiały ograniczyć lub nawet zrezygnować z tradycyjnej iluminacji przed Bożym Narodzeniem. Zainicjowano również wielkie akcje propagandowe, nakłaniające ludzi do oszczędzania energii”. Z kolei w Stanach Zjednoczonych doszło do strzelanin i ataków między kierowcami ciężarówek. Powszechnym procederem stała się kradzież paliwa.

Kryzys naftowy zakończył erę niezwykle taniej ropy oraz beztroskiego korzystania z tego surowca, wywołując ogromną niepewność na giełdach, które zalały się czerwienią. Miał on jednak znacznie szersze i długofalowe skutki.

Wydarzenia z 1973 zapoczątkowały myślenie o dywersyfikacji dostaw strategicznych surowców, warunkowanej wymogami bezpieczeństwa energetycznego. Rozwinięte gospodarki Zachodu zaczęły troszczyć się o swoją suwerenność w zakresie importu energii. Zaczęły powstawać pierwsze plany będące ścieżkami zmniejszania zależności od zewnętrznych dostarczycieli (np. amerykański Project Independence).

Wartość dywersyfikacji została dostrzeżona dzięki podkreśleniu roli, jaką w nowoczesnym świecie odegrać mogą surowce energetyczne. Jak się bowiem okazało, zasoby te mogą być bronią w rękach państw, które nimi dysponują.

Ponadto, kryzys naftowy stał się początkiem ruchów ekologicznych, wskazujących na konieczność odchodzenia od paliw kopalnych.

Jak zatem widać, skutki wydarzeń sprzed prawie pół wieku odczuwane są do dziś.

KomentarzeLiczba komentarzy: 0
No results found.
Reklama
Tweets Energetyka24