Chłopski rozum w natarciu, czyli red. Ziemkiewicz o klimacie [ANALIZA]

28 czerwca 2021, 12:22
plow-1534517_1920
Orka - uprawka odwracająca wykonywana pługami lemieszowymi lub talerzowymi, mająca na celu odwrócenie i pokruszenie uprawianej warstwy roli.. Fot. Pixabay

Film redaktora Rafała Ziemkiewicza miał obnażyć kulisy „największego szwindlu w dziejach”, jakim jego zdaniem jest globalne ocieplenie. Pokazał jednak coś innego – mianowicie to, że „chłopski rozum” nie jest najlepszym narzędziem do analizowania zmiany klimatu.

„Klimatyzm w świetle Zdrowego Rozsądku” – taki tytuł nosi film red. Rafała Ziemkiewicza, popularnego prawicowego publicysty, w którym autor stara się przedstawić swoje poglądy na kwestię globalnego ocieplenia. Film zaczyna się od mocnej tezy, tj. od stwierdzenia, że globalne ocieplenie to „największy szwindel, jaki w dziejach zrobiono”. Red. Ziemkiewicz zaznacza, że jest „sceptyczny” i mówi, że obecnie… „nauka jest kwestią wiary”.

„Zawsze mamy takich naukowców, którzy mówią <<tak>> i takich naukowców, którzy mówią <<owak>>” – wskazuje publicysta. Niestety, tak może powiedzieć tylko człowiek, który z nauką i jej metodą nigdy nie miał nic wspólnego. Nauka to prawdziwa autorytarna dyktatura - dyktatura dowodów. Jeżeli naukowiec mówi „tak”, to albo poprze to swoje „tak” dowodami (pomiarami, badaniami, analizami), które potem są weryfikowane przez innych naukowców (np. w procesie peer review), albo tę jego opinię można od razu wrzucić na półkę z poglądami jakiegokolwiek innego człowieka.

„Jest tylko kwestią zaangażowania odpowiednich pieniędzy w wylansowanie tych naukowców, którzy mówią to, co nam potrzeba (…) Są takie filmy o tym, jak duże koncerny zakładały naukowe konferencje, tylko po to, by suto opłaceni profesorowie (…) mówili, że obżeranie się cukrem jest zdrowe” – mówi Ziemkiewicz. Ale ten pogląd nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością. Przykładem może tu być historia firmy naftowej Exxon, która w latach 70. zatrudniła i opłacała specjalną komórkę klimatologów, mających zbadać, jak emisje gazów cieplarnianych wpłyną na klimat. Badacze ci – opłacani, podkreślmy, przez koncern naftowy - stwierdzili to samo, co dziś mówią inni klimatolodzy: klimat będzie się ocieplał w miarę przyrostu emisji. Gdyby świat nauki rządzony był tak, jak mówi red. Ziemkiewicz, to co chwila dałoby się słyszeć o naukowym artykule, publikowanym w kluczowym czasopiśmie, który kwestionowałby teorię antropogenicznego globalnego ocieplenia. Przecież przemysł wydobywczy czy energetyczny to jeden z najbardziej zasobnych w środki segmentów gospodarki, mógłby zatem z łatwością „kupić” dowolną ilość badań naukowych głoszących dowolne tezy.

Tymczasem dzieje się nieco inaczej, choć po części tak, jak mówi Ziemkiewicz. Mianowicie, próby „kupowania” przez przemysł faktycznie istnieją, ale ich wektor jest przeciwny względem tego, na jaki wskazuje publicysta. Otóż istnieje mnóstwo dowodów na to, że koncerny, które ucierpią wskutek walki z globalnym ociepleniem dotują komentatorów, think tanki czy polityków (czyli ludzi nie mających nic wspólnego z nauką) podważających w pozamerytoryczny sposób zdanie nauki na temat klimatu. Przykłady te – pochodzące głównie z USA – jasno wskazują na próby zaburzenia świadomości społecznej w kwestii globalnego ocieplenia.

image

 Reklama

„Kiedy słyszę o tym, że naukowcy udowodnili, że dwutlenek węgla produkowany przez człowieka zabija klimat (…), to ja przypuszczam, że wątpię” – wskazuje jeszcze a propos nauki Ziemkiewicz. Każdy może wątpić, ale warto te wątpliwości osadzić na konkretnych dowodach. Bo inaczej sceptycyzm zmienia się w fobię lub ignorancję.

Następnie red. Ziemkiewicz wylicza, jakie kraje mają największe emisje i… strzela sobie w stopę, bo mówi, że Chiny produkują „10 gigaton, czyli 10 milionów ton dwutlenku węgla”. 10 gigaton to 10 miliardów ton CO2. I tyle właśnie produkują Chiny. Po przedstawieniu danych dot. emisji, publicysta pyta retorycznie, gdzie trzeba szukać rozwiązania problemów emisji. Szkoda, że red. Ziemkiewiczowi umknęło, iż Chiny i USA zadeklarowały już cel neutralności klimatycznej (odpowiednio: 2060 i najpóźniej 2050 r.). Jeśli zaś chodzi o wysiłki na ten cel, to warto podkreślić, że ChRL tylko w 2021 r. ma uruchomić 140 GW w OZE – to ok. 3 razy więcej mocy niż w ogóle posiada Polska. „Chiny nie są zainteresowane żadnymi porozumieniami klimatycznymi (…). Ostatnio obiecali, że tak, zaczną zmniejszać swoją emisję, ale dopiero ok. roku 2060” – twierdzi Ziemkiewicz, dając kolejny przykład kompletnego braku wiedzy. W 2060 roku ChRL chce być neutralna klimatycznie. Jej emisje netto mają wynosić zero.

Publicysta mówi też o Stanach Zjednoczonych. „Co USA robią w tym kierunku, by zmniejszać ten swój dwutlenek węgla, to ja szczerze mówiąc za bardzo nie wiem” – to akurat prawdziwe słowa red. Ziemkiewicza. Bo amerykańskie emisje CO2 spadają, m. in. ze względu na wypieranie węgla w energetyce, kraj ten zadeklarował również cel neutralności klimatycznej osiągany najpóźniej w 2050 roku.

Ziemkiewicz mówi również o Unii Europejskiej. „Teraz Unia Europejska postawiła cel 2038 i my się do niego musimy dostosować” - o jaki cel chodzi publicyście? Trudno powiedzieć. Może redaktor miał na myśli niemiecki cel wyjścia z węgla, który został przez rząd RFN ogłoszony w 2019 roku?

W dalszej kolejności Ziemkiewicz pochyla się nad źródłami emisji. „Z jakiegoś powodu właśnie ten węgiel stał się główną obsesją walki o klimat. Walka z katastrofą klimatyczną równa się wycofywanie się ze spalania węgla (…)”. Ten „jakiś powód” to produkt reakcji spalania węgla, czyli dwutlenek węgla. Węgiel jest po prostu szalenie emisyjny. Ziemkiewicz myli się też szacując źródła emisji – znacząco zaniża udział węgla. Następnie RAZ mówi - całkiem słusznie - że walka z globalnym ociepleniem powinna polegać na zaprzestaniu spalania i budowie elektrowni jądrowych, które „nie produkują żadnych zanieczyszczeń”. Ma rację, ale to jest ocena polityk klimatycznych, a nie fizycznego zjawiska, jakim jest globalne ocieplenie. W podobny sposób można skwitować ziemkiewiczowską (trafną) krytykę niemieckiej Energiewende.

Red. Ziemkiewicz próbuje też uderzyć w systemy handlu emisjami. „Limity dwutlenku węgla (…). Człowiek, który to wymyślił powinien w nagrodę dostać jak Syzyf skałę do wtaczania pod górę albo coś równie wrednego” – publicysta mógłby być zaskoczony tym, że życzył takiego losu konserwatywnemu prezydentowi USA Ronaldowi Reaganowi, bo to jego administracja wpadła na pomysł systemu handlu emisjami. Generalnie red. Ziemkiewicz pokazuje, że chyba nie wie, jak działa np. Europejski System Handlu Emisjami (EU ETS), bo na sprzedaży certyfikatów emisyjnych zarabia np. Polska i jej budżet.

Następnie Ziemkiewicz pozamerytorycznie krytykuje technologie odnawialne. „Okazuje się, że te nowe technologie są takie, że ludzie ich nie chcą kupować” - publicystę najwyraźniej ominął trwający od ok. dwóch lat polski boom na fotowoltaikę. „Wiatraczki to jest największe badziewie, jakie sobie można wyobrazić” - mówi red. Ziemkiewicz przytaczając cytat fizyka z filmu Big Wind, który mówi, że im więcej wiatraków… tym większa emisja w tradycyjnych elektrowniach, co nie znajduje potwierdzenia w faktach. Red. Ziemkiewicz przekonuje też, że jest presja na redukcję emisji gazów cieplarnianych w rolnictwie ze względu na… rośliny genetycznie modyfikowane.

„Uwierzcie mi państwo na chwilę, tak jak ja na chwilę uwierzyłem w ten dwutlenek węgla” – mówi Ziemkiewicz i sprowadza globalne ocieplenie do kwestii wiary. Co ciekawe, ludzie, którzy uznają spowodowaną przez człowieka zmianę klimatu mają na poparcie swych poglądów tony materiału dowodowego od fizyków i chemików. Natomiast Ziemkiewicz osadza całą debatę od początku w kategoriach wiary. Na koniec podważa autorytet nauki i sugeruje „podretuszowywanie statystyk”.

Podsumowując: red. Ziemkiewicz nie tylko nie wyjaśnia, dlaczego globalne ocieplenie to szwindel, ale też pokazuje, że nie wie o czym mówi, myląc podstawowe dane. Całość materiału to klasyka taktyki FUD (Fear, Uncertainity, Doubt), która polega na tym, żeby wprawiać odbiorcę w wątpliwość w danej materii, prezentując rzekomo wiarygodne dane i naukowe fakty, które dla większości są trudne do zweryfikowania.

KomentarzeLiczba komentarzy: 73
Łukasz
czwartek, 23 września 2021, 12:57

najlepiej to wydrzeć z kontekstu kilka zdań i się pastwić ,akurat Ziemkiewicz dokładnie wie o czym mówi i udowadnia to w tym filmie polecam obejrzeć ,a jeśli redaktorzyna nie wie o co chodzi to zawsze chodzi o to samo czyli o opłaty za emisje CO2 które są nam narzucane

Szept
piątek, 2 lipca 2021, 00:46

Będąc w Azerbejdżanie nad morzem Kaspijskim oglądałem prezentację jak na przestrzeni epok zmieniał się stan wody w tym zbiorniku. Nie było ludzi a klimat ochładzał się i ocieplał cyklicznie, woda to zalewała ogromne tereny to się cofała. Oczywiście dokładamy swoją cegiełkę do zmian klimatu ale naiwna wiara że my ludzie zatrzymamy precesy które zachodzą w skali planety od milionów lat wydaje się śmieszna. Proszę mi odpowiedzieć na pytanie dlaczego na świecie nie sądzi się masowo drzew co realnie wpłynęło by na zmiany klimatu? Za to wydaje się miliardy na nieekologiczne solary czy auta elektryczne. Odpowiedź jest prosta bo to dobry interes jest, a sadzenie i pielęgnacja drzew już nie.

MacGawer
sobota, 3 lipca 2021, 17:34

Biznes ma sie kręcić i tyle. Podczas spalania węgla wydziela się więcej CO2 niż podczas spalania gazu - fakt naukowy. Metan w ciagu 20-tu lat od emisji ma 80x większy wpływ na ocieplenie - kolejny fakt. Podczas wydobycia i transportu gazu ziemnego ucieka procent gazu czyli metanu - kolejny fakt. Gdy złoży sie wszystkie wymienione i policzy CAŁKOWITY wpływ na klimat okazuje się, że gaz ziemny nie jest taki "eco" jak go malują. Coraz więcej naukowców zwiazanych z IPC sugeruje, że może być gorszy niż węgiel. Jednak dlaczego gaz jest tym dobrym, a węgiel złym? Ano dlatego, że walka z metanem jest znacznie tańsza czyli nie da sie na niej tyle zarobić co na walce z CO2. Patrz Ostrołęka: teraz rozwalamy el. węglowe aby w to miejsce wstawić el. gazowe które za góra 30 lat też będziemy rozwalali. A jak uznamy, ze gaz jest równie fatalnym wyborem niczego nie niszczymy, niczego nie musimy budować, nie ma biznesu...

Jamci
środa, 30 czerwca 2021, 00:05

Jeszcze nie tak dawno temu były dopłaty do diesli jako do bardziej ekologicznych samochodów spalinowych... Co wówczas mówili naukowcy?

Twój tata
czwartek, 1 lipca 2021, 12:01

Bo nowoczesny diesel jest ekologiczną jednostką jak na standardy silnika spalania wewnętrznego, od tego czasu przede wszystkim rozwinęła się technologia samochodów elektrycznych, więc przestano wspierać diesle, to nic takiego dziwnego. Natomiast odejście od diesli bierze się nie z tego, że przestały być ekologiczne, tylko dlatego, że nowoczesny, czysty diesel to urządzenie niezwykle skomplikowane, systemy oczyszczania spalin, zasilanie z zaawansowanym turbodoładowaniem, bardzo wysokie ciśnienia w układzie paliwowym, to jest bardzo wysoki poziom złożoności, trudny projekt. Łatwiej zrobić podobnie emisyjny mały silnik benzynowy, które też poszły do przodu pod względem emisji zanieczyszczeń. To jest pewien technologiczny wyścig, więc nie wiem co to za argument, że dekadę temu najlepszą pod tym względem technologią był silnik wysokoprężny, który doszedł do ściany, a w międzyczasie poprawiono prostsze w budowie silniki z zapłonem iskrowym i rozwinięto zasilanie elektryczne.

7plmb
piątek, 2 lipca 2021, 00:58

Szkoda tylko że trwałość nie jest bardziej "zaawansowana". Teraz takie proste pytanie czy bardziej ekologiczny jest pojazd o trwałości rzędu 1 mln kilometrów czy te nowoczesne krótko życiowe śmieci ?

Autor Komentarza
wtorek, 29 czerwca 2021, 19:58

Zazdroszczę naiwnej wiary, że "Nauka to (...) dyktatura dowodów." . Naukowy śmietnik historii jest ogromny, poczynając od krążenia słońca wokół ziemi, przez statyczny wszechświat Einsteina, naukowy socjalizm, globalne oziębienie, dziurę ozonową i wyczerpanie ropy, spożywanie mleka/jajek. Przytoczyłem tylko te najbardziej znane. Przykład badań nad Covid jest szczególnie dobry, pokazuje jak naukowcy otrzymują różne wyniki badań, wyciągają z nich różne wnioski, spierają się. Wpływ korporacji jest również niedoceniany (patrz dymisje we Francji). Cel, jaki postawiła UE jest nierealny a dla wielu zabójczy, nie ważne czy na 2030, 40 czy 50 rok. Boom na fotowoltaikę? Zlikwidujmy dopłaty, to zobaczymy, jak ta technologia jest faktycznie atrakcyjna. Zabrakło mi w powyższej polemice odniesienia, dlaczego spalanie gazu jest ekologiczne, a atom ekologiczny nie jest. Właściwie, to zabrakło argumentów na większość tez red. Ziemkiewicza, poza wychwytywaniem literówek. Powtarzanie mantry, że ponad 107% klimatologów uważa obecny klimat za najcieplejszy od czasu bitwy 300 mistrzów, to o wiele za mało, by przekonać społeczeństwo do transferu dobrobytu z naszych peryferiów do centrum mocarstwa. Ale jak się nie ma argumentów...

orłowski
czwartek, 1 lipca 2021, 16:14

Cienka ta krytyka artykułu. Nauka służy rozwojowi i sama się rozwija, a dzięki falsyfikacji obala pewne dowody innymi. Czyli dokładnie jest to dyktatura dowodów. Lepsze to niż wieczne dogmaty i wiara, szczególnie ta oparta o strach i niechęć do zmiany. A te wrzutki o "wychwytywaniu literówek" czy "107% klimatologów" mogły by być wzorcem żałosności, tyle w nich rzetelności. Klimat bliski szkole publicystycznej RAZ, to fakt. Urzekające słowa o "transferze dobrobytu" - jeżeli dotyczą prezesów spółek węglowych czy kierownictwa górniczych związków, to w tym sensie jest bardzo celne.

Autor Komentarza
sobota, 3 lipca 2021, 20:35

Porównanie do pisarza /publicysty, którego każda książka trafia na pierwsze miejsca rankingów sprzedaży, to duży komplement. Dziękuję.

Twój tata
czwartek, 1 lipca 2021, 12:06

A gdzie ktoś twierdzi, że spalanie gazu jest ekologiczne a atom nie?

misiorny z Bałut
wtorek, 29 czerwca 2021, 17:52

W latach dziewięćdziesiątych, czyli przed-guglowych czytałem wiele o przyczynach trwającego już wtedy ociepleniu średnich temperatur na Ziemi. Większość z tego, co przeczytałem , to i zapamiętałem. W dzisiejszym internecie już nie ma tych artykułów, wyroków badań, a jeśli jakiś naukowiec usiłuje przypomnieć te ubiegłowieczne badania i obserwacje, to jest banowany, a pracownia zostaje pozbawiona grantu na dalsze badania, bo mogą one dowieść, że temperatura oceanów zwiększa się z naturalnych przyczyn geologicznych. Bo przyczyną zjawiska zwiększania się temperatur na Ziemi została dość szybko przypomniana przez ludzi zajmujących się oceanografią, geologią, stratygrafią i wulkanologią. Tą przyczyną zwiększania się temperatury na ziemi, czego konsekwencją są zmiany klimatyczne jest gwałtowne zwiększanie się temperatury oceanów w wyniku zwiększonej aktywności podwodnych wulkanów, co z kolei powoduje zwiększanie się zarówno objętości tych oceanów (podnoszenie się ich poziomu o 2-3 cm rocznie od kilkudziesięciu lat), jak i zwiększanie się zawartości pary wodnej w atmosferze aż do kilku procentowej zawartości (ok. 5%). Woda, czyli para wodna jest gazem cieplarnianym nr 1 w atmosferze i powoduje utrudnienie ucieczki ciepła z atmosfery w kosmos. Przypominam, że gazem cieplarnianym, który najbardziej przyczynia się do utrudniania ucieczki ciepła z atmosfery jest właśnie para wodna, której zawartość w atmosferze dochodzi do 5%, natomiast dwutlenek węgla stanowi zaledwie 0, 04 % atmosfery. Czy można z tymi wielkościami dyskutować? Niby można , ale cenzura Googla, jak i YouTuba wycina takie dyskusje z przestrzeni publicznej. Podobnie zniknął z internetu bezlik artykułów na ten temat, które ja – nieszczęsny! – zamiast zapisać sobie na dysku – przechowywałem w formie linków. Dziś po uruchomieniu tych linków pokazuję się słynna strona „404 – not fund”. Natomiast szczytem bezczelności naukowej jest lansowanie poglądu, że przepływ ciepła jest odwrotny – to znaczy, że oceany na Ziemi podnoszą swoją temperaturę na skutek ocieplenia atmosfery. Bo jak nieuków łatwo przekonać, to ciepłe powietrze, czy ciepła woda wędrują w dół, a zimne wypływa na wierzch, ociepla się i wędruje znów w dół i tak ociepla się Ziemia. I już można nieukom wmawiać, że to nie 4% pary wodnej pochodzącej z oceanów jest odpowiedzialne za ocieplanie Ziemi, a te 0,04% dwutlenku węgla z kolei którego ułamkowa wielkość jest skutkiem spalania przez ludzi węgla, czy ropy. Pozdrawiam wszystkich fanatyków pseudowszechnauk.

Jan z Krakowa
czwartek, 1 lipca 2021, 21:01

Oczywiście. Są na szczęście wydawnictwa papierowe. Powieściopisarz Crighton, w jednej skądinąd powieści, w jednym pojedynczym wydaniu, jako dodatek zamieścił artykuły opublikowane w czasopismach z listy filadelfijskiej, które reprezentują wyniki naukowe niezgodne z obecną linią polityczno-klimatyczną popieraną finansowo. Czyli wszystko jest w jednym miejscu. Tytuł, chyba taki : State of Terror (jakoś tak). Miałem tę książkę, daty wydania nie pamiętam. Crighton był przeciwny idei antropogenicznego globalnego ocieplenia, i jeszcze wtedy, mógł sporządzić zestawienie takich artykułów.

cyk
czwartek, 1 lipca 2021, 12:38

co za bzdury. Po pierwsze, jak sam mówisz, nie możesz znaleźć tych badań. Nie możesz bo nie istnieją. Po drugie, nie ma tylu wulkanów na świecie żeby podnieść znacząco temperaturę globalnego oceanu - nie wiem czy wiesz ale wody w oceanach jest bardzo dużo. Po trzecie, wzrost poziomu oceanu o 2-3 cm rocznie i to od "kilkudziesięciu lat", tu już poleciałeś po całości. Nie wiem czy wiesz, ale zdecydowanie zauważylibyśmy wzrost poziomu oceanu o 50 czy 100 cm (nie wiem czy rozumiesz że kilkadziesiąt lat * 2-3 cm daje bardzo szybko bardzo duże wartości). A czemu byśmy zauważyli? Bo połowa chociażby Polskiego wybrzeża byłaby pod wodą. Koszalin miałby w końcu bezpośredni dostęp do morza, a Elbląg byłby portem bez potrzeby rozkopywania mierzei. Jeżeli chodzi o CO2 to już ok 50% tej wartości jest dziełem człowieka. Poza tym nie masz żadnych danych na poparcie żadnej ze swoich hipotez, nie ma zwiększonej aktywności wulkanów, nie ma pary wodnej na poziomie 5%. Jedyna rzecz w której nie mijasz się z prawdą, to że para wodna jest gazem cieplarnianym

Marek
wtorek, 6 lipca 2021, 23:06

Mógl się pomylić w jednostkach i pewnie chodziło o milimetry. Sęk w tym, że wulkany nie mają osobowości prawnej i nie można ich obciążyć finansowo :)

środa, 30 czerwca 2021, 00:30

W samo sedno

Tweets Energetyka24