• Partner główny
    Logo Orlen

Strona główna

Zyski czy bezpieczeństwo? Dylemat strategicznych projektów polskiej energetyki [KOMENTARZ]

Pierwsza dostawa amerykańskiego LNG do Polski. W tle nabrzeże terminalu w Świnoujściu. Fot. Energetyka24
Pierwsza dostawa amerykańskiego LNG do Polski. W tle nabrzeże terminalu w Świnoujściu. Fot. Energetyka24

Zmiany jakie są wprowadzane w statutach spółek z udziałem skarbu państwa coraz częściej dotyczą ich zaangażowania w projekty o wątpliwej rentowności. Mogą być one jednak istotne dla bezpieczeństwa energetycznego państwa wpływając pośrednio w sposób pozytywny na różne sektory gospodarki. Warto pochylić się nad tym dylematem. 

Jak informuje agencja ISBnews, akcjonariusze Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) zdecydują 21 października o zmianie statutu spółki. Dotknie ona newralgiczny punkt dokumentu dotyczący zaangażowania spółki we wzmacnianie bezpieczeństwa energetycznego Polski. 

Dotychczas § 17 ust. 2 pkt 2 statutu brzmiał:

„[Akcjonariusz – Skarb Państwa reprezentowany przez ministra właściwego do spraw energii wyraża, w formie pisemnej, zgodę] Na realizację strategicznych przedsięwzięć inwestycyjnych lub udział Spółki w przedsięwzięciach inwestycyjnych trwale lub przejściowo pogarszających efektywność ekonomicznej działalności Spółki, ale koniecznych dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski”.

Statut PGNiG

Natomiast po przegłosowaniu zmiany fragment ten będzie się prezentował następująco: 

„[Akcjonariusz – Skarb Państwa reprezentowany przez ministra właściwego do spraw energii wyraża, w formie pisemnej, zgodę] Na realizację strategicznych przedsięwzięć inwestycyjnych lub udział spółki w przedsięwzięciach inwestycyjnych mogących trwale lub przejściowo pogorszyć efektywność ekonomiczną działalności spółki, ale koniecznych dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski".

Statut PGNiG

W czym zatem tkwi różnica? Dotyczy ona słowa „mogących” dającego ogromne pole manewru władzom spółki. Zarząd chcąc się bowiem zaangażować w strategiczny projekt, który może być nierentowny, musi wnieść wniosek do właściciela reprezentowanego przez ministra energii wraz z uzasadnieniem swoim i pisemną opinią Rady Nadzorczej. To kłopotliwe w kontekście informacyjnym, ponieważ choć dla spółki taka procedura powinna zakończyć się pomyślnie, to jednak wykaże ona przed opinią publiczną nieopłacalność projektu. A co jeśli komunikacja koncernu do tej pory skupiała się na udowadnianiu, że taka inwestycja będzie w pełni rentowna? Dodanie do statutu słowa „mogących” zmienia tę sytuację. Od momentu wdrożenia poprawki nie będzie już trzeba przyznawać, że spółka angażuje się w wątpliwy ekonomicznie projekt (dość łatwo można określić o jakie przedsięwzięcie/a chodzi ze względu na skalę rozpatrywanych inwestycji).  

Zobacz także: Wiceprezes PGNiG dla Energetyka24: Uważnie obserwujemy ukraiński rynek

Zmiany w statucie PGNiG nie należy krytykować a priori. Także w nowoczesnych krajach Zachodu często zdarza się, że niektóre projekty nie są rentowne, ale wydaje się zgody na ich wdrażanie np. z powodu ich znaczenia dla bezpieczeństwa energetycznego. Działają one bowiem pozytywnie, w sposób pośredni, na inne segmenty gospodarki. To często system naczyń połączonych, o czym wielu komentatorów zapomina skupiając się na drobnym wycinku rzeczywistości. Problem należy w kontekście omawianej sytuacji lokować zupełnie gdzie indziej. Polsce przydałyby się nie masowe zmiany w statutach spółek z udziałem skarbu państwa co obserwujemy od dłuższego czasu, ale kompleksowe zmiany legislacyjne. Warto przytoczyć tu przykład kanadyjski.

Wydawanie zgody na realizację strategicznych inwestycji w Kanadzie odbywa się przy udziale tzw. Krajowej Rady Energii. Jej eksperci opiniują poszczególne inwestycje pod kątem interesu publicznego. Jest on rozumiany jako interes wszystkich Kanadyjczyków z uwzględnieniem czynników ekonomicznych, społecznych i ekologicznych. Czynnik finansowy, rentowności nie jest najważniejszy. Krajowa Rada Energii wydaje opinię czy konkretny projekt realizuje interes publiczny. Bierze się pod uwagę aspekty techniczne, bezpieczeństwo, ekonomikę projektu (popyt, podaż, lokalną infrastrukturę), wpływ na środowisko i autochtonów (np. Indian). Opinia jest upubliczniana. Nie jest obligatoryjna dla ministra zasobów naturalnych, któremu się ją przedkłada, niemniej w oparciu o nią może on wydać zgodę na realizację projektu nawet jeśli nie daje gwarancji rentowności, ale jest zgodny z interesem publicznym.  

Oczywiście Kanada nie jest członkiem Unii Europejskiej, w ramach której udzielanie wsparcia infrastrukturze energetycznej może być kłopotliwe. Nie oznacza to jednak, że jest niemożliwe o czym świadczą choćby dofinansowania projektów tzw. wspólnego interesu.   

Istotna jest jeszcze jedna kwestia. Przykład kanadyjski nie uwzględnia sytuacji, w której strategiczny projekt o wątpliwej rentowności realizuje się z partnerem zagranicznym. Należałoby się zastanowić się czy w sytuacji, w której to Polska musiałaby ponieść przytłaczającą większość kosztów takiego przedsięwzięcia gra byłaby warta świeczki.

Zobacz także: Prezes PGNiG dla Energetyka24: Spodziewamy się bardzo dobrych wyników sprzedaży na Ukrainie 

Komentarze