- WIADOMOŚCI
Sejm uchwala ustawy, mające obniżyć ceny na stacjach. To reakcja na kryzys
Sejm uchwalił ustawę wprowadzającą maksymalne ceny na benzynę i olej napędowy oraz ustawę, która ma pozwolić na obniżenie akcyzy na paliwa za pomocą rozporządzenia - poinformowała PAP. To reakcja na kryzys wywołany przez wojnę między USA i Izraelem a Iranem.
Chodzi o nowelizację ustawy o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa i zakłóceń na rynku naftowym oraz ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej i nowelizację ustawy o podatku akcyzowym - wyjaśnia PAP.
Odpowiedź na wojnę
Ustawa wprowadzająca możliwość obniżenia stawek akcyzy w drodze rozporządzenia zakłada, że minister finansów będzie mógł obniżyć akcyzę, jak wskazano w uzasadnieniu, „na czas określony, niezbędny do ograniczenia negatywnych skutków konfliktu na Bliskim Wschodzie dla rynku paliw, (…) uwzględniając sytuację gospodarczą państwa” - opisała PAP.
Ustawa ta pozwala ministrowi finansów zareagować „na pilną potrzebę obniżki akcyzy, z uwagi na obecną sytuację na rynkach paliw, związaną z wojną na Bliskim Wschodzie i wynikłe z tego skutki w postaci wzrostu cen paliw objętych akcyzą”.
Maksymalna cena paliw będzie ustalana według określonej formuły obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT.
PAP
Cena maksymalna będzie ogłaszana w formie obwieszczenia przez ministra energii. Premier Donald Tusk zapowiedział na konferencji prasowej 27 marca redukcję akcyzy do minimum unijnego – o 29 groszy na litrze benzyny i 28 groszy na oleju napędowym. Obserwatorzy rynku wskazują, że działania podejmowane przez polski rząd w obliczu kryzysu są opóźnione.
28 lutego siły USA i Izraela zaatakowały Iran. Teheran podjął się odwetu, uderzając w infrastrukturę energetyczną w regionie, a następnie blokując cieśninę Ormuz - był to ruch, przed którym ostrzegano od dekad. Jak na razie nie widać końca wojny, która wywindowała ceny ropy i gazu, wpływając na wzrost cen na stacjach benzynowych. Międzynarodowa Agencja Energii stwierdziła, że kryzys, jaki powstał w wyniku działań wojennych jest większy niż szoki naftowe z lat 70. i rosyjsko-ukraińska wojna gazowa razem wzięte.
Premier Donald Tusk zapowiedział w czwartek 26 marca, że po wprowadzeniu nowych środków sytuacja na stacjach będzie monitorowana, by uniknąć tzw. turystyki paliwowej. „Patrzymy na przykład słowacki, bo rząd usiłuje tam wprowadzić ograniczenia w tym wypadku dla polskich kierowców. Będę badał ten mechanizm, czy jest on skuteczny. Nie zawahamy się użyć mocnych narzędzi” – stwierdził premier.
Wielu obserwatorów uważa, że decyzje, które podejmuje polski rząd w związku z kryzysem na rynku są opóźnione o co najmniej trzy tygodnie. Przemysław Czarnek, desygnowany na premiera z ramienia PiS, stwierdził, że Donald Tusk łupi Polaków.
KŁ/PAP
