- ANALIZA
- W CENTRUM UWAGI
Konflikt w Zatoce Perskiej trwa. Jakie są szanse na jego zakończenie?
Amerykańska administracja i prezydent Donald Trump nie są zadowoleni z przebiegu rozmów z obecną sferą rządową irańskiego reżimu – poinformowała agencja Reutera. Administracja USA zaczęła rozumieć, że strategia negocjacyjna Iranu jest taka, aby zobowiązania dotyczące ograniczenia kwestii nuklearnych, zwłaszcza wzbogacania uranu, oddalić w czasie.
Autor. @siwabudv/Envato
Cieśnina Ormuz może zostać odblokowana pod irańskim warunkiem „odłożenia dyskusji na temat irańskiego programu nuklearnego do czasu zakończenia wojny, po zawieszeniu broni ogłoszonym na początku tego miesiąca, oraz rozwiązania sporów dotyczących możliwości i zasad żeglugi w Zatoce Perskiej”.
Kiedy koniec konfliktu?
Należy tutaj przypomnieć, że to USA, a dokładnie Prezydent Donald Trump wypowiedział Porozumienie z 2015 roku z Iranem, tzw. Wspólny Kompleksowy Plan Działań – JCPOA. Stronami porozumienia były Iran, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, Chiny, Rosja i Niemcy. Choć JCPOA było bardzo techniczne w szczegółach, zawierało prostą zasadę wzajemności. Iran zgodził się na różne ograniczenia swojego programu nuklearnego. W zamian Stany Zjednoczone, UE i ONZ zniosłyby sankcje gospodarcze związane z irańskim programem nuklearnym (pisał o tym Baker Institute.
Trudno określić dzisiaj jak reżim w Iranie faktycznie wypełniał swoje zobowiązania, ale była to platforma do prowadzenia rozmów, której dzisiaj brakuje, choć Iran czyni pewne działania w tą stronę, chociażby poprzez wizytę m.in. w Rosji swojego ministra spraw zagranicznych Abbasa Aragcziego.
Według analiz ekspertów i mediów szanse na całkowite rozwiązanie obecnego konfliktu w Zatoce Perskiej wydają się w najbliższej przyszłości niewielkie. Wydaje się, że znacznie większe są szanse na ograniczone złagodzenie napięć lub tymczasowe zawieszenie broni, ponieważ wszystkie główne strony znajdują się pod presją. Wynika ona przede wszystkim z sytuacji na rynku ropy i gazu, bo pomimo że strony konfliktu wciąż pozostają w pewnym zawieszeniu militarnym, to ceny ropy naftowej wznowiły swój marsz w górę, zwiększając się we wtorek 28 kwietnia o prawie 3. Oznacza to, iż analitycy i traderzy nie widzą sygnałów uspakajania się konfliktu, dlatego na giełdach widać kontynuację wzrostów z poprzedniej sesji.
Dla samego Iranu sytuacja również nie jest dobra, bo boryka się z problemami gospodarczymi i trudnościami związanymi z magazynowaniem rop. Blokada zatoki przez USA jest także sporym utrudnieniem, bo według danych irańskie tankowce są zawracane i nie dostarczają ropy. Państwa Zatoki Perskiej chcą przywrócenia żeglugi, ale ich zaangażowanie w próby mediacji nie przynoszą skutku. Co więcej, według traderów „nie liczy się już tylko retoryka, lecz rzeczywisty fizyczny przepływ ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz, a na razie ten przepływ pozostaje ograniczony.”, o czym pisał Economic Times.
Dlaczego szybkie porozumienie jest mało prawdopodobne?
Największą problemem jest podejście pakietowe do zakończenia konfliktu, bo obie strony nie negocjują w sprawie jednej kwestii, ale kilku: swobody żeglugi w cieśninie Ormuz, utrzymania irańskiego programu jądrowego i już posiadanego uranu, skali amerykańskich sankcji i polityki blokady, zapewnienia irańskiemu reżimu odstąpienia od działań militarnych w przyszłości, szerszego konfliktu izraelsko-irańskiego oraz odszkodowań za straty. Według Financial Times konfrontacja między USA a Iranem to konflikt, z którego „nie widać prostego i łatwego wyjścia”. Część analityków w swojej ocenie irańskiego programu jądrowego zauważa, że Teheran szuka warunków zakończenia wojny jednocześnie przygotowując się do dłuższej konfrontacji.
Eksperci z Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS), renomowany zespół światowej klasy analityków, w swoich raportach zauważa, że irańskie ataki na kraje zrzeszone w Gulf Cooperation Council, czyli: Arabię Saudyjską, Bahrajn, Katar, Kuwejt, Oman oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie mają na celu rozłożenie kosztów wojny oraz ujawnienie ograniczeń amerykańskiej ochrony.
To oznacza, że monarchie Zatoki Perskiej prawdopodobnie ponownie przemyślą swoją strategię współpracy z USA nawet po zakończeniu obecnej fazy konfliktu, co potwierdza, że prosty powrót do przedwojennego status quo i współpracy w zakresie dostaw ropy i gazu jest mało prawdopodobny.
Dr Przemysław Zaleski
Będzie niestety bardziej kosztowny dla Klientów ze względów na przyszłe ubezpieczenia infrastruktury służącej do produkcji, przesyłu, terminali, rozładunku, tankowania, a zwłaszcza frachtu. Potwierdzają to analizy, które wskazują również na poważne straty gospodarcze ponoszone przez eksporterów ropy i gazu z Zatoki Perskiej, ostrzegając, że zniszczenie głównych instalacji może pogłębić kryzys.
Według analizy Baker Institute, w pierwszym miesiącu wojny państwa arabskie Zatoki ponosiły średnio 2 mld USD dziennie strat eksportowych, ponieważ zablokowane zostało ok. 15 mln baryłek ropy dziennie + 5 mln baryłek produktów + 20% globalnego LNG (pisał o tym think tank SolAbility. Państwa Zatoki Perskiej mają silne motywacje, by dążyć do deeskalacji, ale ich zaufanie do Iranu i gwarancji bezpieczeństwa ze strony USA zostało mocno nadszarpnięte.
Należy jednak zastanowić się nad częściowo optymistycznym scenariuszem, a dokładnie czy i dlaczego ograniczone złagodzenie napięć jest jednak prawdopodobne ?
Pomimo trwającego status quo i dość ponurej perspektywy, cześć ekspertów dostrzega powody, dla których konflikt może nie stać się bezterminowy. Pomimo do tej pory skutecznej strategii, Iran znajduje się pod poważną presją ze strony amerykańskiej blokady morskiej i zakłóceń w eksporcie ropy. Z danych zebranych przez dziennikarzy The Wall Street Journal wynika, że Iran odczuwa spore trudności z niesprzedaną ropą i malejącymi możliwościami eksportowymi. Infrastruktura energetyczna, która nie działa szybko ulega degradacji. Dlatego ograniczenia magazynowe mogą wymusić cięcia produkcji i uszkodzić starsze pola naftowe, a serwis w najbliższym czasie jest utrudniony. To prawdopodobnie powoduje presje na reżim i stanowi dla Iranowi powód do prowadzenia negocjacji z USA.
Dlatego Iran powiązał ponowne otwarcie cieśniny Ormuz z zakończeniem wojny i zniesieniem blokady, co daje mu możliwości handlu ropą i uwalniania tworzących się zapasów z produkcji
Dr Przemysław Zaleski
W przypadku innych producentów i eksporterów z Zatoki Perskiej dalsze niszczenie głównych instalacji energetycznych ropy i gazu może pogłębić ten kryzys. Państwa te mają silne motywacje, by naciskać na szybkie rozwiązanie konfliktu. Instytut Stimson Center twierdzi, że państwa Zatoki Perskiej muszą przygotować się na różne scenariusze przyszłości Iranu, zachowując jednocześnie „strategiczną powściągliwość i dyplomatyczną elastyczność”. Wskazuje to na prawdopodobną preferencję państw Zatoki Perskiej w rozmowach z USA: zgódźcie się nie na zdecydowane zwycięstwo, ale kontrolowane ograniczenie przemocy i możliwość zdjęcia blokady.
Z drugiej strony wzrasta presja zarówno wewnątrz USA, jak i spoza, bo gwałtowne wzrosty cen ropy i zakłócenia w transporcie morskim dają i państwom z Azji, zwłaszcza Chinom i Indiom silne powody do wspierania kompromisu i zaniechania blokady Zatoki Ormuz.
Czego możemy się spodziewać?
Najbardziej prawdopodobnym wynikiem nie jest kompleksowe porozumienie pokojowe, ale porozumienie etapowe: częściowe ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz, ograniczenie ataków na żeglugę i infrastrukturę Zatoki Perskiej, złagodzenie lub modyfikacja niektórych środków blokady oraz wznowienie rozmów dotyczących kwestii jądrowych lub bezpieczeństwa za pośrednictwem mediatorów, takich jak Oman, Katar, Pakistan lub państwa europejskie. Analizując dotychczasową politykę administracji USA raczej nie „rozwiązałoby” to konfliktu w Zatoce Perskiej w głębszym sensie. Zamroziłoby go lub powstrzymało.
I co dalej?
Większość ekspertów ocenia, że konflikt w Zatoce Perskiej zostanie raczej stonowany niż rozwiązany. Wynika to z faktu, iż presja na zawarcie porozumienia jest realna: rynki ropy są napięte, państwa Zatoki Perskiej są podatne na zagrożenia, Iran znajduje się w trudnej sytuacji gospodarczej, a światowe mocarstwa chcą przywrócenia żeglugi. Z drugiej strony bardzo trudno jest przewidzieć, czy dla Stron konfliktu okaże się to wystarczające. Przeszkody polityczne są równie realne: Iran chce ulgi bez natychmiastowych ustępstw w kwestii jądrowej, podczas gdy Stany Zjednoczone chcą gwarancji dotyczących swobody handlu i bezpieczeństwa morskiego, ale utrzymując swoje żądania. Najlepszym scenariuszem byłoby tymczasowe porozumienie dyplomatyczne w sprawie Cieśniny Ormuz.
Najgorszym scenariuszem jest ponowna eskalacja konfliktu spowodowana błędną oceną sytuacji, atakami na infrastrukturę energetyczną lub załamaniem się negocjacji. Niestety na razie szanse na pokój są ograniczone; widać znacznie większe ryzyka obniżające szansę na i tak niepewną przerwę w tym konflikcie. Zwłaszcza że w listopadzie odbędą się w USA wybory połówkowe — Amerykanie wybiorą Izbę Reprezentantów, a także 1/3 składu Senatu. Zwycięstwo Demokratów znacznie osłabiłoby wpływ Białego Domu, czego obecna administracja chciałaby uniknąć, ale na co właśnie może bardzo czekać reżim w Iranie.
Jak trafnie oceniają tą sytuację eksperci Center for Strategic and International Studies (CSIS), obecny impas między Stanami Zjednoczonymi a Iranem nie jest już starciem potencjału, lecz raczej walką o polityczną wytrzymałość i siłę przetargową. Stany Zjednoczone rozpoczęły konflikt z szeroko zakrojonymi, choć czasami niejasnymi dla innych państw celami. Na pewno obejmowały one powstrzymanie irańskiego programu nuklearnego, osłabienie irańskiego potencjału konwencjonalnego oraz pewną nadzieję na zmianę reżimu lub jego zastraszenie aby zmienił swoją politykę wewnątrzną.
Obecnie jest to więc rywalizacja nie tylko obejmująca walkę o wpływ na handel morski poprzez cieśninę Ormuz. Wewnętrzne podziały w Iranie mają także wpływ na negocjacje, które są elemenetem walki wewnetrznej i prawdopodobnie będą się tak utrzymywać. Iran w przeszłości był trudnym partnerem negocjacyjnym, a teraz ten stan się pogłębił.
