- WIADOMOŚCI
Kroplówka, która nie leczy. Chiny kupują rosyjski gaz 20-30% taniej niż kiedyś Europa Zachodnia
Chiny kupują gaz od Rosji, płacąc o 20-30 proc. mniej niż wynosiła dawna stawka dla Europy Zachodniej. Co więcej, ceny te są niższe nawet od tych, po których kraje Azji Środkowej sprzedają gaz do Państwa Środka.
Choć Kreml nie pozwala na upublicznianie oficjalnych danych, ekspert fundacji Carnegie Endowment for International Peace w Berlinie oszacował ceny na podstawie wycieku informacji z Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego Federacji Rosyjskiej.
Kroplówka dla Gazpromu
Siergiej Wakulenko, starszy pracownik naukowy berlińskiego Centrum Carnegie ds. Badań nad Rosją i Eurazją, początkowo odwołuje się do swojej analizy, przeprowadzonej w 2023 r.
Podkreśla, że porównanie z europejskim rynkiem miało wówczas charakter „czysto akademicki”, ponieważ nawet bez wojny dostarczanie gazu z Jakucji lub obwodu irkuckiego do UE było „praktycznie niemożliwe”.
”Chiny są jedynym sensownym rynkiem zbytu dla złóż w Kowykti i Czajandzie. Jednak porównanie z Turkmenistanem i Uzbekistanem, które również są uzależnione od jednego nabywcy, również nie wypadło na korzyść Gazpromu” – zaznacza Wakulenko.
Jednak wyciek danych z Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego Federacji Rosyjskiej pozwolił ekspertowi na doprecyzowanie wcześniejszych szacunków. Wyliczenia Wakulenko pokazują, że w 2025 r. Gazprom dostarczył do Chin 39,4 mld m³ gazu, a w 2026 r. (przy utrzymaniu tempa dostaw z pierwszych siedmiu miesięcy) wolumen może osiągnąć 40,5 mld m³.
W przypadku dostaw do Chin Gazprom uzyskał znacznie gorsze warunki niż Turkmenistan, zarabiając o 40–60 dolarów mniej za tysiąc metrów sześciennych. Kształt krzywej cenowej dla obu krajów jest bardzo podobny, ale cena turkmeńska dodatkowo rekompensuje Turkmenistanowi koszty transportu gazu rurociągiem o długości 1800 kilometrów przez Uzbekistan i Kazachstan do granicy z Chinami.
Siergiej Wakulenko, starszy pracownik naukowy berlińskiego Centrum Carnegie ds. Badań nad Rosją i Eurazją
Zdaniem eksperta widoczne jest, że w szerokim zakresie cen i warunków rynkowych obserwowanych przez ćwierć wieku formuła dostaw gazu do Chin daje cenę o 20–30 proc. niższą niż formuła obowiązująca w Europie Zachodniej.
Wyliczenia Wakulenko pokazują, że pomimo narracji Kremla, strata europejskiego rynku była i jest potężnym ciosem dla rosyjskiej gospodarki oraz sektora energetycznego. Sprzedaż węglowodorów na Wschód i do krajów Azji Południowej oraz Południowo-Wschodniej nie pozwala na pełne zastąpienie zysków, jakie otrzymywała Moskwa od eksportu do Europy.
Z tego względu Putinowi zależy nie tylko na podpisaniu kolejnych umów ze Stanami Zjednoczonymi, lecz także na przekonaniu europejskich liderów, że system energetyczny UE nie poradzi sobie bez gazu i ropy z Rosji.
Jednocześnie ekspert zaznacza, że Chinom udało się wynegocjować lepsze warunki niż te, które posiadali kontrahenci z Europy Zachodniej już w 2014 r., jeszcze przed silną izolacją Rosji na międzynarodowych rynkach.
I choć w kontekście blokady cieśniny Ormuz mogłoby się wydawać, że Moskwa zyskuje przewagę negocjacyjną wobec Pekinu (łatwiej jest dostarczać gaz rurociągami), to jednocześnie zerwanie handlu energetycznego z UE pozostawiło Gazprom z ogromnymi zasobami gazu na Jamale, które są gotowe do wydobycia, ale nie mają odbiorcy – co z kolei znacznie wzmacnia pozycję negocjacyjną Chin.

