Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Rosję i Indie połączy nowy superropociąg. Początek energetycznego sojuszu mocarstw

  • Ilustracja: SENER Polska/ESA
    Ilustracja: SENER Polska/ESA

Rosja staje się kluczowym partnerem Indii nie tylko w sektorze zbrojeniowym, ale również energetycznym. Oba kraje ma wkrótce połączyć nowy superropociąg. Szacunkowa wartość tego projektu to 30 mld $- tym samym byłaby to najdroższa tego typu inwestycja na świecie.     

Reklama

Skąd aż tak wysokie koszty? Wystarczy rzucić okiem na mapę. Ropociąg miałby przebiegać przez terytoria Rosji, Kazachstanu, Uzbekistanu, Tadżykistanu, Afganistanu i Indii. Oznacza to konieczność pokonania gór i dolin (niczym w baśniach). Topografia terenu i kolosalne różnice wysokości stanowią prawdziwe wyzwanie dla inżynierów.

Pytanie skąd więc taka determinacja skoro Indie mają stosunkowo dużą zdolność do odbierania surowca drogą morską z nieodległych przecież państw Zatoki Perskiej. Otóż obydwa Moskwa i New Delhi nie ukrywają, że myślą o zacieśnieniu i tak już intensywnej współpracy. Dotychczas kooperacja była widoczna przede wszystkim na rynku uzbrojenia, czego konsekwencje odczuła między innymi polska zbrojeniówka. Teraz strategiczny sojusz ma polegać z jednej strony na realnej dywersyfikacji czy wręcz odwróceniu głównych kierunków dostaw ropy do Indii, z drugiej natomiast ma zapewnić rosyjskim koncernom stabilny rynek zbytu. To kolejna już próba skierowania strumienia ropy z Rosji w kierunku wschodnim i południowo- wschodnim. Byłby to drugi co do wielkości (po Chinach) partner handlowy stanowiący zdecydowaną alternatywę wobec „kapryśnej” Europy. Trudno o bardziej czytelny sygnał.

Pytanie, czy dalsze umacnianie rosyjskich wpływów w regionie byłoby także na rękę Indiom? Raczej tak. Delhi już od dłuższego czasu sugeruje, iż ma dość nacisków administracji amerykańskiej w sprawie zakupów ropy w Iranie. Nacisków, które na przestrzeni ostatnich dwóch lat wcale nie maleją. Amerykanie nie potrafią zaakceptować polityki prowadzonej przez Delhi a polegającej na próbie budowania sojuszu politycznego z Teheranem w regionie. Poza kwestiami stricte politycznymi (budowanie przeciwwagi dla Pakistanu) Iran jest także jednym z najbliższych (w wymiarze geograficznym) producentów ropy. Kierunek zakupów choćby ze względów kosztowych jest więc oczywisty. Indie codziennie kupują 400 tysięcy baryłek irańskiej ropy, co stanowi 12% zapotrzebowania kraju.

Wejście do gry Rosjan z jednej strony w naturalny sposób „da oddech” Indiom w aspekcie skomplikowanych relacji z USA, z drugiej strony, pozwoli zbudować realną alternatywę – trwałego i stabilnego dostawcy ropy. I to wszystko wcale nie musi odbywać się kosztem Iranu. Nawet gdyby w perspektywie kolejnej dekady udało się zbudować wspomniany ropociąg to Iran i tak może liczyć na utrzymanie, a nawet zwiększenie wolumenu sprzedaży ropy.

Moskwa wyraźnie stara się zbudować w regionie geopolityczną alternatywę dla dominacji USA. Stąd rosnące zaniepokojenie Waszyngtonu, który teoretycznie wspierany jest przez Pakistan. Tyle tylko, że nikt dziś nie wierzy w szczerość intencji Islamabadu. Dlatego między innymi USA łagodzą relacje z Iranem zdając sobie sprawę, że sankcje, choć dotkliwe, nie są w stanie trwale zmienić sytuacji. Ba, większa presja na Iran to dalsze zbliżanie się Delhi, Moskwy i Teheranu.

Rosjanie już zadeklarowali pomoc w dystrybucji irańskiej ropy. Trwają obecnie zaawansowane rozmowy na mocy których Rosja miałaby kupować 500 tys baryłek ropy dziennie płacąc za nie towarami. Barter dawałby Iranowi dodatkowe 1,5 mld $ miesięcznie przy obecnych cenach ropy.

Wszystko zaczyna się i kończy na ropie. Wracając zatem do ropociągu, warto podkreślić, że jego istotna część przebiegałby przez niespokojny Kaszmir – obszar odwiecznej rywalizacji Indii i Pakistanu. Można sobie wyobrazić, że Rosjanie, inwestując tak potężne środki w budowę infrastruktury przesyłowej, skupiliby dużą uwagę na kwestiach bezpieczeństwa ropociągu. Czy może to być zapowiedź militarnej obecności sił rosyjskich w Kaszmirze, w celu zabezpieczenia tranzytu ropy do Indii?

Maciej Sankowski

 

Zobacz również
Reklama