Wywiady

Generał, biznesmen i surowce z Rosji. Czesi wybierają prezydenta [WYWIAD]

Andrej Babiš (po lewej) i gen. Petr Pavel (od prawej) zmierzą się w II turze wyborów prezydenckich w Republice Czeskiej.
Fot. Flickr.com

Antyrosyjskość Pavla dotyczy również surowców energetycznych. Chce, aby Czechy były niezależne od rosyjskich zasobów mineralnych. Babiš natomiast jest populistą i myślę, że nie miałby nic przeciwko handlowi surowcami z Rosją, czy to w czasie wojny, czy po ewentualnym podpisaniu traktatów pokojowych - mówił w rozmowie Energetyka24.com Vojtech Kristen, czeski dziennikarz relacjonujący kampanię prezydencką.

Daniel Czyżewski, Energetyka24.com: Czy wybory prezydenckie w Czechach są już rozstrzygnięte? Generał Petr Pavel wygrał (35,40%) w pierwszej turze z Andrejem Babišem (34,99%), a poparło go kilku kandydatów - Danuše Nerudová, Pavel Fischer i Marek Hilšer, którzy łącznie zdobyli około 25% głosów.

Vojtech Kristen, info.cz: Jeszcze daleko nam do końca. W drugiej turze rywalizować będą generał Petr Pavel i były premier Andrej Babiš. Wszystkie sondaże, a nawet wyniki pierwszej tury wskazują na niewielką przewagę generała Pawła. Babisz jest jednak kandydatem populistycznym i prowadzi bardziej agresywną kampanię przed drugą turą. Pavel ma niewielką przewagę, ale szanse na to, że zostanie prezydentem są właściwie pół na pół. Eksperci przewidują wynik około 52-48 i wszystko wskazuje na to, że druga tura będzie bardzo zacięta. Jedną z wielkich niewiadomych jest to, czy Babiš zdoła nie tylko zmobilizować nowych wyborców do poparcia go, ale także czy uda mu się odwieść wyborców Nerudy, Fischera i Hilšera od udziału w drugiej turze.

Czytaj też

Jak zdefiniowałby Pan pozycję prezydenta w systemie czeskim? Wiemy, że istnieją uwarunkowania konstytucyjne i prawne, ale nie są one jedynymi, które wpływają na zakres uprawnień głowy państwa.

Obecny prezydent, Miloš Zeman, ma bardzo silną pozycję w stosunku do "papierowych" kompetencji, co wynika m.in. z jego "oryginalnej" i twórczej interpretacji konstytucji. W porównaniu np. z Polską pozycja konstytucyjna prezydenta Czech jest nieco słabsza, skupiając się głównie na funkcjach reprezentacyjnych. Co zrozumiałe, ma on jednak także uprawnienia ustrojowe, na przykład powołując premiera i rząd.

Jednak do kampanii prezydenckiej wchodzą również kompetencje prezydenckie, które nie mają oparcia w Konstytucji. Na przykład Babiš deklaruje na billboardach, że jako prezydent nie pozwoli na zaangażowanie Czech w wojnę na Ukrainie, że nie dopuści do mobilizacji. Jednak takie uprawnienie jak ogłoszenie stanu wojny jest całkowicie poza kompetencjami prezydenta i należy do Parlamentu, a raczej do jego dwóch izb. To jeden z przykładów populizmu, który Babiš uprawia przed drugą turą.

Jakie jest ogólne podejście obu kandydatów do wojny na Ukrainie? Co naprawdę myślą i czego być może nie mówią publicznie? Co sądzą o kupowaniu surowców energetycznych od Rosji? Niedawno w Pradze odbyła się demonstracja w sprawie cen energii.

Petr Pavel jest byłym szefem Komitetu Wojskowego NATO i jest wyraźnie antyrosyjski. Chce pokoju w Europie, ale jest jasne, że nie przyjdzie on sam, ani poprzez kompromisy, które zawrzemy z Rosją. Appeasement wobec Rosji nie działa. Paweł tak wyraźnie popiera Ukrainę.

Nieco bardziej pojednawczy wobec Rosji jest Andrej Babisz. Na konferencji prasowej po pierwszej turze wyborów powiedział, że będzie starał się zorganizować rodzaj szczytu pokojowego między Rosją a Ukrainą w Czechach na Zamku Praskim, siedzibie prezydenta. Że jest dyplomatą, który potrafi to zrobić. Próbuje w ten sposób upodobnić się do Emmanuela Macrona czy Recepa Erdogana, którzy oczywiście mają większą wagę w polityce międzynarodowej niż czeski prezydent.

Antyrosyjskość Pavla dotyczy również surowców energetycznych. Chce, aby Czechy były niezależne od rosyjskich zasobów mineralnych. Babiš natomiast jest populistą i myślę, że nie miałby nic przeciwko handlowi surowcami z Rosją, czy to w czasie wojny, czy po ewentualnym podpisaniu traktatów pokojowych.

Czytaj też

A co na ten temat sądzi czeskie społeczeństwo?

Myślę, że większość Czechów chce niezależności energetycznej od Rosji. Doskonale wiedzą, że kupowanie ze Wschodu ma swoją cenę, która nie jest wymierna w samych pieniądzach. Mają świadomość, że nie jest to bezpieczne, zdrowe i że jest finansowane przez przestępczy reżim.

Ale jest też druga strona medalu. Wspomniał pan o demonstracji. Inflacja w Czechach jest ogromna, jeszcze niedawno byliśmy blisko 20 procent, teraz jest to około 15 procent. Dla wielu rodzin pensje rozpływają się na ich oczach i coraz trudniej jest im związać koniec z końcem. Za inflację w Czechach w dużej mierze odpowiadają wysokie ceny paliw i energii. Obietnica niższych cen energii może więc paść na głuche uszy, rozprzestrzeniając się w społeczeństwie i zyskując przychylność.

Uważam, że większość społeczeństwa opowiada się za niezależnością energetyczną od Rosji, ale z pewnością istnieje znaczna mniejszość, która nie ma nic przeciwko handlowi z Rosją, jeśli doprowadziłoby to do obniżenia cen.

Komentarze