Arabia Saudyjska zaczyna grać va banque w naftowej rosyjskiej ruletce [KOMENTARZ]

11 marca 2020, 11:12
ropa baryłka
Fot. Flickr/ben alexander

Po fiasku negocjacyjnym grupy OPEC i Rosji, Arabia Saudyjska zapowiedziała zwiększenie produkcji do maksimum, czyli 12 milionów baryłek dziennie, co spowodowało w poniedziałek ogromne spadki cen na rynkach. Mamy środę, a Saudowie mówią już o 13 milionach.

Od co najmniej miesiąca państwa z grupy OPEC głowiły się nad tym, jak poradzić sobie z malejącym popytem na ropę spowodowanym epidemią koronawirusa. Miało się to odbyć jak zwykle – poprzez cięcie produkcji. Wydawało się, że podczas spotkania ministerialnego w Wiedniu dojdzie do porozumienia. Jeszcze w czwartek pojawiały się informacje o tym, że kartel ustalił obniżenie podaży o 1,5 mln baryłek dziennie.

Trzęsienie ziemi

W poniedziałek nastąpiło prawdziwe trzęsienie ziemi. Do ugody nie doszło, negocjacje zostały zerwane, wszystkie poprzednie ustalenia w ramach OPEC wraz z 1 kwietnia tracą ważność. Arabia Saudyjska wypuszcza informacje, że uruchamia wszelkie rezerwy, aby maksymalnie zwiększyć produkcję własną do 12 milionów baryłek dziennie.

To było bezpośrednim katalizatorem paniki na rynkach – cena baryłki spadła o 30% do najniższego poziomu od 1991 roku. Zapowiedzi Rijadu to wypowiedzenie wojny cenowej Rosji. Moskwa zareagowała natychmiast obwieszczając, że jest w stanie zwiększyć produkcję ropy o 300 tys. baryłek dziennie dobijając do 11,6 mln.

Okazało się, że to dopiero początek, prawdziwe działa nie zostały nawet wytoczone. Wtorek przyniósł podbicie stawki przez Saudów – ogłosili, że będą produkować rekordowe 12,3 mln baryłek dziennie. Minister energii Rosji Aleksander Novak odwinął się mówiąc, że Moskwa jest w stanie zwiększyć produkcję nawet o pół miliona baryłek do 11,8 mln na dzień.

Irak: wróćmy do stołu

Pojawiły się też głosy nawołujące do ostudzenia atmosfery. Czwarty największy na świecie producent, Irak, nawoływał we poniedziałek do powrotu do stołu negocjacyjnego i ustabilizowanie rynku. „Irak prowadzi obecnie negocjacje z zainteresowanymi stronami w celu osiągnięcia nowego porozumienia, które ustabilizuje rynek ropy i położy kres spadkowi cen ropy. Poprzednie porozumienie o ograniczeniu wydobycia wygasa z końcem marca, zamierzamy wykorzystać ten czas, aby wezwać kraje członkowskie OPEC i państwa trzecie w organizacji, aby osiągnąć porozumienie, które przywróci równowagę na światowym rynku naftowym” - powiedział agencji Ria Nowostii Asem Jihad, rzecznik irackiego ministerstwa ropy.

Zapewnił on jednocześnie, że Bagdad nie zamierza zwiększać podaży w obecnej sytuacji. 

Arabia Saudyjska ewidentnie zlekceważyła namowy sąsiada z północy, gdyż w środę ogłosiła zwiększenie produkcji aż do 13 mln (!) baryłek dziennie, mimo że największy zanotowany dzienny wolumen produkcji państwowego giganta Aramco to „zaledwie” 11,09 mln w listopadzie 2018 roku. 

„Potrzeba sześć miesięcy inwestycji w infrastrukturę Aramco, aby osiągnąć poziom choćby 11,5 mln baryłek dziennie (…) Saudowie będą uzupełniać tą dzienną produkcje swoimi rezerwami” – mówią analitycy cytowani przez „S&P Global Platts”.

Wielka smuta

Jednocześnie Rosja zapowiedziała, że jest gotowa do dalszych negocjacji. Widmo wyniszczającej wojny cenowej z pewnością nie jest Moskwie na rękę biorąc pod uwagę fakt, że ceny gazu również szorują dno. Państwo Władimira Putina osiąga przecież największe dochody właśnie ze sprzedaży węglowodorów. Dodatkowo bolączką dla Kremla jest zatopienie przez Stany Zjednoczone sztandarowego energetycznego projektu Nord Stream 2. Waszyngton nałożył w grudniu sankcje na ten projekt, które uniemożliwiają jego dokończenie. 

Saudowie chcą zalać świat ropą z promocyjną ceną, aby zdobyć większy udział w rynku. Kolejne zapowiedzi o zwiększeniu produkcji będą tylko ciągnąć cenę ropy w dół. Mogą też pociągnąć w dół rosyjską gospodarkę a nawet wywołać globalny kryzys ekonomiczny. Stawka jest wysoka, Rijad postanowił zagrać va banque.

KomentarzeLiczba komentarzy: 16
upadły
sobota, 14 marca 2020, 15:20

Co da ograniczenia wydobycia przez grupę jeżeli inni będą wydobywać więcej niż dotychczas?. Same straty.

zasuwa
piątek, 13 marca 2020, 00:34

Od Rosji nie brać ropy nawet za darmo.I tyle.

Xd
czwartek, 12 marca 2020, 07:15

Widzę że "moderatorowi" umknęło bo nie podejrzewam aby w wolnym demokratycznym kraju była cenzura

po trzecie sankcje
środa, 11 marca 2020, 18:14

To jest pokłosie rosyjskiego stylu negocjacyjnego, który polega na kopaniu przeciwnika zanim przystąpi się do negocjacji właściwych i udawanie, że jest się panem sytuacji, który nic nie musi. Problem z AS jest taki, że ma ona ogromne moce nadwyżkowe (co najmniej 12,5mln) i jeden z najniższych kosztów wydobycia na świecie. Negocjowanie w pozycji siły z liderem kosztowym i jednocześnie mającym wolne moce produkcyjne jest praktycznie ZAWSZE obarczone ogromnym ryzykiem. W przypadku wojny cenowej lider kosztowy uruchamia dodatkowe moce produkcyjne i doprowadza do rozpaczy konkurentów o wyższych kosztach. Tego uczą studentów na pierwszym roku każdego kierunku ekonomicznego.

upadły
sobota, 14 marca 2020, 15:33

Dzięki temu zdobywa kontrakty z nowymi kontrahentami. Pozostali producenci z powodu mniejszej ilości sprzedanej ropy muszą ograniczyć i tak produkcję lub przeznaczyć kwoty na magazynowaniw surowca co zmniejsza jeszcze bardziej opłacalność.

Kałboj
czwartek, 12 marca 2020, 15:26

Takie negocjacje w stylu rosyjskim mogą dać jakiś wynik może przeciw krajom demoratycznym, np. Europy. Putin chyba nie przewidział, że MSB to władca i właściciel AS i zrobi co zechce, nie oglądając się na koszty, których bezpośrednio on nie ponosi. Tu popełnił błąd w kalkulacji...

olbun
środa, 11 marca 2020, 16:02

Rosja według fachowców ma się dobrze i żadne spadki jej nie groża, bo dalej sprzedje rope bo rubel stracił 5% wartości więc cena ropy spadła. Gorzej maja amerykanie, bo Agencja S&P Global Platts poinformowała o spadku wydobycia gazu łupkowego w Stanach Zjednoczonych o 1,7 proc. w grudniu 2019 r w ujęciu miesięcznym. Jest to pochodna spadku produkcji Appalachia – największego złoża gazu łupkowego w USA, obejmującego dwa mniejsze złoża Marcellus i Utica. W styczniu 2020 r liczba stanowisk wiertniczych Appalachia spadła do 48 – poziomu najniższego od trzech lat. Dla porównania w marcu 2018 r działały tam 84 stanowiska wydobywcze – najwięcej w historii. Analitycy spodziewają się, że produkcja gazu z łupków bitumicznych dalej będzie spadać, bowiem firmy wydobywcze muszą redukować wiercenia z powodu niskiej ceny gazu, która nie zapewnia rentowności produkcji. Gdyby było inaczej to Rosja na pewno ograniczałaby produkcje, jak do tej pory. Jak widac wiedziała kiedy uderzyć. Teraz Rosja przejmie gaz LNG,a ameryka bedzie go kupowac od Rosji jak ropę naftową.

Kiks
piątek, 13 marca 2020, 12:14

Zrozum, że przez długie lata USA nie eksportowało ropy. Wręcz przeciwnie. Oni nie muszą. Dlatego w czym ma im być gorzej? Główne problemy są dla inwestorów.

Kiks
piątek, 13 marca 2020, 12:12

Zaklinanie rzeczywistości nic nie da. Skopiować sputnikowskie brednie każdy potrafi.

GB
czwartek, 12 marca 2020, 17:56

Ty lepiej sprawdź jaki jest dramat sprzedaży w Gazpromie w styczniu 2020. Spadek poszedł w kilkadziesiąt %...

jrli
środa, 11 marca 2020, 16:41

Prawda jest taka że Rosjanie zagrali ostro i zapewne przegrają. Nie ma co patrzeć za ocean, czas rozejrzeć się po własnym ogródku, przeanalizować opcje i uzbroić w cierpliwość aż Niedźwiedź upadnie po raz kolejny. Dzięki temu będzie kolejna szansa na odsunięcie agresora dalej od naszych granic.

COVID 19
czwartek, 26 marca 2020, 23:52

Niestabilna Rosja to kolejna wojna, czy tego chcecie trolliki ? obsiedliście to forum jak szarańcza. A może zamiast jątrzyć i pluć jadem na sąsiada warto byłoby już teraz zastanowić się nad najlepszymi dla Polski drogami wyjścia z zapaści gospodarczej, która nieuchronnie wszystkich nas uderzy po zakończeniu pandemii. Przeanalizowaniem opcji wyjścia z problemów swojego kraju się zajmijcie, a nie pluciem na sąsiada, który i tak miał i ciągle ma większy potencjał na przetrwanie niż my.

Reklama
Tweets Energetyka24