Ropa, atom, Iran. Teheran wysyła w Polsce komunikat dla świata [KOMENTARZ]

9 stycznia 2020, 09:13
globe-1029210_1920
Fot. Pixabay

Bezpieczeństwo tankowców w Zatoce Perskiej, irański program jądrowy, relacje gospodarcze z Polską – te wszystkie tematy pojawiły się na konferencji zorganizowanej przez ambasadora Iranu w Warszawie.

Zwołanie konferencji prasowej przez ambasadę Iranu w Polsce było więcej niż potrzebne. Wymagały tego nie tylko obopólne relacje między Warszawą a Teheranem – nad Wisłą zaczęto bowiem zastanawiać się, czy ajatollah Chamenei mówiący o „małym, złym kraju w Europie” nie miał czasem na myśli Polski – ale też szersza polityczna sytuacja. Coraz bardziej napięty konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Iranem stwarzał bowiem potrzebę znalezienia platform komunikacyjnych, dzięki którym obie strony mogłyby sygnalizować swoje perspektywy na poszczególne wydarzenia. Polska dobrze nadawała się do tej roli – jest ona bowiem bardzo bliskim sojusznikiem Waszyngtonu i utrzymuje jednocześnie co najmniej poprawne relacje z Teheranem. Dlatego też warto przyjrzeć się bliżej wypowiedziom ambasadora Iranu, jakie padły podczas środowej konferencji w Warszawie.

W trakcie spotkania z mediami ambasador Masud Edrisi Kermanszahi jednoznacznie zaprzeczył, jakoby słowa Chameneiego miały dotyczyć Polski, czym uciął ostatecznie spekulacje niektórych mediów.

Dyplomata odpowiedział też na pytanie zadane przez ekipę Energetyki24, które dotyczyło ewentualnych zatrzymań tankowców przepływających przez Cieśninę Ormuz. Do tego typu incydentów dochodziło regularnie w roku ubiegłym. Teraz, ze względu na eskalację konfliktu amerykańsko-irańskiego, Teheran może chętniej sięgać po presję związaną z dostawami ropy.

"Iran jest krajem odpowiedzialnym, także za bezpieczeństwo nawigacji na terenie Zatoki Perskiej. Dbamy o to bezpieczeństwo bardziej niż inne kraje. Będziemy przeciwdziałać każdemu, kto będzie podejmował akcje zmierzające do destabilizacji na tym terenie" – stwierdził ambasador.

"Jesteśmy przekonani, że pilnowanie bezpieczeństwa tego obszaru powinno odbywać się z udziałem wszystkich leżących na nim krajów. Na pewno obecność sił obcych nie sprzyja stabilizacji, ale wręcz przeciwnie, zagraża jej" – dodał.

Z wypowiedzi ambasadora Iranu nie wynika, by kraj ten miał powstrzymać się przed zatrzymywaniem tankowców przepływających przez Ormuz. Dyplomata wyraźnie zasygnalizował, że sytuację w Zatoce Perskiej destabilizują „siły obce”, tj. nienależące do żadnego z państw regionu. Można to zatem uznać za próbę jednoczesnego wskazania winnych ewentualnych zatrzymań.

Ambasador mówił też o irańskim programie jądrowym. „Polityka Iranu zawsze polegała na osiągnięciu możliwości wzbogacania uranu potrzebnych do rozwoju energetyki nuklearnej. W tym nie zaszła zmiana. Poza tym działania i aktywność związaną z naszym programem jądrowym nadzoruje Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej” – powiedział. Dyplomata odniósł się także do tzw. porozumienia nuklearnego Zachodu z Iranem. „Jak tylko USA i kraje Europy powrócą do swoich zobowiązań związanych z porozumieniem nuklearnym, my od razu wrócimy do stołu negocjacyjnego” – zaznaczył.

Słowa te dość jasno wskazują, że w kwestii ewentualnych zmian w irańskim programie jądrowym piłka znajduje się po stronie Zachodu i Chin. Kluczową rolę odgrywają tu oczywiście Stany Zjednoczone. Podkreślenie gotowości do rozmów oznaczać może, że Teheran czeka na ofertę ze strony Waszyngtonu lub jego partnerów. Nie można tego odrywać od kontekstu sankcji gospodarczych, jakie USA nałożyły na Iran po wycofaniu się w 2018 roku z porozumienia nuklearnego. To właśnie po wejściu w życie tych instrumentów, Teheran zaczął cofać ograniczenia dla swojego projektu jądrowego.

Irański ambasador w odpowiedzi na jedno z dziennikarskich pytań skierował też bezpośredni apel do polskiego rządu. „Mamy konkretne oczekiwania względem polskiego rządu, które wynikają z naszych doskonałych relacji (...). Rząd polski wstrzymał pewne działania [gospodarcze – przyp. JW]. Naszym oczekiwaniem jest, by Polska ponownie zaczęła rozmawiać z nami na tematy gospodarcze” – powiedział.

Te słowa irańskiego dyplomaty można w pierwszej chwili traktować jako zaproszenie do wzmożenia współpracy gospodarczej między Warszawą a Teheranem. Jednakże w rzeczywistości są one dotknięciem problemu sankcji, jakie ciążą na Iranie od dwóch lat. Jak zostało to wspomniane wyżej, instrumenty te – dotykające m.in. handlu irańską ropą – zostały nałożone przez Amerykę przy okazji wycofania się USA z porozumienia nuklearnego. Od 2018 roku ich zakres zwiększał się, obejmując m.in. sektor budowlany. Podczas środowego wystąpienia prezydent Donald Trump zapowiedział nowe dotkliwe sankcje gospodarcze.

Warszawska konferencja uwidoczniła, jakie kwestie są obecnie kluczowe dla Iranu w zakresie energetyki. Sygnalizacja najważniejszych postulatów jest istotnym elementem tworzenia pola do dyskusji - a tego w tym momencie potrzeba na linii Waszyngton-Teheran.

KomentarzeLiczba komentarzy: 22
Sadol
czwartek, 9 stycznia 2020, 14:05

Yankees go home!

Jan
piątek, 10 stycznia 2020, 04:12

Jeżeli Jankesi zrobią naprawdę "go home" to Europa Środkowo-Wschodnia znowu wpada w brudne objęcia Rosji. Rosja zawsze uważała i zawsze będzie uważać, że ta część Europy to jej sfera wpływów. Ta sfera kończy się na Odrze.

Dudley
czwartek, 9 stycznia 2020, 13:49

Ciekawe jak zachowała by się amerykańska gospodarka gdyby, zagrozić amerykanom w ramach retorsji odcięciem od SWIFT?

suawek
piątek, 10 stycznia 2020, 08:30

kto miałby im zagrozić od cięciem od SWIFT? Iran? czy może Rosja???

FdG
czwartek, 9 stycznia 2020, 13:19

Należy utrzymywać jak najlepsze stosunki polityczne i gospodarcze z Iranem.I absolutnie nie mieszać się do agresywnych działań USA w stosunku do Iranu.

Stary Grzyb
czwartek, 9 stycznia 2020, 12:17

Ciekawa sprawa. Amerykanie sprzątnęli - oczywiście o wiele za późno, ale lepiej późno niż wcale - głównego irańskiego herszta terrorystów, i to ot tak, bez długiej pogoni, bez wysiłku, pstryknięciem palców. Reakcja głównych wrogów USA (i całego Zachodu), czyli Rosji i Chin na to wydarzenie jest żadna, nawet wniosku o zwołanie RB ONZ celem omówienia "bezprzykładnego ataku amerykańskich imperialistów na przedstawiciela władz suwerennego państwa" nie było (na marginesie - reakcji na rynku ropy też nie było, co pokazuje, jakie znaczenie ma rewolucja łupkowa). Iran rzecz jasna zapowiada srogą zemstę, po czym dokonuje operetkowego ataku na iracką bazę (stacjonuje w niej więcej Irakijczyków, niż Amerykanów), w którym nie tylko nikt nie ginie czy nie zostaje ranny, ale nie ma nawet większych szkód materialnych. Mało tego, Amerykanie sprawiają wrażenie uprzedzonych o ataku tak, żeby móc zejść do schronów zamiast zestrzelić irańskie rakiety, a co więcej - zanim opadł kurz po wybuchach, irańskie władze rzuciły się na wszystkich frontach zapewniać, że zemsta została dokonana, dalszej nie będzie, zaś Iran absolutnie nie zamierza eskalować sytuacji i tym bardziej nie dąży do wojny. I na tym nie koniec - kiedy w Polsce, czyli kraju będącym bliskim sojusznikiem USA i utrzymującym poprawne, choć pozbawione znaczenia relacje z Iranem (wymiana handlowa w granicach 100 mln USD rocznie) dyżurne głupki medialne robią dym w kwestii "małego europejskiego kraju", to ambasador Iranu w Polsce natychmiast organizuje konferencję prasową, na której wyciąga gałązkę oliwną i stwierdza, że w istocie to Teheran chciałby się dogadać. Czyżby, oprócz tego, że amerykańskie sankcje skutecznie dławią irańską gospodarkę, do rządzących Iranem ajatollahów dotarło, że Amerykanie, jak zechcą, to mogą ich wszystkich pozabijać jednego poranka, i nikt nawet palcem w bucie nie kiwnie w tej sprawie, a ewentualna próba stawiania oporu skończy się cofnięciem Iranu do epoki kamiennej? Doprawdy bardzo ciekawe, co Iran zrobi dalej. Przy okazji - gdyby chciał się dogadywać za pośrednictwem Polski, to powinniśmy rozegrać to tak, żeby zmaksymalizować nasza pozycję wobec Amerykanów jako kluczowy pośrednik w ważnych dla USA sprawach międzynarodowych.

Davien
piątek, 10 stycznia 2020, 16:12

Chiny juz odpowiedziały: wysyłają eskadre okretów by wspomóc USA w patrolowaniu Ormuz.

Stary Grzyb
sobota, 11 stycznia 2020, 18:37

Sądzisz, że ta "eskadra", którą Chiny podobno (wedle doniesień "Jane's", nie oficjalnych deklaracji chińskich) mają zamiar wysłać, a której składu na razie nie określono, miałaby bronić Iranu przed USA? Po zamachu nad Lockerbie Amerykanie zbombardowali Libię mimo, że w porcie w Trypolisie stał sowiecki krążownik rakietowy.

er55
czwartek, 9 stycznia 2020, 11:46

po pierwsze sankcje nie dotycza towarów, zatem zywnosc za ropę, sprzet za rope a nawet złoto za ropę itd. da sie zrobic. Polska mogła by uczesniczyc jako uslugi transportowe jak i jako dostarczyciel np. zboża. po drugie dobrze by było wspolnie z teheranem wymieniac sie technologiami rakietowymi. W ten sposób nie naruszamy embarga ONZ a pomagamy im. Gdybysmy jeszcze wysyłali tam zywnośc białoruską, ukraińską czeską itd. Moglibysmy pomóc sąsiadom

Tweets Energetyka24