Strona główna

Reuters: stawiającym na OZE Niemcom mogą zgasnąć światła

Fot. Pixabay
Fot. Pixabay

Niemcy, które jednocześnie wychodzą z węgla i atomu, ryzykują przerwami w dostawach prądu, co może być szczególnie niszczycielskie dla energochłonnego przemysłu - pisze dziennikarka energetyczna Agencji Reutera Vera Eckert.

Eckert w swym artykule przywołuje szereg opinii wyrażających zaniepokojenie polityką rządu federalnego w Berlinie, który chce wyłączyć moce w energetyce jądrowej do 2022, a w węglowej do 2038 roku. Dla Niemiec będzie to oznaczało przejście przede wszystkim na odnawialne źródła energii, które są mocami niekotrolowalnymi.

Jednym z takich zaniepokojonych głosów jest Katharina Reiche, niemiecka polityk CDU i szefowa stowarzyszenia VKU. Twierdzi ona, że polityka niemieckiego rządu jest niebezpieczna, gdyż nie przeprowadziła stress-testów we wszystkich scenariuszach. Reiche uznała, że takie podejście to „spacer po linie bez siatki bezpieczeństwa”.

Z kolei Stefan Kapferer, szef niemieckiego stowarzyszenia przemysłów energetycznych BDEW, uważa, że problemem jest także to, iż w całej Europie spadają moce zainstalowane w energetyce konwencjonalnej, a rosną te w niestabilnych

Ewentualne przerwy w dostawach energii elektrycznej są szczególnie niebezpieczne dla przemysłu. Jak podaje Eckert, niemieckie fabryki są zaniepokojone możliwością blackoutu, czy nawet krótkich przerw w dostawach prądu. „Wczesne wyjście z energetyki jądrowej nas martwi” - mówi Philipp Schlueter z zarządu spółki Trimet, będącej producentem aluminium. Podobnego zdania jest Volker Backs, dyrektor zarządzajacy z innej fabryki tego surowca: „Jako przemysł energochłonny, możemy działać dalej bez energetyki konwencjonalnej tylko wtedy, gdy źródła odnawialne będą w gotowe oferować bezpieczne dostawy”. Takie same głosy dobiegają ze strony producentów stali i spółek chemicznych. Według Reutersa, prezes spółki Wacker Chemie sygnalizował nawet, że rozważą przeniesienie części swojej działalności do Stanów Zjednoczonych.

Artykuł Agencji Reutera ostrzega, że jeśli Niemcy - odpowiadające za ok. 20% europejskiej produkcji energii elektrycznej i importujące ją m.in. do Austrii, Szwajcarii i Polski  - wpadną w tarapaty związane ze stabilnością dostaw, to skutki odczuje cały kontynent.

Komentarze