Reklama

Portal o energetyce

Rentowność czy bezpieczeństwo? Dylemat strategicznych projektów polskiej energetyki

Rentowność nie powinna być kluczowym aspektem decydującym o powstaniu strategicznego projektu w polskim sektorze energetycznym. Należy w tym zakresie uwzględniać również inne czynniki rzutujące na całokształt bezpieczeństwa energetycznego kraju. Wzorem dla Polski w zakresie rozwiązań prawnych powinna być np. Kanada.

Polska optyka dotycząca bezpieczeństwa energetycznego ulega powolnej ewolucji. Do decydentów dotarło wreszcie, że czynnik ceny w przetargach na kluczowe projekty energetyczne nie powinien być kluczowy (przykład Elektrowni Turów), ponieważ zaniżony kosztorys odbija się w późniejszym czasie na tempie realizacji inwestycji. Powoli zaczynają oni także rozumieć mechanizmy pozwalające w zgodzie z zasadami UE na udzielanie takim inwestycjom wsparcia publicznego (mechanizm kontraktu różnicowego zostanie zaadoptowany na potrzeby polskiej siłowni jądrowej). Moim zdaniem zbliża się również moment, w którym politycy uświadomią sobie (wzorem państw zachodnich), że także rentowność nie jest aspektem najważniejszym dla powstania i funkcjonowania projektu energetycznego zaspokajającego żywotne interesy państwa.  

Szczególnie inspirujący wydaje się w tym kontekście przykład kanadyjski. Wydawanie zgody na realizację strategicznych inwestycji w Kanadzie odbywa się bowiem przy udziale tzw. Krajowej Rady Energii. Jej eksperci opiniują poszczególne inwestycje pod kątem interesu publicznego. Jest on rozumiany jako interes wszystkich Kanadyjczyków z uwzględnieniem czynników ekonomicznych, społecznych i ekologicznych. Czynnik finansowy, rentowności nie jest najważniejszy. Krajowa Rada Energii wydaje opinię czy konkretny projekt realizuje interes publiczny. Bierze się pod uwagę aspekty techniczne, bezpieczeństwo, ekonomikę projektu (popyt, podaż, lokalną infrastrukturę), wpływ na środowisko i autochtonów (np. Indian). Opinia jest upubliczniana. Nie jest obligatoryjna dla ministra zasobów naturalnych, któremu się ją przedkłada, niemniej w oparciu o nią może on wydać zgodę na realizację projektu nawet jeśli nie daje gwarancji rentowności, ale jest zgodny z interesem publicznym. Najsłynniejszym tego przykładem jest realizowana przez spółkę Enbridge inwestycja o nazwie Northern Gateway. To rurociąg, który najprawdopodobniej połączy roponośne obszary Alberty z portem w Kitimat w Kolumbii Brytyjskiej.  Nie wiadomo czy w obliczu kryzysu cen ropy będzie rentowny, niemniej stwarza on olbrzymie szanse ekonomiczne dla regionu i przyszłego eksportu pochodzącego z niego surowca w kierunku Azji. Dlatego rząd jest zdeterminowany by go zbudować.  

Warto odnieść powyższy przykład do polskich realiów. Daleko szukać nie trzeba - wśród ekspertów energetycznych nie brakuje przecież takich, którztwierdzą, że sprowadzanie ropy ropociągami z Rosji jest korzystniejsze ekonomiczne niż kosztowne rozbudowywanie naftoportu, że gaz z Gazpromu zawsze będzie tańszy niż LNG z gazoportu... Tymczasem oba projekty to polskie okno na świat, realna dywersyfikacja a więc prawdziwa niezależność i bezpieczeństwo. To oczywiście jedynie najbardziej znane przykłady. Polskich odpowiedników Northern Gateway jest znacznie więcej i mimo ich olbrzymiej użyteczności dla interesu publicznego są poddawane medialnej krytyce. Być może już czas to zmienić?

Reklama

Komentarze

    Reklama