Państwo musi chronić polski rynek przed chińską myślą elektromobilną [RELACJA]

5 października 2017, 14:40
Fot. Energetyka24
Energetyka24
Energetyka24

Organizowana przez Centrum Idei Gospodarczo-Ekonomicznych konferencja „Bezpieczeństwo surowcowe Polski. Oczekiwania i możliwości” stała się okazją do szerokiego przyjrzenia się polskiej branży energetycznej. Jeden z paneli dotyczył przyszłości elektromobilności w Polsce. 

W panelu prowadzonym przez Dyrektor Programową Konferencji Agnieszkę Łakomą poruszono wątki związane z perspektywą rozwoju branży elektromobilnej w Polsce. W tym kontekście paneliści zgodzili się, że elektromobilność nie jest już jedynie modą, ale rzeczywistym, długofalowym trendem, który w ciągu bliskiej przyszłości stanie się istotną częścią przemysłu motoryzacyjnego.

Występujący w roli eksperta panelu Konrad Makomaski, prezes Impact Clean Power Technology zwrócił uwagę na konieczność wsparcia dla elektromobilności ze strony państwa i instytucji finansowych. „Przez 12 lat wykonywaliśmy eksperymenty w dziedzinie elektromobilności za własne środki” – powiedział Makomaski wyrażając nadzieję, że sposób finansowania firm zajmujących się elektromobilnością będzie coraz bardziej efektywny. „Chciałbym, aby sektor finansowy i bankowy podchodził z większym zrozumieniem dla naszej branży. Trudno jest planować z perspektywą 10-letnią w elektromobilności. To nie jest przedsięwzięcie podobne do produkcji wody mineralnej. Tutaj potrzebna jest większa doza wyobraźni i wyrozumiałości” -  zwrócił się z apelem Makomaski. 

Paneliści zgodzili się również z propozycją większego udziału państwa w ochronie własnego rynku elektromobilności. Na ten aspekt wskazał Rafał Stęchły Menedżer Programu Infrastruktury Ładowania NCBR, który przedstawiając program projektowania polskiego autobusu elektrycznego, jest formą wsparcia państwa dla polskiego przemysłu elektromobilności. „W ramach naszego projektu autobus będący jego wynikiem będzie testowany w polskich miastach. Jego częścią jest także budowa odpowiedniej infrastruktury do obsługi tych autobusów, w tym ich ładowania” – podkreślił. Prezes Makomaski zwrócił natomiast uwagę, że pomoc państwa jest niezbędna, aby polski rynek nie został w szybkim tempie „zalany” przez chińską myśl elektromobilną, która otrzymuje ogromne subsydia ze strony rządu.

Gabriela Stokirk, CEE GR Advisor w Shell zwróciła uwagę na to, by nie zapominać w kontekście walki z emisją szkodliwych substancji, co jest jedną z głównych argumentów za rozwojem tego przemysłu, o paliwach alternatywnych. W jej opinii polski rząd nie docenia możliwości udziału paliwa alternatywnych w procesie zmniejszania udziału szkodliwych substancji w powietrzu, którym oddychamy.

Odnosząc się do pytania odnośnie perspektyw runku eletromobilnego w Polsce, Zbigniew Leszczyński, członek Zarządu PKN Orlen, zwrócił uwagę, że największe koncerny na świecie w ciągu kilku najbliższych lat będą prezentować kolejne modele aut elektrycznych. „To spowoduje wzrost zainteresowania tego rodzaju samochodów i przyczyni się do wzrostu ich sprzedaży”. Leszczyński zauważył jednak, że w Polsce rynek aut elektrycznych będzie początkowo rynkiem wtórnym zorientowanym na zakup aut używanych z Europy Zachodniej. Dyrektor Stokirk przestrzegła w tym kontekście, że należy uważać, aby rynek elektromobilności nie stał się usługa dostępną jedynie dla ludzi majętnych, co można zaobserwować na Zachodzie. . Optymistycznie odniósł się do tego problemu Rafał Stęchły, który zauważył, że projekt autobusu realizowany przez NCBR jest sposobem na włączenie elektromobilności do powszechnego użytku. Jego zdaniem, nawet jeśli nie uda się osiągnąć zapisanego w tzw. Planie Morawieckiego pułapu 1 mln aut elektrycznych na polskich dorgach, to z pewnością uda się przewyższyć kilkakrotnie ten przez liczbę pasażerów korzystających z transportu autobusów elektrycznych. 

Zobacz także: Wicepremier Gowin o rozwoju elektromobilności

 

 

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 2
tak tylko...
czwartek, 5 października 2017, 15:26

Odnoszę wrażenie, że powyższy artykuł jest próbą manipulacji. Sam tytuł sugeruje zagrożenie ze strony Chin, a w treści artykułu nie ma nawet najmniejszej o tym wzmianki. Przekaz pozostaje jednak przekazem, tytuł mówi o chińskim zagrożeniu i to pozostaje główną treścią... Po co?

Narodowiec
niedziela, 8 października 2017, 16:16

otwarcie polskiego rynku na chińskie produkty jest świadomą polityką wszystkich władz po 1989 roku. Rosnące wydatki na zbrojenia i prowadzenie proamerykańskiej polityki kosztuje sporo. Dzięki zalewowi chińskiej tandety Polakowi wydaje się, że jest konsumentem żyjącym na poziomie europejski...polski my Naród, polski lud, królewski szczep Piastowy odziany w badziewne buty, tandetne dżinsy, koszule i skarpety produkowane z odpadów...

Tweets Energetyka24