Niezależność od Gazpromu coraz bliżej. Baltic Pipe prze naprzód [KOMENTARZ]

16 stycznia 2020, 09:25
flame-580342_1920
Fot. Pixabay

Strategicznie istotny projekt Baltic Pipe wchodzi w decydującą fazę. W ciągu ostatnich kilku dni prace nad nim nabrały znacznego tempa, rozwiewającego część wątpliwości dotyczących tego polskiego klucza do gazowej niezależności od dostaw z Rosji.

Ostatni tydzień przyniósł szereg szalenie istotnych informacji dotyczących gazociągu Baltic Pipe. 9 stycznia Gaz-System podpisał umowę z firmą Europipe GmbH na dostawę rur dla podmorskiej części gazociągu Baltic Pipe. Kontrakt ten dotyczy rur, jakie mają zostać ułożone na dnie Morza Bałtyckiego, a więc na odcinku kluczowym dla całego systemu łączącego Polskę ze złożami norweskimi. „Po raz kolejny, na kolejnym etapie możemy potwierdzić, że ta strategiczna dla Polski inwestycja (…) jest prowadzona zgodnie z planem i harmonogramem. Nic tej inwestycji - tak ważnej - nie jest w stanie zagrozić” – powiedział obecny na ceremonii podpisania umowy minister Piotr Naimski. Z kolei prezes Gaz-Systemu Tomasz Stępień powiedział, że w pierwszym kwartale 2020 roku Baltic Pipe będzie miał komplet pozwoleń na swą morską część.

Tego samego dnia wojewoda zachodniopomorski Tomasz Hinc poinformował, że podpisał decyzję lokalizacyjną dla polskiej części rurociągu, obejmującą ułożenie rur na dnie Morza Bałtyckiego od granicy wyłącznej strefy ekonomicznej do tzw. zespołu zaporowego Niechorze-Pogorzelica, czyli miejsca, gdzie Baltic Pipe ma wyjść na ląd.

Równolegle z powyższymi doniesieniami w „Gazecie Wyborczej” pojawiła się wypowiedź prezesa Gaz-Systemu, która wskazywała, że spółka ta doszła do porozumienia z zarządcami gazociągów Nord Stream w kwestii krzyżowania się tej infrastruktury z budowanym Baltic Pipe. Problem „krzyżówki” był jedną z kluczowych wątpliwości prawnych tego przedsięwzięcia – zgoda między stronami w tej kwestii usuwa jedno z najpoważniejszych ryzyk ciążących nad projektem.

Z kolei 15 stycznia holenderska spółka A.Hak poinformowała, że będzie wykonawcą lądowej części systemu Baltic Pipe w Danii. Chodzi o odcinek rurociągu długości 70 kilometrów - od miejscowości Kongsmark na północnym zachodzie do stacji kompresorowej w pobliżu Everdrup (60 km), a następnie do południowo-wschodniego wybrzeża, niedaleko Faxe (10 km).

Komunikat ten pojawił się w polskiej przestrzeni medialnej równolegle z informacją ze strony PGNiG, która dotyczyła pozyskania trzech nowych koncesji poszukiwawczych na norweskim szelfie kontynentalnym. Jak powiedział prezes spółki Jerzy Kwieciński, „wydobywany i zakupiony tam gaz ziemny będzie po 2022 r. stanowił znaczną część surowca wykorzystywanego przez polskich odbiorców indywidualnych i przedsiębiorców”.

Wszystkie te komunikaty – pojawiające się w ciągu zaledwie kilku dni – wskazują jednoznacznie na wzrost dynamiki realizacji projektu Baltic Pipe. Budowa tego połączenia ma ruszyć jeszcze w bieżącym roku – nic więc dziwnego, że spółki zaangażowane w to przedsięwzięcie działają kompleksowo i symultanicznie na różnych płaszczyznach, prowadząc równocześnie prace związane z etapem konstrukcyjnym (czyli m.in. zapewniając materiały do budowy) jak i formalnoprawnym (zabezpieczając projekt od strony oficjalnych zgód i pozwoleń). Taki modus operandi pozwala postawić tezę, że podmioty budujące Baltic Pipe wyciągnęły lekcję z realizacji połączenia Nord Stream 2, który załapał kosztowne opóźnienie wynikające m.in. ze zwłoki Danii w wydawaniu pozwolenia na układanie rur. Rozpoczęcie kładzenia gazociągu przed uzyskaniem wszystkich zgód zaowocowało wstrzymaniem jego konstrukcji, spotęgowanym dodatkowo przez amerykańskie sankcje.

Baltic Pipe to dla Polski projekt bez wątpienia strategiczny – możliwość sięgnięcia po błękitne paliwo z Norwegii warunkuje zerwanie gazowych więzów handlowych z Rosją, które są dla Warszawy dużym ciężarem. Obecna umowa na dostawy surowca z Gazpromem jest niekorzystna nie tylko ze względu na specyficzne warunki i formułę cenową, ale też ze względów politycznych – jak powiedział były prezes PGNiG Piotr Woźniak, ok. 20-30% kwoty, jaka była płacona Rosjanom z tytułu rachunku za gaz przeznaczana była na finansowanie rosyjskich sił zbrojnych. Nie sposób też pominąć siatki zależności, którą Moskwa zbudowała w oparciu o dostawy swych surowców energetycznych, a której moc boleśnie odczuli ostatnio Białorusini.

Biorąc pod uwagę znaczenie, jakie projekt Baltic Pipe ma dla Polski i całego regionu Europy Środkowej (projekt ten wpasowuje się bowiem w plany utworzenia sieci połączeń gazowych w obrębie tzw. Trójmorza, które mogą służyć jako sposób na zabezpieczenie obszaru przed wpływami energetyczno-politycznymi Rosji), wypada jedynie mieć nadzieję, że determinacja i współpraca stron zaangażowanych w polsko-duńsko-norweski projekt będzie stała na wysokim poziomie przez cały okres jego realizacji.

KomentarzeLiczba komentarzy: 36
Stary Grzyb
czwartek, 16 stycznia 2020, 17:41

Bardzo dobra wiadomość, tak trzymać i wzmacniać.

metal520
piątek, 17 stycznia 2020, 09:28

A kiedy i kogo Kreml szantażował gazem? Nie przypomnę tego faktu. Może ktoś o tym wie? Pipe nie okaże się pupą?

Wania
piątek, 17 stycznia 2020, 10:09

Przerwa w dostawie gazu do Polski po tym jak zaczęliśmy go sprzedawać na Ukrainę; cena gazu dla Polski i o wiele niższa dla Niemiec; zawodnienie gazu przed wizytą Trumpa.... Wymieniać dalej?

Nysa
czwartek, 16 stycznia 2020, 19:15

Trzymać ale za kieszenie. Gaz norweski jest droższy od rosyjskiego . Jest również niestabilny jako źródło gazu oraz jest na wyczerpaniu.

Ubawiony z Polski
piątek, 17 stycznia 2020, 00:00

Wiatraki są niestabilne! Gaz każdy inny niż z gazpromu jest niestabilny!Walka z wąglem jest niestabilna! Mam pytanie jesteś stabilny?

Niuniu
czwartek, 16 stycznia 2020, 16:36

Dla czego myślicie, że na Kremlu smutno? Rosja gaz sprzedawany Polsce sprzeda Niemcom a Oni sprzedadzą go tym dla których zabraknie gazu z Norwegii (poczytajcie prognozy i analizy perspektyw wydobycia gazu w Norwegii i Holandii). Na kontraktach spotowych też pewnie Rosjanie zarobią bo zapotrzebowanie na nie zdecydowanie się zwiększy a już niedługo pod petersburgiem powstanie terminal eksportowy LNG. Będzie na pewno konkurencyjny cenowo do LNG amerykańskiego choćby z powodu długości dróg transportowych. I zapewne nie będziemy go kupować wprost od Rosji ale tak jak robi Ukraina będziemy nadal kupować ruski gaz od europejskich pośredników. Nie zdziwię się jeśli nawet okaże się, że LNG przywożone z USA wydobywane jest w Rosji. Ale jedno jest pewne - przestaniemy mówić o gazowych naciskach i poczujemy się zdecydowanie bardziej komfortowo.

po trzecie sankcje
sobota, 18 stycznia 2020, 17:49

Cena gazu rosyjskiego dla Polski była największa praktycznie na świecie, a na pewno w Europie. Tak więc jak my kupimy gdzieś indziej taniej to Rosjanie będą próbowali sprzedać ten gaz gdzieś w Europie. My zyskujemy, bo już nie będziemy mieli najdroższego gazu w Europie, Rosja traci bo nawet jak sprzeda ten sam gaz gdzieś w Europie to sprzeda go po niższej niż nasza dotychczasowa cenie. Do tego poniesie znacznie wyższe koszty transportu, bo Europa Zachodnia jest 1) dalej 2) przerzucają się na transport gazociągami podmorskimi, które są dużo droższe w eksploatacji. Poza tym nie ma gwarancji, że Europa Zachodnia będzie chciała kupować rosyjski gaz transportowany gazociągami z Półwyspu Jamalskiego. Być może dokupi LNG np. z USA, Kataru, Australii, Afryki czy pozostałych krajów znad Zatoki Perskiej, być może kupi gaz z nowych złóż we wschodniej części Morza Śródziemnego - zobaczymy kto będzie tańszy i zaproponuje lepsze warunki. Ad zarabiania na kontraktach spotowych - ceny na kontraktach spotowych są zazwyczaj niskie, więc zarobek jest mniejszy i niepewny, bo mało przewidywalny.

Mati69
piątek, 17 stycznia 2020, 10:23

Niuniu, jasne że Rosja sprzeda gaz Niemcom, ale po niższej cenie. Tak czy inaczej Rosja na tym straci.

Moskwicz w F1
sobota, 18 stycznia 2020, 14:53

Sprzeda gaz Niemcom taniej żeby Niemcy mogły zarobić odsprzedając ten gaz. Na niemieckim rynku nie ma miejsca dla tego gazu bo zabrania tego prawo antymonopolowe. Rosjanie mają swój kawałek niemieckiego tortu w wysokości ok 30% niemieckiego zapotrzebowania i więcej nie dostaną.

Kiks
czwartek, 16 stycznia 2020, 21:45

Oczywiście misiu. Ruscy skaczą z radości. Tak samo jak z powodu sankcji. To skoro im tak dobrze to nam jeszcze lepiej.

rob ercik
czwartek, 16 stycznia 2020, 13:36

Panie Wiech, zastąpienie Rosyjskiego gazu Norweskim, Amerykańskim czy arabskim w żaden sposób nie zwiększa bezpieczeństwa energetycznego Polski. Zmieniamy tylko źródła dostaw i ponosimy cenę gazu ( LNG jest droższy, ponadto trzeba było zbudować gazport, z Norwegami jest podobnie choć tu gaz może być tańszy, ale trzeba zbudować BP i kupić koncesję. ps.rozwinięte gospodarki zachodnie z Norwegii się wycofują co o czymś świadczy ). Niezależność możemy uzyskać tylko i wyłącznie bazując się na naszych źródłach energii - krajowe wydobycie gazu, zmiana sposobu wykorzystania węgla ( przypominam że USA " wyciska" gaz z kamieni) my nie potrafimy z węgla ... elektrownie wodne. To mamy, i poza gazowaniem węgla na skalę przemysłową, to potrafimy.

sklepowy
czwartek, 16 stycznia 2020, 23:13

Nic, a nic nie zwiększa, rozumiem, że Pan Rob ercik, też by wolał mieć 1 sklep spożywczy w promieniu 100 km od domu i się modlić codziennie, żeby był otwarty, niż mieć pod nosem 5 sklepów osiedlowych?

MS
czwartek, 16 stycznia 2020, 13:04

I kto wychodzi na upierdliwego i złośliwego, Ruscy bez problemu dali zgodę na krzyżówkę. A Dania i niestety Polska wyszły na kundelki gryzące w kostkę.

gogo
sobota, 25 stycznia 2020, 14:07

zgodzili sie bo jest teraz niepewne kto pierwszy położy rury

Kiks
piątek, 17 stycznia 2020, 16:26

Nie mieli nic do powiedzenia. To nie była zgoda, a ustalenia techniczne. Zgoda nie była potrzebna.

Davien
czwartek, 16 stycznia 2020, 23:47

A miała jakiś wybór?

Zaan de Bolvik
czwartek, 16 stycznia 2020, 23:07

Widać ruski koleżko,że albo nie masz wiedzy albo manipulujesz wiedzą.Duńczycy w porozumieniu z Polakami i Amerykanami uzależnili wydanie zezwoleń na budowę Nord Stron 2 przez swoje jurysdykcyjne wody terytorialne od zgody twoich rodaków z Rosji na budowę Baltic Pile w śladzie oznaczającym krzyżowanie się wspomnianych rurociągów.

Szach mat w jednym ruchu.
czwartek, 16 stycznia 2020, 12:51

Na kremlu smuta! Ciekawe co na to liga mistrzów!

Tweets Energetyka24