Niesłuszna krytyka szefa MSZ. Dystansem wobec Trumpa bronił interesów energetycznych Polski [KOMENTARZ]

7 grudnia 2017, 10:26
Fot. oficjalny profil Witolda Waszczykowskiego/Facebook

Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski znalazł się pod ogniem medialnej krytyki za komentarz dotyczący decyzji prezydenta USA w sprawie uznania Jerozolimy za stolicę Izraela. Niektórzy dziennikarze i internauci zarzucili politykowi brak umiejętności dyplomatycznych, nierozeznanie w polityce Bliskiego Wschodu, a nawet narażenie relacji polsko-amerykańskich na szwank. Tymczasem, szef MSZ w swojej wypowiedzi nie tylko subtelnie zdystansował się do całego problemu, ale też zabezpieczył istotne interesy Polski, mające wpływ na bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Prezydent USA Donald Trump oświadczył w środę, że Stany Zjednoczone uznają Jerozolimę za stolicę Izraela. To przełomowe oświadczenie spotkało się z natychmiastową krytyką m.in. władz Turcji, Iranu, przywódca Autonomii Palestyńskiej. Sprzeciw wyraziła także premier Wielkiej Brytanii Theresa May oraz prezydent Francji Emmanuel Macron. 

Z kolei minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski zdystansował się od słów Trumpa, co wywołało duże poruszenie w polskich mediach. Wypowiedź szefa polskiej dyplomacji uznano za przejaw jego niezręczności politycznej. Cytowano jedynie wyrywkowe, wyrwane z kontekstu fragmenty. Komentarze internautów w większości wyrażały głęboką dezaprobatę dla działań ministra, oskarżanego o brak kompetencji i rozeznania. Tymczasem, postawa Waszczykowskiego dowodzi chęci obrony polskich interesów na Bliskim Wschodzie, do których zaliczają się istotne kontrakty energetyczne zawarte z krajami arabskimi. 

Jak podała Polska Agencja Prasowa, Witold Waszczykowski powiedział, iż Polska w dalszym ciągu uważa, że stolicą Izraela jest Tel-Awiw. "Tam utrzymujemy naszą ambasadę. Natomiast bierzemy pod uwagę fakt, że główne instytucje państwa izraelskiego są umieszczone w Jerozolimie. W związku z tym, jeśli jedziemy na rozmowy oficjalne, to spotykamy się w Jerozolimie, ponieważ tam są ulokowane instytucje. Natomiast jesteśmy zainteresowani w dalszym ciągu sukcesem procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie, który niestety trwa od kilkudziesięciu lat, a konflikt jeszcze dłużej. Nasze stanowisko jest jednoznaczne: chcielibyśmy, aby ta kwestia została rozstrzygnięta poprzez rokowania dwustronne między Izraelem i Palestyńczykami, jesteśmy za utrzymaniem granicy z 1967 roku, (...) oczywiście z pewnymi korektami, które na pewno życie już wymusi. Nie jesteśmy naiwni, mamy świadomość, że po kilkudziesięciu latach pewne korekty muszą nastąpić. Zresztą to samo utrzymuje strona palestyńska i arabska, bo przed laty mieliśmy takie koncepcje jak ziemia za pokój" – dodał cytowany przez PAP minister.

Nie sposób odmówić tej wypowiedzi stonowani i wyważenia. Minister Waszczykowski dał tymi słowami popis prawdziwie dyplomatycznego podejścia do tematu: omówił problematyczną kwestię nie zbliżając się zanadto do żadnej ze stron. Można założyć, że zachowawczy ton szefa MSZ wynikał z chęci obrony istotnych polskich interesów na Bliskim Wschodzie, które mają bezpośrednie przełożenie na bezpieczeństwo energetyczne państwa. 

W ciągu ostatnich miesięcy Warszawa zawarła z krajami arabskimi wiele ważnych umów na dostawy surowców energetycznych. Mowa m.in. o pierwszej w historii umowie długoterminowej na dostawy ropy z Arabii Saudyjskiej czy podpisaniu aneksu do kontraktu katarskiego z 2008 roku na dostawy LNG. Pierwsza z wymienionych wygasa 31 grudnia, a więc za trzy tygodnie. Może zostać przedłużona w przypadku woli dalszej współpracy stron. Kontrakty te, a także perspektywy podpisania nowych umów z krajami arabskimi i Iranem, w pełni uzasadniają zachowawczy ton szefa polskiego MSZ. 

Powyższa wypowiedź Waszczykowskiego nie zasługuje zatem na krytykę, która na nią spadła. Choć minister ten kojarzony jest raczej z niezręcznymi gafami pokroju San Escobar, to jednak komentarz do decyzji Trumpa był przykładem prawdziwej dyplomacji. Sytuacja ta raczej jednak nie wpłynie na polityczne losy tego polityka, który- jak mówią plotki- ma zostać zdymisjonowany w związku ze zbliżającą się rekonstrukcją rządu Beaty Szydło.

Zobacz także: Polska bierze pod uwagę konflikt naftowy z Rosją. Nowe inwestycje zmniejszą zagrożenie [ANALIZA]

 

 

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 9
Roman
czwartek, 7 grudnia 2017, 15:10

>Waszczykowski >Subtelnie Pick one

Marcin
piątek, 8 grudnia 2017, 13:29

To ma być dyplomacja? 1. Rozumiem, że panu Waszczykowskiemu bardzo zależy na dobrych stosunkach z Katarem - sponsorem Hamasu, ISIS i Hezbollahu a nie z państwami arabskimi, bo inne państwa arabskie dobrych stosunków dyplomatycznych z Katarem nie mają. Jeśli chodzi akurat o Arabię Saudyjską, to oni żadnych stosunków dyplomatycznych nie utrzymują, bo sprawa palestyńskia już ich nie interesuje w przeciwieństwie do sprawy irańskiej i sojuszu z Izraelem. Wiec to raczej kolejna gafa. Czy pan Waszczykowski zauważył, że tworzy się właśnie koalicja przeciwko Iranowi, czy na dobrych stosunkach z Iranem też mu zależy i udaje, że nic nie widzi? 2. Pan Waszczykowski chce by konflikt został rozstrzygnięty pomiędzy Izraelem i "Pelestyńczykami", bo trwa on już kilkadziesiąt lat. Gdyby potrafił czytać między wierszami, to zauważyłby, że Trump tą decyzją mówi, że żadnych negocjacji nie będzie, bo ziemia była ale pokoju nie. "Palestyńczycy" mieli wiele okazji by usiąść do stołu ale je odrzucili, bo tak naprawdę nie chcą Palestyny w "granicach" z 1967 roku ( które nie są żadnymi granicami tylko linią zawieszenia broni. I kolejna kompromitacja ministra) tylko Palestyny w granicach sprzed 1947 roku. To nie tylko jest gafa, to jest kompromitacja Polski jako głównego sojusznika USA w regionie. W zamian za brak poparcia, które właśnie w takich chwilach jest mu bardzo potrzebne, ze względu na wściekłe ataki światowego antysemickiego lewactwa Trump powinien wycofać swoje wojska z Polski.

Igor
piątek, 8 grudnia 2017, 06:20

Nie wiem co pali autor artykułu ale powinien przestać

KAR
piątek, 8 grudnia 2017, 00:25

Minister Waszczykowski wykazał się trzeźwym rozeznaniem sytuacji międzynarodowej. W końcu tego wymaga prawdziwa dyplomacja. Brawo!

Marek1
czwartek, 7 grudnia 2017, 23:41

Hmm ... taki pożyteczny "wypadek przy pracy" p. ministra, który jednak generalnie nadaje sie do kreowania polityki zagranicznej tak jak ja do baletu Bolszoj ...

Tweets Energetyka24