Kryptowaluty – wilk o wielu owczych skórach i jednej twarzy?

22 maja 2018, 09:58
bitcoin-2007769_640
Fot. Pixabay

Kryptowaluty zazwyczaj kojarzą się z ekonomią. Rozważane są jako element systemu monetarnego, bankowego. Zwraca się uwagę na ich charakter spekulacyjny, sugeruje, iż są niebezpiecznym i sztucznie generowanym narzędziem inwestycyjnym. Okazuje się, że również promowane są jako bezpieczna część systemu energetycznego państwa.

Wyobraźmy sobie model docelowy. Osiągamy pełną stabilizację sieci elektrycznej za pomocą kopalni kryptowalut (tzw. mining). To nowoczesne „górnictwo” („kopanie”) polega na dołączaniu nowych bloków (serwerów, na których zapisywane są dane) do już istniejącego łańcucha bloków (proces nazwany z ang. jako blockchain). Przy każdej farmie wiatrowej, elektrowni, zakładzie przemysłowym, zostaje zlokalizowana kopalnia kryptowalut.

Tak stworzony blockchain za pomocą górnictwa cyfrowego zaczyna stabilizować rynek energii, ponieważ „kopalnia” zużywa znaczne ilości energii w procesie produkcji pieniądza elektronicznego. Powoduje to według lobbystów i zainteresowanych stworzenie stabilnego systemu opartego na zasadach „win-win”, pozwalającemu każdemu uczestnikowi rynku osiągnąć zakładane cele i korzyści. Dlaczego?

Zastosowanie baterii i akumulatorów w życiu codziennym jest tak oczywiste, że nawet nie zwracamy na ten fakt żadnej uwagi. Jednak w elektroenergetyce magazynowanie energii elektrycznej stanowi wciąż nierozwiązany problem. Naukowcy starają się opracować skuteczne i ekonomiczne metody umożliwiające przechowywanie energii elektrycznej na dużą skalę, w ramach sieci elektroenergetycznej (magazyny energii). Dlatego według niektórych teorii mining, może stać się doskonałym quasi-magazynem energii. Proces wygenerowania nowych „kryptomonet” wiąże się z dużym zużyciem prądu – kopanie odbywa się bowiem bez przerwy. Jego profil zużycia energii elektrycznej można wyliczyć z dokładnością do kilowata (kW) i co do planowanego dnia kalendarzowego. Sugeruje się, że oto to proste rozwiązanie pozwala, aby elektrownia wręcz zarządzała kopalnią kryptowaluty. W okresie przesilenia będzie można ją pozbawiać mocy (nie zagraża to produkcji cyfrowych pieniędzy) celem zbilansowania przepływu energii, aby z kolei w okresie niższego zapotrzebowania (np. w porze nocnej) serwery zwiększały zużycie i stabilizowały sieć elektroenergetyczną. Przy takiej argumentacji mining jawi się jako idealna, łatwa do osiągnięcia rezerwa energetyczna.

Pytania

Pozwolę sobie postawić hipotezę, że w dobie aktualnych przemian geopolitycznych, kryptowaluty mogą zostać użyte jako broń w walce nie tylko o system ekonomiczny, teleinformatyczny ale przede wszystkim energetyczny. Przy skutecznie prowadzonym lobbingu w Brukseli i poszczególnych krajach członkowskich, „ktoś” może zainteresować się takim rozwiązaniem. Rozwiązaniem, które może stwarzać realne zagrożenia dla bezpieczeństwa UE i pojedynczego państwa. Uzależnienie przesyłu energii i jej dystrybucji poprzez oparcie na tzw. górnictwie cyfrowym naraża cały system. Uderzenie cybernetyczne w takie serwerownie poprzez wprowadzenie złośliwych wirusów do systemu lub przejęcie nad nim kontroli przez bliżej nieokreśloną grupę hakerów, może nie tylko spowodować zakłócenia w dostawach energii, ale może mieć katastrofalne następstwa dla gospodarki. Bowiem wpięcie miningu w proces przesyłu energii w razie jego zniszczenia zakłóci również proces wytwórczy w hutach, fabrykach, itp.

Trudno także uwierzyć, iż kraj, który otworzy się na górnictwo cyfrowe, nie uzależni swojej ekonomii i systemu monetarnego od takich inwestycji. Tak więc wprowadzenie mining, jako elementu składowego lub stabilizującego rynek przesyłu energii może przy skoordynowanym ataku cybernetycznym zniszczyć znaczną część gospodarki państwa. W tym przypadku wprowadzenie odpowiedniego ustawodawstwa, polityki bezpieczeństwa, zabezpieczeń informatycznych gwarantujących stabilność ww. systemu, jest tak samo możliwe jak wiara
w przestrzeganie kodeksów etyki przez górników cyfrowych.

Dodatkowo od kiedy Moskwa wprowadziła nowe regulacje prawne dotyczące hazardu, kasyna ale również czerpiące z nich zyski grupy przestępcze przeniosły się na Białoruś. Białoruś, która w miningu zaczyna odgrywać coraz większe znaczenie. Ale ten temat pozostawiamy właściwym służbom.

Przyszłość

Dziś rewolucja energetyczna następuje. Niezależnie jak nam się to podoba, bądź nie, jesteśmy tylko średnim graczem, który musi bardzo rozważnie planować swoje ruchy. W tym świecie nie ma dozgonnych wrogów, ani lojalnych sojuszników. Są tylko interesy, które nie kierują się emocjami.

Bronienie konwencjonalnej energetyki wpłynie negatywnie na przyszłość naszej gospodarki.
Z każdym dniem potęgi odchodzą od paliw kopalnianych na rzecz OZE i innych nowoczesnych źródeł energii. Im później my to zrobimy, tym większą cenę zapłacimy. Nie chodzi tu o cenę energii dla przysłowiowego Kowalskiego, tylko dalekosiężne seelekkutki dla produkcji i całej gospodarki. Od tego zależy, czy już w ciągu kilku lat przemysł w Polsce wciąż będzie stanowił konkurencję na światowych rynkach.

Dziś ustawa z 8 grudnia 2017 r. o rynku mocy, konieczność nowelizacji przepisów prawna dotyczących OZE, zagadnienia związane ze sztuczną inteligencją (np. sieci neuronowe), dla wielu brzmią jak hasła, jednak od ich zrozumienia i wykorzystania zależy w jakim miejscu będzie polska gospodarka za 20 lat.

Powyższe zagadnienia jak widać doskonale rozumieją producenci kryptowalut, którzy świadomie, będą coraz częściej wykorzystywani (lobbowani) do realizacji celów polityczno-gospodarczych określonych państw.

Michał Stachyra, Instytut Nauk Politycznych UW

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 6
klaun-szyderca
środa, 7 kwietnia 2021, 18:26

Pytanie (zupełnie serio) : Co właściwie reprezentuje sobą kryptowaluta ? Bo jak dotąd widzę tylko, że jest to miara mocy 'pożartej' przez komputery na liczenie jakichś algorytmów które służą tylko do generowania tejże kryptowaluty oraz ilośc czasu poświęconego na to liczenie. Tylko że te obie rzeczy z chwilą uzyskania efektu końcowego (tzn 'wyliczenia' jednostki kryptowaluty) są bezpowrotnie stracone i żadnego z nich w żaden sposób nie da sie przecież odzyskać ani przetworzyć po raz kolejny. Czego więc nie zauważam ?

Myślący Inaczej
czwartek, 24 maja 2018, 17:27

Ci, co mieli zarobić kasę, już ją zarobili, teraz zostali ci, co się na ostatki rzucili. Pomyślmy, kiedyś BTC kosztowało, powiedzmy 2 dolary, teraz kosztuje, powiedzmy 7000, więc ci, co je kupili, już je dawno sprzedali, teraz zostali ci, co się teraz rzucili, ale i oni zechcą je sprzedać, by odebrać swoje pieniądze no i wtedy będzie lawina. Tak naprawdę krypto waluty są bez pokrycia. Prawdziwa krypto waluta powinna mieć niezmienny kurs, zawsze powinna kosztować, tyle ile kosztowała 5 lat temu. Stabilna waluta przyciągnie chętnych do korzystania z niej. Powiedzmy, że jesteście sprzedawcami i dopuściliście u siebie płatność krypto walutami. Ktoś wam płaci i za chwile kurs leci, o powiedzmy 10%, tracicie, owszem możecie też zyskać. A teraz powiedzmy macie walutę, która zawsze kosztuje tyle samo, kurs się nie waha, więc co robicie z uwagi, że waluty światowe mają wahania i raz są warte więcej, a raz mniej i macie alternatywę stabilnej waluty, której wartość jest zawsze taka sama, nastawiacie się na tę walutę, bo wiecie, że otrzymana zapłata i odłożone pieniądze będą tyle samo warte, co je kupiliście, nigdy nie stracicie, ale też nie zyskacie. I wtedy wy kupujecie towar, płacąc tą walutą i płacicie pracownikom i w pewnym momencie mamy globalną walutę wolną od jakichkolwiek spekulacji.

bezpieka
czwartek, 24 maja 2018, 12:53

Przepraszam, ale to jest bez sensu. Na jak dużej powierzchni i jakim kosztem należałoby postawić serwery by wygenerować przez nie na tyle duży pobór mocy by ustabilizować pracę elektrowni, choćby niewielkiej farmy wiatrowej? Mówimy tu o dziesiątkach MW. A elektrownie o dużo większych mocach?

Karkses
środa, 23 maja 2018, 23:32

Ciekawe ujęcie tematu ale przecież już dzisiaj mamy systemy informatyczne zarządzające energetyką która również mogą zostać zhakowane i zakłócić przesył energii. Wskazałbym też inny aspekt mianowicie fakt że duża ilość elektrowni kopiących jedną walutę przyczyniałaby się do obniżenia jej wartości. To również należałoby brać pod uwagę aczkolwiek całkiem ciekawy artykuł.

bartek
wtorek, 29 maja 2018, 13:36

Dokładnie. Ta argumentacja, jest dla mnie kompletnie niezrozumiała. Jeśli tylko o nią autor tekstu opiera swe wątpliwości, to jest to co najmniej śmieszne. Bo, jeśli ma nastąpić zorganizowany atak cyberprzestępców, to już dziś mamy tyle zagrożonych newralgicznych dla państwa obszarów, że takie kopalnie byłyby tylko jednym z kolejnych. To tak, jakby w lesie zasadzić parę drzew, i krzyczeć, że mogą spłonąć. Otóż, jeśli zacznie płonąć las, to te kilka drzew więcej nie ma znaczenia. Ale oczywiście sam fakt, groźba pożaru, brzmią przekonująco, i mam wrażenie, że autor tekstu chciał po prostu postraszyć czytelników. I chyba nie do końca rozumie, na czym polega blockchain. Bo serwery, czy tez kopalnie, to komputery potrzebujące mocy obliczeniowej. One nie magazynują danych. A dokładanie kolejnych bloków, to w żadnym razie nie dokładanie nowych serwerów. Czyli, jeśli błędy są na tak podstawowym gruncie, to jak można formułować dalsze wnioski? Oczywiście wierzę, że autor rozumie na czym polegałby proces bilansowania energii. Jednak istnieją zupełnie inne bariery tego rozwiązania, aniżeli cyberbezpieczeństwo. Ustawodawstwo, prawo... To jest klucz. Bo jeśli mielibyśmy się w to bawić, to państwo, państwa musiałyby w jakiś sposób akceptować kryptowaluty.

marek
wtorek, 22 maja 2018, 16:39

Dobre ujecie tematu !

Tweets Energetyka24