Autobusy na wodór? Najbliższa stacja ładowania jest w Berlinie [KOMENTARZ]

9 lutego 2021, 13:26
solaris hydrogen
Fot. poznan.pl

Poznań, jako pierwsze miasto w Polsce będzie miało autobusy na wodór. Doszło nawet do testów jednego modelu, z tym, że najbliższa stacja ładowania jest w Berlinie. 

Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne wystąpiło z wnioskiem o dofinansowanie zakupu 84 autobusów wodorowych z programu NFOŚiGW „Zielony transport publiczny”.

Doszło już do próbnych przejazdów autobusu Solaris Urbino 12 hydrogen. Problemem dla wszelakich maszyn zasilanych wodorem jest na razie to, że w Polsce po prostu nie ma stacji ładowania. Pionierski obiekt tego rodzaju na razie jest w planach, ale ma stanąć w Warszawie, przy siedzibie PGNiG.

Stąd zadaliśmy pytanie urzędowi miejskiemu w Poznaniu o to, jak wygląda sytuacja z ładowaniem oraz ile autobus mógłby przejechać po jednym, pełnym ładowaniu. 

Technicznymi sprawami ładowania zajmuje się Solaris Bus&Coach, ale wiadomo, jaki dystans po jednym ładowaniu był wymagany przy dofinansowaniu z NFOŚiGW. „Natomiast w przypadku otrzymania dofinansowania z NFOŚiGW, podczas procedury zakupowej MPK Poznań będzie wymagało, aby oferowane pojazdy mogły przejechać na jednym tankowaniu do pełna nie mniej niż 300 km.” – mówi nam Agnieszka Smogulecka, rzecznik prasowy MPK Poznań. 

Najbliższa stacja ładowania od Poznania znajduje się w Berlinie, więc warto mieć na uwadze fakt, że aby obecnie naładować taki pojazd, trzeba by go tam najpierw zawieźć. W grę wchodzi mobilna stacja, przy czym są to bardzo wysokie koszty. Postawienie stacjonarnego punktu ładowania może kosztować nawet 7,4 mln zł. W całej Europie obecnie znajduje się 119 stacji, w tym większość w Niemczech. 

Może się zatem okazać, że zielony transport będzie wymagał np. załadowania na lawetę autobusu na wodór i wycieczki do Berlina. 

Reklama

Reklama

Rzecznik przyznała, że w pełni naładowane autobusy wodorowe nie musiałyby być tankowane, tak jak spalinowe, w trakcie służby. „Pojazdy wodorowe, z zasięgiem porównywalnym do pojazdów z napędem konwencjonalnym, mogłyby więc obsługiwać wszystkie linie, na których przewozy realizuje MPK Poznań. Obecnie to 79 linii autobusowych dziennych i nocnych.  Trasa najkrótszej z nich wynosi 1,5 km, natomiast najdłuższej – 26,8 km.” – podkreśla rzeczniczka. Nietrudno policzyć, że przy najkrótszą trasę autobus mógłby pokonać 200 razy na jednym ładowaniu, a najdłuższą 11,2 raza.

Należy dodać, że proces uzyskania dofinansowania dopiero trwa i realnie autobusy zasilane wodorem trafią do miasta w latach 2022-2025. Co do infrastruktury ładowania, to MPK zdradza, że prowadzone są rozmowy z zewnętrznymi firmami, które mogłyby wybudować dedykowane stacje ładowania dla poznańskich autobusów wodorowych. „W kwestii obsługi codziennej – nie będzie się ona znacząco różniła od obsługi autobusów innych typów. Sam proces tankowania będzie zbliżony do tankowania pojazdów z napędem konwencjonalnym” – dodaje MPK Poznań.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i 84 wodorowe autobusy trafią do miasta, ponad 25% całej floty autobusowej oraz ponad 50% floty ogólnej (doliczając tramwaje) będzie niskoemisyjna w Poznaniu już za kilka lat.  

Pozostaje również nieoczywista kwestia – jak wygląda codzienna obsługa i czym się różni od tradycyjnych autobusów. „Samo prowadzenie pojazdu – w opinii kierowców, którzy mieli możliwość zapoznać się z produktem firmy Solaris – nie różni się zasadniczo od prowadzenia autobusów spalinowych. 

Podkreślić jednak należy, że w przypadku otrzymania dofinansowania, MPK Poznań ogłosi postępowanie, w wyniku którego wyłoniony zostanie wykonawca, czyli firma, która nie tylko dostarczy zamówione pojazdy, ale również przeszkoli pracowników, w tym kierowców i pracowników zaplecza technicznego. Na tym etapie jest zbyt wcześnie, aby podawać jakiekolwiek daty czy terminy” - zaznacza Agnieszka Smogulecka.

KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Niuniu
piątek, 19 lutego 2021, 03:04

Kiks - nie jestem odporny na wiedzę ale mimo wszystko trochę sceptyczny. Bądź tak miły i podaj szczegóły tych "nowych technologii" i gdzie zostały przetestowane na skalę przemysłową. I może jakiś bilans energetyczny pozyskiwania w nich wodoru. Bo jak na razie świat pozyskuje to paliwo "przyszłości" w bardzo energochłonny i emisyjny sposób.

Kiks
piątek, 19 lutego 2021, 23:48

Nowych? Ty miałeś chemię? Niektóre są tak stare, że zdążyły mchem obrosnąć. W jednych wodór to produkt uboczny, inne celowo służą tylko jego pozyskiwaniu. Poszperaj sobie. A bilans energetyczny, cóż.. Ten sam problem co przy fuzji. Prawda jest jednak taka, że każda technologia będzie dobra, która będzie choć o połowę bardziej czysta i mniej energochłonna niż obecne bazujące na węglowodorowych kopalinach.

Niuniu
poniedziałek, 15 lutego 2021, 16:21

Może komentatorzy i piewcy "wodorowego" transportu zainteresowali by się jak pozyskuje się obecnie wodór na skalę przemysłową. Leniwym podpowiem: W obecnej chwili 48% produkowanego wodoru powstaje w efekcie reformingu metanu przy użyciu pary wodnej, 30% z ropy naftowej głównie w rafineriach, 18% z węgla a pozostałe 4% z elektrolizy wody. Nawet nie warto pisać reakcji chemicznych bo jest oczywiste, że emisja CO i CO2 przy wytwarzaniu wodoru z gazu ziemnego, ropy czy węgla jest taka sama jak w wyniku spalania bezpośredniego tych surowców. A przecież reakcje te wymagają dostarczania energii czyli dodatkowo trzeba ją wcześniej wytworzyć co dodatkowo zwiększa emisję. W efekcie "czysto" spalając wodór jednak emitujemy w procesie jego produkcji i przechowywania większe ilości Co i Co2 jak byśmy robili w tradycyjnych silnikach spalinowych. Do czasu opracowania i wdrożenia zupełnie nowych technologii cały pomysł z "wodorowym" transportem to paranoja niezależnie od tego gdzie i ile będzie stacji tankowania.

wtorek, 23 lutego 2021, 00:14

Istnieje jeszcze produkcja niebieskiego wodoru gdzie CO2 jest wychwytywany i zagospodarowany np w przemyśle spożywczym.

Kiks
czwartek, 18 lutego 2021, 12:23

Nowych technologii? Ochłoń. Jest przynajmniej kilkanaście już znanych procesów chemicznych, w których uzyskuje się wodór, choćby ubocznie.

co by tu jeszcze
sobota, 13 lutego 2021, 12:47

W Katowicach dworzec autobusowy jest pod centrum handlowym. Wodór jest lżejszy od powietrza. Pojawia się pytanie, czy przy rozszczelnieniu instalacji z wodorem przebywanie w takim centrum handlowym będzie bezpieczne? To samo pytanie dotyczy mozliwości wjazdu autobusów zasilanych na wodór do dłuższych podziemnych tuneli.

wtorek, 23 lutego 2021, 00:14

Nikt nie będzie tankował pod centrum handlowym, baza paliwowa może być w zupełnie innym miejscu.

Roberto
sobota, 13 lutego 2021, 00:27

Autobusy zasilane CNG już od dawna jeżdżą po ulicach Tychów, gdzie jest oczywiście także stacja do uzupełniania tego gazu.

007Lena@o2.pl
czwartek, 11 lutego 2021, 14:08

Czysty wodór do zastosowań transportowych (pomijając elektrolizery, których praktycznie nie ma) pochodzi w Polsce z produkcji Azotów. Wodór z Orlenu jest zbytnio zanieczyszczony a oczyszczanie i osuszanie to średnio opłacalny biznes. Problem braku czystego wodoru i stacji wynika wprost z tego, że Azoty opłacalnie sprzedają całość produkcji wodoru, więc nowy odbiorca musiałby przelicytować i liczyć na częściowe zerwanie kontraktów, czyli cena w górę, czyli bez sensu. Jeszcze jedna sprawa, do potwierdzenia przez dociekliwych: duża zawodność floty wodorowej, czemu nie można się dziwić, bo to technologia wschodząca.

klawiatura
wtorek, 23 lutego 2021, 00:18

Każdy większy gracz, u nas też, inwestuje teraz w produkcję wodoru no i jego oczyszczanie, zależnie od tego z jakiego źródła pochodzi. Otrzymuje się wodór o czystości 99,999, który nadaje się do celów transportowych. To dopiero nabiera rozpędu, za kilka lat będziemy jeździć "na wodorze".

Tweets Energetyka24