• Partner główny
    Logo Orlen

Wiadomości

Airbus na wodór już w 2035 roku? [KOMENTARZ]

Fot. Airbus Helicopters

Airbus już od dłuższego czasu pracuje nad ograniczeniem emisji gazów cieplarnianych. Zorganizowana niedawno przez koncern konferencja "Szczyt 2021" zajęła się tym właśnie tematem.

Jednym z rezultatów spotkania jest ogłoszenie przez Airbusa zamiaru wprowadzenia na rynek pierwszego silnika lotniczego z napędem wodorowym. Ale to nie wszystko, co Airbus zamierza zrobić z nadchodzących latach dla ochrony klimatu.

\-       Zrównoważone paliwa lotnicze odgrywają ważną rolę w ograniczaniu emisji CO2. W związku z tym obecnie wszystkie nowe Airbusy są certyfikowane do wykorzystania do 50% zrównoważonych paliw lotniczych. Przewiduje się, że do 2030 r. będzie to 100%. Jednocześnie należy znacznie zwiększyć produkcję zrównoważonych paliw lotniczych. Redukuje to cenę i umożliwia przejście na paliwa alternatywne w lotnictwie cywilnym. Rządy i dostawcy energii ponoszą w tym zakresie szczególną odpowiedzialność. Na krótkich i średnich trasach zrównoważone paliwa lotnicze są jedynie rozwiązaniem przejściowym. Technologia wodorowa umożliwia obsługiwanie krótkich i średnich połączeń bez emisji CO2 - informuje Airbus na swojej stronie internetowej.

Plany Airbusa wpisują się w głębokie przemiany zachodzące w branży lotniczej. Jest ona głośno krytykowana za wysoką emisyjność i przez to spory udział - wynoszący 2,8% - w światowej emisji CO2. Niemiecka gazeta Handelsblatt ostrzega, że już niedługo udział ten wzrośnie do 3,5%. Jako branża lotnictwo należy do tych bardzo niewielu działów gospodarki które zamiast ograniczać emisję, znacznie ją zwiększają. Lotnictwo cywilne i koncerny takie jak Airbus i Boeing muszą na to reagować i starają się polepszyć swój nadszarpnięty pod tym względem wizerunek. Taką możliwość daje właśnie wprowadzenie paliw alternatywnych lub nawet silników elektrycznych, bo takie projekty także już przeprowadzano.

Od strony czysto technicznej silników na paliwa alternatywne jako takich jeszcze nie ma. Pierwsze próby latania z silnikami elektrycznymi się nie udały, bo baterie okazały się za duże i za ciężkie. Jeśli chodzi o wodór, nikt jeszcze nie wie, czy taki problem się nie powtórzy. Jednak obecnie nie chodzi jeszcze o konkrety; po prostu lotnictwo koniecznie musi wykazać się inicjatywą proklimatyczną.

Airbus rozważa cztery ewentualne koncepcje, z których pierwsze trzy są do siebie dość podobne, bo polegają na hybrydowym wykorzystaniu technologii ogniw paliwowych w połączeniu ze spalaniem wodoru. Airbus planuje zainstalować równoległe to spalania wodoru ogniwa paliwowe. Mają one dostarczać dodatkową energię podczas startu i wznoszenia się samolotu.

Czwarta koncepcja jest najbardziej radykalna. To klasyczny model samolotu, w którego skrzydłach znajduje się sześć jednostek napędowych zwanych "podami". Każda z nich to całkowicie niezależny turboprop z własnym zbiornikiem wodoru, ogniwami paliwowymi, chłodzeniem, silnikiem i sterownikiem elektrycznym. Obecnie rozwiązanie to wydaje się najbardziej obiecujące, ale stoi przed dużym wyzwaniem, bo wodór ma znacznie niższą gęstość energetyczną niż paliwo lotnicze, więc potrzeba będzie go więcej. W ten sposób znów powraca kwestia pojemności zbiorników na paliwo i potrzeba całkiem nowej konstrukcji samolotów.

Airbus chce najpóźniej do 2025 r. podjąć decyzję dotyczącą konkretnego kierunku realizacji technicznej silnika wodorowego. Pierwsze prototypy mają być gotowe pod koniec dekady, a w 2035 r. Airbus chce uruchomić połączenie lotnicze z wykorzystaniem nowej technologii. Eksperci amerykańskiego producenta części do samolotów, firmy TUSA, ostrzegają, że to przedsięwzięcie będzie niezwykle trudne. Opracowanie nowej technologii i powiązanej z nią infrastruktury będzie także bardzo drogie.

Chodzi tu o olbrzymie inwestycje, największe w lotnictwie cywilnym od lat 50. - cytuje eksperta z TUSA gazeta Handelsblatt.

Aleksandra Fedorska

Komentarze