• Partner główny
    Logo Orlen

Wywiady

Moskwa dla E24: Polacy mają węgiel w piwnicach, zachowajmy spokój [WYWIAD]

Redaktorzy Energetyka24, Daniel Czyżewski i Jakub Wiech w rozmowie z minister klimatu Anną Moskwą
Fot. Energetyka24

Patrząc choćby na to, ile węgla jest nagromadzone w polskich piwnicach, to widać, że jesteśmy dobrze zorganizowani. Zachowajmy spokój - mówi minister klimatu i środowiska Anna Moskwa w wywiadzie z portalem Energetyka24.

Jakub Wiech: Czy uznaje Pani, że człowiek odpowiada za obecną zmianę klimatu?

Anna Moskwa: To bardzo dobre pytanie. Działalność człowieka ma wpływ na środowisko i klimat. Może być pozytywny, neutralny i negatywny.

Czyli klimatolodzy mają rację.

Tak, natomiast różne środowiska dyskutują między sobą na temat zmian klimatu niezależnych od człowieka, stałych cyklów zmian w klimacie, poziomu wpływu człowieka na klimat. Nie ma jednej opinii, ale wpływ człowieka jest jednak niezaprzeczalny.

Chciałbym skontrastować te opinie z poglądami jednego z członków Państwowej Rady Ochrony Przyrody, chodzi o pana Grzegorza Chociana. Pisał on np., że „przeceniamy znaczenie człowieka dla klimatu".

Sądzę, że zgadzamy się, że ten wpływ jest i że możemy zrobić dużo, by go ograniczyć. Myślę, że ta dyskusja dotyczy bardziej oceny poziomu tego wpływu. Zgadzamy się, że o środowisko trzeba dbać, a przez to mamy nadzieję pozytywnie wpłynąć na klimat.

A jaki jest ten poziom?

Pan redaktor pewnie by chciał, żebym się odniosła do jakiegoś procentu

Najlepiej, tak.

Jest to na tyle trudne do dokładnej oceny, że każda analiza jest tylko szacunkowa i niemożliwa do weryfikacji. Bardziej koncentruję się na tym, jak realnie możemy ograniczyć nasz negatywny wpływ na klimat czy środowisko. W resorcie skupiamy się głównie na tym drugim aspekcie. Patrzymy na to, co możemy zrobić, by lepiej zachować zasoby, którymi dysponujemy.

I co możemy zrobić, jako Polska? Co jest dla Pani najważniejsze w tym zakresie?

Przede wszystkim, ograniczyć zanieczyszczenie powietrza. To wyzwanie postrzegam jako najistotniejsze, to nasz priorytet.

Daniel Czyżewski: To nas chyba prowadzi do tematu węglowego. Pani minister, kto zawinił w sprawie dostaw węgla?

To pytanie ma w sobie tezę – że ktoś zawinił i że węgla nie będzie. To nieprawda, to krążące w mediach komunikaty, z których nic nie wynika. Podgrzewa to tylko nastroje i szerzy panikę.

Ale do mediów przeciekły Pani listy w tej sprawie do premiera.

W narracji mediów pojawiły się tezy, że „były listy". Ale nikt nie pytał, czy one były prawdziwe. Resorty tego nie potwierdzały. Wolałabym, żebyśmy nie rozmawiali o plotkach, nie jesteśmy tą narracją zainteresowani. Czujemy się odpowiedzialni za to, żeby węgiel był, czuwaliśmy nad tym jeszcze przed wprowadzeniem sankcji. Nie chcę wchodzić w dyskusję o plotkach, bo to węgla do Polski nie sprowadzi.

Czytaj też

To porozmawiajmy o liczbach. Ile tego węgla sprowadzamy? Pani mówiła w czerwcu o 8 mln ton, w lipcu pojawiły się informacje o awaryjnym zamówieniu 4,5 mln ton.

Od początku roku sprawa wygląda następująco: 2,7 mln ton węgla wjechało do Polski z Rosji i do Polski nie trafia już węgiel z tego kraju. Ten surowiec jest i na składach, i w gospodarstwach domowych, większość pewnie została zakupiona. Według danych z 19 lipca, od 1 stycznia do końca czerwca  z kierunków innych niż rosyjski zaimportowano do Polski ok. 3 mln t –w dużej mierze z Australii i Kolumbii. Na tę chwilę, wiemy o 7 mln t zakontraktowanych na II półrocze, negocjowane są kolejne kontrakty. Częściowo jest to węgiel energetyczny, częściowo jest to węgiel do ciepłowni. Sprowadzają go głównie podmioty skarbu państwa. Ok. 20-40 % węgla z każdego ładunku jest odsiewane tak, by mógł trafiać do gospodarstw domowych. Ten odsiany surowiec trafia do dużych hubów, skąd węgiel mogą odebrać składy. Poza tym mamy dostępny węgiel PGG. Uruchamiamy też porty poza Polską, np. w państwach bałtyckich.

Jakub Wiech: To wynika z problemów w samych portach czy na dalszym etapie logistyki?

Chodzi o obie te przyczyny, ale oba wyzwania są pod kontrolą. Problemem jest np. wielkość statków, dostępność portowych urządzeń do przeładunku, żeby nie robić tego ręcznie. Dotychczas droga morska była wykorzystywana w imporcie węgla na dużo mniejszą skalę. A nam chodzi również o tempo. Ministerstwo Infrastruktury i Ministerstwo Aktywów Państwowych mają teraz przed sobą trudne zadanie, którym dobrze zarządzają

A kiedy zawarto pierwsze kontrakty mające zapełnić lukę po węglu rosyjskim?

Na pewno przed embargo już były zamawiane dostawy.

Daniel Czyżewski: Polska eksportuje węgiel, nawet więcej niż w latach poprzednich. Nie dało się tego wstrzymać?

Ostatnio znów powstało dużo mitów dotyczących eksportu polskiego węgla. To jest głównie węgiel koksujący, minimalna sprzedaż kopalni Bogdanki np. na Ukrainę oraz podmiotów prywatnych. Wprowadzenie zakazu eksportu jest wymagające legislacyjnie. Takiej decyzji na poziomie Unii Europejskiej nie było, a wprowadzenie ograniczeń wolności handlu jest zabronione. Pewne próby w tym zakresie podejmowały Węgry, ale szybko zainteresowała się tym Komisja Europejska, bo to obecnie niezgodne z prawem. Niemniej, spółki Skarbu Państwa węgla energetycznego nie wywożą. Prywatne podmioty eksportują ten węgiel, ale to też działa w drugą stronę – w Polsce pojawia się surowiec np. z Czech. 

Jakub Wiech: Czy znane są jakieś szacunki dotyczące tego, ile będzie kosztować węgiel na rynku detalicznym w najbliższych miesiącach?

Dla nas punktem odniesienia są ceny notowane w portach ARA. To jest taki główny punkt odniesienia dla całej Unii Europejskiej. Dziś węgiel sprzedawano tam za ok. 340 dolarów za tonę.

Czyli dopłata węglowa starczy na... 1,5 tony?

O, to kolejne pytanie-pułapka! Ujmę to w ten sposób: analizujemy sytuację w całej Polsce. Wiemy np., że ze względu na łagodną zeszłoroczną zimę w polskich gospodarstwach domowych zostało trochę zapasów węgla. Według szacunków GUS średnie zużycie tego surowca w gospodarstwie domowym w czasie zimy to ok. 3 tony. A więc te 3 tysiące złotych dają średnie wsparcie w wysokości 1000 złotych dopłaty do każdej tony. Oczywiście możemy wejść w narrację, że będziemy chodzić po piwnicach i sprawdzać, ile kto ma węgla, ale to chyba nie o to chodzi. Zależy nam na zapewnieniu skutecznej i szybkiej pomocy – w tej pomocy przyjęliśmy średnią wartość 1000 złotych na tonę. Z kolei na zarzuty dotyczące braku warunków mogę odpowiedzieć tak: gdybyśmy kazali to wszystko liczyć urzędnikom w gminach czy obywatelom przynosić rachunki, to wykluczylibyśmy tych, którzy już kupili węgiel i zajęłoby to bardzo dużo czasu, a nam chodzi o szybkie wsparcie. Wyobraźmy sobie, jakie obciążenie dla samorządów stworzyłyby takie dodatkowe warunki.

Daniel Czyżewski: Mam kilka pytań, ale ze sobą związanych. Czy umowa społeczna z branżą górniczą będzie renegocjowana? Czy spółki skarbu państwa będą inwestować w zwiększenie wydobycia w najbliższych latach? Czy spółki energetyczne będą stawiać nowe bloki węglowe?

Wszystko, o czym Pan mówi, to jest proces przede wszystkim ewaluacji i aktualizacji polityki energetycznej. To jest praprzyczyna tych nowych założeń. Zakończyliśmy analizę bloków energetycznych. Mamy analizę zapotrzebowania energetycznego na najbliższe lata. PSE prowadzi to w sposób stały - aktualizacje zapotrzebowania na źródła stabilne, plan rozwoju OZE. Z tych analiz nam wyszło, że są okresy, gdzie potrzebujemy więcej tych źródeł stabilnych niż zakładaliśmy.

Czyli będą potrzebne nowe bloki węglowe?

Niekoniecznie, przypomnę, że mamy ich w Polsce dosyć dużo i mieliśmy plan zamykania tych bloków, ich wychodzenia z systemu. Dokonaliśmy ponownej ekonomicznej i technicznej analizy każdego z tych bloków, które bloki w prosty sposób, przy prostych pracach modernizacyjnych da się na pewien okres wydłużyć. Stworzyliśmy całą serię wskaźników, aby wybrać najbardziej efektywny model i mamy to już zamknięte. Głównie chodzi o tzw. dwusetki, różne działania optymalizacyjne, ale głównie o modernizację. Nie mówimy o wszystkich blokach, wyselekcjonowaliśmy listę bloków, które mogłyby zostać w sieci.

Jakub Wiech: A jak długa to lista?

Na razie się tym nie dzielimy. Efektem analizy będzie informacja, w jaki sposób to wpłynie na ewentualne zapotrzebowanie na wydobycie, bo nie zawsze musi to być zwiększenie zapotrzebowania. Analizujemy czy i jak wpłynie to na proste działania optymalizacyjne i zwiększenie wydobycia w kopalniach. Na dziś nie zamykamy ewentualnej kwestii zwiększenia wydobycia. Analizy musimy dokończyć. Dziś nie wpływa to na umowę społeczną i jej główne założenia, czyli rok 2049. Notyfikacja umowy społecznej jest jednak w toku, Komisja Europejska kieruje regularnie do nas nowe pytania, odbywają się spotkania. Bieżąca potrzeba zwiększenia wydobycia nie będzie mieć charakteru rewolucyjnego. Nie jesteśmy oczywiście w stanie znacząco zwiększyć wydobycia od 16 kwietnia do grudnia. To są działania typu praca w sobotę, przyspieszenie wywozu węgla. Idziemy więc w kierunku optymalizacji. Z zadziwieniem obserwuje, że na każdym posiedzeniu Rady Europejskiej objawia się nowe państwo, które mówi o zwiększeniu wydobycia i udziału węgla w energetyce. Ostatnio to była Grecja, mówiono o podwojeniu wykorzystania mocy węglowych. Oficjalnie podobne plany zadeklarowała Austria, a na poprzednich radach w wielu komunikatach szereg innych państw

Czytaj też

Jakub Wiech: Na jak długo Grecy chcieli wzrostu mocy w węglu?

Daniel Czyżewski: Czy chodzi o chwilowy wzrost, awaryjny czy długoterminowy?

Chodziło o dłuższy okres. Minister nie mówił o dacie, natomiast patrząc na moc o której mówił, to nie jest jednorazowe działanie. Mówił o zwiększeniu z produkcji energii z węgla brunatnego, która obecnie wynosi 5TWh do 10TWh. Austriacka minister również potwierdziła wzrost wykorzystania mocy węglowych, na poprzednich posiedzeniach także Holandia, Niemcy i Hiszpania zadeklarowały swoje plany z tym zakresie. Szczególną niespodzianką była Hiszpania, gdzie proces realizacji umowy społecznej właściwie się skończył. Trudno jest dziś znaleźć państwo, które takich działań by nie prowadziło. Państwa , które mają atom są w innej sytuacji, chociaż Czesi na pewno też zwiększają wydobycie. Widzimy nowe pozwolenia i decyzje środowiskowe w przygranicznych kopalniach. Czesi dosyć szybko i gorączkowo przeprowadzają po swojej stronie te procesy. Można postawić tezę, że na dzisiaj każdy, kto ma moce węglowe, w jakimś stopniu po nie sięga. Łącznie z komisarzem Timmermansem, który już dwukrotnie powiedział, że węgiel absolutnie tak. Jednocześnie w czerwcu we Wrocławiu powiedział naszym górnikom, że znajdzie im lepszą i bezpieczniejszą pracę. Nie zdążyłam na ostatniej Radzie UE dopytać, gdzie konkretnie, ale byłoby to ciekawe.

Jakub Wiech: Skoro padł atom, to chciałbym spytać, jakie projekty blokował minister Naimski? Bo o tym, że blokował, mówił w wywiadzie prezes Kaczyński.

Pan minister Naimski współpracował z nami przede wszystkim w ramach Zespołu ds. Bezpieczeństwa Energetycznego. To jest taki zespół międzyresortowy, ponieważ  energetyka funkcjonuje w różnych ministerstwach i ma wpływ na wiele resortów. W Zespole rozmawiamy o kluczowych inwestycjach, o infrastrukturze, o dostawach, o bezpieczeństwie itp. W tej formule funkcjonowaliśmy i była to dobra współpraca. Monitorowaliśmy też Baltic Pipe, który nie tylko jest projektem potrzebnym, ale również powstaje na czas. Ja mogę się odnieść od tej strony do działań ministra Naimskiego i do jego wpływu na bezpieczeństwo energetyczne. W naszym Zespole odgrywał pozytywną rolę.

Jak Pani uważa, co stoi za jego dymisją?

Energetyka jest takim obszarem, że trudno mieć jedno spojrzenie. Mamy dużo niuansów, podejść i trudno wymagać, żebyśmy się wszyscy zgadzali. Zwłaszcza w tych turbulentnych czasach. Nie będę analizować decyzji Pana Premiera ani też komentarzy, które się potem pojawiły. Ja mogę odnieść się do współpracy w resorcie, mam nadzieję, że Pan Minister zgodzi się z nami dalej współpracować i o to też go bardzo prosimy. Będziemy też formalnie tę propozycję do niego kierować.

W jakiej roli miałby współpracować?

Przekażemy informacje w swoim czasie. Chcielibyśmy, aby minister Naimski pozostał w tej sferze, bo temat bezpieczeństwa gazowego, nuklearnego czy energetycznego to są obszary, którymi się zajmował. Wierzę, że może jeszcze dużo dla Polski zrobić. Na pewno nie powiedział ostatniego słowa w energetyce.

Czy ta propozycja dla Piotra Naimskiego to próba zbalansowania energetycznego układu sił w rządzie po informacji, że do Ministerstwa Aktywów Państwowych dołączy Krzysztof Tchórzewski?

Nie podchodzimy do energetyki od strony personalnej. Byłoby to nieodpowiedzialne, gdybyśmy w czasie, gdy bezpieczeństwo energetyczne jest priorytetem, patrzyli na energetykę z tej strony. Mamy cel, którym jest bezpieczeństwo energetyczne i w taki sposób dobieramy środki, osoby, zadania, żeby go zrealizować. Absolutnie ta część personalno-polityczna, która w dużej mierze dzieje się na poziomie mediów, a nie realnie wewnątrz rządu, jest na dalszym planie. Wierzę w to, że fakt, że dużo dyskusji personalnych ostatnio ma miejsce w mediach, jest spowodowane wpływem dezinformacji rosyjskiej, pokazania, że nie panujemy nad sytuacją, że są spory wewnętrzne, konflikty. Każde ze spotkań u Premiera dotyczące węgla to są dobre, pokojowe i konkluzywne rozmowy; każdy podchodzi z odpowiedzialnością do swoich zadań.

Czy biorą w nich udział politycy Solidarnej Polski?

W naszym resorcie, który odpowiada za bezpieczeństwo energetyczne, mamy dwóch przedstawicieli Solidarnej Polski. Mamy spotkania kierownictwa w środy i w piątki, panowie ministrowie uczestniczą, mają pełną wiedzę.

Wracając do atomu, czy mamy się spodziewać, że dotrzymane zostaną terminy z Programu polskiej energetyki jądrowej i wybierzemy wkrótce dostawcę technologii do polskiego projektu jądrowego pomimo tego, że zbliżamy się do wyborów?

U nas w resorcie mamy Departament Energii Jądrowej więc kompetencje w tym zakresie u nas są. Nadzorujemy też Państwową Agencję Atomistyki. Działania związane z tym projektem prowadziliśmy z panem ministrem Naimskim wspólnie, zarówno jeśli chodzi o rozmowy z potencjalnymi dostawcami technologii (amerykańska, koreańska, francuska), jak i w ogóle prowadzenie tego projektu. Do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska dostarczony został raport oddziaływania na środowisko. W tamtym roku obiecywaliśmy wybór lokalizacji, to się dokonało. Teraz rzeczywiście wybór technologii...

...preferowana lokalizacja została wybrana przez inwestora, czyli przez Polskie Elektrownie Jądrowe, ale oficjalnie nie ma decyzji GDOŚ.

Składając dokumenty do decyzji środowiskowej musieliśmy ją wskazać.

Czyli Lubiatowo-Kopalino?

Tak. Decyzja środowiskowa ma to do siebie, że analizuje wszystko. Ta lokalizacja na dzisiaj jest tą, która została wskazana.

Czyli rozumiem, że wskazujemy przy tym technologię AP1000? Bo w raporcie środowiskowym Polskich Elektrowni Jądrowych została wskazana ta technologia.

Technologia, czy bardziej jej parametry, muszą zostać wskazane w momencie składania. Przy każdej decyzji środowiskowej składamy ten wariant potencjalnie największego wpływu. Nie jest to wskazanie technologii, ale wskazanie wariantu potencjalnego maksymalnego wpływu i to podejście zostało przyjęte.

Oczywiście poza wyborem technologii w tym roku jest jeszcze dużo innych decyzji. Mówimy o tym w ten sposób, jakby technologia była czymś, co załatwia nam projekt. To jest kwestia wyboru poszczególnych podmiotów, które będą uczestniczyły w procesie.

Te decyzje zapadną w tym roku?

Pewnie nie wszystkie w tym roku, bo są rozłożone w czasie.

Ale przed wyborami?

Wybory nie są dla nas cezurą, dla mnie na pewno nie. Zgodnie z harmonogramem, który został przyjęty, na dzisiaj w ogóle nie jest zagrożony. Od początku ten projekt był dzielony między naszym ministerstwem, a pełnomocnikiem ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Spotkałam się już z panem Mateuszem Bergerem, jesteśmy w kontakcie. To jest tak duże zadanie, że administracja naszego ministerstwa jest niezbędna, żeby je przeprowadzić, więc nadal będzie ono w taki sposób prowadzone.

Daniel Czyżewski: Pani minister, jak idzie reforma ETS-u, którą pani zapowiadała?

Sukcesem jest to, że w ogóle rozpoczęła się rozmowa na ten temat.

Skoro wszyscy zwiększają udział węgla w energetyce, to rozumiem, że więcej państw będzie wspierać reformę.

Mamy taką nadzieję. Patrząc na żywotny interes tych państw i ich powrót do węgla w obliczu zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego, powinno to też stabilizować cenę, a będą płacić za uprawnienia do emisji. Czyli zostanie osiągnięty kompletnie odwrotny efekt od celu, który został postawiony. Wierzę w to, że uszczuplenie budżetu ETS o te środki, które by nie zostałyby pozyskane przez najbliższe lata, nie wpłynęłoby negatywnie na transformację, a na pewno wpłynęłoby pozytywnie na bezpieczeństwo energetyczne. Myślę, że prezydencja czeska będzie przełomowa, jeśli chodzi o reformę ETS. Dobrze, że ten temat, zwłaszcza wątek wykluczenia instytucji finansowych, pojawił się w Parlamencie Europejskim, co jeszcze nie tak dawno temu byłoby nie do pomyślenia. Dobrze, że przeszliśmy na poziom debaty nt. wskaźnika redukcji jednostek uprawnień półtora, dwa czy dwa i pół, to już bardzo dużo. To pokazuje, że obecny mechanizm kontroli nie działa i wymaga zmiany. Będziemy formalnie składać propozycję reformy do prezydencji czeskiej na wrześniowym posiedzeniu Rady. Na ostatnim posiedzeniu o konieczności zawieszenia ETS mówił słowacki wicepremier, popiera nas w tym Grupa Wyszehradzka. Rozpoczynamy od nowa rundę negocjacji w tych nowych okolicznościach, maksymalny cel to zawieszenie ETS, minimalny to dokończenie reformy.

Czyli nie będzie nowej kampanii z żarówką i zrzucania winy na wyższe ceny energii na UE?

To nie my byliśmy za nią odpowiedzialni, ale ETS oczywiście wpływa na rachunek dla odbiorcy.

Jakub Wiech: Pozostańmy na poziomie unijnym i redukcji zużycia gazu. Z czego Polska miałaby „zejść"? Gdyby o 15 proc. zmniejszyć zużycie to Grupa Azoty musiałaby wstrzymać produkcję.

Tak szczegółowych rozmów nie było, jak ten mechanizm miałby działać, ale nas on nie dotyczy. Komisja policzyła jaki byłby deficyt w najgorszym scenariuszu i wyszło jej, że zmniejszenie zużycia o 15 proc. sprawi, że Unia jako całość będzie po bezpiecznej stronie. Nie było dyskusji o szczegółach. Pewnie dlatego, że zanim doszliśmy do szczegółów, dyskusję zdominowała lista oczekiwań państw, niechęci, próśb i pytań co do tego instrumentu. Ostatecznie redukcje są dobrowolne.

Gdzie u nas te redukcje mogłyby znaleźć zastosowanie?

Idea 15-procentowych obowiązkowych redukcji wszędzie wydawała się od początku nieracjonalna. Założenie było takie, że mamy takie same gospodarki, takie samo zapotrzebowanie, dostawy, interkonektory, dostęp do morza i wszystkie uwarunkowania. A przede wszystkim polityka energetyczna jest odpowiedzialnością poszczególnych państw i rządów, a nie Unii Europejskiej. Te 15 proc. bardziej było takim początkiem dyskusji i wywołaniem tematu niż celem w samym w sobie. Mamy napełnione magazyny, mamy infrastrukturę i dostawy, więc wymaganie od nas gwałtownej redukcji byłoby wysoce niesprawiedliwe.

Czy Niemcy poproszą nas o gaz?

To kolejna narracja medialna. Ten dokument nie był mechanizmem Polska-Niemcy czy Niemcy-reszta świata. Myślę, że każde państwo mające możliwości jakiegokolwiek działania na rzecz wsparcia bezpieczeństwa energetycznego w innych państwach, absolutnie by nie odmówiło. Oczywiście po umowach, ustalonych warunkach i w kontekście relacji bilateralnych. Trudno ocenić kto, kogo i o co poprosi. Jestem w stałym kontakcie z wicekanclerzem Habeckiem, informujemy się na bieżąco, co się dzieje w systemach gazowych.

Na posiedzeniu Rady podnosiłam, że trudno mówić o mechanizmach solidarności, kiedy nie ma pewności, że każde państwo wykorzystało na swoim poziomie wszystkie środki i działania na rzecz bezpieczeństwa energetycznego. Belgia ogłasza, że przedłuży pracę swoich reaktorów jądrowych zanim poprosi o mechanizmy solidarności i to jest działanie właściwe...

...czego nie można powiedzieć o Niemcach...

...i tego oczekiwalibyśmy od każdego państwa.

Daniel Czyżewski: Czy nie niepokoi panią to, że 11,5 mld złotych dopłat do węgla stoi w kontrze do programu Czyste Powietrze i w ogóle z walką ze smogiem?

Jednocześnie z tym instrumentem mamy Program Czyste Powietrze Plus. Powstał też program Ciepłe Mieszkanie, funkcjonuje Moje Ciepło. W debacie sejmowej było zaskoczenie, że w Polsce są pojedyncze bloki mieszkalne, w których ludzie mają w domu piece kaflowe i to również w Warszawie. Ten dodatek jest awaryjny i nie wpływa na ilość węgla, który znajdzie się na rynku. Jeśli ktoś miał piec i planował zakup węgla, to czy z dodatkiem, czy bez dodatku ten węgiel trzeba kupić, żeby było ciepło. W programie Czyste Powietrze Plus zapewniliśmy środki rzędu 1,8 mld zł na szybką ścieżkę, na prefinansowanie, można uzyskać 50 proc. po złożeniu wniosku, a drugą połowę zaraz po rozliczeniu. Nieustannie analizujemy, co jeszcze możemy zrobić, aby program Czyste Powietrze mógł zostać ulepszony, rynek jest dynamiczny. Niemałe jest zainteresowanie „Moim Prądem"...

Ale spadło.

Zależy, jak to mierzyć, po liczbie wniosków na pewno tego nie widać.

Jakub Wiech: A po ilości mocy zainstalowanej po wejściu net-bilingu?

Myślę, że tu trzeba jeszcze chwilę poczekać, bo mieliśmy dużą liczbę nowych prosumentów, którzy podpisywali umowy w końcówce starego systemu, do końca marca. Na razie nie widzimy spadku dynamiki składanych wniosków. Przyspieszyliśmy też tempo rozpatrywania oraz widzimy duży wzrost wniosków na pompy ciepła. Ja już jestem w nowym systemie, mam i pompę ciepła i fotowoltaikę od początku lipca.

Dużo mocy?

10 kW. Już działa, pompa to na początku niełatwy mechanizm, ale do opanowania na poziomie gospodarstwa domowego.

Jakub Wiech: Ostatnie pytanie dotyczy najbliższej zimy. Co Pani radzi Polakom, jeśli chodzi o najbliższe miesiące?

Daniel Czyżewski: Zwłaszcza solidnym gospodarzom?

Przede wszystkim zachować spokój. Jesteśmy bardzo zaradni jako naród i patrząc choćby na to, ile węgla jest nagromadzone w polskich piwnicach, to widać, że jesteśmy dobrze zorganizowani. Zachęcam, aby przyjrzeć się programowi Czyste Powietrze, przed tą i kolejnymi zimami, podwyższonym progom i instrumentom finansowania, które są w NFOŚiGW. Tam biurokracja jest sprowadzona do minimum. Usuwamy wszystkie możliwe bariery i obiecuję, dalej to robić. Zachowajmy spokój – gazu i węgla nie zabraknie, jesteśmy bezpieczni.  

Dziękujemy za rozmowę.

Komentarze