Wiadomości

Eksperci ocenili zniszczenia po eksplozji w Kopalni Zofiówka

Fot.: commons.wikimedia.org

Kwietniowy wstrząs w kopalni Zofiówka, w wyniku którego zginęło 10 górników, spowodował poważne zniszczenia w wyrobisku 900 m pod ziemią. Doszło m.in. do deformacji i uszkodzeń obudowy chodnikowej, zawężenia gabarytów chodnika oraz zniszczenia i przemieszczenia maszyn - wynika z oględzin miejsca katastrofy.

W czwartek w Zofiówce, gdzie 23 kwietnia doszło do silnego wstrząsu górotworu oraz wypływu metanu, przeprowadzono wizję lokalną z udziałem m.in. przedstawicieli nadzoru górniczego, kopalni, policji, inspekcji pracy, związkowców oraz ekspertów, w tym członków specjalnej komisji wyjaśniającej przyczyny i okoliczności katastrofy. W piątek Wyższy Urząd Górniczy (WUG) poinformował o pierwszych wnioskach z oględzin.

"Podczas oględzin eksperci oceniali w wyrobiskach zasięg i wielkość skutków, jakie wywołane zostały wstrząsem, który spowodował tąpnięcie w chodniku oraz wydzielenie się metanu do wyrobisk" - poinformowała rzeczniczka WUG Anna Swiniarska-Tadla. Magnitudę kwietniowego wstrząsu oceniono na ponad 2,5 stopnia.

"Oceniano m.in. zniszczenia w wyrobisku, w tym deformacje i uszkodzenia obudowy chodnikowej, zawężenie gabarytów wyrobiska, a także zniszczenia i przemieszczenia maszyn oraz urządzeń stanowiących jego wyposażenie. Zlokalizowano miejsca znalezienia poszkodowanych – ofiar zdarzenia" - relacjonowała rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego.

W wizji lokalnej uczestniczyły 34 osoby. Oględziny były możliwe dopiero teraz - blisko dwa tygodnie po wypadku - ze względów bezpieczeństwa. "Aby dokonać oględzin, konieczne było zapewnienie podstawowych warunków bezpieczeństwa, przede wszystkim usprawnienie wentylacji dla zapewnienia właściwych parametrów powietrza kopalnianego" - powiedziała Anna Swiniarska-Tadla.

Rzeczniczka zapewniła, iż pozyskane w trakcie wizji lokalnej dane będą stanowić "istotny element prowadzonego przez Dyrektora Okręgowego Urzędu Górniczego w Rybniku postępowania dla wyjaśnienia przyczyn i okoliczności zdarzenia, nadzorowanego przez Prezesa WUG". W trakcie tego postępowania nadzór górniczy sprawdzi, czy roboty górnicze w rejonie, gdzie doszło do katastrofy, prowadzono zgodnie z dokumentacjami i zasadami sztuki górniczej.

Czytaj też

Wyniki oględzin będą również uwzględnione w pracach specjalnej komisji, powołanej przez prezesa WUG do zbadania przyczyn i okoliczności wypadku w Zofiówce. Wśród uczestników wizji lokalnej był przewodniczący tej komisji, dyrektor Departamentu Górnictwa WUG Zbigniew Rawicki.

Oprócz niego w skład komisji weszli eksperci, specjaliści i naukowcy m.in. z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, Politechniki Śląskiej i Głównego Instytutu Górnictwa. Komisja ma rozpocząć pracę w przyszłym tygodniu.

Do głównych zadań komisji będzie należało m.in. określenie mechanizmu wstrząsu "oraz przesłanek zaistnienia tego wstrząsu, którego skutkiem było tąpnięcie oraz wypadek zbiorowy". W kontekście tąpnięcia komisja dokona też analizy zagrożenia metanowego w kopalni, uwzględniającej stosowane metody prognozowania oraz działalność profilaktyczną.

Komisja ma również przygotować opinię na temat wpływu prowadzonych robót na sejsmiczność w rejonie wstrząsu oraz możliwość dalszego prowadzenia ruchu zakładu górniczego w tym rejonie. Ponadto oceni akcję ratowniczą po wypadku.

Równolegle z nadzorem górniczym okoliczności wypadku w Zofiówce wyjaśnia Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, która prowadzi postępowanie dotyczące "sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach poprzez dopuszczenie do prowadzenia robót górniczych w rejonie zagrożonym ryzykiem tąpnięcia i wypływem metanu".

W sobotę 23 kwietnia ok. godz. 3.40 w chodniku robót przygotowawczych w pokładzie 412 na poziomie 900 metrów kopalni Zofiówka doszło do wstrząsu. W jego rejonie było 52 pracowników; 42 wyszło o własnych siłach. Wstrząsowi towarzyszył wypływ metanu, nie doszło jednak do zapalenia ani wybuchu tego gazu. Do zdarzenia doszło podczas drążenia wyrobiska i wiercenia długich otworów strzałowych.

Grupę czterech z dziesięciu poszukiwanych górników znaleziono w dniu wypadku wieczorem ok. 220 metrów od czoła przodka. Dwa dni później ratownicy dotarli do dwóch kolejnych pracowników. Dalsze cztery ofiary wydobyto na powierzchnię po czterech dobach akcji ratowniczej.

Do katastrofy w Zofiówce doszło trzy dni po tragedii w kopalni Pniówek, również należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. W wyniku w wybuchów metanu życie straciło tam dziewięć osób - to górnicy i ratownicy górniczy, którzy po pierwszym wybuchu ruszyli na pomoc poszkodowanym. Siedmiu innych pracowników dotąd nie odnaleziono. Ze względu na ekstremalnie trudne warunki pod ziemią, zagrożony rejon, gdzie pozostali górnicy, został otamowany. W ostatnich dniach odbyły się pogrzeby śmiertelnych ofiar obu katastrof. (PAP)

Źródło:
PAP

Komentarze