Wszystko, co musisz wiedzieć o projekcie nowych sankcji USA na Nord Stream 2 [KOMENTARZ]

5 czerwca 2020, 10:09
840_472_matched__p70jc7_1200650matchedp0yh556b0323cb5c8259543e9ab309407cbfbf-kopia
Fot. Gazprom.ru

Nowe amerykańskie sankcje na Nord Stream 2 mogą być gwoździem do trumny tego projektu? Tak. Oto najważniejsze informacje na temat tych instrumentów.

Jaka jest obecna sytuacja gazociągu Nord Stream 2?

W tym momencie budowa projektu Nord Stream 2 jest wstrzymana, a samo przedsięwzięcie opóźnione o pół roku. Według pierwotnych planów, ten biegnący z Rosji do Niemiec gazociąg, o rocznej przepustowości rzędu 55 mld m3, miał być oddany do użytku w grudniu 2019 roku. Jednakże jego realizacja napotkała szereg problemów. Z decyzją pozwalającą kłaść rury na dnie Bałtyku zwlekała bowiem Dania, która wymogła na spółce budującej Nord Stream 2 przedstawienie trzech różnych tras przebiegu połączenia. Z kolei pod koniec roku do gry wkroczyli Amerykanie – dzięki ustawie Protecting Europe's Energy Security Act (PEESA) zaimplementowanej do budżetu obronnego, USA odstraszyły od realizacji projektu szwajcarską spółkę Allseas, która kładła rury Nord Stream 2. Działanie to jest spełnieniem obietnic, które Stany Zjednoczone składały w zasadzie od początku 2019 roku, m.in. za pośrednictwem swojego ambasadora w Berlinie Richarda Grenella, który w styczniu ubiegłego roku wysłał list do niemieckich spółek zaangażowanych w budowę podbałtyckiego gazociągu informując, że ich działania mogą przynieść konsekwencje w postaci sankcji.

Rosjanie – po blisko pięciu miesiącach od nałożenia represji na projekt - ściągnęli na Bałtyk własną jednostkę zdolną kontynuować budowę (do ułożenia zostało nieco ponad 100 kilometrów rur). Jednakże jej możliwości techniczne są ograniczone, a w dodatku możliwość prowadzenia prac ograniczają środowiskowe sezony ochronne na Bałtyku, czyli okresy, kiedy żadne działania inżynieryjne na określonych obszarach morza nie mogą być prowadzone.

Co się dzieje w USA?

W czwartek 4 czerwca dwóch amerykańskich senatorów (Republikanin Ted Cruz oraz Demokratka Jeanne Shaheen) przy wsparciu kilku innych polityków obu partii przedstawili projekt ustawy, który rozszerza i doprecyzowuje działanie sankcji USA wymierzonych w gazociąg Nord Stream 2.

Istotną informacją w tym zakresie jest fakt, że projekt został zaprezentowany przez przedstawicieli obu frakcji w Kongresie – jest to dowód na ponadpartyjność działań USA względem Nord Stream 2. Jak twierdzi senator Cruz, nowe sankcje cieszą się poparciem zarówno obu obozów politycznych, jak i obu izb Kongresu (Senatu i Izby Reprezentantów).

Co zakładają nowe sankcje?

Projekt nowych sankcji rozszerza zakres oryginalnych obostrzeń z ustawy PEESA, poszerzając go o: „statki zaangażowane we wszystkie czynności związane z układaniem rur” podmioty, które „ułatwiają dostarczanie takich statków”, podmioty, które „świadczą usługi ubezpieczeniowe, portowe lub łącznościowe dla takich statków” oraz na „jakiekolwiek spółki, które zapewniają certyfikację gazociągu Nord Stream 2 celem oddania go do użytku”.

Czy nowe sankcje mogą ostatecznie pogrążyć Nord Stream 2?

Projekt zaprezentowany przez Cruza i Shaheen ma potencjał, by całkowicie wykoleić projekt podbałtyckiego gazociągu. Działając w sposób odstraszający stwarza bardzo trudne warunki do realizacji tej inwestycji – statki, ubezpieczyciele czy porty w obrębie niemieckich wód terytorialnych (tam bowiem znajduje się brakujący odcinek połączenia) nie zaryzykują konsekwencji, jakie mogą przynieść amerykańskie sankcje. Dowodem za tym może być zachowanie szwajcarskiej spółki Allseas, która zaprzestała prac przy Nord Stream 2 zanim jeszcze represje ze strony USA przeciw podmiotom zaangażowanym w ten projekt nabrały mocy prawnej. Nie sposób też spodziewać się, że Rosja będzie w stanie samodzielnie dokończyć Nord Stream 2 nie dysponując żadną bazą logistyczną w pobliżu.

Kiedy sankcje wejdą w życie?

Trudno wskazać, ile zajmie proces legislacyjny – w Stanach Zjednoczonych trwa bowiem rok wyborczy. Amerykanie wybiorą w listopadzie prezydenta, członków Izby Reprezentantów oraz 35 senatorów. Jednakże jeszcze przed opublikowaniem projektu sankcji były amerykański ambasador w Berlinie Richard Grenell wskazał, że ich wdrożenie może przebiec „szybko i sprawnie, bez względu na wybory”. Dla ubiegającego się o reelekcję prezydenta Donalda Trumpa oraz Partii Demokratycznej uderzenie w kojarzony z Rosją projekt geopolityczny byłoby poważnym atutem w kampanii – zwłaszcza biorąc pod uwagę oskarżenia wysuwane pod adresem obecnego gospodarza Białego Domu, dotyczące jego rzekomych związków z Moskwą.

Co może zrobić Rosja?

Rosja ma bardzo niewielkie pole do manewru. Jeśli do wdrożenia nowych sankcji naprawdę dojdzie, to w zasadzie jedyną jej szansą jest dokończenie Nord Stream 2 własnymi siłami, dopóki może liczyć na infrastrukturę portową czy usługi ubezpieczeniowe. Taki scenariusz jest jednak bardzo trudny do wykonania.

KomentarzeLiczba komentarzy: 27
czytelnik D24
piątek, 5 czerwca 2020, 19:54

Powojenna Europa została wybudowana za amerykańskie dolary. Amerykanie nie pozwolą Rosjanom rozwalać własnej inwestycji.

Rafi373
niedziela, 7 czerwca 2020, 17:33

Bzdura. Pozwoli na Jamal, pozwoli na NS1, i dopiero reraz. przypomnieli sobie o inwestycjach? Europa nie mogłaby się godzić na takie dictum. Co się zmieniło po Kanale i NS1? 1. ŁUPKI amerykańskie rywalizujące z rosyjskim gazem. 2. Kwestia zaatakowanej Ukrainy, sojusznika USA powstrzymującego Rosję przed rozszerzaniem się na zachód (co pozwala spać spokojnie i nie obawiać się groźby kolejnej interwencji USA w Europie); Brak zysków z tranzytu dla Ukrainy to mocny cios finansowy i podatność na szantaże rosyjskie.

czytelnik D24
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 00:57

Bzdura? Wiesz co to jest plan Marshalla?

Niuniu
piątek, 5 czerwca 2020, 17:25

Nowe sankcje nie zmienią dużo w istniejącym już środowisku budowy NS2. Niewątpliwie utrudnią i podniosą ponownie koszty ukończenia budowy ale jej nie zatrzymają. Problem może być jedynie z uzyskaniem niezbędnych certyfikatów od międzynarodowych organizacji. Czyli użytkownik NS2 i ew. ubezpieczyciele będą zmuszeni zadowolić się certyfikatami wystawionymi przez rosyjskie instytucje. Zresztą ubezpieczycielem też w efekcie może być rosyjska firma ubezpieczeniowa. Ceny gazu tak jak i ropy idą w górę a to jedynie ma realny wplyw na zakończenie tej inwestycji. Jeśli NS2 będzie opłacalny a zapotrzebowanie na gaz będzie rosło to NS2 zostanie ukończony. Chyba, że USA zakażą Europie w ogóle kupować rosyjski gaz. Co nie jest wykluczone.

Davien
niedziela, 7 czerwca 2020, 00:17

Widzisz Niuniu, ale Dania nie zaakceptuje jakiejs szemranej ruskiej firmy ubezpieczeniowej a na zachodzie nikt tego nie ruszy. I finał zabawy bo to w strefie duńskiej NS2 utknał.

HeHe
sobota, 6 czerwca 2020, 23:01

To już nie te czasy aby USA mogły cokolwiek Europie zakazać - było to mozliwe w latach '50, '60 jeszcze może w pewnym stopniu w latach '70 ale już nie potem a na pewno nie teraz. Usiłował przecież to zrobić Reagan w sprawie Jamału a Europa czyli Niemcy z pomocą Francji zrobili co chcieli śmiejąc się Amerykanom w nos.

Rafi373
niedziela, 7 czerwca 2020, 17:24

Gdzie Rzym, a gdzie Krym. Kiedy Reagan a kiedy Jamał. Po pierwsze nie było fundamentalnych różnic między zachodnimi stolicami w podejściu do Rosji, gdy realizowano pomysł Jamału, także dlatego że wówczas Rosja była słaba i upadła jak za czasów rewolucji. Po drugie gdyby proekt mial stać w gardle Amerykanom, to wystarczyłby telefon Busha, nie Reagana, do Warszawy. Bo aspirowaliśmy do struktur zachodnich i nie zrobiliśmy nic, co Ameryka mogłaby nas zganić. Wiele prościej byłoby postawić tamę w Polsce, nie w Niemczech.

Kiks
niedziela, 7 czerwca 2020, 10:28

A co niby teraz dzieje się?

GB
niedziela, 7 czerwca 2020, 01:08

Póki co Rosja ma problem z małą Danią, bo bez jej gody, której nie ma, NS2 nie można skończyć. Rosja aż z Dalekiego Wschodu musiała ściągnąć statek Akademik Czerski do dokończenia gazociągu, bo mimo że na Bałtyku miała barkę Fortuna, która jest w stanie ukończyć pracę, to Fortuna pozwolenia duńskiego nie uzyskała. Duńczycy śmieją się Rosji w twarz.

GB
piątek, 5 czerwca 2020, 19:00

Główny problem to ubezpieczenie Akademika Czerskiego na czas budowy. Bez tego ubezpieczenia budowa nie ruszy. I to nie może być jakaś rosyjska firma ubezpieczeniowa, tylko renomowany zachodni ubezpieczyciel.

Kiks
piątek, 5 czerwca 2020, 18:36

Bo ty tak powiedziałeś? Dlaczego jeszcze Gazprom takiego speca nie zatrudnił.

Wladyslaw
piątek, 5 czerwca 2020, 15:56

Najlepsza sankcja byłaby , żeby Ameryka sprzedwała gaz taniej niż Rosja. Niech sobie budują stim 2,5 albo i sześć .

czytelnik D24
piątek, 5 czerwca 2020, 20:01

Amerykanie w uczciwej rywalizacji nie sprzedadzą taniej gazu dlatego że Rosja sprzedaje po cenach dumpingowych a straty pokrywają kraje zmonopolizowane przez Rosjan przepłacając 2-3 krotnie. Skąd niby się wzięła dziura w budżecie Gazpromu? Różnica jest taka że dla Amerykanów biznes musi się opłacać (jak dla każdego normalnego człowieka) a dla Rosjan jest to polityczny łańcuch na Europę dlatego godzą się oni ponosić straty finansowe byle tylko rządzić i mieszać.

mc.
piątek, 5 czerwca 2020, 15:34

Czy Duńczycy zgodzą się by statek nie posiadający ubezpieczenia mógł pracować w ich strefie ? NIE. Oczywiście Rosjanie będą próbowali przedstawić ubezpieczenie złożone w ich kraju, ale chyba-na pewno jest to niezgodne z przepisami międzynarodowymi. W takiej sytuacji udziałowcy NS2 mogą - zwrócą się do Gazpromu o odkupienie ich akcji. Ale ważniejsze jest coś innego. Teoretycznie NS1 nie podlega restrykcjom. Ale co będzie jeśli Rosja przeprowadzi manewr zbrojny przeciwko: Ukrainie, Gruzji itd ? "Ścieżki zostały przetarte", żaden amerykański Prezydent nie odpuści sobie możliwości "Dokopania Ruskim". Choćby ze względów PR-owych.

czytelnik D24
piątek, 5 czerwca 2020, 20:07

Na PR-rze to cała Rosja jest zbudowana. Dla Putina NS2 to sprawa honoru i jego reputacji wewnątrz Rosji podobnie jak zadyma na Ukrainie. Jeśli NS2 polegnie to zaraz za nim polegnie Putin.

Stary Grzyb
piątek, 5 czerwca 2020, 15:27

Wygląda na to, że Amerykanie konsekwentnie realizują swoją politykę względem NS 2, jasno i konkretnie sformułowaną w 2018 r. przez ówczesnego sekretarza stanu d/s energii w rządzie Donalda Trumpa: "Ten rurociąg nie powstanie, bo nam się on nie podoba". Oby rzeczywiście USA całkowicie ugrobiły NS 2, gdyż byłby to wielki sukces z punktu widzenia narodowych interesów Polski (i to zarówno w relacjach z Rosją, jak i Niemcami), ale także wielki sukces Europy (z której interesami są całkowicie sprzeczne interesy zeschroederyzowanych niemieckich "elit") i dobitne przypomnienie różnym macherom usiłującym tworzyć "Europę od Władywostoku po Lizbonę" (czyli realizować i wspierać rosyjskie ambicje imperialne), kto tu rządzi. Od strony taktycznej trzeba stwierdzić, że jak dotąd Amerykanie prowadzą rozgrywkę perfekcyjnie - pozwolenie konsorcjum NS 2 na poniesienie całości kosztów i uwalenie projektu w fazie finalnej, bez szans na odzyskanie przez konsorcjantów choćby centa, to majstersztyk. Dodatkowe, brutalne przeczołganie niemieckich "elit", które de facto stały się reprezentantami rosyjskich interesów, to smakowita i niezwykle potrzebna wisienka na torcie, jak mawiają Niemcy - Spitzenklasse. Co wszystko razem jak najprędzej daj Panie Boże, amen.

leming
piątek, 5 czerwca 2020, 14:23

Czy NS2 powstanie,czy nie,to zadecydują o tym niemcy, a nie amerykańskie sankcje.Sądzę ze powstanie,bo niemcom zależy na tym gazociągu a zachodnie firmy też włożyły tam sporo pieniedzy.Po prostu działania amerykańskie spowodują powstanie nowego zarzewia konfliktów pomiędzy państwami zachodu,co spowoduje dalszy upadek politycznego znaczenia zachodu.Chyba że niemcy pogodzą się ze stratami i podporządkują się sankcjom,a wtedy Rosja zostanie jeszcze bardziej popchnięta w kierunku Chin.

Rafi373
niedziela, 7 czerwca 2020, 17:49

Tak, ciekawe będzie jakie stanowisko przyjmą Niemcy. To ich wola polityczna i decyzje ich firm, które mogą być poddane sankcjom, zdecydują czy NS2 powstanie. Putin osobiscie, bez wsparcia Niemców, dwóch brzegów nie połączy.

Davien
niedziela, 7 czerwca 2020, 00:20

leming a co Niemcy mają do powiedzenia w dunskiej strefie?? Dokładnei NIC i tyle z twoich wywodów.

mapii
piątek, 5 czerwca 2020, 12:50

Do autora. A co na to Niemcy ? Też warto by o tym wspomnieć ( gazociąg ma dwa końce ). Pozdrawiam

GB
piątek, 5 czerwca 2020, 20:25

Na razie ten drugi koniec tonie...

FR technologiczne imperium
piątek, 5 czerwca 2020, 12:37

Mocarstwo żyjące z gazu nie potrafi samodzielnie dokończyć rury doprowadzającej ten gaz? Śmiechu warte. To pokazuje ile znaczy Rosja gdy USA mówi sprawdzam.

rob ercik
piątek, 5 czerwca 2020, 12:21

Tik tak, tik tak pożyjemy zobaczymy. Na razie w USA totalna panika jeśli chodzi o energię, i jedynym sposobem wbicia się w rynek są sankcje, bądź w przypadku neokolonji deklaracje pani Mosbacher.

Rafi373
niedziela, 7 czerwca 2020, 17:52

Neokolonia gospodarczo ma się lepiej niż tzw. mocarstwo ma wschodzie. I to zakompleksione mocarstwo chciałoby znaczyć gospodarczo tyle, co spanikowana Ameryka.

Rafi373
niedziela, 7 czerwca 2020, 17:40

W najgorszym wypadku wielu Amerykanów nie bedzie stać na restauracje i będą wcinać tylko hamburgery z Mc. W Rosji za to tylko ziemniaki z przydomowego ogródka. No, jak nic Rosja dokopie imperialistom. A poważnie, to energetyka i łupki to niewielka część gospodarki w stanach. Cała.gkspodarka nie pada, bo istota tego kryzysu są niskie ceny energii, a nie wysokie. Więc gospodarka USA przetrwa doskonale. Za to Rosja stoi na tym, co wykopie i sprzeda. Czy to tak trudno zrozumieć? Ponadto łupki podniosą się wraz z cenami na giełdach.

rob ercik
poniedziałek, 8 czerwca 2020, 15:18

oj, nie tak szybko. Wielkie bezrobocie, dodatkowo Black Lives Matter, ratuje ich tylkodrukarka dolarow

Davien
niedziela, 7 czerwca 2020, 00:21

No popatzr ale to w USA ceny rosną łupki ponownie ruszyły a w Rosji panika, Gazprom i Rosnieft licza jedynie straty i tna na potege wydobycie

Tweets Energetyka24