Nadzwyczajne wykorzystanie terminala LNG w Świnoujściu na tle Europy [KOMENTARZ]

5 czerwca 2020, 09:23
Terminal_LNG_w_Świnoujściu_-_zdjęcie_3
Terminal LNG w Świnoujściu. Fot.: wikimedia.commons.org

Podczas gdy w całej Europie spadają wolumeny dostaw LNG, gazoport w Świnoujściu cieszy się 100% obłożeniem. Również przed pandemią terminal przyjmował więcej gazu niż podobne instalacje w Europie i na świecie.

Już w 2017 roku Gaz-System chwalił się, że terminal LNG w Świnoujściu ma najwyższy poziom wykorzystania w Europie, mimo że wynosił on tylko 35%. Rok później stwierdzono to samo – prezes Polskiego LNG Paweł Jakubowski podał, że wykorzystanie terminala wynosi 60-65%. Ten poziom utrzymał się w kolejnym roku utrzymując polski gazoport na pozycji lidera.

W 2020 roku, mimo obniżonego globalnie popytu na energię, w tym na gaz, terminal będzie zarezerwowany… w 100%. 29 maja została podpisana umowa na usługę regazyfikacji między spółką obsługującą terminal, Polskie LNG, a PGNiG. Nic dziwnego, że niedawno podjęto decyzję o rozbudowie obiektu, dzięki której zwiększy on przepustowość z 5 do 7,5 mld m3 rocznie. Trwają nawet analizy dotyczące dalszej rozbudowy do 10 mld m3.

"Terminal LNG jest istotnym elementem strategii dywersyfikacji źródeł i kierunków dostaw gazu do Polski. Zapewnia możliwość importu surowca po konkurencyjnych cenach z niezależnych źródeł. Po podpisaniu dzisiejszej umowy Terminal ma  zarezerwowaną przepustowość handlową w 100%, zarówno w kontekście istniejących, jak i nowo udostępnianych mocy, co potwierdza konieczność jego rozbudowy" – skomentował Piotr Naimski, Pełnomocnik Rządu ds. Strategicznej Infrastruktury Energetycznej. 

"Gaz skroplony to dla PGNiG nie tylko sposób na dywersyfikację importu i zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego kraju i odbiorców gazu. LNG odgrywa bardzo ważną rolę w planach biznesowych PGNiG i jest narzędziem budowania silnej pozycji Spółki na rynku krajowym i zagranicznym. Już za miesiąc w terminalu w Świnoujściu zostanie odebrana setna, jubileuszowa dostawa gazu skroplonego. To świadczy o dynamice, z jaką PGNiG rozwija działalność w tym zakresie. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie udana współpraca z Polskim LNG z Grupy Gaz-System" – posumował umowę Jerzy Kwieciński, szef PGNiG.

Tymczasem jeszcze w kwietniu po wodach wokół Europy pływało 15 tankowców z LNG, czekających na możliwość rozładowania. Z powodu obniżonego popytu na energię i pełnych magazynów wykorzystanie terminali w Europie spadło jeszcze niżej.

Europejskie terminale były budowane z myślą o przyszłości i stale zwiększającym się zapotrzebowaniem na gaz. Poza tym, w niektórych z państw zmienia się na przestrzeni lat koncepcja miksu energetycznego, niektóre rządy po prostu wolą zmniejszyć udział gazu.

Niedawno spółka Polskie LNG chwaliła się na Twitterze, że terminal przyjął już właśnie 10 mld  m3 gazu (czyli 17 mln m3 LNG), choć oczywiście licząc od samego początku operowania, czyli od 11 grudnia 2015 roku. Dodatkowo 31 maja do gazoportu wpłynęła 96. dostawa skroplonego gazu.

Z czego wynika tak wysokie wykorzystanie pomimo epidemii koronawirusa? Odpowiedź leży w specyficznej sytuacji Polski i zmian, jakie nasz kraj przechodzi w zakresie bezpieczeństwa energetycznego.

Pożegnanie z Rosją

Jak przypomniał niedawno szef PGNiG, Jerzy Kwieciński, jeszcze nie tak dawno temu, bo w 2015 roku, 90% naszego importu gazu pochodziło z Rosji. Dodatkowo, płaciliśmy za niego nierynkową, zawyżoną stawkę. Na szczęście pod koniec marca Trybunał Arbitrażowy wydał wyrok, w którym przyznał, że taryfy w kontrakcie jamalskim są zawyżone i niezgodne z prawem unijnym.

Wraz z uruchomieniem terminala LNG odsetek importowanego gazu z Rosji systematycznie spadał. W pierwszym pełnym roku funkcjonowania gazoportu, 2016, już 8,4% sprowadzanego gazu stanowiło LNG, a od Gazpromu braliśmy 88,9%. Rok 2017 to znacznie większy spadek udziału gazu ze wschodu w imporcie, bo wyniósł on zaledwie 70,4%, podczas gdy LNG urosło do 12,5%. Kolejny rok to już 66,8% gazu z Rosji a 20,1% LNG. W 2019 roku już tylko 60% gazu kupowaliśmy z Rosji a 25% stanowiło LNG. Pozostałą część zapewniały dostawy z zachodu i południa.

Polskim decydentom zależy na systematycznym zmniejszaniu wolumenu gazu kupowanego w Rosji oraz zwiększaniu możliwości terminala LNG z kilku powodów. Po pierwsze, przynajmniej przed wyrokiem TA w Sztokholmie, gaz z Rosji był zwyczajnie za drogi. Po drugie, Gazprom nie jest zwyczajnym koncernem energetycznym. Bywa wykorzystywany jako polityczne narzędzie Kremla i ryzyko, że zostałby użyty w tej roli w stosunku do Polski, zawsze pozostaje realne. Po trzecie, w 2022 roku zakończy się kontrakt z Gazpromem a będziemy musieli przecież wypełnić tę lukę. Teoretycznie do tego czasu ma zostać uruchomione Baltic Pipe, jednak jakakolwiek obsuwa może sprawić, że będziemy musieli na szybko wypełnić dosyć duży deficyt gazu, na który popyt przecież stale rośnie.

Dlatego rozbudowa terminala LNG i zwiększenie jego przepustowości może nam pomóc w tym okresie przejściowym, a w przyszłości na pewno zostanie wykorzystana ze względu na systematycznie zwiększające się zapotrzebowanie.

Terminal w Gdańsku

Ponadto, w planach jest budowa terminala LNG w Gdańsku. Ten projekt został nawet wpisany niedawno do Strategii Bezpieczeństwa Narodowego BBN. Będzie to mały terminal pływający, FSRU (pływający terminal regazyfikacyjny). Jego roczna przepustowość ma opiewać na 4 mld m3 gazu.

Projekt znalazł się również na liście PCI, kluczowych unijnych obiektów infrastrukturalnych. Dzięki temu, będzie się można ubiegać o dofinansowanie na tę inwestycję w ramach instrumentu "Łącząc Europę". Już w 2017 roku Gaz-System wyłonił potencjalnego wykonawcę, została nim firma ILF Consulting Engineers Polska. Cały instalacja ma kosztować około 3 mld zł.

Nadzwyczajna na tle Europy przepustowość terminala LNG w Świnoujściu wynika z poniekąd z konieczności. Uciekanie od rosyjskiego gazu poddało presję pracy na pełnych obrotach na terminal. Nie ma również wątpliwości, że cała infrastruktura sprawdza się od strony technicznej, a niedługo zostanie poddana jeszcze większym próbom, gdy wykorzystanie terminala dojdzie do 100%.

KomentarzeLiczba komentarzy: 25
Pro Patria
czwartek, 18 czerwca 2020, 12:32

Szanowna Redakcjo, Proszę zastanowić się, czy nie byłoby dobrym rozwiązaniem, stworzenie/odkupienie części bloków skraplania gazu w USA, powinniśmy stworzyć nowe przedsiębiorstwo, gdzie właściciele to firma USA 40/ Polskie firmy energetyczne (PGNIG, ORLEN, LOTOS, AZOTY, ELEKTROWNIE) wybudować w polskich stoczniach w formule joint venture 70 Polska / 30 HI KOREA POŁUDNIOWA 3 gazowce do transportu gazu dla tego przedsięwzięcia.. może warto w ten projekt Litwę, Łotwę i Estonie.. A z Koreańskimi przedsiębiorstwami można zacząć nie tylko budowę gazowców dla tego projektu, ale i wejść w dostawy dla Kataru... Przypomniam, że Korea to także know how dla Orki i Miecznika.. Ale i Wilka oraz Homara..

Szept
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 19:11

To prawda że płaciliśmy za gaz drożej niż Niemcy ale oni kupowali z 6 razy więcej gazu niz my no i nie czpiali sie Ruskich na każdym kroku. Jak to prosto napisać - spróbujcie powyzywać swojego sąsiada kilka razy potem nasłać na niego policję skarbówkę i sanepid po czym odwiedźcie go żeby pożyczyć kasę albo coś tanio kupić. Dobrze jak po twarzy nie zbierzecie. To tłmaczenie dla tych co nie rozumieją dlaczego gaz dla nas byl droższy. Tajemnica spadku zakupów LNG jest prozaiczna przez pandemię spadło zużycie gazu. Kto może to bierze tańszy gaz z rury. Kto nie może sprowadza LNG. No i mamy jeszcze trzeci przypadek w Europie Polskę, możemy taniej z rury ale nie chcemy. Już od dawna tu piszę że bogatemu nikt nie zabroni, skończmy kupować w końcu ten ruski gaz i zamiast się kłócić zajmijmy się czymś konstruktywnym.

Niuniu
wtorek, 9 czerwca 2020, 08:31

Towarzysz Polak - obecnie Polska znacząco zmniejszyła import podobno drogiego gazu z Rosji. Do tego wygrała arbitraż z Gazpromem i nie dość, że mają Nam zwrócić zapłatę za zawyżone ceny za ostatnie lata to dodatkowo już w tym roku mają zmienić formułę cenową na bardziej kożystną. Ponadto Panie "Polak" ceny gazu z Rosji są powiązanę z ceną ropy. A nawet na Naszych stacjach benzynowych jak tanieje ropa na świecie to i ceny paliw są niższe (fakt, że nieznacznie ale jednak). Kilka lat temu ceny gazu rosyjskiego dla Nas kształtowała ropa za 100 i więcej dolarów za baryłkę. Do tego cały polski impart pokrywał Gazprom przy stosowaniu paskarskich cen. Obecnie cena gazu od Nich jest kształtowana w odniesieniu do ceny ropy w okolicach 40 i mniej dolarów za baryłkę. I ponad 20-30% polskiego importu pokrywamy dostawami wyjątkowo taniego LNG. A cena gazu dla Mnie i innych polskich odbiorców jest praktycznie taka sama jak za starych "dobrych" gazpromowych czasów. Nie rozumie Pan "Towarzysz Polak", że jesteśmy wykorzystywani nie tylko przez wrednych i pazernych rosjan? I pytania dla czego gaz dla odbiorców w Polsce nie taniej znacząco są jak najbardziej zasadne. Tak jak pytania dla czego nie zajmują się tym polskie organa antymonopolowe czy organizacje konsumenckie.

Kiks
wtorek, 9 czerwca 2020, 14:34

Ty Niuniu niewiele z tego rozumiesz, ale o to już miej pretensję do natury..

Szept
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 16:31

Kiedy brak argumentów to wrzucamy coś ad persona? Nieładnie panie Kiks oj nieładnie.

Romek
sobota, 6 czerwca 2020, 20:35

Dania zmniejszy zależność od Rosji dzięki własnym złożom gazu i Baltic Pipe. Portal Energiwatch podkreśla, że nie jest jasne jaki wolumen gazu ziemnego importowanego przez Niemcy pochodzi z Rosji. Te bowiem nie publikują dokładnych wolumenów i kierunków importu gazu ziemnego od 2016 roku. W 2016 roku 40 procent gazu importowanego przez Niemcy pochodziło z Rosji. Udział ten mógł od tamtego czasu tylko wzrosnąć, ponieważ w 2016 roku gazociągiem Nord Stream dotarło na terytorium niemieckie 43,8 mld m sześc. W 2019 roku było to już 58, 5 mld m sześc. Według duńskiego operatora systemu przesyłowego Energinet.dk udział gazu rosyjskiego w łącznym wolumenie importu do Danii przez Niemcy będzie jeszcze większy niż udział rosyjskiego gazu importowanego do Danii. Powodem ma być fakt, że gazociąg Nord Stream „wychodzi” na ląd u brzegu Morza Bałtyckiego. Stamtąd jego gaz trafia do północno-niemieckiego gazociąg NEL, który biegnie w pobliżu przejścia granicznego na Jutlandii w Ellund-Egtved. Wzrośnie jednak także import gazu z Norwegii sprowadzanego przez Niemcy do Danii. Niemcy pokrywały 21 procent zapotrzebowania na gaz dzięki dostawom z Norwegii w 2016 roku. Trzy gazociągi importowe z terytorium norweskiego: Norpipe, Europipe 1 i Europipe 2 kończą bieg na północy Niemiec, w pobliży granicy z Danią. I tu ciekawostka. Uzależnienie Danii od importu gazu rosyjskiego jest najprawdopodobniej tymczasowe. Wydobycie z pola Tyra zostanie wznowione w lipcu 2022 roku. Także w tym roku spodziewane jest uruchomienie gazociągu Baltic Pipe z Norwegii przez Danię do Polski. Będzie działał w dwóch kierunkach. Dania będzie mogła sprowadzić z Polski do 3 mld m sześc. gazu rocznie.

Niuniu
sobota, 6 czerwca 2020, 18:00

Kiedy będe miał tańszy gaz w moim domu w Warszawie?

Towarzysz Polak
niedziela, 7 czerwca 2020, 15:08

Niuniu piszesz jedno i to samo po raz trzeci odpowiadam na twoje pytanie. Będziesz płacił taniej za gaz po 2022 roku kiedy wygaśnie kontrakt jamalskim w którym Polska znacząco przepłaca za gaz, pojął?

Tweets Energetyka24