Gaz

Prezes URE: Certyfikacja Nord Stream 2 zagraża bezpieczeństwu UE

Fot. Flickr
Fot. Flickr

Ewentualna certyfikacja właściciela gazociągu Nord Stream 2 - spółki Nord Stream 2 AG w charakterze operatora gazociągu w modelu ITO -naruszyłaby unijny dorobek prawny i zagroziła bezpieczeństwu dostaw gazu do UE - ocenił Prezes URE w opinii dla niemieckiego resortu gospodarki i energii.

Opinia polskiego regulatora została przygotowana w odpowiedzi na zapytanie Federalnego Ministerstwa Gospodarki i Energii (Bundesministerium für Wirtschaft und Energiem, BMWi) w ramach konsultacji prowadzonych w związku z postępowaniem certyfikacyjnym operatora Nord Stream 2. Postępowanie prowadzone jest przez niemiecki organ regulacyjny – BNetzA, a Polska jest jednym z krajów zaangażowanych w konsultacje.

W swojej opinii Prezes URE wskazał m.in. na zagrożenia i ryzyka dla bezpieczeństwa dostaw gazu do państw członkowskich Unii Europejskiej - w tym do Polski. Zagrożenia te mogą wynikać zarówno z samego funkcjonowania gazociągu NS2, jak i z certyfikowania spółki Nord Stream 2 AG, właściciela gazociągu, jako operatora tego gazociągu w modelu ITO (niezależnego operatora systemu przesyłowego).

Jak wskazał Prezes URE, w przypadku Nord Stream 2 największe ryzyko bierze się z faktu, że zarówno infrastruktura - czyli sam gazociąg, jak i produkt nim przesyłany należy do jednego właściciela - Gazpromu. Należy brać pod uwagę historię kryzysów gazowych, wywołanych zarówno przez ten podmiot jak i posiadające go państwo. Należy również pamiętać o obecnych manipulacjach na rynku gazu, włączając w to manipulacje ceną, naruszające unijne regulacje rynkowe i konkurencji - zaznaczył polski regulator.

Jak przypomniał, ze swoją pozycją rynkową największego pojedynczego dostawcy na rynek UE, Gazprom jest w stanie samodzielnie zachwiać bezpieczeństwem dostaw do niektórych państw członkowskich, regionów, a nawet dla całej Unii. Do zakłóceń w dostawach do Polski doszło w latach 2004, 2006, 2009, 2014-2015 i w 2017. Wywołane przez Gazprom przerwy w dostawach w 2009 r. poważnie zakłóciły rynki w szeregu państw członkowskich. To te wydarzenia stały się powodem opracowania odpowiednich europejskich regulacji prawnych - zwrócił uwagę Prezes URE.

Jak zaznaczył w opinii, Gazprom wykonuje polityczną wolę rządu Federacji Rosyjskiej, a firma znajduje się w dobrej pozycji by w razie sporów między nią a klientami wywierać bezprawne polityczne naciski. Jakiekolwiek polityczne napięcia między Rosją a UE, czy jej państwami członkowskimi mogą skutkować ograniczaniem dostaw przez Nord Stream 2. Rozdzielenie właścicielskie (unbundling) Nord Stream 2 łagodzi ryzyko politycznie motywowanych interwencji w trasy importu i same dostawy - wskazał prezes URE.

reklama
reklama

Zaznaczył, że certyfikacja naruszy artykuł 9 dyrektywy 2009/73/EC, który mówi, że model ITO może być stosowany wyłącznie na infrastrukturze powstałej przed 23 maja 2019 r. Zostało to potwierdzone wyrokiem z 25 sierpnia 2021 r. wyższego sądu krajowego w Düsseldorfie. Złamie też artykuł 17 dyrektywy, który nie przewiduje możliwości stosowania ITO dla tego typu spółek działających na podstawie prawa szwajcarskiego, a Nord Stream 2 AG jest właśnie taką spółką. Narusza konkurencję, umacniając Gazprom na pozycji dominującego dostawcy, ograniczając jednocześnie alternatywne drogi importu, które nie są kontrolowane przez tego dostawcę - ocenił polski regulator.

Jak zaznaczył, niemieckie media wspominają o rozpoczęciu działania gazociągu bez wymaganej certyfikacji operatora przez niemieckiego regulatora. W ocenie Prezesa URE takie zachowanie jest "nie do pomyślenia", i powinno być traktowane jako wprost sprzeczne z prawem niemieckim i unijnym. Jeżeli gazociąg zostałby uruchomiony bez certyfikacji operatora, albo w okresie zatwierdzania tej decyzji przez KE, byłoby to złamanie artykułu 258 TFUE.

Do swojego stanowiska prezes URE dołączył równie krytyczne pismo regulatora ukraińskiego.

BMWi już 26 października skierowało do BNetzA analizę, w której ministerstwo dochodzi do wniosku, że wydanie certyfikatu operatora Nord Stream 2 nie zagraża bezpieczeństwu dostaw gazu do Republiki Federalnej Niemiec i Unii Europejskiej. Ministerstwo zastrzegło, że analiza bezpieczeństwa dostaw poprzedzona była konsultacjami z innymi krajami UE. Możliwość konsultacji miały Estonia, Włochy, Łotwa, Litwa, Austria, Polska, Słowacja, Czechy i Węgry.

Zgodnie z europejskim prawem, BNetzA ma cztery miesiące na przeprowadzenie postępowania i opracowanie projektu decyzji, który następnie zostanie przekazany do akceptacji Komisji Europejskiej. Ta będzie miała jeszcze co najmniej miesiąc. 4-miesięczny termin biegnie od 8 września. 

Źródło:
PAP

Komentarze (5)

  1. gonić pastuchów

    Cóż, jak to mówią "psy szczekają a karawana jedzie dalej". I tyle w temacie.

  2. Xd

    Po tej "opinii" gazprom udzieli nam pewnie z 90% zniżki na gaz. A na marginesie to nie zagrozi dosrawom do unii tylko do polski i ukrainy ale my nie mamy czego się obawiać bo odbieramy dużo tańszy gaz z usa i yo na tyle tani że wolnymi mocami jamału sprzedajemy go do niemiec

  3. Niuniu

    Treść polskiej opini nie jest zaskoczeniem. Dużo ciekawsze jest jakie stanowisko zajęły inne Państwa UE uczestniczące w opiniowaniu projektu NS2. Z wymienionych: Estonia, Włochy, Łotwa, Litwa, Austria, Polska, Słowacja, Czechy i Węgry zakładam, że podobne stanowisko zaprezentuje Litwa i może Estonia (choć ta może nie tak pryncypialnie jak Polska), stanowisko pozostałych może już za to nie być tak jednoznacznie negatywne jeśli nie wręcz przychylne NS2. Może def24 przedstawi stanowiska tych Państw - te opinie są informacją publiczną w RFN i def24 ma do nich dostęp.

  4. olan

    PIsanie na Berdyczów. Niemcy i tak tego nie biora pod uwage, zbyt stara spiewka Polaków.

  5. Szept

    Niemieccy urzędnicy pewnie patrzą na prezesa URE jak na szaleńca. Bo niecertyfikowanie gazociągu i przedłużanie kryzysu energetycznego wg prezesa nie zagraża bezpieczeństwu energetycznemu UE tylko jak zacznie płynąć gaz do Niemiec to to bezpieczeństwo będzie zagrożone. Matrix czyż nie?