Kramp-Karrenbauer: Nord Stream 2 nieunikniony, Rosja „wiarygodnym partnerem” [KOMENTARZ]

14 października 2019, 10:14
41125157860_bd668a5af9_c
Fot. Flickr INSM/ https://www.flickr.com/photos/insm/41125157860 Licencja https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

Podczas gdy w Polsce dobiegała końca kampania wyborcza, niemiecka minister obrony i szefowa partii chadeckiej Annegret Kramp-Karrenbauer wygłosiła deklarację, która nie powinna ujść uwadze Warszawy oraz innych stolic Europy Środkowej. „Byłoby nieuczciwie sprawiać wrażenie (…), że budowa Nord Stream 2 może zostać jeszcze zatrzymana” – powiedziała, dodając, że Rosja to „wiarygodny partner” do rozmów o bezpieczeństwie.

„Nord Stream 2 jest trudnym projektem (…). Jestem tego nader świadoma. Byłoby nieuczciwe sprawianie wrażenia, że przy obecnym stanie prac i w obliczu zawartych umów, budowa Nord Stream 2 mogłaby zostać jeszcze zatrzymana” – powiedziała cytowana przez Deutsche Welle Annegret Kramp-Karrenbauer podczas swej wizyty w Rydze.

Ta niemiecka polityk, piastująca funkcję ministra obrony narodowej RFN oraz szefowej CDU, jeszcze do niedawna miała opinię sceptycznej względem projektu niemiecko-rosyjskiego gazociągu Nord Stream 2. Teraz, gdy wraz z objęciem funkcji przewodniczącej partii chadeckiej, Kramp-Karrenbauer została oficjalnie namaszczona przez ekspertów następczynią Angeli Merkel, wygląda na to, że rola lidera CDU to nie całość schedy, jaką AKK przejęła po obecnej kanclerz, która przecież – przed wyborami w 2005 roku – również sprzeciwiała się forsowanej przez ekipę Gerharda Schrödera idei budowy podbałtyckiej magistrali. Jak widać, krytycyzm polityków niemieckiej chadecji względem projektów Nord Stream maleje w miarę rozwoju ich kariery.

Jednakże słowa dotyczące Nord Stream 2 nie były najszerzej komentowanym fragmentem ryskiej przemowy Kramp-Karrenbauer. Jak podaje DW, powiedziała ona także, że rząd w Berlinie „robi wszystko, by w rozmowach z Rosją uwzględnić kwestie bezpieczeństwa państw Europy Wschodniej”, a państwo Władimira Putina okazało się w tej kwestii „wiarygodnym partnerem”.

Patrząc z punktu widzenia Polski, Ukrainy czy państw Bałtyckich trudno zachować stoicyzm wobec tych słów potencjalnej następczyni kanclerz Merkel. To jedno zdanie jest bowiem niejako przekreśleniem historii Europy Środkowej od 2014 roku – historii naznaczonej rosyjską agresją na Ukrainę, Anschlussem Krymu, zestrzeleniem samolotu pasażerskiego MH17 czy incydentem w pobliżu Cieśniny Kerczeńskiej. Uznanie Rosji przez Niemcy – najsilniejsze państwo regionu – za „wiarygodnego partnera” do rozmów o bezpieczeństwie, jest de facto przypieczętowaniem jej zdobyczy. Dość dobrze wpasowuje się to w ostatnie doniesienia dotyczące tzw. formuły Steinmeiera, czyli deklaracji przedłożonej przez byłego ministra spraw zagranicznych, a obecnego niemieckiego prezydenta, którą przyjęła Ukraina, a która otwiera drogę do przeprowadzenia wyborów samorządowych na okupowanych przez prorosyjskich separatystów terytoriach ukraińskich.

Wypowiedź ta jest także zgodna z linią wyznaczoną już jakiś czas temu przez innych polityków niemieckiej chadecji, którzy ewidentnie szykują się do resetu stosunków z Moskwą. Na początku czerwca br. Michael Kretschmer, polityk CDU i premier Saksonii, napisał na Twitterze „Jeśli chcemy lepszych relacji [z Rosją – przyp. JW.], to musimy znieść sankcje”. Na słowa te zareagowała wtedy Kramp-Karrenbauer, która powiedziała w wywiadzie, że sankcje będą obowiązywać tak długo, jak długo Rosja nie zmieni swego zachowania na Krymie i wschodzie Ukrainy.

Nie przeszkodziło to jednak innemu niemieckiemu chadekowi, ministrowi gospodarki Peterowi Altmaierowi podpisać (tuż po deklaracji AKK) wraz ze swym rosyjskim odpowiednikiem, Maksymem Oreszkinem deklarację współpracy dla efektywnego rozwoju gospodarczego, która ma „postawić gospodarkę Rosji na nogi”. Jak doniosły – z pewną satysfakcją – rosyjskie prokremlowskie media, jest to pierwsze tego typu porozumienie od czasu agresji Rosji na Ukrainę w 2014 roku. A koncern Siemens zawarł przy okazji kontrakt z rosyjskimi kolejami na dostawy pociągów, którego wartość wyniesie ok. 1,1 mld euro.

Jednakże umowa ta blednie w obliczu rozmachu projektu Nord Stream 2, który rośnie do rangi prawdziwego pomnika przyjaźni niemiecko-rosyjskiej w Europie. Połączenie to, umożliwiające przesył 55 mld metrów sześciennych gazu z Rosji na Zachód, to przykład doskonałej synergii interesów Berlina i Moskwy. Niemcy, realizując swą wizję transformacji energetycznej w Europie, będą bowiem mogli handlować ogromnymi wolumenami rosyjskiego gazu wewnątrz Unii, a Rosja skorzysta na tym politycznie (państwo Władimira Putina umocni się na pozycji niekwestionowanego lidera dostaw gazu do UE).

Ta harmonia interesów tłumaczyć może, dlaczego Berlin podejmuje tak szerokie i kosztowne politycznie wysiłki celem obrony projektu Nord Stream 2 zarówno wewnątrz Unii (m.in. blokując prace nad nowelizacją dyrektywy gazowej i doprowadzając do osłabienia tego dokumentu) jak i poza jej granicami (wchodząc w ostry spór z Waszyngtonem).

Jak zatem patrzeć na słowa Kramp-Karrenbauer? Jak zostało to wspomniane wyżej, trzeba brać je za element szerszego trendu, za cechę nowej niemieckiej polityki wschodniej, która może zintensyfikować się wraz z ustąpieniem Angeli Merkel z urzędu. Dla Polski – oraz innych krajów Europy Środkowej – jest to przestroga i ostatni być może dzwonek na przygotowanie się do działania w realiach pogłębiającego się niemiecko-rosyjskiego partnerstwa.

KomentarzeLiczba komentarzy: 17
Stary Grzyb
poniedziałek, 14 października 2019, 23:26

Jak pokazuje trwająca na naszych oczach reaktywacja paktu Ribbentrop-Mołotow, decyzja o intensyfikacji sojuszu Polski z USA była niezwykle rozsądna - szkoda tylko, że podjęto ją zaledwie 4 lata temu. Pytanie brzmi "Ile jeszcze mamy czasu i czy zdołamy go wykorzystać?"

Taka prawda !
poniedziałek, 14 października 2019, 19:35

Niestety, do Niemiec jako "sojusznika" trzeba mieć daleko idącą rezerwę. Nie wiem nawet czy słowo "sojusznik" jest tutaj uprawnione. Oficjalnie, na papierze Niemcy to sojusznik po tej samej stronie co my. Wiele faktów, o ile nie wszystkie, w ostatnich latach temu przeczy i to nie tylko Nord Stream 2. Jeden z wielu faktów. Ponieważ objęcie władzy przez PIS nie spodobało się Niemcom, władze poufnie zorganizowali szkolenie dla dziennikarzy niemieckich o tym jak mają pisać negatywnie o Polsce, tj. o kraju w który łamie się prawo, nie ma demokracji itp. Razi jednak szczególnie troska Niemiec o "dobre samopoczucie" Rosji z arogancją wobec tego samego samopoczucia wobec Polski. Gdy Rosja organizuje ćwiczenia ataku bronią atomową na Warszawę Berlin milczy, ale gdy Polska organizuje ćwiczenia obronne Berlin twierdzi, że to "prowokacja" . Tak zachowuje się sojusznik ? Nie, Niemcy nie są już sojusznikiem (jeśli kiedykolwiek były). Ryzyko zakupów wojskowych w Niemczech to olbrzymie ryzyko polityczne. W razie zagrożenia po prostu nie sprzedadzą nam części zamiennych i uzbrojenia bo uznają to za "prowokację" wobec Rosji. Obawiam się, że gdyby nie zaangażowanie USA i UK, Rosja mogłaby powtórzyć manewr z zielonymi ludzikami na większą skalę po to aby zająć przesmyk suwalski i odseparować kraje bałtyckie od Europy. Wtedy Merkel i Macron negocjowaliby pokój za cenę zatrzymania zajętych terenów Polski a nam kazałyby siedzieć cicho i "nie prowokować Rosji" protestami.

Niuniu
poniedziałek, 14 października 2019, 17:28

Niemcy jak zwykle są pragmatyczne. A My czego od nich oczekujemy? Permanentnej wojny ekonomicznej z Rosją? Patrzymy na politykę i inne Państwa przez pryzmat Naszych doświadczeń i fobii nie dostrzegając, że inni mają inne. Inne też mogą mieć swoje państwowe cele i interesy. A nie zapominajmy, że w 1990-91 Rosja jednostronnie bez stawiania dodatkowych żądań wycofała się z NRD umożliwiając tym samym zjednoczenie Niemiec. I to w Niemczech pamięta się do dnia dzisiejszego. A ocena przynajmniej części zdarzeń zachodzących na Ukrainie może nie być tak jednoznaczna jak to przedstawiamy. Europa nie tęskni za okresem "zimnej wojny" i nie chce znajdować się w permanentnej konfrontacji z największym krajem świata - choć na pewno nie najbogatszym czy najludniejszym. Czas przestać się temu dziwić i płalać o rzkomej "zdradzie" czy też braku "solidarności". Przecież, niemcy mogą o brak takiej "solidarności" równie dobrze i Nas oskarżać bo Nasze działania zmierzają do torpedowania ich celów ekonomicznych. Solidarność działa w dwie strony.

Teresa
wtorek, 15 października 2019, 00:06

Rosja stawiała dodatkowe żądania np slynna konferencja Gorbaczowa na której mówił, że Rosja może się zgodzić na zjednoczenie Niemiec pod warunkiem że strefa pomiędzy Niemcami ,a Rosją CV będzie zdemilitaryzowaną i pozbawiona przemysłu ciężkiego

hermanaryk
poniedziałek, 14 października 2019, 16:02

To nie jest żadna nowa polityka Niemiec. To kontynuacja starej polityki reasekuracyjnej kanclerza Bismarcka, którą popierają wszystkie główne niemieckie siły polityczne. Po prostu w okresie medialnej dyktatury obecnej opozycji żaden dziennikarz nie ważył się na ten temat pisnąć.

Kiks
poniedziałek, 14 października 2019, 14:45

Chyba ktoś im powinien przypomnieć kto zgodził się na ich zjednoczenie. I może faktycznie reparacje to nie jest zły pomysł. Skoro stać ich na wspieranie swoich "przyjaciół" na Wschodzie.. A Grecja też nie chce popuścić.

Xd
poniedziałek, 14 października 2019, 20:43

Może należy też pamiętać kto daje pracę Polakom i jaką dla przypomnienia " tego jest kraj czyj przemysł" i dodawać więcej nie trzeba

Komentator
poniedziałek, 14 października 2019, 20:39

A czy to nie przypadkiem zgoda tych przyjaciół ze wschodu na to zjednoczenie była decydującą? Komu Niemcy są do dzisiaj wdzięczni za to, że są jednym państwem? Ile Bushowi czy Gorbiemu?

GB
wtorek, 15 października 2019, 08:39

Sobie. Sojuz się rozpadał i wszyscy łącznie z Niemcami mieli go w nosie, także jego zgody, czy nie zgody.

Kiks
wtorek, 15 października 2019, 00:22

Nie była.

sża
poniedziałek, 14 października 2019, 20:18

Mogliśmy mieć JAMAL II i strategiczny kurek z gazem do Niemiec u siebie i jeszcze zarabiać miliardy na transferze. Ale ponieważ mamy polityków takich jakich mamy, to zwyczajowo już, wylądowaliśmy z ręką w przysłowiowym nocniku...

pacyfista
wtorek, 15 października 2019, 23:09

Niestety masz rację, Na złość mamie ci marni nasi politycy odmrożą sobie uszy by zrobić na złość.Nasze interesy ? A po co. Kasa dla nich się liczy ! A żeby było śmieszniej to nasz strategiczny przyjaciel ma zwyczaj opuszczać w potrzebie przyjaciół co aktualnie oglądamy na południu.

Daruj sobie
wtorek, 15 października 2019, 11:37

Zarabiać co? Miliardy? To nie wiesz że na tranzycie gazu zarabiamy mniej niż Białoruś?? A płacilismy za gaz czasem nawet o 150 Euro więcej za każdy 1000m3 drożej niż Niemcy?? Nie masz pojęcia o czym piszesz!!

Xd
środa, 16 października 2019, 08:24

A jaką mamy strategię negocjacyjną typu "od bandytów nie będziemy kupować" itp to jak chcesz coś wynegocjować dla porównania powyższa niemiecka wypowiedź

fifi
poniedziałek, 14 października 2019, 19:55

Z tego co ja wiem Gorbaczow był za,Francja i Wielka Brytania przeciw zjednoczeniu.

Reklama
Tweets Energetyka24