• Partner główny
    Logo Orlen

Strona główna

Falklandyzacja kwestii gibraltarskiej

Po 300 latach od utraty Gibraltaru na rzecz Wielkiej Brytanii, Hiszpania zdaje się nadal rościć pretensje do tego terytorium. Hiszpański minister spraw zagranicznych Jose Manuel Garcia- Margallo ma w przyszłym miesiącu udać się do Argentyny, aby omówić możliwość zawarcia antybrytyjskiego sojuszu dyplomatycznego i zajęcia wspólnego stanowiska w sprawie sporów terytorialnych z Londynem.



W ramach manewrów morskich „Cougar 13” na Morze Śródziemne wyruszyła brytyjska Response Force Task Group (RFTG) w sile 4 okrętów wojennych ze śmigłowcowcem HMS Illustrious na czele i 5 jednostkami floty pomocniczej. Trzy spośród jednostek tworzących tą flotyllę zawiną do Gibraltaru i w ramach "kurtuazyjnej wizyty", do hiszpańskiej bazy marynarki wojennej w Rota. Będzie to fregata Westminster oraz okręty zaopatrzeniowe Lyme Bay i Mounts Bay, należące do floty pomocniczej.

Czytaj też - Royal Navy wycofała się z morskich akcji NATO

Choć wizyta w Gibraltarze była od dawna zaplanowana, to z pewnością zaogni obecną sytuację polityczną. Pretekstem do obecnego konfliktu było zrzucenie przez statki z Gibraltaru bloków kamiennych, które mają być zalążkiem rafy i siedliska dla ryb. Tymczasem władze hiszpańskie uznały to za utrudnienie w połowach dla ich własnych rybaków i naruszenie porozumienia z 1999 roku w sprawie rybołówstwa.

Czytaj też - hiszpański Tiger HAD oblatany

Przy tej okazji odżyły najwyraźniej pretensje do terytorium utraconego na rzecz korony brytyjskiej w ramach pokoju utrechckiego w 1713 roku, a więc dokładnie 300 lat temu. Ich skutkiem są nie tylko polityczno- medialne przepychanki, ale też prowadzone od kilku dni drobiazgowe kontrole graniczne, oraz zapowiedź wprowadzenia opłat w wysokości 50 euro za przekraczanie granicy z Gibraltarem i innych kroków prawno- dyplomatycznych.

Prasa ujawniła też, że hiszpański minister spraw zagranicznych Jose Manuel Garcia- Margallo ma w przyszłym miesiącu udać się do Argentyny, aby omówić możliwość zawarcia antybrytyjskiego sojuszu dyplomatycznego i zajęcia wspólnego stanowiska w sprawie sporów terytorialnych z Londynem. Również na forum ONZ. Zdaje się to pomysłem karkołomnym. Zwłaszcza, że zarówno mieszkańcy Gibraltaru (w roku 2002), jak i Falklandów (w marcu 2013 roku), opowiedzieli się w referendach za pozostaniem pod brytyjską jurysdykcją. Jednak jak się zdanie, w czasach kryzysu szuka się różnych metod odwrócenia od niego uwagi.

(JS)

Komentarze