- WIADOMOŚCI
Redysponowanie zadomowiło się w polskiej energetyce? Czas na elastyczność
Już do końca sierpnia skumulowana skala ograniczeń produkcji energii z odnawialnych źródeł przekroczyła 1,6 TWh. Także we wrześniu i na początku października wydawano polecenia redukcji.
Choć problem redysponowania dotyczy przede wszystkim fotowoltaiki, staje się też stałym elementem ekonomiki projektów wiatrowych. Kancelaria Baker Tilly TPA tłumaczy, dlaczego – wraz ze wzrostem OZE – coraz ważniejsza jest elastyczność całego systemu elektroenergetycznego.
System musi się uelastycznić
Jak czytamy w przesłanej przez kancelarię informacji prasowej, ubiegłoroczny rekord redysponowania OZE, Polska przekroczyła już po siedmiu miesiącach bieżącego roku. Z komunikatu wynika, że „od stycznia do końca lipca ograniczono potencjalną produkcję OZE 1425,8 GWh, wobec 1378,7 GWh w całym 2025 r.”. W sierpniu br. doszło z kolei kolejne 184,9 GWh.
W samym sierpniu aż 155,1 GWh redukcji dotyczyło fotowoltaiki, a 29,8 GWh – energetyki wiatrowej. Zjawisko nie zakończyło się wraz z wakacjami.
Baker Tilly TPA
Zgodnie z danymi przekazanymi przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE), w każdym dniu pomiędzy 16 a 21 września br. wydawano polecenia zaniżenia produkcji zarówno instalacjom fotowoltaicznym, jak i wiatrowym.
W raporcie „Energetyka wiatrowa w Polsce 2026”, autorzy wskazywali już na podstawie danych za 2025 r., „że redysponowanie OZE wzrosło w ciągu roku z 0,7 TWh do około 1,4 TWh. Około 0,4 TWh przypadło wówczas na farmy wiatrowe, a około 1,0 TWh na fotowoltaikę. Ograniczenia odpowiadały za około 1,6% rocznej produkcji energii z farm wiatrowych”. Zdaniem Baker Tiilly TPA rosnąca skala ograniczeń nadaje nowy kontekst wnioskom płynącym z tej publikacji.
Głównym źródłem ograniczanej produkcji pozostaje fotowoltaika. W Polsce problemem ma być przede wszystkim bardzo wysoka produkcja z PV w słonecznych godzinach popołudniowych. Wtedy podaż energii może przewyższać możliwości jej „wykorzystania, magazynowania, eksportu lub ograniczenia produkcji z innych źródeł”.
Już dane z 2025 r. pokazywały, że największy curtailment występował latem w środku dnia i był związany z trudnością krajowego systemu elektroenergetycznego w absorpcji produkcji fotowoltaicznej.
Baker Tilly TPA
Choć w przypadku energetyki wiatrowej skala ograniczeń jest mniejsza, zjawisko się nasila. W komunikacie kancelarii podkreślono, że będzie ono postępować równolegle z przyrostem łącznej mocy zainstalowanej. Inwestor także tutaj musi więc uwzględniać ryzyko wyłączeń w prognozach przychodów, modelach finansowych i analizie ryzyka projektu.
Upalne tegoroczne lato pokazało, że – jak czytamy – „problem elastyczności i odporności systemów energetycznych dotyczy całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej, choć w poszczególnych krajach przybiera inną postać”.
Ważne i głośne przykłady, przytoczone w materiale prasowym, to sytuacja związana z elektrownią jądrową Paks na Węgrzech czy z Cernavodą w Rumunii. W Polsce systemowe wyzwanie jest tożsame, jednak objawia się w odwrotny sposób.
Jak piszą eksperci: „W czasie słonecznych dni energia jest dostępna, ale w niektórych godzinach jest jej więcej, niż system może efektywnie zagospodarować. W Rumunii i wcześniej na Węgrzech ekstremalne warunki pogodowe ograniczały natomiast pracę dużych jednostek zależnych od dostępu do wody”.
Nie chodzi o pojedynczą farmę – rosnący wolumen niewykorzystanej produkcji jest problemem znacznie szerszym. Kluczowe więc – z perspektywy rosnącego przyrostu mocy wiatrowych i fotowoltaicznych – będą „tempo rozwoju sieci, magazynowania energii, elastycznego popytu oraz mechanizmów pozwalających efektywniej wykorzystywać istniejącą infrastrukturę”.

