• Partner główny
    Logo Orlen

Elektroenergetyka

Szybszy coalexit, miliony elektroaut, mnóstwo OZE. Szczegóły niemieckiej umowy koalicyjnej [ANALIZA]

Fot. Pixabay
Fot. Pixabay

Podstawą umowy łączącej Koalicję Świateł Drogowych jest ochrona klimatu - powiedziała liderka Zielonych Anna Baerbock na konferencji ogłaszającej zawiązanie nowego niemieckiego rządu. Faktycznie, porozumienie łączące trzy partie pełne jest ambitnych celów w zakresie transformacji ku zeroemisyjności. Czy są one jednak wykonalne?

Już wkrótce Niemcy będą miały nowy rząd - zwycięzcy tegorocznych wyborów, socjaldemokraci, doszli do porozumienia z Zielonymi i liberałami w kwestii utworzenia koalicji zwanej od kolorów tychże partii Koalicją Świateł Drogowych (Ampelkoalition). Nowym kanclerzem zostanie dotychczasowy wicekanclerz Olaf Scholz.

Umowa koalicyjna łącząca socjaldemokratów z SPD, Zielonych oraz liberałów z FDP ma wspólną podstawę dla wszystkich obszarów działań. Jest nią ochrona klimatu - powiedziała liderka Die Grünen Anna Baerbock, która pokieruje niemiecką dyplomacją. Nowy rząd w Berlinie ma zdynamizować trwającą od dwudziestu lat transformację Niemiec w kierunku zeroemisyjności.

Kroki w kierunku przyspieszenia tego procesu widać m. in. po podejściu koalicjantów do węgla. Ampelkoalition zgodziła się skrócić termin wyjścia Niemiec z używania tego surowca w energetyce do 2030 roku. Wcześniej był to rok 2038 z możliwością wcześniejszego wygaszenia energetyki węglowej w roku 2035. Jest to symboliczny triumf nad poprzednią ekipą rządzącą, która – po wielu trudach – uzgodniła datę niemieckiego coalexitu.

Łączącą Koalicję Świateł Drogowych umowa przewiduje, że już w 2030 roku Niemcy będą pozyskiwać 80% energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Oznacza to podniesienie dotychczasowych celów o 15 punktów procentowych oraz podwojenie współczynnika udziału tych technologii z roku 2020, który był dla niemieckich OZE rokiem rekordowym. Jednocześnie umowa tworząca Ampelkoalition wskazuje, że paliwem przejściowym dla transformacji RFN będzie gaz ziemny.

image

 Reklama

Koalicjanci zamierzają też napędzić niemiecki sektor aut elektrycznych. Do 2030 roku w Niemczech ma być co najmniej 15 milionów takich samochodów, co przekształci RFN w „wiodący rynek elektromobilności”. Mają w tym pomóc m.in. zakaz rejestracji pojazdów spalinowych, który w Niemczech pojawi się już na początku lat 30.

W umowie koalicyjnej znajdują się również zapisy dotyczące rolnictwa ekologicznego, którego potencjał ma zostać potrojony do roku 2030. Uprawy zrównoważone środowiskowo mają stanowić wtedy 30% niemieckiego rolnictwa.

Dokumentowi uzgodnionemu przez nową niemiecką koalicję rządzącą nie sposób odmówić ambicji. Jednakże tak wygórowane cele mogą nie wytrzymać zderzenia z rzeczywistością. Widać to szczególnie dobrze po ostatnich miesiącach.

Dominującym źródłem energii elektrycznej w Niemczech w roku 2021 był węgiel kamienny oraz brunatny. Na drugim miejscu uplasowała się energetyka wiatrowa, a na trzecim - atom. Podaje to w wątpliwość możliwości szybkiego wyjścia z węgla, zwłaszcza, że już w 2022 roku z energetycznego krajobrazu RFN zniknąć ma energetyka jądrowa. Według analizy think tanku Agora Energiewende, w pierwszej połowie 2021 roku niemieckie emisje sektora energetycznego wzrosły o 25%. Ma to związek ze wzrostem zapotrzebowania na energię spowodowanym wychodzeniem z gospodarczego spowolnienia po koronakryzysie oraz z gorszymi warunkami pogodowymi, co z kolei przekłada się na produkcję energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych – bez odpowiednich możliwości magazynowania energii (których na razie nie ma) wysoki cel udziału OZE w miksie może być nieosiągalny. Miejsce znikających źródeł stabilnych zajmie najprawdopodobniej w dużej mierze gaz ziemny. Taka „rekarbonizacja” ma mało wspólnego z ochroną klimatu, czyli hasłem, które – przynajmniej w teorii – przyświecać ma nowej koalicji rządzącej w RFN.

Komentarze