Atom polską odpowiedzią na Nord Stream 2 [KOMENTARZ]

11 czerwca 2021, 16:06
nuclear-power-plant-4535760_1920
Fot. Pixabay
Energetyka24
Energetyka24

DOTYCZY:


Polski atom powinien być odpowiedzią Warszawy na problem Nord Stream 2 - przekonuje Jerzy Lipka.

Ostatnie wydarzenia winny skłaniać głównych decydentów w kraju a także decydentów w głównych spółkach energetycznych do głębokich przemyśleń.

Rychłe ukończenie Nord Stream 2 oznaczać będzie ni mniej, ni więcej ale utrwalenie znanej z czasów Bismarcka niemiecko-rosyjskiej kooperacji, która tym razem przybiera formę ścisłych powiązań gospodarczych. Zablokowanie Baltic Pipe oznaczałoby natomiast brak alternatywy dla Polski jeśli chodzi o dostawy rosyjskiego gazu i konieczność przedłużenia w jakiejś formie Kontraktu Jamalskiego, wygasającego w 2022 roku.

Niemcy mają przemysł, Rosja zaś niezbędne surowce. I Niemcy staną się hubem gazowym na całą Europę, w oparciu właśnie o dostawy rosyjskiego gazu, temu już nie przeszkodzimy. Stanie się to zresztą przy cichej akceptacji nowej administracji amerykańskiej Joe Bidena, stawiającej na Niemcy, jako głównego sojusznika w Europie. Plan polski polegał na zdywersyfikowaniu dostaw rosnących ilości gazu ziemnego gazociągiem Baltic Pipe, oraz rozbudowy przepustowości  gazo-portu w Świnoujściu, oraz budowie nowego w Trójmieście. Tymczasem budowa gazociągu na terenie Danii została wstrzymana, nikt nie potrafi powiedzieć na jak długo. I nie sądzę, by był to czysty przypadek.

W ciągu ostatnich kilkunastu lat polscy decydenci właśnie na gaz ziemny zdawali się stawiać, jako główne źródło uzupełniające i bilansujące stale rozbudowywaną moc energetyczną słoneczną i wiatrową. Towarzyszyło temu dobudowanie kilku bloków energetycznych węglowych (Kozienice, Opole, Jaworzno, Turów) ale też świadome odkładanie w czasie budowy elektrowni jądrowych. Przypominam, że pierwotne terminy oddania do użytku pierwszego bloku elektrowni jądrowej było przewidziane na 2020 rok, później w połowie zeszłej dekady przesunięte na 2024. Teraz zaś mówi się o 2033 roku i tak zostało zapisane w PPEJ i przyjęte przez Radę Ministrów, po wielu latach zwlekania. Świadczy to jednoznacznie o tym, że przez ostatnią dekadę elektrownie jądrowe miały bardzo odległy priorytet realizacji wśród rządzących.

Na strategii tej jednak pojawia się coraz więcej rys i pęknięć! Nowe bloki węglowe, mimo nawet, że mniej emisyjne od wcześniejszych, zmierzyć się muszą z rosnącymi opłatami za emisję CO2. Przy jej cenie 54 euro za emisję każdej tony CO2, i średniej emisji 0,75 t CO2 dla nowych jednostek węglowych przy produkcji 1 MWh energii elektrycznej, oznacza to dodatkowe koszty na poziomie ponad 40 euro za produkcję każdej MWh energii. Również jednostki gazowe są emisyjne, a bloki gazowo-parowe emitują 0,4 t CO2 za każdą MWh energii. Czyli innymi słowy prawie 22 euro za każdą wyprodukowaną MWh. To jednak nie koniec, bo można się spodziewać dalszego wzrostu kosztów tej emisji. Za sprawą błędnej decyzji strategicznej decydentów, Polska puszcza z dymem miliardy euro, które można byłoby użyć do sfinansowania bez-emisyjnego źródła względnie taniej energii jaką jest elektrownia jądrowa.

image

 Reklama

Kolejna rzecz to jednak fizyczne dostarczenie do Polski przewidywanych w projektach rządowych ilości gazu ziemnego. A dodać tu trzeba, że firma PGNiG idzie dużo dalej od rządu w prognozach wzrostu zapotrzebowania na gaz ziemny w Polsce, nawet do ponad 30 mld metrów sześciennych rocznie zaraz po 2030 roku! Do tego nie wystarczy nawet planowe wybudowanie całej infrastruktury, jaka została założona w PEP40. Rząd ogranicza się raczej do szacunków zapotrzebowania na gaz na poziomie 22 – 24 mld metrów sześciennych rocznie. To zapotrzebowanie oczywiście będzie się ściśle wiązać z rozwojem źródeł odnawialnych, czyli wiatrowych i słonecznych potrzebujących wsparcia szczytową energetyką gazową, tempem odchodzenia od węgla jako paliw w energetyce (choć ten też częściowo importujemy) i wreszcie okresem, kiedy zostanie wprowadzona do eksploatacji właśnie energetyka jądrowa, mogąca wpłynąć na ograniczenie zużycia gazu zwłaszcza w sektorze wytwarzania energii elektrycznej, a nawet ciepłownictwie. Strategia niestety wielkich państwowych spółek energetycznych nie przewiduje ich zaangażowania w ten projekt, trudno tez liczyć na fundusze z UE, w obliczu oporu Niemiec i paru innych krajów co do uwzględnienia atomu w Taksonomii. Ale kraje oferujące technologię jak Francja, Korea, czy USA zapewniają o istotnej pomocy w finansowaniu polskiego atomu w ich bankach oraz instytucjach finansowych, co było mówione choćby w czasie spotkania szefowej amerykańskiego Exim-Banku z ministrem Piotrem Naimskim. Rząd przewidział, że w zamian za 49% finansowania inwestor zagraniczny posiadałby udziały w naszych elektrowniach.  

Na dzień dzisiejszy jednak trudno powiedzieć, czy elektrownia jądrowa znalazła odpowiednio wysoki priorytet wśród osób decydujących o realnej polityce energetycznej, oraz czy wyciągnęli oni jakieś wnioski z ostatnich wydarzeń? Elektrownia gazowa 1 GW mocy, potrzebuje rocznie aż miliarda metrów sześciennych gazu ziemnego, podczas gdy jądrowa tej samej mocy w tym samym czasie jedynie 30 t paliwa uranowego (dwutlenek uranu), a przy jednorazowym załadunku przed rozruchem 130 t. Różnica energetycznej wydajności między obydwoma technologiami sprawia, że o wiele łatwiej zaspokoić energetyczne bezpieczeństwo atomem niż gazem. A ze słów dyrektora Westinghouse w czasie jego pobytu w Polsce, wynika, że po załatwieniu papirologii pierwszy z bloków jądrowych o mocy ponad 1 GW, możemy mieć już w 5 do 6 lat! Jeśli by rząd podjął dziś właściwą decyzję, ograniczymy zużycie gazu, surowca którego nie mamy, do rozsądnych rozmiarów, tym samym powstanie Nord Stream 2 będzie dużo mniej dotkliwe dla naszego kraju!

Jerzy Lipka

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 47
dr
czwartek, 17 czerwca 2021, 11:57

Nie nałożą podatku bo energetyka Francji opiera się na atomie dlatego jedna z elektrowni powinna powstać we współpracy z Francuzami. Powinny jednocześnie powstawać dwie elektrownie ,orzystajac że współpracy z USA I Francji

MArio
wtorek, 15 czerwca 2021, 23:14

Bruksela w każdym momencie może nałożyć podatek na energię z atomu i skończy się jej atrakcyjność. W ten sposób zmuszono do zamknięcia 4 elektrowni atomowych w Szwecji. Jak się chce uderzyć psa kij się zawsze znajdzie... W trybie pilnym zwiększajmy produkcję energii z PV, bo jak widać, chcą nas zmusić do zamknięcia Turowa. Tylko z tego źródła możemy szybko pokryć straty w bilansie energetycznym Polski.

Ech
wtorek, 15 czerwca 2021, 12:42

Czyli finansujemy kraje, ktore nieprzestrzegaja polityki klimatycznej więc tak naprawdę jest to omijanie polityki klimatycznej.

rmarcin555
wtorek, 15 czerwca 2021, 10:53

Czas na powtórkę. Nie mamy pieniędzy na budowę EJ. Nie mamy czasu czekać, na (potencjalne) pozytywne efekty z tytułu jej posiadania. Jeżeli ktoś ma te 5mld/1000MW wolnych środków to niech zaczyna budowę nawet dzisiaj. Można nawet porozmawiać o podwyższonej stawce za energię. Ale państwo musi się zająć projektami, które przyniosą efekty znacznie szybciej.

Adam
środa, 16 czerwca 2021, 12:55

Zobacz ile Orlen przeznacza kasy na farmy wiatrowe. Dodaj do tego oszczędności z niepłacenia za CO2 i z niedotowania niepowstalych wiatraków. Albo w ogóle załóżmy pozytywnie że wiatraki i fotowoltaiki w całej Polsce przestają być dotowane. Wiesz ile to kasy? Każdy wiatrak naziemny to od 100 do 500 tys zł na kwartal. Policz. W sumie to jest kasa na EA i to niejedną. Smutne że rządzący patrzą tylko perspektywą 4 lat (od wyborów do wyborów) .

Jerzy Lipka - Obywatelski Ruch na Rzecz Energetyki Jądrowej
wtorek, 15 czerwca 2021, 12:05

Ślicznie! Musi się zająć projektami, które przyniosą efekty szybciej! Jakimi zatem projektami, które mogłyby przynieść określony efekt szybciej? Czy może źródłami wiatrowymi i słonecznymi? Otóż zajmuje się od kilkunastu lat tymi projektami i co? Energii z wiatru mieliśmy 14 TWh jedynie (na 158 TWh wyprodukowanych łącznie w 2020 roku) a z PV niecałe 3 TWh!!!! To są te efekty!!!! Przy mocy zainstalowanej 6,6 GW w wiatrakach i 4 GW w PV z BEZWZGLĘDNYM PIERWSZEŃSTWEM DOSTĘPU DO SIECI!!! Kiedy wypadają nam bloki węglowe, okazuje się że na OZE nie możemy wówczas liczyć, dają energię kiedy chcą. A o technologiach wodorowych głośno było już kilkadziesiąt lat temu, jakoś inżynierowie nie rozwiązali dotąd kwestii jego składowania - cząsteczki wodoru przenikają przez ścianki naczynia - przesyłu, czy tendencji do wstecznego zapłonu w silnikach!!! Produkcja wodoru z wykorzystaniem energii elektrycznej i potem zamiana go znów w energię elektryczną, a z jaką wydajnością???? Więc co, mamy dalej uzależniać się od gazu, bo nie chce nam się przeznaczyć pieniędzy na pewne i wydajne źródło jakim jest energetyka jądrowa? A może chodzi po prostu o to, że to branża OZE nie chce mieć konkurencji żadnej na rynku energetycznym, więc nie chce atomu w Polsce, to chyba prawdziwy powód się znalazł? Czy to jest w ogóle uczciwe takie stawianie sprawy?

rmarcin555
środa, 16 czerwca 2021, 15:56

@Jerzy Lipka. OZE rosną, moce magazynowe też. Problem w tym, że zmarnowano "w imię zasad" kilka lat. Dzisiaj za to płacimy. Z resztą budowy EJ to tyczy się jeszcze bardziej. Kościół Świętego Węgla trzymał się dzielnie. Jego wyznawcy dalej wierzą, że Polska ma duże zasoby. Zgadzam się, że wodór to problemy, ale idzie duża kasa na badania, tak samo na rozwój magazynów energii.

Jerzy Lipka
wtorek, 22 czerwca 2021, 12:45

Problemy z wodorem usiłuje się rozwiązać już od pół wieku mniej więcej, stale są te same, tendencja do wstecznego zapłonu, ucieczka wodoru przez ścianki naczynia, opłacalność pozyskiwania wodoru, ale nie z paliw węglowodorowych (bo ta jest w istocie opłacalna ale emisyjna) i wreszcie samo wykorzystanie wodoru, którego energia chemiczna jest mniejsza niż energia chemiczna zwykłego gazu ziemnego! Będą one rozwiązane albo i nie, a na "być może" nie wolno opierać energetyki! Technologia jądrowa jest dopracowana, sprawdzona, do zastosowania od zaraz!

SPECJALISTA
wtorek, 15 czerwca 2021, 10:09

Merkel Angela wygasza u siebie elektrownie atomowe i zastąpiła je rurą od Putina o tranzycie 55 mld. m3 na pewno cena była atrakcyjna. Polska ma na ten moment zapotrzebowanie ok. 20 mld m3 z czego 15 mld m3 import, 4mld m3 krajowe wydobycie. Zapotrzebowanie dla Polski będzie rosło do 30 mld m3, wiec skad te 10 mld m3. Po drugie trwały rozmowy rządu Polskiego z USA aby od nich kupić technologię elektrowni atomowych ale po tym jak władzę przejął prezydent Beiden ten projekt jest nierealny. Poza tym Niemcy nie pozwolą na budowę u nas elektrowni atomowych. Mam pytanie do rządzących jak w takim razie ma się uchwalony dokument "Polityka energetyczna Polski do 2040" do opisanych powyżej problemów, chyba ten dokument jest tylko na papierze!

rmarcin555
środa, 16 czerwca 2021, 15:52

@SPECJALISTA. Biden nie jest wrogiem atomu. A co do Niemiec to też problem wydumany. Oni też mają za uszami w różnych kwestiach. Oczywiście ich zieloni będą wrzeszczeć. Wszystko da się załatwić jak się ma dyplomacje i potrafi pokazać wspólny interes. Jak się płacze i obraża to traktują Cię jak dziecko. Najlepiej wejść w deal z Francuzami i oni się sami zajmą rozwiązaniem kwestii niemieckiej.

Adam
środa, 16 czerwca 2021, 12:59

Jest tylko na papierze. Być może Francja była by właściwa przeciwwagą w tym temacie. Oby się to udało. Tylko że każda opozycja bedzie przeciw i każda zamknie projekt gdy tylko zostanie ,,wzbudzony". Pisząc "każda" mam na myśli obojętnie w którą stronę wygrane wybory. Na strachu przed atomem można zyskać bardzo dużo głosów. Bez znaczenia jest to że gminy gdzie mogły by stać EA są za.

Jerzy Lipka - Obywatelski Ruch na Rzecz Energetyki Jądrowej
wtorek, 15 czerwca 2021, 12:09

Pytanie czy dokument jest na papierze, czy może to proces decyzyjny w Polsce jest jedną wielką patologią. To zdanie że Niemcy nie pozwolą - za przeproszeniem, ale to mentalność kolonialna jest. Nie mają oni tu nic do gadania, jesteśmy w Polsce, to nie czasy okupacji! Trzeba skończyć z tym kompleksem niższości!!!!Kupić technologię z USA, Francji czy Korei możemy, potem ją samemu doskonalić i rozwijać. Nie liczyć natomiast na to, że ktoś nas będzie militarnie kiedyś bronił, bo to mrzonki. Ale z EJ nie ma to nic wspólnego, nie łączyłbym tych dwóch spraw.

Tweets Energetyka24