Jak globalne ocieplenie może pogrążyć świat w chaosie? Naukowiec wyjaśnia [KOMENTARZ]

16 września 2021, 09:48
children-of-war-1172016_1920
Fot. Pixabay

Wyobraźcie sobie rok, wcale nie taki odległy, kiedy wszystko idzie nie tak i na świat spadają ekstremalne zjawiska pogodowe - pisze dr Jeff Masters na łamach konserwatywnego portalu The Hill, pokazując, jak łatwo globalne ocieplenie może pogrążyć ludzkość w chaosie.

Doktor Jeff Masters, amerykański łowca burz i naukowiec pracujący dla National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) podzielił się na konserwatywnym portalu The Hill swoimi refleksjami dotyczącymi potencjalnych konsekwencji globalnego ocieplenia. Naukowiec w zwięzłych słowach opisał, jak obecna zmiana klimatu może zdewastować światową gospodarkę i wywołać panikę na całym świecie.

W swoim komentarzu Masters - zajmujący się ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi - zarysował potencjalny scenariusz, w którym w ciągu jednego roku świat nawiedzają rozmaite kataklizmy i burzą światową podaż podstawowych dóbr konsumenckich. Masters oparł swoją wizję na wydarzeniach, które wystąpiły w przeszłości, ale nie nałożyły się na siebie.

image

 Reklama

„Wyobraźmy sobie, że mocny El Niño sprawia, że odnotowujemy najcieplejszy styczeń w historii pomiarów. Susze uderzają w Australię, trzeciego największego eksportera pszenicy na świecie, powodując spadek zbiorów tego zboża o 58%, tak jak to miało miejsce w 2002 roku.  Ceny żywności na rynkach międzynarodowych skaczą w górę. Następnie, w kwietniu, rekordowe opady nawiedzają Kanadę, drugiego globalnego eksportera pszenicy, obniżając zbiory o 14%, tak jak w 2010 roku (…). Latem ulewne deszcze przechodzą nad centralnymi Stanami Zjednoczonymi, obniżając produkcję kukurydzy o 4, a pszenicy – o 25%, tak jak w 2017 roku (…). Z kolei Azji Wschodniej mocny El Niño przynosi suszę, ograniczając opad monsunowy. 100 milionów ludzi znajduje się nagle bez dostępu do bieżącej wody (…). W Indiach o 23% spadają zbiory ryżu, tak jak w 2002. Kraj ten jest największym importem ryżu na świecie (…). W połowie października huragan – podobny do huraganu Ida z 2021 roku – niszczy trzy z 15 największych portów ameryki położonych w dole rzeki Missisipi, wstrzymując 60% eksportów amerykańskiego zboża. Staje też ruch na rzece, a przecież trwa szczyt sezonu eksportowego. Ekstremalne zjawiska pogodowe sprawiają, że ceny jedzenia wzrastają czterokrotnie. Zamieszki spowodowane brakiem dostępu do artykułów spożywczych wybuchają na Bliskim Wschodzie, w Północnej i Południowej Ameryce, główne rynki europejskie pogrążają się w kryzysie (…). W Afryce i Azji głód zabija prawie milion osób (…), narasta napięcie między Rosją i NATO, atomowe potęgi: Indie i Pakistan rozpoczynają potyczki graniczne o zasoby wody” – pisze Masters.

Wymowa tekstu naukowca jest znacznie silniejsza w Stanach Zjednoczonych, gdzie rok 2021 minął pod znakiem serii ekstremalnych zjawisk pogodowych: huraganów, powodzi, susz. Masters podkreśla w nim, że jednym z największych zagrożeń związanych z obecną zmianą klimatu jest uderzenie szeregu takich właśnie katastrof w spichlerze świata. Naukowiec zaznacza, że według raportu „Food System Shock”, opracowanego w 2015 roku przez zajmujący się ubezpieczeniami londyński bank Lloyds, szansa na wystąpienie takiego splotu wydarzeń w ciągu następnych 40 lat wynosi 18%.

Jak na razie ludzkość nie wypracowała polityki, która umożliwi trwałe obniżanie globalnych emisji gazów cieplarnianych, będących przyczyną obecnej zmiany klimatu. Tymczasem głosy dobiegające ze środowiska naukowego są coraz bardziej alarmujące. Opublikowana w sierpniu 2021 roku pierwsza część nowego raportu Międzyrządowego Panelu ds. Zmiany Klimatu (IPCC) pokazuje, że odnotowywany obecnie wzrost średniej globalnej temperatury pociągnie ze sobą m.in. zintensyfikowanie ekstremalnych zjawisk pogodowych praktycznie we wszystkich regionach Ziemi.

KomentarzeLiczba komentarzy: 16
AB
czwartek, 16 września 2021, 14:28

Lepiej niech wyjaśni, jak wynikające z ograniczeń CO2, zakłócenia dystrybucji energii, sprowadzą nas powrotem do średniowiecza. Albo do Kampuczy Pol Pota, bo przecież trzeba jakoś ograniczyć populację tych strasznych niszczących środowisko ludzi.

Felek
czwartek, 16 września 2021, 12:30

To tylko jeden z ekstremalnie prawdopodobnych scenariuszy. Pokazuje jak bardzo jesteśmy uzależnieni od przewidywalnej pogody i klimatu. Gdy coś się zepsuje cały plan idzie w łeb i natychmiast reaguje na to gospodarka oraz ceny wszystkich dóbr. Za darmo to jest tylko własna praca, choćby przy zbiorze jabłek. Dzięki temu, że możemy coś przewidzieć w odpowiednim miejscu umieszczamy infrastrukturę oraz zasiewy, jest to też infrastruktura o odpowiedniej odporności na czynniki niszczące. Jeśli doprowadzimy swoimi działaniami do chaosu klimatycznego to będziemy w zamian smagani raz po raz takim scenariuszami, jak ten tutaj przedstawiony powyżej. Nie są to bajeczki i ściema jak niestety niektórzy tu chcą twierdzić. Do tego scenariusza może dojść z dużym prawdopodobieństwem w kolejnych dekadach wielokrotnie. Kto dożyje tego czasu ten może przypomni sobie, że byli ludzie, którzy przed tym ostrzegali i prosili żeby poczytać, dowiedzieć się czegoś i zmieniać swoje codzienne życie. Choćby odrobinę ale stopniowo iść w lepszym kierunku i odrzucić dotychczasowe status quo, które niszczy przyszłość naszych potomków w kolejnych stuleciach.

AB
czwartek, 16 września 2021, 14:30

To są bajeczki i ściema, abyś łykną drastyczne organicznie poziomu życia, jaki ci poniektórzy chcą nam zafundować, bo trzeba walczyć z tym strasznym, strasznym CO2.

Felek
piątek, 17 września 2021, 11:33

Mylisz się i to bardzo mocno się mylisz ale mam wrażenie, że nie jesteś do przekonania więc trudno. Szanuję Twoje zdanie chociaż wiem, że przez to wszyscy stracimy coś bezpowrotnie, bo zamiast działać siedzimy i czekamy bezczynnie.

AB
środa, 22 września 2021, 16:02

A ja szanuję twoją klimatyczną religię. Niestety nie możesz wymagać, abym podporządkował się jej rygorom, albo chociaż był zmuszony oddawać na nią choć jeden zarobiony przeze mnie grosz.

Tweets Energetyka24