Czy Joe Biden oszukał nas w sprawie Nord Stream 2? [KOMENTARZ]

10 czerwca 2021, 13:08
48548467152_39f9eaba7f_k20
Fot. Gage Skidmore / Flickr

Najprostszą odpowiedz na to pytanie dał lata temu Jacek Kaczmarski, wkładając w usta ambasadora Repnina słowa: „polityk przecież w ogóle nie zna słowa zdrada”. Niezależnie jednak od tego ten być może zaskakujący – ale od co najmniej pół roku do przewidzenia – zwrot warto oglądać w kontekście polskiej i europejskiej polityki USA.

Zniesienie amerykańskich sankcji na Nord Stream 2 – bardzo szerokich (dotyczyły wszystkich firm w jakikolwiek sposób zaangażowanych w budowę) i bardzo skutecznych (na 2 lata de facto zastopowały budowę i dawały szansę na likwidację projektu) – jest oczywiście istotnym, zwłaszcza dla nas, zwrotem w amerykańskiej polityce. Czy zaskakującym? Na pewno nie od momentu, w którym jeszcze przed amerykańskimi wyborami, choć już w przewidywaniu zwycięstwa Bidena, wystosowana została propozycja ściślejszego sojuszu ekonomicznego i militarnego pomiędzy Niemcami a USA. Teoretycznie była ona skierowana do każdego gospodarza Białego Domu, ale siłą rzeczy Niemcy skazywały jako swego faworyta Bidena i to w jego politykę oferta miała się wpisywać. Można było zakładać, że „odpuszczenie” NS2 przez USA będzie ceną za nowy pakt z Niemcami. Dlatego też niekoniecznie chodzi tu o jakiś nowy reset z Rosją. To raczej efekt nacisków Niemiec, dla których Energiewende i promowanie gazu jako paliwa przejściowego jest obecnie głównym sposobem budowania siły ekonomicznej i pozycji na kontynencie.

Reklama
Reklama

Gdyby szukać racjonalnych motywów tej decyzji (poza oczywiście odwracaniem polityki Trumpa tam gdzie się tyko da) można by wskazać, iż administracja Stanów Zjednoczonych postanowiła skoncentrować się na polityce wewnętrznej oraz rywalizacji z Chinami, odpuszczając sobie przy tym inne fronty.

To logicznie uzasadniałoby tę decyzję: scedowanie na Niemcy odpowiedzialności za Europę miało swoją cenę w postaci NS 2 (którą nie USA zapłaci), natomiast pozwoli skoncentrować się na priorytetach. Podobnie ma się sytuacja z Rosją.  Stany są gotowe przymknąć oko na działania Putina i sojuszników, zakładając, że skłoni to Moskwę do dołączenia do antychińskiego globalnego bloku.

Tak więc NS2 powstanie. Czy to dla nas śmiertelne niebezpieczeństwo? Byłoby tak, gdybyśmy dalej byli skazani na rurociąg jamalski albo NS właśnie jako główne źródło zaopatrzenia. W końcu Rosja podkreślała jego znaczenie jako narzędzia omijania krajów tranzytowych. Tymczasem jeszcze dwa lata temu mogliśmy marzyć o zastopowaniu NS2 i stąd, niezależnie od jego losów i postępów, prowadzimy politykę konkurencyjną w stosunku do niemieckiej. W najgorszym zatem razie będziemy mieli po prostu sytuację, na jaką od sześciu lat i tak się przygotowujemy. Na szczęście nie zmarnowaliśmy tego czasu:  gazoport w Świnoujściu, gazoport w Kłajpedzie i gazociąg stamtąd do Polski  w połączeniu z Baltic Pipe sprawiają, że i od Nord Streamu, i od Jamału jesteśmy de facto niezależni. Naturalnie Gazoporty i Baltic Pipe miały być elementami budowania hubu gazowego w ramach Trójmorza, natomiast nawet gdyby ten projekt do końca nie wypalił, to na własnym podwórku możemy zaopatrywać się w sposób, w jaki chcemy.

Na tym tle groźniejsza wydaje się postawa Danii, która wstrzymała budowę Baltic Pipe pod pretekstem działań środowiskowych. W dzisiejszym świecie ekologia jest idealnym uzasadnieniem każdej kontrowersyjnej decyzji, natomiast niepokój musi budzić specyficzna forma sformułowania tego komunikatu, mało wiarygodna by nie rzec sarkastyczna, co w dyplomatycznym języku mogłoby oznaczać barejowskie: „nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi”. Trzeba jednak pamiętać, że Dania buduje BP tak samo, jak Polska i miała być jego beneficjentem, pobierając z niego niemal połowę gazu, jest więc teoretycznie zainteresowana kontynuacją projektu.

Na chwilę obecną nie możemy z pewnością stwierdzić, czy faktycznie chodzi o biurokratyczną skandynawską dokładność, grę dyplomatyczną Danii w jakiejś innej sprawie czy też faktycznie zwrot strategiczny, zakładający zarzucenie projektu konkurencyjnego wobec NS. W tym ostatnim przypadku dopiero mielibyśmy rzeczywisty i fundamentalny problem. Dlatego to właśnie rura bałtycka musi być priorytetem, zarówno polskiej dyplomacji jak i Gaz Systemu czy PGNiG, a w przyszłości – nowego koncernu multienergetycznego. NS 2 i tak powstanie, a my na jego powstanie nieźle się przygotowaliśmy. Sprzeciw Danii to konieczna do pokonania przeszkoda – ale poza nią jesteśmy w zasadzie na nową sytuację przygotowani.

Dawid Piekarz
Wiceprezes Instytutu Staszica

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 29
rob ercik
czwartek, 10 czerwca 2021, 19:33

Tik tak, i tu jest cała tragedia myślenia życzeniowego " gazoport w Świnoujściu, gazoport w Kłajpedzie i gazociąg stamtąd do Polski  w połączeniu z Baltic Pipe sprawiają, że i od Nord Streamu, i od Jamału jesteśmy de facto niezależni. Naturalnie Gazoporty i Baltic Pipe miały być elementami budowania hubu gazowego w ramach Trójmorza, natomiast nawet gdyby ten projekt do końca nie wypalił, to na własnym podwórku możemy zaopatrywać się w sposób, w jaki chcemy." Nigdy nie będziemy żadnym hubem bo będziemy mieli drogi produkt. Gdyby nie monopol to nawet w RP nikt by tego gazu nie kupił

mc.
piątek, 11 czerwca 2021, 01:56

Nie wiem jak się do Pana zwracać ? Panie ? Wy ? Towarzyszu ? Myślenie życzeniowe prezentowały partie które twierdziły że Niemcy nie będą działać na naszą szkodę. Gazoporty, własne zasoby, dodatkowo Baltic Pipe miały dać nam całkowitą niezależność od wschodniego dostawcy. Podobnie jest z rozbudowywanym połączeniem Naftoportu z Płockiem. Cena jest elementem ważnym ale nie najważniejszym. Gdyby Rosja była normalnym krajem, sam bym twierdził że trzeba tam kupować 35% naszego zapotrzebowania na surowce. Ale tak nie jest. Rosja pieniądze ze sprzedaży surowców przeznacza na agresywną politykę (zbrojenia itd.). A co do artykułu, to najbardziej oszukani powinni czuć się AMERYKANIE. Biden twierdził że Trump "po cichu" wspiera Rosjan. Rzeczywistość pokazała że jest dokładnie odwrotnie.

tadek
niedziela, 20 czerwca 2021, 16:00

Rosjanie uważają, że Polska za opłaty tranzytowe za ich gaz będzie kupować Amerykańskie rakiety :-)

Autorski
środa, 16 czerwca 2021, 16:55

No tylko co Ci do tego na co ktoś wyda pieniądze, które na Tobie zarobi? Absurd. Niech sobie wydają na co chcą. My się powinniśmy skupić na złapaniu za krawat gierojów z polskiej polityki, żeby przestali wymachiwać szabelką na wszystkie sąsiadujące z nami kraje, włącznie z Rosją. Wtedy będziemy mogli z nimi współpracować, niekoniecznie się lubiąc jakoś bardzo ale szanse na wrogość też będą ograniczone. Pewnego dnia taka polityka zepsuje nam famę na świecie kompletnie. Do tego stopnia, że jak dojdzie kiedyś do jakiegoś poważnego kryzysu, takiego czy innego, to nikt nam nie przyjdzie z pomocą. Bo powiedzą - "a to ta zła, głupia, rasistowska PL, im nie ma co pomagać bo to hołota jest" Pilnować naszych polityków, bo to oni odpowiadają za takie a nie inne traktowanie nas w interesach geopolitycznych.

lol
czwartek, 17 czerwca 2021, 21:00

Przecież za PO było lekkie ocieplenie z Rosją i co? NICO. Rosja nie chce dobrych relacji z PL, bo PL jej niepotrzebna. Więc aby na zdjęciach się pochwalić uściskiem z Putinem musieli byśmy im w tyłek włazić dosłownie. I to nie tak delikatnie jak z USA, ale po całości aż po buty wejść w d...ę Imperialnej Rassiji.

Xd
sobota, 12 czerwca 2021, 07:39

A amerykanie przeznaczają na głodujące dzieci.... a ci dla których cena nie jest najważniejsza powinni z prywatnych zasobów rekompensować tym dla których cena jest najważniejsza

lol
czwartek, 17 czerwca 2021, 20:59

Amerykanie hajsu z dużych firm nie przeznaczają na broń wycelowaną w nas. Za to Rosja od 20 lat inwestuje w broń, która ma przeorać Polskę i inne kraje.

Tweets Energetyka24