"Zrodzona w ogniu Hiroszimy". 63 lata temu rozpoczęła się era cywilnego atomu [KOMENTARZ]

17 października 2019, 15:00
1351px-Calder_Hall_nuclear_power_station_(11823864155)
Fot.: wikimedia.commons.org

17 października 1956 roku królowa Elżbieta II dokonała uroczystego otwarcia pierwszej, komercyjnej elektrowni jądrowej. Jej żywotność oceniano na 20 lat. Przepracowała prawie pół wieku.

Energetyczna perła w koronie

„Z wielką dumą otwieram Calder Hall – pierwszą brytyjską elektrownię jądrową”. Tymi słowy królowa Elżbieta II, która zaledwie cztery lata wcześniej wstąpiła na tron, zapoczątkowała działalność pierwszej na świecie komercyjnej elektrowni jądrowej. Symboliczne włączenie zapoczątkowało pracę licznika mocy wyprowadzonej z bloku nr 1 do sieci.

Prędkość, z jaką pracował licznik wytworzonej energii, dziś mogłaby wydawać się zabawna. Przyzwyczailiśmy się do tego, że współczesne bloki jądrowe posiadają moc liczoną w setkach  i tysiącach MW. Budowana w Anglii elektrownia Hinkley Point C dysponować ma dwoma blokami jądrowymi o mocy 1630 MWe każdy. Nominalna wartość zastosowanych w Calder Hall bloków Magnox wynosiła natomiast zaledwie 60 MWe. 

Calder Hall nie miała jednak zasilać w prąd metropolii. Początkowo energia elektryczna z nowej elektrowni trafiła do domów, sklepów i zakładów przemysłowych w położonych nieopodal miasteczkach Workington i Whitehaven oraz Maryport.

Wojskowe korzenie

Lokalizacja elektrowni nie wiązała się jednak z położeniem tych miejscowości. Początkowo obszar Sellafield, na którym stanęła później elektrownia, mieścił zakłady zbrojeniowe Royal Ordnance Factory, produkujące amunicję i materiały wybuchowe. Decyzja o wyborze tej lokalizacji wiązała się z jego oddaleniem od dużych ośrodków miejskich oraz od terytorium wroga, dzięki czemu ryzyko zbombardowania było stosunkowo niskie. Jednocześnie w okolicy przebiegała linia kolejowa oraz znajdował się port, co gwarantowało możliwość szybkiego transportu amunicji.

ROF został zamknięty zaraz po kapitulacji Japonii w 1945 roku. Na pewien czas okolica zniknęła z map obiektów o znaczeniu strategicznym. Nie trwało to jednak długo.

Zaraz po zakończeniu II Wojny Światowej, niepokój rządu Wielkiej Brytanii zaczęło wzbudzać faktyczne zerwanie współpracy przy rozwoju broni jądrowej z USA. Projekt Manhattan był zaś wspólnym przedsięwzięciem USA, Wielkiej Brytanii i Kanady - Londyn nie zamierzał rezygnować z jego owoców. Premier Clemens Attlee obawiał się, że kraj nie posiadając broni jądrowej, utraci na znaczeniu w kształtującym się powojennym ładzie światowym.

Z tego powodu już w 1945 roku brytyjski rząd utworzył specjalny komitet działający w ramach gabinetu ministrów, mający na celu opracowanie brytyjskiego projektu jądrowego.

W ten sposób uwaga rządu brytyjskiego ponownie zwróciła się w kierunku Sellafield. Doskonałe położenie strategiczne sprawiło, że właśnie tam postanowiono ulokować zakład Windscale Piles. Była to para reaktorów chłodzonych powietrzem z rdzeniem grafitowym. Zużyte w nich uranowe paliwo jądrowe było następnie poddawane, w zbudowanym obok zakładzie, obróbce chemicznej w celu uzyskania plutonu do produkcji broni jądrowej.

Pokojowe dziecko Hiroszimy

Dopiero kolejnym krokiem była decyzja o budowie komercyjnej elektrowni jądrowej Calder Hall. Decyzję w tej sprawie podjął w 1952 roku premier Winston Churchill, a prac podjął się Christopher Hinton – jeden z najbardziej zasłużonych naukowców dla brytyjskiej energetyki, w uznaniu swych zasług utytułowany mianem Barona Bankside.

W kontekście budowy elektrowni jądrowej w Polsce mówi się o przedziale czasowym od podjęcia decyzji o budowie do oddania obiektu do eksploatacji trwającym przynajmniej 13 lat. Nie można oczywiście porównywać zaawansowania technicznego oraz zabezpieczeń obecnych reaktorów i tych, oddawanych do użytku w latach 50-tych XX wieku. Mimo to, czas budowy i oddania do użytku Calder Hall był imponujący nawet jak na stosowaną wówczas technologię. Pierwsze podłączenie elektrowni do sieci nastąpiło już w sierpniu 1956 roku, a więc zaledwie cztery lata od podjęcia decyzji politycznej o budowie!

Calder Hall było elektrownią składającą się z czterech bloków jądrowych typu Magnox o mocy 60 MWe każdy. Nazwa reaktora pochodzi od stosowanego paliwa. Wykorzystane w Calder Hall reaktory gazowe zasilane były prętami uranowymi umieszczonymi w koszulkach paliwowych ze stopu magnezu (magnez bez utleniania – magnesium no oxidation/Magnox). Jako moderator wykorzystywany był grafit, a chłodziwem był dwutlenek węgla. Każdy reaktor miał wysokości 215 metrów, średnicę 11,3 metrów i ważył 33 tys. tony.

„Gdy era atomowa narodziła się w ogniu Hiroszimy, wielu sądziło, że może ona przynieść wyłącznie zło. Byli jednak ludzie z wizją i wiarą w jej pokojową twarz i pracowali, by ujrzała światło dzienne. Dla nich dzisiejsza ceremonia jest kamieniem milowym i symbolem zwycięstwa” – słyszymy słowa prezentera, relacjonującego ceremonię oddania do użytku Calder Hall.

Rzeczywiście, pokojowa technologia jądrowa jest dzieckiem broni jądrowej. Jej pierwszym komercyjnym przykładem jest Calder Hall, choć należy wspomnieć, że pierwsza na świecie elektrownia jądrowa, choć o mniejszej mocy, oddana została w ZSRS dwa lata wcześniej. W 1954 roku w Obnińsku uruchomiono reaktor jądrowy produkujący energię elektryczną na potrzeby miasta, w którym się znajdowała. Jej moc – 5 MWe – sprawiała jednak, że jej znaczenie cywilne było nieporównywalnie mniejsze od Calder Hall.

Brytyjska elektrownia nie miała jednak służyć wyłącznie celom cywilnym. Z punktu widzenia władz, dużo większe znaczenie miał aspekt militarny. W pierwszych latach swojego funkcjonowania reaktory Calder Hall były wykorzystywane przede wszystkim do produkcji plutonu do celów militarnych. Energia elektryczna była jedynie produktem o znaczeniu drugorzędnym. W 1964 roku Calder Hall zaczęła produkować przede wszystkim prąd, a produkcję plutonu do celów wojskowych całkowicie zarzucono dopiero w 1995 roku.

Baza transformacji

Początkowo zakładano, że pierwsza brytyjska elektrownia działać będzie zaledwie 20 lat. Szybko jednak okazało się, że bez przeszkód można przedłużyć jej żywotność. Ostatecznie wszystkie bloki elektrowni zostały wyłączone dopiero 31 marca 2003 roku, co oznaczało, że blok nr 1 przepracował aż 47 lat.

Mimo iż elektrownię wyłączono już 16 lat temu, a proces demontażu rozpoczęto dwa lata później, jeszcze wiele lat minie, zanim kompleks obiektów po elektrowni zostanie oczyszczony. Samo wyburzenie chłodni kominowych i oczyszczenie gruzu zajęło aż rok, z uwagi na zastosowany przy ich budowie azbest. Reaktory ostatecznie zostały opróżnione z 38953 prętów paliwowych dopiero 3 września 2019 roku, po ośmiu latach prac.

image
Fot.: mygridgb.co.uk

 

W telewizyjnej relacji z uroczystości otwarcia Calder Hall Brytyjczycy mogli usłyszeć, że elektrownia jest pierwszym elementem programu zastąpienia energetyki opartej na spalaniu paliw kopalnych na energetykę jądrową. I choć historia pokazuje, że tak się nie stało, energetyka jądrowa weszła na stałe do brytyjskiego miksu energetycznego, pozwalając wyspiarzom ograniczyć spalanie węgla, a w latach 90-tych rozpocząć odchodzenie od węgla w elektroenergetyce.  

KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Zgred 49
piątek, 18 października 2019, 19:11

Autor zaszalał z parametrami wielkości reaktorów. Wysokość 215metrów? zapewne - sądząc ze zdjęcia 21,5m. podobnie średnica reaktora; zapewne 1,13m. Waga reaktora podana w tonach, a prawdopodobnie powinny być kilogramy. Obecnie stosowane reaktory o mocach przekraczających 1000 MW mają podobne wymiary, oprócz średnicy, która ma około 3-4m.

Niuniu
czwartek, 17 października 2019, 17:26

Z tą Hiroszimą w tytule to spora dezinformacja i jednocześnie próba wybielania niesłychanej zbrodni i barbarzyństwa jakim było zniszczenie za pomocą bomby atomowej tego w 100% cywilnego celu. Z pełną świadomością ludobójstwa jakie w wyniku tego czynu amerykańskiej armii i rządu miało miejsce. Jakoś o tym nie piszemy i nie pamiętamy a np. Nasz Katyń do dnia dzisiejszego jest świadectwem stalinowskiej tyranii. A przecież w Katyniu mordowano żołnierzy i policjantów - 100% mężczyzn podczas gdy w Hiroszimie USA spaliło kilkadziesiąt tysięcy cywili w większości kobiet i dzieci. Jeśli już chcemy szukać korzeni "cywilnego atomu" to powinniśmy sięgać do prac i osiągnięć naszej rodaczki, noblistki Marii Salomei Skłodowskiej-Curie a nie amerykańskich hipokrytów. Drugą alternatywną datą może być data uruchomienia pierwszej atomowej elektrowni. No ale to jest niepoprawne politycznie gdyż pierwsza elektrownia jądrowa, o mocy 5 MW powstała w 1954 r. w Obnińsku byłe ZSRR. Angielska elektrownia o której tak się autor rozwodzi powstała dopiero w 2 lata później w 1956 roku.

Wojtek 39
sobota, 19 października 2019, 17:05

Niuniu Hiroszima nie była w 100% cywilnym celem to po pierwsze. Jak się chce coś udowodnić to nie warto publicznie tego "udowadniać" opierając się na kłamstwie tak prostym do zdemaskowania. Niestety ale kwestia użycia bomb atmowych na Hiroszimie i Nagasaki jest bardzo skomplikowana. Z uwagi na to, że zrzucono bomby nie wiemy dokładnie co by się stało gdyby do ataku nie doszło i dlatego każdy może mieć własne zdanie nawet jesli nie ma pojęcia o czym mówi/pisze. Opierając się na faktach i ówczesnej sytuacji w Japonii mozna jednak zbudować obraz dajacy nam sporą szanśe na "przewidzenie" tego co miałoby miejsce. I niestety uzycie bomb atmowych było uzasadnione ponieważ sytuacja wewnętrzna Japonii sugerowała, że nie byłoby żadnej kapitulacji. System polityczny w Japonii był bardzo specyficzny, do tego dochodzą kwestie kulturowe. Mocno skracając i upraszczając to jednym z decydujacych problemów było to, że rząd zależał od postawy dowodzących armią i marynarką. Gdyby jeden z nich nie zgodził się to nie byłoby mowy o kapitlacji. Mało tego, gdyby jeden z nich zrezygnował z teki ministerialnej to cały gabinet upadał. A szczególnie ze strony armii szczególnie nie było wolii kapitulacji. W dodatku w Japonii bardzo istniało bardzo silne przekonanie, że uda im się wynegocjować korzystny pokój za pośrednictwem ZSRR. Do tego stopnia, że dla wielu Japończyków, szczególnie dla japońskiej armii, większym szokiem był atak ze strony ZSRR a nie zrzucenie bomb atomowych. Do tego dochodziła kwestia bezwarunkowej kapitulacji i odpowiedzialności cesarza. Nawet kiedy Amerykanie zgodzili się na ustępstwo w tej kwestii to dla japońskich decydentów nadal nie zrobiło to wielkiej różnicy. Do przyjęcia oferty bezwarunkowej kapitulacji doszło zresztą w wyniku podstępu części rządu z premierem włącznie. Złamano protokół ponieważ według protokołu rząd musi jednogłosnie przyjąc coś i wtedy przedstawic to cesarzowi do zaakceptowania. Odnośnie kapitulacji to nie uzgodniono nic i nie było szans aby uzgodnić więc premier przy poparciu kilku ministrów zaplanowali, że dojdzie do spotkania z cesarzem i premier zaprezentuje mu sytuację oraz poprosi o podjecie decyzji. Cesarz nakazał podjęcie rozmów i zaakceptowanie kapitulacji. Nawet jednak to nie gwarantowało bezproblemowego przebiegu sytacji. Część oficerów zbuntowała się, doszło do zabójstw, była próba przewrotu, próbowano przejąć dokument podpisany przez cesarza ponieważ nadal wielu wierzylo, że lepiej jest aby naród japoński przestał istnieć niz gdyby miał stracić honor.

suawek
piątek, 18 października 2019, 18:30

1. Zrzucenie bomby atomowej na cywilny cel nie był żadnym ludobójstwem tylko zwykłym działaniem wojennym. Nie różnił się specjalnie od nalotów dywanowych, wymyślonych i zastosowanychpo raz pierwszy zresztą przez Brytyjczyków w Niemczech. Było to celowe. Wyszli oni z założenia, że łatwiej bombardować dzielnice mieszkaniowe, bo nie są one tak silnie bronione jak zakłady przemysłowe, a gęsta zabudowa sprzyjała rozprzestrzenianiu się ognia. Efekt był natomiast ten sam - pozbawione robotników fabryki nie mogły funkcjonować. Pozatym Brytyjczycy uznali, że niema powodu, by niemiecka ludność (która doprowadziła do władzy faszystów) miała nie odczuwać skutków wojny która ogarnęła cały świat. Co to bomby atomowej klarowano to juz wielokrotnie - bez niej pacyfikowanie Japonii trwałoby znacznie dłużej i zginęło by więcej ludzi po obu stronach, gdyż Japończycy nie zamierzali się poddawać. 2. Jak Polak może porównywać naloty bombowców (będące działaniem wojennym) z MORDOWANIEM JEŃCÓW WOJENNYCH którzy się poddali? 3. Nie wiesz, czy celowo pomijasz fakt, że ZSRR technologię atomową w 100% ukradł z projektu Manhattan?

klawiaturski
piątek, 18 października 2019, 17:28

i tak się tworzy alternatywną historię

GB
piątek, 18 października 2019, 15:19

W czasie DWS ze względu na słabą celność bombowców ataki na miasta były nagminne, a zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki wcale nie było żadną zbrodnią wojenną w przeciwieństwie do zabicia jeńców wojennych. Poza tym napady ogniowe zwykłymi bombami zapalającymi zabiły więcej ludzi w japońskich miastach niż bomby atomowe. Nalot na niemieckie Drezno uchodzi za najbardziej krwawy atak. Trzeba było Niemcom nie rozpoczynać wojny, a Japonii nie atakować USA. Proste. Jakich amerykańskich hipokrytów? To była wojna.

Marek
niedziela, 20 października 2019, 11:00

Kolega najwyraźniej nie doczytał sobie jak wyglądały japońskie obozy wojenne, jak wyglądała masakra w Manili, co wyprawiali Japończycy po zdobyciu Singapuru i o wielu innych sprawach.

Reklama
Tweets Energetyka24