• Partner główny
    Logo Orlen

Wywiady

Dwie technologie reaktorów jądrowych w Polsce – czy to sensowne? [WYWIAD]

Fot. NCBJ

Równoległy rozwój dwóch technologii reaktorów jądrowych może stworzyć pewne problemy, zwłaszcza po stronie regulacyjnej. Omawia je Aapo Tanskanen, główny doradca w fińskim dozorze jądrowym STUK.

Jakub Wiech: Czy uważa Pan, że Polska będzie w stanie zbudować własne kompetencje w zakresie dozoru jądrowego przed otwarciem pierwszej elektrowni jądrowej?

Aapo Tanskanen, Główny Doradca, STUK: Polska od 2010 roku systematycznie pracuje nad stworzeniem wymaganej infrastruktury dla programu energetyki jądrowej. 10 lat to rozsądny czas na budowę podstaw dla tego programu. Co więcej, Polska ma też własny reaktor badawczy, jądrową jednostkę badawczą oraz uczelnie o pewnych możliwościach w tym zakresie. Jednakże przy realizacji projektu jądrowego w Polsce wąskim gardłem mogą być kompetencje organu regulacyjnego w niektórych określonych obszarach technicznych oraz w zakresie zamówień określonych usług, sprzętu i tworzenia laboratoriów. To będzie wymagało pewnego wysiłku. Ale Polska wciąż ma czas – a jeśli dobrze go rozplanuje, to ma duże szanse, żeby udało się te kompetencje stworzyć.

Czy jest szansa na zdobycie tego rodzaju kompetencji i sprzętu we współpracy z innymi organami regulacyjnymi z Unii Europejskiej, np. z Finlandii?

Tak, Finlandia posiada kompleksowy program energii jądrowej. Mamy sprawne bloki jądrowe, uruchamiana jest nowa elektrownia jądrowa, mamy składowiska odpadów jądrowych i jesteśmy w trakcie likwidacji reaktora badawczego. W ten sposób Finlandia dysponuje szerokim spektrum wiedzy i ekspertyz, którymi można się dzielić z innymi państwami. Pomagamy już teraz innym organom regulacyjnym na świecie, opowiadając im o tym, jak wykonujemy swoją pracę, dzielimy się naszymi doświadczeniami w zakresie nadzoru nad obiektami jądrowymi na arenie międzynarodowej. Możemy więc zastanowić się, w jaki sposób Finlandia mogłaby pomóc Polsce rozwinąć potrzebne zdolności. Jeśli Pana kraj chce, abyśmy konsultowali swoje działania regulacyjne, byliby gotowi oferować tego typu usługi. Dlatego założyliśmy firmę STUK International Ltd. Tego rodzaju doradztwo prowadzimy w Europie m.in. z organem dozoru w Holandii. Prowadzimy również konsultacje z organem dozoru w Estonii i w podobny sposób możemy pomóc polskiemu dozorowi jądrowemu.

Jak długo może zająć Polsce zbudowanie wystarczających kompetencji w ten sposób?

Zależy to częściowo od zdolności polskiego organu dozoru i jego poszczególnych pracowników do przyswajania nowych informacji i uczenia się nowych umiejętności. Tutaj trzeba zdecydować, czy celem jest posiadanie wymaganych kompetencji technicznych w ramach organu dozoru czy funkcjonowanie jednej lub kilku krajowych organizacji wsparcia technicznego. Polski dozór jądrowy może opcjonalnie pozyskać niektóre usługi wsparcia technicznego również z zagranicy. Dodatkowo przy budowie nowej elektrowni jądrowej potrzebne są usługi organizacji inspekcyjnych. STUK wraz ze STUK International Ltd. mógłby ewentualnie pomóc Polsce w tworzeniu programów szkoleniowych dla budowania wymaganych kompetencji, a także mógłby zapewnić część szkoleń.

A co z małymi reaktorami modułowymi w Europie – czy uważa Pan, że pojawią się w 2029 roku? Jest to cel, który postawiła sobie część polskich firm.

To dobre pytanie. Z pewnością potrzebujemy rozwiązań dla kryzysu energetycznego w Europie, a SMR są pod wieloma względami bardzo obiecujące. Generalnie uważam, że rolą organów regulacyjnych powinno być w tym zakresie umożliwienie wprowadzania na rynek nowych, ulepszonych i bezpieczniejszych technologii. W tej chwili potrzebujemy w Europie nowych, bardziej szczegółowych przepisów uwzględniających wymogi SMR. Jeśli mowa o 2030 – to już niedługo, więc taki harmonogram jest trudny, jeśli to ma się udać, to trzeba zacząć pracę już teraz.

A czy procesy licencjonowania tych reaktorów w USA lub Kanadzie dają nadzieję realizacji tego harmonogramu?

Problem polega na tym, że jeśli przepisy i wymagania nie będą dobrze określone, inwestorom trudno będzie określić, jak i kiedy można rozpocząć budowę czy już produkcję energii. Jeśli nie wiadomi, jakie są przepisy, to harmonogramy i koszty również są nieznane.

Co Pan sądzi o technologiach reaktorowych oferowanych Polsce przez EDF, KHNP i Westinghuse?

Myślę, że wszystkie te trzy projekty elektrowni jądrowych są dojrzałe i zostały już zbudowane na świecie, więc są to dobrze ugruntowane projekty, reprezentujące sprawdzoną technologię. Nie będziecie budować pierwszej w swoim rodzaju elektrowni jądrowej, więc w tym sensie są one możliwe do zrealizowania dla kraju, który nie ma doświadczeń z taką technologią. Dobrze jest też mieć kilka opcji, zwłaszcza przy negocjacjach ceny.

A co z inwestowaniem w kilka technologii reaktorowych rozwijanych jednocześnie? Czy Pana zdaniem jest to możliwe?

Istnieją pewne plusy w realizacji tylko jednego projektu, ale z drugiej strony, jeśli ktoś chce zbudować duże moce w bardzo krótkim czasie, dobrym pomysłem może być posiadanie dwóch oddzielnych umów. Przyniosłoby to również pewną dodatkową odporność tej inwestycji. Ale oznacza to również, że organ dozoru miałby więcej równoległej pracy. Aby zapoznać się z różnymi technologiami, trzeba mieć wystarczająco dużo ludzi. A to może być trudne, jeśli ogólny harmonogram jest bardzo napięty.

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze