Wyłączyli atom, nie mają energii. Blackouty w Szwecji?

8 lutego 2021, 10:49
atom pexels
Fot. Pexels

W Szwecji, gdzie w ostatnim czasie wyłączono przedwcześnie dwa reaktory jądrowe, z powodu srogiej zimy znacznie wzrosło zapotrzebowanie na energię. Kraj musi ratować się uruchomieniem elektrowni na olej opałowy oraz importem "brudnej energii" m.in. z Polski.

Jak wyjaśnia w niedzielę w gazecie "Dagens Nyheter" Pontus de Mare ze szwedzkiego operatora sieci przesyłowej Svenskakraftnat (SVK), "Szwecja w ostatnich latach zainwestowała w energetykę wiatrową" i latem sprzedaje nadwyżkę zielonej energii. "Problem jest jednak zimą, kiedy potrzebujemy najwięcej energii, to akurat siłownie wiatrowe produkują jej relatywnie mało. Wraz z ograniczeniem energetyki jądrowej staliśmy się bardziej zależni od paliw kopalnych" - stwierdza de Mare.

W tym tygodniu zapotrzebowanie na energię elektryczną w Szwecji pobiło rekord zimy i w godzinie szczytu niedobór mocy wyniósł 1700 MW. W poprzednich latach sytuację ratował brak silnych mrozów, ale też Szwecja więcej energii otrzymywała z reaktorów jądrowych.

Szwedzki rząd, w którym oprócz socjaldemokratów zasiadają Zieloni, zdecydował o przedwczesnym wyłączeniu pod koniec 2020 roku reaktora jądrowego R1, a w 2019 rektora R2. Decyzję tłumaczono względami ekonomicznymi, w tym niskimi cenami energii. W Szwecji na producentów energii jądrowej nałożono wysokie podatki.

Najsurowsza od kilku lat zima spowodowała, że władze zdecydowały o uruchomieniu rezerwowej elektrowni na olej opałowy w Karlshamn na południu Szwecji. Podjęto także decyzję o imporcie energii nazywanej w Szwecji "brudną", gdyż jej źródłem jest m.in. węgiel, z Polski, Niemiec i Litwy.
Kryzys energetyczny spowodował debatę, w której politycy opozycji oskarżają rządzących o jego wywołanie. "Jak przetrwa naród przemysłowy w północnej Europie, jeśli nie będziemy w stanie wyprodukować wystarczającej ilości energii, aby przetrwać normalną zimę?" - zastanawia się w przesłanym do redakcji "Expressen" artykule Christoffer Heimbrand, polityk partii Liberałowie, która była przeciwna wyłączaniu bloków w elektrowniach atomowych.

Reklama

W telewizji publicznej SVT w reportażu pokazano właściciela zakładu papierniczego, który zdecydował się na wstrzymanie produkcji z powodu wysokich cen energii wywołanych nadzwyczajnym popytem. Cena jednej megawatogodziny osiągała w szczycie nawet 200 euro, podczas gdy normalnie kosztuje 30 euro. W innym materiale wzywano Szwedów do powstrzymania się w najbliższych dniach od odkurzania w domach.

Według rzecznika ds. energii Partii Ochrony Środowiska - Zieloni Lorentza Tovatta skandalem jest uruchomienie elektrowni na olej opałowy jako rezerwowego źródła energii. "Powinniśmy używać biogazu oraz biooleju" - stwierdził. Tovatt uważa również, że Szwecja wciąż powinna inwestować w energetykę wiatrową, gdyż "mitem jest, że nie ma wiatru, gdy jest zimno".

W Szwecji energetyka jądrowa pokrywa ok. 40 proc. zapotrzebowania kraju na prąd.

Wstępne informacje publikowane w Internecie wskazywały, że w Szwecji może dojść do lokalnych blackoutów, które jednak nie miały miejsca"

PAP - mini

KomentarzeLiczba komentarzy: 4
zdziwiony
poniedziałek, 8 lutego 2021, 21:30

No kto by się spodziewał, że system energetyczny oparty na nieprzewidywalnych źródłach energii się zawali... No jak to się mogło stać... Może wreszcie osoby odpowiedzialne za bzdurne ideologiczne decyzje zaczną ponosić ich konsekwencje?

rmarcin555
poniedziałek, 8 lutego 2021, 12:36

Szwecja od dawna słynie z debilnych pomysłów. A co do OZE to niestety matematyka jest bezwzględna. Pan Zielony też nie wie co mówi.

mason polski
poniedziałek, 8 lutego 2021, 12:11

zajrzałem na pse pl i widać, że w poniedziałek o 11.10 importujemy en. elektryczną ze Szwecji w ilości 440MWh/h

Rec
poniedziałek, 8 lutego 2021, 19:55

Prawda - ale chodzi także o rejony.

Tweets Energetyka24