Usterka turbogeneratora wyłączyła białoruską elektrownie jądrową

20 sierpnia 2021, 12:46
Elektrownia Atomowa
Fot. Flickr
Energetyka24
Energetyka24

W trakcie kontroli systemów technologicznych białoruskiej elektrowni atomowej ustalono, że konieczna jest wymiana jednego z elementów systemu turbogeneratora. Elektrownia, którą odłączono od sieci 12 lipca, zostanie do niej ponownie podłączona dopiero po zakończeniu napraw - przekazało ministerstwo energetyki Białorusi.

„W pierwszym bloku energetycznym zakończono przegląd sprzętu i systemów technologicznych, których celem było ustalenie przyczyny uruchomienia systemu ochrony generatora 12 lipca” – przekazał resort w komunikacie.

Jak podano w czwartek, ustalono, że konieczna jest wymiana jednego z elementów turbogeneratora. „Trwają prace z udziałem specjalistów z zakładu rosyjskiego producenta. Po ich zakończeniu przeprowadzone zostaną dodatkowe testy i diagnostyka (…), po czym blok zostanie podłączony do sieci” – podano.

Reklama
Reklama

Pierwszy blok energetyczny elektrowni jądrowej został włączony do eksploatacji przemysłowej w czerwcu br.

Białoruska elektrownia jądrowa powstaje w obwodzie grodzieńskim, ok. 20 km od miejscowości Ostrowiec, według rosyjskiego projektu AES-2006. Składa się z dwóch bloków energetycznych, z których każdy posiada reaktor o mocy do 1200 megawatów. Siłownię buduje rosyjski koncern Rosatom i jest ona finansowana w większości z kredytu udzielonego Mińskowi przez Moskwę. Według planów elektrownia ma produkować 18 mld kilowatogodzin energii elektrycznej rocznie.

Budowie elektrowni sprzeciwia się Litwa, której władze uważają obiekt za zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa.

PAP - mini

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
rob ercik
poniedziałek, 23 sierpnia 2021, 15:43

Tik tak, jedynym TRWAŁYM rozwiązaniem jest rozwój krajowych źródeł energii a nie uzależnienie w 100% od niepewnych w przyszłości dostawców zewnetrznych

Jerzy Lipka
sobota, 21 sierpnia 2021, 14:05

Dla nas w obecnej zwłaszcza sytuacji, energetyka jądrowa i jej rozwój jest Racją Stanu Państwa! Musimy ją wreszcie zacząć rozwijać, bo energetycznie wykończymy się i naszą gospodarkę. Niekontrolowany i radykalny wzrost cen energii elektrycznej, z powodu wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 jest tak wielkim zagrożeniem, że powinno się teraz maksymalnie uprościć procedury poprzedzające budowę EJ i skrócić je, by szybko można było rozpoczynać inwestycje. Sama inwestycja w EJ o mocy np 1345 MW jak ta koreańska w ZEA to okres od 5 d 6 lat i to wszystko. Tak została zbudowana w 6 lat przy bardzo ciężkim klimacie, gdzie temperatura latem sięga 50 st C. U nas można szybciej.

Parsifal7
niedziela, 22 sierpnia 2021, 04:22

Dokładnie tak. To bardziej problem polityczny (brak właściwej determinacji i myślenie kategoriami "jakoś to bedzie") oraz mentalny. Niestety jedna z naszych wad jest to, że decyzje strategiczne podejmujemy (a potrafimy je podejmowac) niejako przypadku do muru. I ostatecznie nawet się to może i udaje tyle że znacznie większym kosztem i na zasadzie pospolitego ruszenia. Chodzi o to że my już nie mamy czasu na urzędnicze biuroratyzowanie sprawy a naszą pozycją negocjacyjne się osłabia. Zawsze jest tak (a robię przy dużych inwestycjach od kilkunastu lat) że jak komuś się spieszy to można to docisnąć w negocjacjach. Tyle że to nam się spieszy i to my będziemy dociskani. Te instalacje powstaną bo powstać muszą i nie ma innej opcji tylko na jakich warunkach to inna sprawa. Przy takich inwestycjach norma jest przynajmniej częściowy transfer technologii i polonizowanie jak największej części produkcji (także na przysxlosc). Chodzi o stworzenie nowoczesnego sektora gospodarki narodowej a nie proste kupienie elektrowni. To jest ta wartość dodana. I tu mam największe obawy. Bo jak komuś się spieszy i sam doprowadził siebie do sytuacji że jest pod ścianą to jego pozycją negocjacyjna leci na łeb. I to jest problem a nie to czy będzie to kosztowało trochę mniej czy trochę więcej. Tego nie buduje się na 10 lat tylko na 80 i jednistkowy roczny koszt w przeliczeniu na jednostkę energii przy tanich kosztach wytwarzania przez 80 lat jest śmieszny. Jak powiedziałem tu chodzi o to żeby stworzyć nowoczesny sektor nowych technologii przy okazji a nie kupić tylko gotowce. To o to bedzie największy boj. Niestety ale doprowadziłoby przez swoje zaniechania 30 letnie (oraz skandaliczna polityczną decyzje o zastopowaniu Zarnowca na początku lat 90 tych) do tego że w zasadzie dziś jesteśmy bardziej petentem niż stawiający warunki w negocjacjach. To są fakty. Na własne życzenie.

Niuniu
piątek, 20 sierpnia 2021, 23:35

Parsifal7 - Czechy i Słowacja nie mają problemów z budżetem. Wręcz odnotowują nadwyżkę budżetową. To mogą sobie pozwolić na finansowanie ej. Polska obecnie nie ma takich możliwości i musi dokonywać wyborów na co pożyczać pieniądze. I pożyczamy na dziury w budżecie. Na inwestycję nie starcza a inwestorów zagranicznych chcących zainwestować w polską ej nie można znaleźć. Ciekawe dla czego? Znajdź realny sposób sfinansowania polskiej ej to jej budowa szybko ruszy. Zaklinanie ekonomi frazesami typu "Polska to duży kraj", "na pewno Nas na to stać", itp niestety nic nie zmieni.

Niuniu
piątek, 20 sierpnia 2021, 16:44

Do czasu transformacji polskiej energrtyki węglowej powinniśmy bez względu na polityczną ocenę rządów Łukaszenki, kupować prąd z białoruskiej ej. Nie robiąc tego wyżądzamy krzywdę Polsce. Ekologiczną i ekonomiczną. Ponownie reagujemy emocjonalnie i uczuciowo a efekt z tego jest wyłącznie negatywny. Mamy wysokie ceny prądu i brudne powietrze a Białoruś ma coraz bliżej do Moskwy. Do tego ułatwiamy białoruskiej propagandzie oczernianie Polski i naszych intencji wobec Naszego sąsiada.

Davien
wtorek, 24 sierpnia 2021, 19:54

NIuniu daruj sobie ta propagande bo NIKT nie będzie od was pradu kupował, a juz zwłaszcza z tak niepewnego żródła jak wadliwa białoruska elektrownia wybudowana przez Rosjan.

MacGawer
piątek, 20 sierpnia 2021, 21:02

Po pierwsze nie ma połączeń. Po drugie 1.2 GW to kropla w morzu potrzeb (ok. 5%), a Białoruś i tak nie udostępni pełnej mocy. Nawet PV na polskich dachach ma 5 GW czyli 4x więcej! Po trzecie ostatnio coraz częściej eksportujemy bo w Polsce jest taniej niż na zachodzie. Po czwarte nie ma żadnego przełożenia między energetyką zawodowa a jakością powietrza - patrz dane KOBiZE. A zatem jaki sens ma ten postulat?

Parsifal7
piątek, 20 sierpnia 2021, 19:59

Zgodnie z polskim prawem nie możemy kupować energii z EJ zlokalizowanej poza granicami RP. To jedno. Drugie to należy w końcu postawić program EJ jako priorytet Państwa i rację stanu. Gdyby to zrobiono choć w części (a jie dzislania pozorowane) to już dziś byśmy mieli co najmniej 2 bloki EJ. I niech nikt nie opowiada że to problem że środkami. Okres inwestycyjny to około 10 lat, sredniorocznie koszt w okresie inwestycyjnym to około 2 mld zł. Biorąc pod uwagę ogólną wartość wydatków inwestycyjnych i infrastrukturalnych Państwa to te 2 mld to jak kieszonkowe. Brak było i jest nie tyle środków co woli i determinacji politycznej. Kraje znacznie mniejsze i dużo biedniejsze sobie z tym radzą. Nawet w latach 80 tych w wyglodnialej Rumunii wybudowano taka instalacje. O wiele mniejsza Sluwacja cz Czechy budują pojemne bloki (choć mają już po kilka). Czyli się da. Trzeba tylko chcieć A nie przez lat nie wiadomo ile podejmować decyzje o lokalizacji (choć i tak wiadomo jaka ona będzie i w którym miejscu).

Tweets Energetyka24