Po co Rosji pływająca elektrownia atomowa? [ANALIZA]

16 lipca 2020, 09:47
omonosow rosatom
Fot. rosatom.ru

Rosja niedawno wypuściła na swoje wody pierwszą pływającą elektrownię atomową. Ten fakt wiąże się z imperialnymi niemal planami Kremla co do terenów arktycznych.

21 maja 2020 roku, 13 lat po tym, jak rozpoczęła się budowa, rosyjska pływająca elektrownia atomowa Akademik Łomonosow, zaczęła w pełni operować. To jedyna tego typu jednostka na świecie.

Sama idea korzystania z energii jądrowej na wodzie jest dosyć stara. Już w latach 50. XX wieku, gdy energetyka atomowa raczkowała, legendarny inżynier amerykańskiej marynarki Hyman Rickover, zaczął pracować nad tego typu zasilaniem dla łodzi podwodnych. To on jako pierwszy opracował reaktor wodny ciśnieniowy, który potem na dobre zawitał do wielu elektrowni atomowych na świecie, a na morzu po raz pierwszy użyto go do zasilania łodzi USS Nautilius.

Do dziś łodzie podwodne oraz lotniskowce korzystają z energii jądrowej. Powód jest prosty – dzięki takiemu rozwiązaniu bardzo energochłonne jednostki, tj. lotniskowce czy lodzie podwodne mogą wytrzymać wiele miesięcy bez zawijania do portu lub korzystania ze statków dostawczych. Większość pływających po świecie lotniskowców wykorzystuje właśnie energię z atomu.

Cała flota

Akademik Łomonosow, dzieło Rosatomu, nie jest okrętem, który ma korzystać z energii atomowej wyłącznie dla własnych potrzeb. Jednak ta koncepcja także nie jest nowa – w latach 60. i 70. XX wieku Stany Zjednoczone przekonwertowały swój statek towarowy MH-1A na pływającą elektrownię atomową, która krążyła w okolicach kanału panamskiego zasilając amerykańskie okręty w energię. MH-1A zakończył swoją misję w 1976 roku a projekt budowy całej floty podobnych okrętów nie doczekał się kontynuacji. 

Łomonosow posiada dwa okrętowe napędy jądrowe KLT-40 o potencjale 70 MW, które były już używane w rosyjskich lodołamaczach. Ma 144 m długości i 30 m szerokości. Co 12 lat okręt będzie zawijał do stoczni, aby pozbyć się odpadów nuklearnych. Akademik jest w stanie zasilać całe miasta i regiony, których na północy Rosji znajduje się całkiem sporo.

Rosja ma zamiar wybudować całą flotę podobnych jednostek pływających. Autorzy projektu podkreślają istotną przewagę morskich elektrowni jądrowych nad tymi na lądzie – znika problem protestów lokalnych społeczności, które często blokują możliwość wybudowania elektrowni atomowej. Pływające elektrownie można dosyć swobodnie przemieszczać z miejsca na miejsce. Kluczowe znaczenie mogą one mieć przy wsparciu regionów, które np. przechodzą zmiany strukturalne w zakresie dostaw energii czy jakiegokolwiek rodzaju transformację energetyczną, która okresowo może spowodować deficyt energii. Dotyczy to również zasilania budowy dużych projektów infrastrukturalnych lub morskiego wydobycia gazu czy ropy.

A na te ostatnie przedsięwzięcia może niedługo być boom w rejonie arktycznym, w tym także na wodach terytorialnych Rosji, ponieważ z każdym rokiem lód się tam znajdujący topnieje i potencjalne poszukiwania węglowodorów będą o niebo łatwiejsze. Dodatkowo, co również jest konsekwencją topnienia lodu, na północnym wybrzeżu Rosji otwiera się nowy szlak handlowy prowadzący z Azji do Europy, którym statki handlowe mogą podróżować w coraz więcej dni w roku.

6 marca 2020 roku Władimir Putin podpisał dokument określający strategię dotyczącą Arktyki na następne 15 lat. Zawiera ona postulat poprawy sytuacji społeczno-ekonomicznej regionów północnego wybrzeża Rosji oraz promowanie idei północnego handlowego szlaku morskiego. Jedno rzecz jasna ściśle wiąże się z drugim. Strategia zawiera również ulgi podatkowe dla inicjatyw wydobywczych w zakresie ropy i gazu na północnych terenach, zarówno na lądzie, jak i na morzu. Do tych celów ma również posłużyć renowacja lodołamaczy.

Wielkie plany

Rosja ma wielkie plany co do terenów arktycznych, które znajdują się w jej zasięgu. Eksploatacja tamtejszych zasobów węglowodorowych, pobudzenie gospodarcze północnych regionów, szlak handlowy, który byłby krótszy niż te używane dzisiaj – to tylko zarys programu Kremla. Aby choćby pomarzyć o realizacji tak ambitnej strategii musi przygotować pod nią solidne podstawy. Wydaje się, że pływające elektrownie atomowe faktycznie rozwiązują problem zaopatrzenia w energię projektów wydobywczych oraz, w razie potrzeby, nadmorskich regionów. A jeśli będzie trzeba, to np. rosyjskich okrętów pływających po tamtych wodach. Problemem na ten moment jest koszt budowy statków tj. Akademik Łomonosow. Twórcy projektu mają nadzieję, że wraz z kolejnymi sztukami proces produkcyjny będzie bardziej zoptymalizowany.

Użycie energii jądrowej w wymienionym wyżej obszarze wpisuje się również w rosyjską strategię rozwoju i dominacji na polu atomowym. Podczas gdy Zachód zachowuje dystans do atomu mniejszy (USA) lub większy (UE), Rosja i Chiny bez pardonu w niego wchodzą i wykorzystują na coraz to nowszych płaszczyznach.

KomentarzeLiczba komentarzy: 0
No results found.
Tweets Energetyka24