- WIADOMOŚCI
- WAŻNE
Niemcy w energetycznym szachu. Inwestycje w OZE hamują, a wkrótce braknie atomu
Inwestycje w niemiecki sektor odnawialnych źródeł energii wyraźnie wyhamowały. Mocy zainstalowanych w tych technologiach przybywa znacznie wolniej niż jeszcze rok temu. Tymczasem, Berlin chce w 2022 roku wyłączyć swoje elektrownie jądrowe. Czy Niemcom zabraknie energii?
Jak pisze Łukasz Grajewski w Dzienniku Gazecie Prawnej, w pierwszym półroczu podłączono w Niemczech zaledwie 300 MW nowych mocy w energetyce wiatrowej. „Dla porównania instalacje dołączone w ubiegłym roku odpowiadały za dodatkowe 2400 MW, a w 2017 r. Nawet za 5300 MW” - dodaje dziennikarz.
Jednym z powodów spowolnienia rozwoju farm wiatrowych jest sprzeciw lokalnych społeczeństw, które w ramach walki z tymi inwestycjami często wchodzą na drogę sądową.
Spowolnienie w przyroście mocy w OZE może podać w wątpliwość niemieckie scenariusze odchodzenia od niektórych paliw kopalnych i energetyki jądrowej. Berlin chce dokonać wyrzucić węgiel kamienny i brunatny ze swojego miksu energetycznego do 2038 roku, a pracujące nad Łabą elektrownie jądrowe mają zostać wyłączone już w roku 2022.
Szczególnym problemem jest bliska perspektywa wyjścia z atomu. Dzięki tej technologii Niemcy mają do dyspozycji duże ilości stabilnej i czystej energii, która podczas ostatniej fali upałów wspomagała istotnie niemiecki system elektroenergetyczny.
Sytuacja ta może spowodować rewizję planów energetycznych Berlina - zwłaszcza, że wyłączenie energetyki jądrowej spowoduje najprawdopodobniej wzrost niemieckich emisji dwutlenku węgla. Jak podaje Grajewski, głosy w obronie atomu pojawiają się już teraz. „Jeśli ochrona klimatu jest dla nas ważna, elektrownie jądrowe powinny działać dłużej" - mówi cytowany przez DGP Herbert Diess, szef Volkswagena.