Ekspert: Budowa elektrowni jądrowej w Polsce zbyt kosztowna i czasochłonna

11 sierpnia 2020, 15:52
2833549203_6dc638fedf_c
Fot. Paul J Everett / Flickr

Pierwsza elektrownia atomowa ma powstać w Polsce do 2033 roku. Jej budowa ma kosztować ok. 30 mld dol. Fizyk jądrowy i ekspert ds. klimatu Marcin Popkiewicz podkreśla, że to bardzo kosztowna i czasochłonna technologia, tymczasem nasz kraj potrzebuje szybkich efektów w redukcji emisji CO2, żeby wypełnić unijne zobowiązania.

Lepszym rozwiązaniem mogłaby być inwestycja w nowoczesne technologie OZE, które w większości powstałyby w Polsce, a nie zostały zakupione.

– Atom nie jest najlepszym rozwiązaniem, to nie jest dobry moment na jego kupowanie. To bardzo mało efektywny kosztowo sposób pozbywania się emisji. Mamy do dyspozycji pewną pulę pieniędzy i możemy wydać je na efektywność energetyczną i odnawialne źródła energii albo na atom. I on niestety daje bardzo małe redukcje emisji w porównaniu do włożonych pieniędzy i jest długi w konstrukcji, a my potrzebujemy szybkich efektów. Poza tym nie jest polski.  Kupimy go od kogoś, płacąc 100 czy 200 mld zł Francuzom, Chińczykom albo Amerykanom – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Marcin Popkiewicz, fizyk jądrowy, klimatolog i popularyzator nauki.

Według rządowych planów i projektu „Polityki energetycznej Polski do 2040 roku” uruchomienie pierwszego bloku elektrowni atomowej przewidziano na 2033 rok. Jej budowa ma się rozpocząć w 2026 roku, a dokładna lokalizacja ma być znana w przyszłym roku. Do roku 2040 w naszym kraju ma działać już w sumie sześć bloków jądrowych. W latach 2040–2045 około 1/5  produkcji energii w Polsce ma już pochodzić z atomu.

Budowa pierwszej w Polsce elektrowni była jednym z tematów czerwcowego spotkania Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem w Białym Domu. W najbliższych miesiącach ma zostać podpisana międzyrządowa umowa, co pozwoli rozpocząć prace projektowe. Amerykanie mają zaproponować technologię i udzielić Polsce kredytu na budowę elektrowni, której wykonaniem zajmą się amerykańskie firmy. Na rozpoczęcie prac potrzeba ok. 16 mld dol., a  wartość całego kontraktu jest szacowana na ok. 30 mld dol.

– Atom ma swoje plusy i minusy, jak każda wielkoskalowa technologia energetyczna. Fundamentem energetycznym powinny być jednak wiatr i słońce, z pewnym wspomaganiem biomasy robionej przez biogaz i innych czystych technologii – ocenia ekspert.

W ocenie rządu bez włączenia atomu do miksu energetycznego Polska nie zdoła wypełnić swoich zobowiązań wobec UE i dojść do neutralności klimatycznej, bo główną zaletą energetyki jądrowej jest jej ograniczony wpływ na środowisko. Popkiewicz ocenia jednak, że w sensie inwestycyjnym jest to droga i czasochłonna technologia, a pieniądze przeznaczone na atom rząd mógłby z lepszym skutkiem zainwestować w OZE.

Zaletą takiego rozwiązania byłby też wzrost liczby nowych, innowacyjnych miejsc pracy w sektorach związanych z energetyką odnawialną. Także Międzynarodowa Agencja Energetyki Odnawialnej IRENA w swoim majowym raporcie („Global Renewables Outlook. Energy transformation 2050”) wskazuje, że globalna transformacja energetyki w kierunku OZE przyczyniłaby się do stworzenia milionów nowych miejsc pracy i wzrostu PKB. W skali UE wygenerowałaby ok. 1,5 mln stanowisk związanych z nowymi technologiami energetycznymi.

– W mojej opinii możemy i powinniśmy skupić się na odnawialnych źródłach energii – podkreśla Marcin Popkiewicz. – Jeżeli pójdziemy w tym kierunku, to będą w większości polskie technologie, polskie miejsca pracy i stymulacja dla polskiej gospodarki.

Ekspert ocenia też, że Polska nie powinna całkowicie wykluczać atomu ze swojego miksu energetycznego, ale wstrzymać się z zakupem technologii przynajmniej do czasu, kiedy będzie tańsza niż w tej chwili.

– Jest wiele czynników, dla których najpierw stawiam na efektywność energetyczną i odnawialne źródła energii – mówi ekspert. – Obecnie stawiając na elektrownię atomową, na dobrą sprawę nie wiadomo, co kupujemy i za ile. Są natomiast ogromne przekroczenia czasu i budżetów.

Według danych Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w 30 krajach świata funkcjonuje 448 reaktorów atomowych o łącznej mocy 391 744 MW, natomiast w 17 krajach Europy pracują 183 reaktory o łącznej mocy 162 229 MW. Szóstka europejskich państw – Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Rosja, Ukraina i Szwecja – ma łącznie 139 reaktorów i wytwarza ponad 80 proc. całej energii elektrycznej pochodzącej z elektrowni jądrowych. (Newseria)

Energetyka24
Energetyka24
KomentarzeLiczba komentarzy: 30
Palmel
środa, 12 sierpnia 2020, 12:34

Poza tym nie jest polski. Kupimy go od kogoś, płacąc 100 czy 200 mld zł Francuzom, Chińczykom albo Amerykanom - chcę poinformować autora tego artykułu że od 2000 roku na AGH leży francuski projekt elektrowni atomowej, Francuzi przekazali go nam za darmo a w tej chwili Rosjanie są najlepsi w tej branży ostatnio wprowadzili nowy rodzaj paliwa który wytwarza o 30 % mniej odpadów radioaktywnych jak z obecnie używanego ale z Rosji nie kupimy elektrowni a Orban kupił w Temelinie i Bohunicach hulają rosyjskie, podczas pobytu w Temelinie patrzymy się idą dwie osoby w uniformach typu wojskowego jeden z nich niesie długą torbę pytamy się kto to jest przewodniczka odpowiedziała że najlepszy strzelec wyborowy armii czeskiej, tylko kupimy amerykańskiego bankruta Westinghausa

też jesteś ekspertem?
środa, 12 sierpnia 2020, 21:20

To Orban jest premierem Czech? Temelin i Bohumin leżą w Czechach.

Michnik
środa, 12 sierpnia 2020, 10:43

Racja, nie budujmy jej wcale. Po co ona nam. W tym czasie możemy przecież wybudować milion wiatraków, 100 000 hektarów pól fotowoltanicznych i całe plaże zabudujmy farmami wiatrowymi. Ta elektrownia powinna powstać już 50 lat temu, ale może i dobrze, że wtedy to się nie zrealizowało na sowieckich technologiach. Ale teraz musimy to zrobic.

Wolak
środa, 12 sierpnia 2020, 17:22

A to ciekawe. Na, jak to raczyłeś napisać sowieckiej technologii Czesi zbudowali własną elektrownię w Temelinie. Zarobili na tym interesie krocie. A mości Mazowiecki rozumował jak ty, więc mamy wielkie g.

Swen
środa, 12 sierpnia 2020, 01:21

Typowa retoryka osoby owładniętej modą na OZE. Pomijając kwestie cenowe, nie jesteśmy w stanie zapewnić sobie pełnej suwerenności energetycznej przy OZE, tak samo jak przy atomie. To nie jest w ogóle argument. O cenie nie ma co mówić w ogóle.

Anonim
wtorek, 11 sierpnia 2020, 23:18

Ten cały ekspert ,to skąd jest finansowany ? Z mglistych wypowiedzi o wietrze i słońcu wynika że sponsoruje go Niemcy ,którzy karmią innych bajkami o OZE ,ale sami oddają do użytku elektrownię weglową. Bredzą o ochronie środowiska ale wycinanja lasy pod odkrywkową kopalnię węgla brunatnego. Ekspercie ,czy słyszałeś o ekologicznych elektrowniach wodnych ? Polska zobowiązała się dostosować drogi wodne Odrę ,Wisłę i połączenie Odry z Wisłą co najmniej do IV klasy żeglownisci. Oznacza to modernizację istniejących i budowę nowych stopni wodnych. Tymczasem na Odrze od 1945 zbudowano tylko 2 stopnie wodne Brzeg Dolny 1959 i Malczyce 1998-2018. Na Wiśle poza kilkoma stopniami wodnymi w okolicach Krakowa ,tylko jedną zaporę we Włocławku 1975. Pomysł eksperta żeby zaczekać z budową elektrowni atomowej do czasu aż kupno technologii będzie tańsze to odłozenie budowy elektrowni atomowej na świętego Nigdy. Polski mix energetyczny powinien być możliwie najbardziej różnorodny. Węgiel ,gaz ,woda ,atom ,wiatr i słońce. Zmieniać się powinny tylko proporcje ,udział węgla powinien się zmniejszać a wszystkie pozostałe powinny rosnąć. Elektrownie atomowe to pewne i tanie źródło energii w przeciwieństwie do faworyzowanego przez Niemców OZE.

rmarcin555
środa, 12 sierpnia 2020, 14:56

@Anonim. Co chcesz wozić tymi rzekami? Pytam poważnie. To co proponujesz to całkowite zniszczenie środowiska i zwiększenie zagrożenia powodziowego. Betonowanie rzek to koncepcja lat 60tych. Elektrownie atomowe tanie? Tanie jest tylko paliwo. Budowa jest bardzo droga i czasochłonna, a my nie mamy ani czasu ani pieniędzy.

Anonim
środa, 19 sierpnia 2020, 23:07

Raczej czego nie można wozić rzekami. A więc wszystkich produktów które mają krótki okres przydatnosci do spożycia. Transport rzeczny jest najlepszy do przewozów wyrobów wielkogabarytowych ,węgla ,piasku ,kruszyw ,ród żelaza ,wyrobów stalowych ,kontenerów ,a więc prawie wszystkiego co przewozi dziś w ok. 75% transport kołowy - Tiry. Duża barka ,lub statek rzeczno-morski dł. ok. 80-90m i szer. 11,5m to ekwiwalent 100 Tirów ,lub 2-3 składów kolejowych. Na starą śpiewke o betowaniu rzek ,zapytam gdzie umieścimy lasy ,tak ,tak ,dosłownie lasy wiatrakow i pola fotowoltaiczne ? Też zapytam poważnie. Stopnie wodne i zbiorniki retencyjne nie tylko zapobiegają powodziom ,ale też zatrzymują wodę ,której brak w Polsce jest coraz bardziej widoczny szczególnie latem. Inna rzeczą jest to że nie wszystkie przewozy można i trzeba realizować rzekami ,do tego samego celu mogą służyć sztucznie wybudowane kanały. Jakie z nas biedne państwo ,któremu brakuje czasu i pieniędzy. Ciekawe skąd na budowę EA ,pieniądze mają tacy Krezusi jak - Białoruś i Węgry ? Chętnie posłucham jaki masz pomysł na zastąpienie elektrowni węglowych w Polsce innymi źródłami energii. Ciekawe że niektórym przeszkadza stopień wodny ,który produkuje energię ,zapobiega wysuszaniu i pustynnieniu terenów w pobliżu rzek ,służy do transportu rzecznego ,rekreacji ,wypoczynku i turystyki rzecznej. A zupełnie nie przeszkadza zalewania asfaltem kolejnych tysięcy kilometrów dróg ,które zajmują miejsca pół uprawnych.

fumfel
wtorek, 11 sierpnia 2020, 20:11

Zaraz go pojadą, atom ma być bo tak chce trump i żorżeta, a w tej sytuacji to nawet Bóg nam nie pomoże.

skąd się biorą głupki?
środa, 12 sierpnia 2020, 12:27

Jesteś tak samo mądry inaczej, jak ten "ekspert-fizyk jądrowy" zafascynowany słońcem i wiatrem

Tweets Energetyka24